Z wizytą u algorytmów, część 2

Z dwóch rodzajów algorytmów, wyszczególnionych przez mnie w poprzednim wpisie, dużo bardziej intrygujące i pragmatyczne z naszego punktu widzenia są te decyzyjne, i o aktualnych trendach w ich działaniu chciałbym przez chwilę.

 

Brokerzy nasi i GPW intensywnie pracują obecnie nad nowym systemem transakcyjny UTP, który w listopadzie ma zastąpić wysłużony WARSET. Nowa zabawka jest produktem NYSE Technologies i pracuje już na kilku giełdach świata więc dostajemy towar markowy, który ma szansę przyciągnąć nowy kapitał. Plusem, który powinniśmy odczuć, będzie przepustowość, która zwiększy się z obecnych max 328 zleceń na sekundę do 20 000 zleceń i ma umożliwić obsługę algorytmów decyzyjnych, w tym tych najszybszych i budzących postrach HFT.

Na dziś istnieje jednak z tymi ostatnimi pewien problem. Poza kosztami transakcji, które mają spaść, a przy transakcjach kilkusekundowych ma to strategiczne znaczenie dla opłacalności, barierę stanowią polskie przepisy nie pozwalające wrzucać zleceń bezpośrednio na parkiet bez pośrednictwa systemów brokerskich. Tu czas jest na wagę diamentów, po to by go drastycznie skrócić ustawia się właśnie komputery jak najbliższej serwerów giełdowych, ale poza filtrami weryfikacyjnymi brokerów.

I tak np. w przypadku amerykańskiej NYSE, czego wiele osób nie wie, serwery giełdowe stoją w specjalnie strzeżonych, zaryglowanych i napowietrzanych halach oddalonych od budynku giełdy o 50 kilometrów. Całość ma powierzchnię 37 tysięcy metrów kwadratowych, czyli 5 razy tyle co boisko na naszym Stadionie Narodowym. Część tego terytorium wynajmuje się pod komputery firm, grających algorytmami. To one właśnie widzą zlecenia oraz ceny najszybciej, i to one jako pierwsze zdejmują i składają swoje zlecenia, dużo szybciej niż mrugnięcie oka, które w tym środowisku wydaje się niemal wiecznością. Ale co ciekawe – bez względu na to czy taki komputer stoi w tej hali w odległości 10 metrów czy 500 metrów od serwerów giełdy to  kabel z nimi  łączący ma zawsze jednakową długość. Chodzi oczywiście o to by czas dostępu dla nich wszystkich był porównywalny, bez preferowania kogokolwiek.

Domyślam się, że serwerownię usługową chce stworzyć również GPW. I choć dziś możliwość walenia zleceniami bez pośrednictwa brokerów ograniczona jest przez nasze prawo to jednak GPW kilka miesięcy temu brała głośno pod uwagę  ewentualność wytargowania pewnych wyjątków dla potencjalnych traderów HFT. Nie znam dalszych szczegółów, zakładam jednak, że prędzej czy później drzwi ultraszybkim algorytmom trzeba będzie szerzej uchylić by nie skończyć na peryferiach światowych finansów.

Pytam czasem inwestorów zagadujących o algorytmy czego się w związku z nimi obawiają. Pierwsza odpowiedź jaka pada ma związek z dużymi, jednorazowymi, niespodziewanymi i krótko trwającymi wahaniami cen akcji lub kontraktów, takimi które czyszczą stopy a potem kurs wraca jak gdyby nigdy nic do poprzedniego stanu. Oczywiście mogą zdarzyć się takie i na naszej giełdzie. To część ryzyka aktywnego tradingu, w dłuższych terminach inwestycyjnych i tak jednak liczą się fundamenty a nie chwilowe wahnięcia.

Druga obawa ma raczej charakter zarzutu: komputery ustawione blisko giełdowego serwera dysponują z powodu niskiego opóźnienia sygnału przewagą informacyjną czyli pierwsze wiedzą o wchodzących zleceniach i transakcjach. To prawda. W rezultacie kiedy wrzucamy zlecenie np. sprzedaży jakiejś spółki do systemu giełdowego, może się okazać, że zanim dotrze ono do docelowego kupującego przejdzie jeszcze w czasie szybszym niż mgnienie oka przez robota tradującego, który szybko to kupi i natychmiast sprzeda, zadowalając się marżą wielkości spreadu lub jego części (choć na niektórych giełdach, szczególnie tych poza oficjalnych, robi się to nawet bez marży, zgarniając po prostu prowizję od organizatora obrotu za robienie płynności).

Trzeba jednak mieć świadomość, że algorytmy HFT polują przede wszystkim na duże zlecenia, które mają szansę ruszyć rynkiem. A po wtóre – asymetryczność dostępu do informacji to już niemal immanentna cecha współczesnych giełd, bez względu na to co słyszymy. Najczęściej bowiem zwycięzcami są instytucje czy profesjonalni traderzy, mający dostęp do najnowszych technologii, wiedzy, analiz, rynkowych informacji, kapitału, niskich prowizji itd. A postawienia blisko serwera za pieniądze lub wykupienia dostępu do pełnego karnetu zleceń nikomu giełdy nie zabraniają.

Należy przy tym mieć świadomość, że algo trading (decyzyjny) to wprawdzie dochodowa działalność, ale nie pozbawiona ryzyka! Mieliśmy już w historii kilka algo krachów, konkurencja rośnie, przewaga technologiczna się spłaszcza, maleje zmienność obrotu, rosną koszta dostępu i researchu, maleją obroty giełdowe, część instytucji przechodzi do niedawno opisywanych przez mnie prywatnych „dark pools”, powielają się strategie powodując tłok i wąskie gardła. Do tego weszły nowe regulacje – tzw. Volcker rule – zmuszająca szczególnie banki do pozbycia się lub omijania tego typu dochodowych biznesów. Część pozostałych algorytmowców zmienia swoje podejście – zamiast szybkości poszukują nieefektywności w innych środowiskach, ale o dłuższym horyzoncie czasowym (np. w miernikach nastrojów społeczności) czy też w dużo bardziej kompleksowych modelach typu „zależności strukturalne”.

Jak wylicza renomowana w tej branży TABB Group, badająca przepływy finansowe na rynku, łączne zyski firm HFT na amerykańskim rynku akcji spadły z 7,2 miliarda $ w 2009 roku do spodziewanych ok. 1,8 miliarda $ w 2012 roku. Spadł też nieco ich udział w rynku, szacowany różnie, ale w okolicy 50-70% w akcjach,  zwiększyła się natomiast liczba firm partycypujących w tym torcie. Akcje to oczywiście tylko część rynku, ta sama firma szacuje, że zyski z rynku derywatów generowane przez tzw. „latency arbitrage” (arbitraż robiony dzięki przewadze czasowej) sięgają rocznie 21 mld $. Dedykuję te liczby pewnemu panu z NBP, który ostatnio radził studentom SGH by trzymali się z dala od tego rodzaju biznesów.

Istnieje natomiast trzecia obawia, o której niemal nie słyszałem z ust odpytywanych inwestorów. Chodzi mianowicie o zapychanie łącz zwane „quote stuffing”. Algorytmy  HFT celowo wysyłają i niemal jednocześnie anulują tysiące zleceń na sekundę, powodując zwolnienie przepływu informacji tak by zarobić na różnicy w tym co widzi reszta inwestorów a tym co widzą owe ultraszybkie komputery. I tego nie znoszę, to już podpada pod manipulację. Na szczęście coraz więcej nadzorów krajowych, szczególnie europejskich, ale jest szansa, że wkrótce również USA, wprowadza kary za tego typu działania. Po prostu trzeba będzie osiągnąć pewien minimalny limit przeprowadzonych transakcji w stosunku do wysłanych zleceń aby nie podpaść.

I to ostatnie przelewa pewną czarę goryczy, powodując, że najszybsze algorytmy emigrują w świat, szczególnie na giełdy azjatyckie i południowo amerykańskie, które rządzą się swoimi, bardziej liberalnymi przepisami. A także coraz głębiej wchodzą w forex, szacunki mówią, że do 2014 roku opanują 25% walutowego rynku. Być może oazą stanie się dla nich i GPW więc z góry wolę zaapelować do naszych decydentów – to już nie dobra wola, ale konieczność by zaplanować w prawie  kary dla ‘zapychaczy’ jak wspomniane wyżej. Inaczej będziemy głośno się o to upominać… (piszę to w imieniu inwestorów, nie BOSSA)

—- ! Kat !—-

[Głosów:4    Średnia:5/5]

6 Komentarzy

  1. lesserwisser

    “Dedykuję te liczby pewnemu panu z NBP, który ostatnio radził studentom SGH by trzymali się z dala od tego rodzaju biznesów.”

    I dobrze radził, bo studenciaki wchodzący w życie powinni raczej brać przykłady z ligi dżentelmenów a nie polskiej ligi, gdzie wyniki wypaczone są cwaniactwem i przekrętami.

    Czy potrzeba nam więcej fryzjerów golących giełdowych frajerów?

    Coś mi się widzi, że niektórym to imponują te nowe trędy owędy. 🙂

    Komputero mówimy tak a algorytmom, HFT i letency arbitrage powiedzmy nie.

    Czyli mówiąc językiem dawnej propagandy dajmy tym podstępnym gadom zdecydowany odpór. 🙂

  2. maksiu

    @lesserwisser
    To może niech GPW zostanie przy starym Warsecie. Wtedy dasz odpór HFT, algorytmom i znakomitej części obrotów. Zostaną tylko giełdowi frajerzy, narzekający, że ich ONI golą ;))) LOL
    Co do zapychania łącz to myślę, że Ludwik XVI marzy o tym, żeby algorytmiarze pojawili się na naszym grajdołku. I najlepiej żeby płacili te najwyższe w Europie prowiizje. LOLx2

  3. Lucek

    Z niecierpliwością czekam nie tylko na listopad, ale i na koniec czerwca.
    http://wyborcza.biz/Gieldy/1,114507,11700255,Spadna_oplaty_na_GPW__Nowy_system_transakcyjny_zwiekszy.html

  4. lesserwisser

    @ maksiu

    “To może niech GPW zostanie przy starym Warsecie. Wtedy dasz odpór HFT, algorytmom i znakomitej części obrotów…”

    No nie, jak nie stoję postepowi w poprzek, wsiegda w pieriod, czyli zawsze całą naprzód, oto moja dewiza. 😉

    Warset to staroć, a less już ponad rok temu rozmawiał na temat nowego systemu transakcyjnego, ze swoim kolegą (WS) z GPW, który był zaangazowany w jego zakup, bo zastanawiały go wypowiedzi ppuszczane w mediach przezz Ludwiczka, że liczy iż mając system ala NYSE, przycziagniemy HaFTujących do naszej piaskownicy. Bo to weddług jego pojęcia jest niejako wymogiem giełdowego ducha czasu i synonimem nowoczesności. Co więcej HFT utożsamiał wyraźnie HFT z algorytmiką i program tradingiem.

    Jestem za tym by na GPW było szybciej, sprawniej i taniej ale niekoniecznie musi to sprawić HFT, bo w HFT jest wiecej patologii niż
    pozytywów.

    Przykładowo taki latency arbitrage w wielu przypadkach polega na antycypacyjnym ustawianiu “przeciwnika”(czyli klienta instytucjonalnego i indywidualnego) na strzał, poprzez sztuczne tworzenie rynku ( bidy i aski). To tak jakby ktoś minutę wczesniej wiedział jakie będą notowania lub wystepujący w teleturnieju znał dokładnie zakres pytań który będzie w grze.

    Mówię więc – Ludwiku do rondla. Podejrzewam, że mało kto z młodziaków zna to hasło, no może poza Luckiem. 🙂

  5. Lucek

    “Ludwiku do rondla. Podejrzewam, że mało kto z młodziaków zna to hasło, no może poza Luckiem.”

    Pewnie, że Lucek zna 🙂
    http://prestiz.info.pl/Ludwiku_do_rondla,331,250

  6. _dorota

    Ludwiś robi wszystko, żeby zmaksymalizować obroty na rynku (po NC widać ewidentnie, że to jest jego priorytet, wszelkim kosztem). Jest więc szansa, że “zapychaczy” utemperuje, lecz tylko w przypadku, kiedy będą zmniejszali obroty w sposób odczuwalny dla giełdy. Tak czy tak proces decyzyjny potrwa pewnie długo. Czeka nas kilka lat bycia giełdą jeszcze bardziej bananową 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *