Czy inwestując w fundusze akcyjne można podwyższyć zyskowność za pomocą aktywnej ich selekcji na zasadzie niemal spekulacyjnej?
Kilka lat temu robiłem cykl artykułów dla jednego z magazynów na temat aktywnego podejścia do inwestycji w TFI w oparciu o Analizę Techniczną (głównie systemami) więc temat jest mi szczególnie bliski i zawsze poluję z przyjemnością na tego rodzaju nowinki. Tym razem mam w ręku jeszcze „ciepłą” pracę Michaela Hartmanna p.t. „Short Term Alpha as a Predictor of Future Mutual Fund Performance” (w wolnym tłumaczeniu “Krótkoterminowe alfa jako prognostyk przyszłych wyników funduszy inwestycyjnych”).
Autor postawił bardzo trywialne wręcz pytanie, na które próbuje zresztą odpowiedzieć sobie rzesza inwestujących w fundusze: czy dobre wyniki funduszu mogą być w jakikolwiek sposób przesłanką osiągnięcia ponadprzeciętnych zysków również w najbliższej przyszłości? Nie od dziś wiadomo, że zyski funduszu proporcjonalnie wyższe w stosunku do konkurencji przyciągają świeży kapitał i zwykle jest to najważniejszy powód podjęcia przez klientów decyzji o kupnie tych właśnie jednostek. Czy słusznie?
Odpowiedź na to pytanie polegało na statystycznej weryfikacji danych 1070 funduszy dostępnych bez kosztów manipulacyjnych na platformie Charles Schwab & Co. Okres badany: 30 czerwca 1999 – 31 grudnia 2011, mamy więc w nich 2 besse, a całość obejmuje tzw. „straconą dekadę”, podczas której typowe „buy & hold” przyniosło rozczarowanie rezultatami. Należą owe fundusze do 9 różnych klas, których wyznacznikiem jest wielkość (duże, małe, średnie) i rodzaj kupowanych spółek (wzrostowe, wartościowe, mieszane). Ceny jednostek uwzględniają splity i dywidendy.
W pierwszym kroku autor układał ranking najlepszych funduszy w każdej klasie za okres najwcześniejszych 6 miesięcy (czerwiec-grudzień 1999). Podstawą rankingu było tzw.alfa, czyli wynik funduszu przewyższający benchmark (tutaj – indeks S&P 500) po uwzględnieniu czynników ryzyka. Była ona liczona dzień po dniu i poddana regresji liniowej. Na tej podstawie wybierano po 3 najlepsze fundusze z każdej klasy (łącznie w portfelu było więc zawsze 27 funduszy o równej wartości) i liczono ich roczne stopy zwrotu po upływie X dni, gdzie X przyjmował wartości 45, 70, 95, 120, 145 i 175 dni). Po upływie owych X dni obliczano nowy ranking alfa i 3 najlepsze fundusze z każdej klasy zastępowały te dotychczas istniejące w portfelu. Również okres wyliczenia alfa był testowany dla różnych wartości we wszystkich kolejnych testach – dla 20, 40, 60 i 80 dni.
Całościowy wynik testów, w formie średniej rocznej, składanej stopy zwrotu (w skrócie aCARR – average Compound Annual Rate of Return), dla każdej klasy funduszy był podawany netto czyli po uwzględnieniu prowizji i porównywany następnie do zmian indeksu z grupy Russell, odpowiadającemu danej klasie (Russell uwzględnia reinwestycję dywidend). Poniżej wrzucam kilka wybranych rezultatów tych testów.
aCARR dla wszystkich testów portfela 27 funduszy: 6,78%
aCARR dla benchmarku (indeksu): 3,19%
Uwzględniając więc również skrajne wyniki testów ta metoda sprawdzała się w badanym okresie. Przerzucanie co jakiś czas 3. najlepszymi, wybranymi z czołówki 9 klas funduszy, pozwalało uzyskać stopę zwrotu o 3,59% rocznie wyższą niż wynika to ze zmian samego indeksu. A pamiętajmy, że zmiany samego indeksu zwykle przewyższają wyniki ok. 60-90% funduszy inwestycyjnych.
*
W klasie – Duże Fundusze Wzrostowe:
Benchmark – Russell 1000 Growth Index
CARR dla indeksu – (-) 1,85%
aCARR dla testu funduszy – (+) 0,29%
Mamy więc wynik dodatni dla testów aktywnie zmienianych 3 funduszy tej klasy, który o 2,14% rocznie przewyższa benchmark.
*
W klasie – Małe Fundusze Wzrostowe:
Benchmark – Russell 2000 Growth Index
CARR dla indeksu – 0,89%
aCARR dla testu funduszy – 6,80%
W tym przypadku spekulacja funduszami wypadła średnio o średnio 5,91% rocznie lepiej! Było to najwyższe przewyższenie ponad indeks w testach.
*
W klasie – Małe Fundusze Wartościowe:
Benchmark – Russell 2000 Value Index
CARR dla indeksu – 8,42%
aCARR dla testu funduszy – 11,41%
Pomimo wysokich średnich stóp zwrotu (największych wśród 9 klas) przewyższenie ponad indeks wyniosło tylko 2,99% rocznie.
Cały czas mowa o średniej stopie zwrotu dla wszystkich testów. Jednak do rzeczywistej gry trzeba wybrać teoretycznie najlepsze ustawienia. A takie osiągnięto dla okresu obliczenia alfa 60 lub 80 dni i trzymania portfela 95 do 120 dni.
Jak najprościej to przełożyć na praktykę ? Otóż tworzymy ranking najlepszych pod względem alfa funduszy w 9 klasach (alfa liczona dla ostatnich np. 60 dni), wybieramy po 3 najlepsze fundusze z każdej klasy i trzymamy je przez kolejne 120 dni w portfelu. Średnia składana roczna stopa zwrotu dla takiego ustawienia teoretycznie wyniosła w testach historycznych 8,28%. Całkiem nieźle jak na straconą dekadę…
W Polsce klas aktywów mamy mniej, w zasadzie tzw. MiSie i reszta rynku. Liczenie alfa nie jest proste ale można po prostu posłużyć się choćby zwykłymi stopami zwrotu. Być może ktoś odnajdzie w tym inspirację…
—- Kat —-


Dodaj komentarz