Czy zatrudnienie i bezrobocie mogą jednocześnie rosnąć?

Opublikowany dzisiaj raport z amerykańskiego rynku pracy pokazał, że amerykańska gospodarka utworzyła w październiku 171 000 nowych etatów (netto). W innej części raportu z rynku pracy podano, że liczba zatrudnionych zwiększyła się w październiku o 410 000. Jednocześnie, raport pokazał wzrost bezrobocia z 7,8% na 7,9%. Jak to możliwe?

Miesiąc temu zwróciłem uwagę na istotne szczegóły związane z metodologią raportu z amerykańskiego rynku pracy. Poznanie tych szczegółów pozwala zrozumieć skąd się biorą ‘podejrzane’ dane z amerykańskiego rynku pracy.

Kluczową sprawą jest to, że raport z amerykańskiego rynku pracy składa się de facto z dwóch odrębnych badań:

  • Current Population Survey (CPS; household survey)
  • Current Employment Statistics survey (CES; establishment survey)

Dwa najważniejsze składniki raportu, na których skupia się uwaga mediów to poziom bezrobocia (official unemployment rate) oraz zmiana netto liczby miejsc pracy w sektorze pozarolniczym (total nonfarm payroll employment). Poziom bezrobocia podawany jest na podstawie wyników household survey, zmiana netto liczby miejsc pracy w sektorze pozarolniczym podawana jest na podstawie establishment survey.

Wspomniane badania mają odmienną metodologię co powoduje, że zdarzają się sytuacje, w których wskaźniki nie pokazują tej samej sytuacji makroekonomicznej (bezrobocie spada przy spadku liczby miejsc pracy albo bezrobocie rośnie mimo wzrostu liczby miejsc pracy). Efektem odmiennej metodologii badań są także sytuacje, w których household survey pokazuje zupełnie inny wzrost zatrudnionych od zmiany liczby miejsc pracy pokazywanych przez establishment survey. Taka sytuacja miała miejsce w przypadku ostatniego raportu oraz w przypadku dzisiejszego raportu: przy 171 000 nowych etatach netto w sektorze pozarolniczym bezrobocie wzrosło z 7,8% do 7,9%.

W raporcie z amerykańskiego rynku pracy zdarza się jednak dużo bardziej podejrzana anomalia. Od czasu do czasu występuje rozbieżność pomiędzy poziomem bezrobocia a zmianą liczby zatrudnionych – choć obydwa wskaźniki pochodzą z tego samego badania: household survey. Krótko mówiąc, HS pokazuje jednocześnie spadek (wzrost) bezrobocia i spadek (wzrost) zatrudnienia. Jak to jest możliwe?

Tę anomalię pokazano na poniższym wykresie obejmującym dane od lutego 2002 roku. W lewej, dolnej ćwiartce znajdują się miesiące, w których bezrobocie spadło przy spadającym zatrudnieniu.

Warto zwrócić uwagę na prawą, górną ćwiartkę wykresu. Znalazły się w niej miesiące, w których bezrobocie rosło mimo tego, że wzrosła liczba zatrudnionych*. Taka sytuacja miała miejsce w październiku 2012 roku – liczba zatrudnionych wzrosła o 410 000 i jednocześnie zwiększył się poziom bezrobocia z 7,8% na 7,9%.

Wyjaśnienie tego paradoksu jest dosyć proste i związane jest z definicją bezrobotnego (unemployed). Bezrobotny to osoba, która nie posiada pracy ale aktywnie szuka pracy (w ostatnich 4 tygodniach) i jest gotowa do podjęcia pracy. Tak zdefiniowani bezrobotni oraz osoby zatrudnione tworzą siłę roboczą. Oficjalna stopa bezrobocia to odsetek bezrobotnych w sile roboczej.

Można teraz wyciągnąć dwa wnioski. Po pierwsze, istnieją dwa sposoby na utratę statusu bezrobotnego – można znaleźć pracę albo ‘wypaść z siły roboczej’. Uzyskać status bezrobotnego także można na dwa sposoby – można utracić pracę albo ‘wejść do siły roboczej bez podejmowania pracy’. Po drugie, na stopę bezrobocia wpływa zatem także to co dzieje się z wielkością siły roboczej, w tym wskaźnik partycypacji w sile roboczej, który mierzy jak część populacji w wieku powyżej 16 należy do siły roboczej.

Naturalnie, łatwo znaleźć osoby, które w takiej definicji bezrobotnego doszukują się oznak manipulacji. Takim osobom warto pokazać tabelę A-15 raportu z rynku pracy, która podaje alternatywne sposoby mierzenia niedostatecznego wykorzystania pracy. Poza oficjalną stopą bezrobocia U-3 podaje się w niej także:

  • U-4 – do liczby bezrobotnych z U-3 dodaje się osoby zniechęconych do szukania pracy warunkami ekonomicznymi (discouraged workers)
  • U-5 – do liczby bezrobotnych z U-4 dodaje się osoby, które aktualnie aktywnie nie szukają pracy (choć robiły to w ostatnich 12 miesiącach) lecz chcą pracować (persons marginally attached to the labor force)a nie zostały uwzględnione w U-4
  • U-6 – do liczby bezrobotnych z U-5 dodaje się osoby, które co prawda pracują, ale nie na pełny etat choć chciałyby pracować na pełny etat (employed part time for economic reasons)

Wszystkie te miary niedostatecznego wykorzystania pracy poruszają się w tym samym trendzie w długim terminie czasu. W krótkim horyzoncie czasowym mogą zdarzyć się rozbieżności, zwłaszcza w przypadku miary U-6 (powstanie niepełnych etatów obniży wszystkie miary bezrobocia z wyjątkiem U-6).

Za Big Picture

W pewnym okresie cyklu koniunkturalnego zniechęceni bezowocnym poszukiwaniem pracy bezrobotni mogą zaprzestać aktywnego szukania pracy i utracą status bezrobotnego przez ‘wypadnięcie’ z siły roboczej. W takich okolicznościach wskaźnik bezrobocia będzie zachowywał lepiej niż wskazywałaby na to zmiana liczby zatrudnionych. W innych okresach cyklu koniunkturalnego, osoby znajdujące się poza siłą roboczą, zachęcone rozwojem sytuacji na rynku pracy mogą wznowić aktywne poszukiwania pracy (wejść do siły roboczej – w październiku 2012 siła robocza zwiększyła się o 578 000) i wskaźnik bezrobocia będzie się zachowywał gorzej niż wskazywałaby na to zmiana liczby zatrudnionych.

To jednak nie koniec ‘problemów’ związanych z siłą roboczą. Na jej wielkość i na wskaźnik partycypacji w sile roboczej, który jest teraz na historycznie niskich poziomach w USA, poza czynnikami koniunkturalnymi wpływają czynniki demograficzne i kulturowo-ekonomiczne. Oczywistym czynnikiem demograficznym jest starzenie się społeczeństwa, które obniża wskaźnik partycypacji w sile roboczej. Czynnikiem kulturowo-ekonomicznym może być na przykład wydłużenie okresu trwania edukacji.

Warto więc podkreślić korzyści z analizowania raportów z amerykańskiego rynku pracy na głębszym poziomie niż dwa wskaźniki podawane przez biznesowe media.

* Ze względu na przyrost demograficzny w USA taka sytuacja jest bardziej naturalna niż spadek bezrobocia przy spadku liczby zatrudnionych.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

5 Komentarzy

  1. trystero (Post autora)

    Dzisiejszy raport z rynku pracy może być też ilustracją innej przydatnej reguły: pozytywne rewizje danych z reguły poprzedzają kolejne pozytywne rewizje danych.

    Dane z września i sierpnia zrewidowano w górę o 84 000 (NFP).

  2. exnergy

    jakbyś jechał w windzie z szefem funduszu i miał mu w dwóch zdaniach powiedzieć jaka jest sytuacja na rynku pracy w USA i jakie są prognozy to co byś powiedział?

    1. trystero (Post autora)

      @ exnergy

      Powiedziałbym, że obecnie sytuacja jest umiarkowanie pozytywna. Obserwujemy powolną odbudowę na rynku pracy.

      W kwestii prognoz: nie mam żadnego sensownego modelu, nigdy nie zajmowałem się prognozowaniem sytuacji na amerykańskim rynku pracy.

  3. Czytelnik

    A które z tych “U” odpowiada europejskiej/polskiej definicji bezrobocia ???

    1. trystero (Post autora)

      @ Czytelnik

      U-3, oficjalna miara.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *