Jak zwykle w tym cyklu – freestyle o rynku i okolicach.

Mój wyjazd dobrze zrobił cenom naszych akcji na GPW 😉 Te wzrosty dokonały się jednak w interesującym anturażu: trzy tygodnie temu zwracałem uwagę na rozziew między rosnącymi rynkami najbogatszych krajów i spadającymi krajów rozwijających się , a dziś sytuacja wygląda tak, że obie grupy zgodnie tracą na wartości a polski rynek drze do góry!

Na poniższym wykresie, zaczerpniętym z finance.yahoo.com, nałożyłem na siebie indeks amerykański S&P500 oraz fundusz oparty o indeks MSCI Emerging Markets. Niemcy czy Japonia uległy korekcie podobnie jak lider koniunktury czyli USA a obniżające się poziomy krajów emerging podjęły ten sam rytm i kierunek:

Mamy więc taką sytuację, że Warszawa “robi bokami”, wyłamując się z kierunku obranego przez świat. Po powrocie czytam, że maj był miesiącem ostrych wpłat rodaków do funduszy więc przynajmniej źródło ruchów samo się zidentyfikowało. Tyle że sami daleko nie pociągniemy. Jeśli świat nadal będzie spadał może się okazać, że nasze fundusze zdjęły elegancko całą nadpodaż i skończy się bólem. Albo świat uzna, że dość korekty i nowe szczyty są w zasięgu. W zasadzie dlaczego by nie? Klimat i oczekiwania inwestorów są nadal prowzrostowe a największy straszak czyli zakończenie sponsoringu taniego pieniądza ze strony FED powoli zostaje zanihilowany w cenach i nastawieniach, a nic nowego straszącego poza Turcją jeszcze  się nie pojawiło.  Jak zwykle zresztą jednak liczyć się będzie tylko to czy inwestorzy nadal chcą kupować a nie jakieś racjonalne wytłumaczenia po fakcie.

W między czasie padły sygnały zajęcia aktywnych pozycji na funduszach, zgodnie ze strategią wybicia z kanału cenowego, którą obiecałem monitorować, ale z powodu wyjazdu nie byłem w stanie robić tego w czasie rzeczywistym. Zarówno wybicie z maksimum 40. dniowego jak i 20. dniowego (tego dużo wcześniej) zainicjowały pozycje na funduszach PIO3, ARDS, UNIA i SKAA po nieco 2 miesiącach utrzymywania w międzyczasie środków w funduszach obligacyjnych. Wyjątkiem był INGA, który o dziwo nadal nie może ruszyć z się ostatniego dołka wycen. Ta strategia to przy okazji dobry wskaźnik informacyjny odnośnie tego co robią wobec rynku same fundusze lub o umiejętnościach zarządzających na tle konkurencji.

—kathay——–

[Głosów:0    Średnia:0/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *