Islandia, Grecja, Irlandia, Niemcy, USA

„Gdzieś w połowie 2006 roku nasi absolwenci, którzy pozatrudniali się w bankach nagle zaczęli pojawiać się w telewizji! Teraz wszyscy brylowali jako wielcy spece od ekonomii i wszyscy w kółko powtarzali to samo: „Czeka nas miękkie lądowanie”

Na naszym rodzimym rynku, gdzieś w okolicach 2006/2007 roku zaczęło pojawiać się określenie „dzieci hossy”. Według mojego rozumienia dotyczyło ono tych wszystkich, którzy załapali się na okres fantastycznej hossy na rynku akcji, jaka miała miejsce w okresie 2004-2006. Nie mając żadnego praktycznie doświadczenia z większym załamaniem rynkowym, czy to krachem, czy dłuższą bessą wiele z „dzieci hossy” zatraciło zdolność krytycznego myślenia. Co ciekawe grupa ta rozciągała się nie tylko na inwestorów indywidualnych, uczestników przeróżnych for dyskusyjnych, autorów blogów, którzy właśnie zachłysnęli się wizją łatwych pieniędzy, jakie zarabia się na giełdzie. Dotyczyło to również analityków, zarządzających, doradców klienta i całej rzeszy ludzi związanych z biznesem inwestycyjnym. Rynek w ich opinii był tak łatwy i przewidywalny, że wszelkie próby ostrzeżeń sugerujące, że za to trzeba będzie zapłacić były zbywane z pobłażliwym uśmiechem. Dwudziestokilkuletni doradca finansowy z miesięcznym stażem w jednej z wielu firm oferujących produkty inwestycyjne, nie dostrzegał absurdu sytuacji, w której z ogromnym przekonaniem tłumaczył człowiekowi, który przyznał się, że jest w branży od  kilkunastu lat, że specjaliści jego  firmy wyłącznie zarabiają i że kredyt można spokojnie spłacić inwestycjami w fundusze.

Te w sumie niedawne czasy przypomniała mi żywo lektura kolejnej wydanej po polsku w tym roku książki Michaela Lewisa „Bumerang” (wyd. Sonia Draga). Lewis od lat w swoich książkach opisuje rynki (lub świat baseballu) od strony ludzi, którzy tworzyli ważne wydarzenia. Robi to w sposób fascynujący pozwalając sobie nie na niezwykle wnikliwe obserwacje i spostrzeżenia. Dotychczas zajmował się Amerykanami, tym razem postanowił przyjrzeć się Europejczykom, tym którzy zatracili się w ostatniej manii rynkowej – Islandczykom, Grekom, Irlandczykom, oraz tym, których świat wydaje się z pozoru znacznie bardziej uporządkowany, czyli Niemcom (choć próbuje znaleźć odpowiedź na pytanie, czemu najbardziej śmieciowe aktywa znalazły się w portfelach „Niemca z Dusseldorfu”). Ostatni rozdział to powrót do kraju rodzinnego i próba przyjrzenia się budżetom miast, choćby przez pryzmat rosnących żądań emerytalnych różnych grup społecznych.

Każdy z rozdziałów to perełka (a już opis próby wytapiania aluminium na Islandii to coś, obok czego nie można przejść obojętnie) i wydaje się, że wielu sytuacji opisanych przez Lewisa nie da się nie odnieść do naszej rzeczywistości. Wystarczyłoby, żeby hossa potrwała jeszcze rok-dwa, to i my byśmy doświadczyli skutków owego zatracenia w łatwym pieniądzu (tanie kredyty w jenach dopiero zaczęły być modne).

I choć mawia się, że historia nigdy niczego nikogo nie nauczyła, to jednak liczę na to, że lektura „Bumerangu” sprawi, że przy kolejnej hossie przynajmniej jeden jej czytelnik nie powie „tym razem jest inaczej”.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

7 Komentarzy

  1. Polga

    Czy mógłbyś przybliżyć bliżej postać Pana Lewisa i streścić krótko jego dorobek literacki? Pozycja wydaje się być ciekawa.

  2. Bebok

    Szkoda, że wcześniej nie mówiłeś o tej książce. Kupiłbym ją sobie pod choinkę 😉 Zachęciłeś mnie

  3. gzalewski

    @bebok
    Jesli chcesz ebooka to jeszcze dzis moze sie udac:
    http://ebooki.swiatczytnikow.pl/szukaj/bumerang-lewis

  4. Dapi

    Tą książkę czyta się jak dobry kryminał w którym każdy kolejny rozdział jest lepszy od poprzedniego pomimo iż wydaję się to niemożliwe jeżeli czyta się właśnie aktualny

  5. Harry

    Zastanawia mnie czy mówienie o ‘dzieciach hossy’ w kontekście szybkiego zarabiania pieniędzy ma sens w sytuacji, gdy możemy grać zarówno na wzrosty jak i spadki. Doskonale obrazuje to wypowiedź tradera z Londynu http://www.youtube.com/watch?v=uoJthzxpn7A Wszyscy wiemy, że w pewnych okolicznościach, gdy rynek jest bardzo trendy można łatwo zarobić dużo pieniędzy (nie grałem nigdy na giełdzie, więc nie wiem jak jest ze spadkami) i to w która stronę porusza się rynek jest bez znaczenia, bylebyśmy mieli jasny kierunek! Jednakże to właśnie tacy ludzie stracą pieniądze jako pierwsi, gdy rynek zacznie się odwracać! Bez sprawdzonego systemu i doświadczenia szanse na zarobienie pieniędzy, gdy rynek nie idzie wciąż w jednym kierunku sa znikome, co pokazują statystyki! Przypomina mi to powiedzenie z jednej z książek, które kiedyś czytałem: ‘Jest wielu łysych traderów i wielu niecierpliwych traderów, ale nie ma łysych, niecierpliwych traderów!’

  6. kajet

    Lewis jest takim autorem, że wszystko, co napisze, można kupować ciemno. Nawet bez czytania recenzji by GZ 😉 W świecie popularnej literatury finansowej i ekonomicznej jest on kimś takim jak Philip Seymour Hoffmnn w świecie filmu.

  7. Julka

    O, jak miło, to wracamy do przedszkola;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *