Lubię mojego równolatka – wiceministra finansów Jacka Kapicę. Żeby była jasność, nie znam go osobiście, mówię wyłącznie na podstawie doniesień prasowych. Jest mi tym bliższy, że urodziliśmy się niemal w tym samym czasie. Dlaczego zwracam uwagę na datę urodzenia pana Jacka. Ano, obaj niemal połowę naszego życia spędziliśmy w ustroju, w którym rząd sprawowali ci, którzy wiedzieli o wiele lepiej co jest lepsze dla innych. Stąd na rządy i rządzących mówiło się „władza”, a ci skrupulatnie z tej władzy korzystali. Władza oczywiście rozciągała się na każdy obszar życia – i publiczny, i prywatny, no bo przecież obywatel jest głupi i nieodpowiedzialny.

Różnica jest taka, że niegdyś obywatel mógł zagrozić ustrojowi i go obalić, a dziś biedny zagraża samemu sobie więc trzeba go chronić. Wiceminister Jacek (pozwolę sobię na tę poufałość) również chce o nas dbać. Oto podczas mojego niedawnego urlopu czytam sobie doniesienia prasowe i wywiad, w którym wiceminister wyjaśnia meandry ustawy hazardowej:

 

„Celem wprowadzenia w życie ustawy hazardowej było m.in. ograniczenie dostępu do tzw. ulicznego hazardu, najbardziej szkodliwego, szczególnie dla osób młodych oraz ograniczenie szarej strefy.  […] Naszym zadaniem jest egzekucja prawa, z czego skutecznie się wywiązujemy poprzez konsekwentne eliminowanie patologii z rynku gier, zarówno nielegalnych automatów, jak i nielegalnych turniejów pokera.

[…]

Warto wspomnieć tu o danych dotyczących uzależnień od hazardu. Międzynarodowa Klasyfikacja Chorób zaliczyła “patologiczny hazard” do rangi osobnego zaburzenia psychicznego. Dane NFZ wskazują na wzrost liczby osób uzależnionych od hazardu, którym towarzyszy wzrost wydatków na ich leczenie. Tylko do września 2009 roku wydatki na leczenie osób uzależnionych od hazardu wzrosły o około 80 proc. w stosunku do poprzedniego roku. To uzasadnia przyjęte rozwiązania reformy rynku gier.”

Piękne, prawda. Powołujemy się na ogólne statystyki dotyczące uzależnień, co więcej wiceminister Kapica przytacza jeszcze Międzynarodową Klasyfikację Chorób i mówi, że zaliczyła ona patologiczny hazard, do rangi osobnego zaburzenia psychicznego. Faktycznie patologiczny hazard zaliczany jest do tej klasyfikacji, obok np. otępienia w chorobie Alzheimera, zespołu po wstrząśnieniu mózgu, różnego rodzaju schizofrenii, depresji, transseksualizmu, zespołu Aspergera, zaburzeń aktywności i uwagi oraz wielu, wielu innych.

Ciekawi mnie więc, czego wiceminister chciałby zabronić, żeby uchronić ludzi przed depresją lub schizofrenią?

Ja też nie jestem pewien, czy nie jestem przestępcą ponieważ z moim synem grywałem czasem w ruletkę (taką dla dzieci). N A  P I E N I Ą D Z E. Tak gramy na pieniądze. W pokera też nam się zdarzało, ale jakoś mniej go interesował.

Mam nadzieje, że zapał regulacyjny nie dopadnie nikogo z władzy i nie wystąpi o uchylenie mi praw rodzicielskich, ale ja chciałem tylko mojego starszego syna nauczyć matematyki, podejmowania decyzji, szacowania prawdopodobieństwa.

Choć gdyby przyszło co do czego może wystąpię o azyl polityczny w USA. W Nowym Jorku w jednej ze szkół (http://schools.nyc.gov/SchoolPortals/01/M292/default.htm) istnieje klub, którego nazwę pozwolę sobie zacytować w oryginale: Mathematic Operations, Psychology & Philosophy Through Tournament Card Play club. Krótko mówiąc młodzież rżnie w pokera.

Ale jakoś władz amerykańskich to nie niepokoi. Co więcej szef Krajowej Rady do Problemów z Uzależnieniami Keith Whyte, tak mówi na temat działalności szkoły „wydaje mi się, że dla większości dzieciaków, to bardzo dobre zajęcia, dzięki którym mogą nauczyć się wspaniałych rzeczy, ale wiąże się to z pewnymi kosztami. Około 4-6% dzieci uzależnia się od hazardu, a często wiąże się to z innymi ryzykownyki zachowaniami, jak np. zażywaniem narkotyków. […] Nie uważamy, że takie działania powinny być zakazane, ale należy je wykorzystywać odpowiedzialnie i równocześnie uczyć o problemach związanych z hazardem i uzależnieniami”.

 

Swoją drogą chciałbym zapytać Jacka Kapicę, czy częściej widuje dzieciaki, które rżną w pokera na kasę, czy może dzieciaki, które trudno jest oderwać od gier komputerowych? Bo może jednak uzależnienie ma wiele innych wymiarów. Tylko nie wiem, czy sposobem na rozwiązanie tego problemu jest zakaz sprzedaży gier komputerowych, a no i oczywiście używania Facebooka.

 

Poker oczywiście może prowadzić do uzależnienia. Podobnie jak tysiące innych rzeczy,w tym inwestowanie/spekulacja/gra na giełdzie (o zgrozo, tu też się to robi na pieniądze). Ale odpowiednio wykorzystany, może uczyć myślenia. Więc może chodzi o zakazanie myślenia. Sam już nie wiem. Gdyby to był poprzedni ustrój, właśnie tak bym pomyślał, że takie są intencje „władzy”

 

Źródła:

http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,11807311,Kapica__zakazujac_gry_w_pokera_chronimy_ludzi_przed.html

http://pl.wikipedia.org/wiki/Jacek_Kapica

http://www.rp.pl/artykul/736044.html

http://www.afektywna.pl/klasyfikacja-icd-10/

http://online.wsj.com/article/SB10001424052702303552104577440322161000842.html?mod=e2tw

[Głosów:0    Średnia:0/5]

45 Komentarzy

  1. blackswan

    dzięki!

  2. Greg

    Warto by też poinformować pana ministra, że poker nie jest grą losową, nie ma też nic wspólnego z automatami na pieniądze, a jest grą polegającą głównie na umiejętnościach, podejmowaniu właściwych decyzji, na szacowaniu ryzyka i statystyce. Wystarczy obejrzeć kilka turniejów w telewizji z udziałem czołowych graczy. Wykłada się go również na wielu uczelniach z w/w powodów.

  3. Arti

    Aż się wzruszyłem troskliwością Pana Kapicy. Szkoda tylko, że Pan Wiceminister nie martwi się o wszystkich uzależnionych (głównie od alkoholu). Może warto porównać ze sobą statystyki hazardzistów i alkoholików. Coś mi się zdaje, że po takim porównaniu należałoby natychmiast wprowadzić ustawę o zakazie spożywania alkoholu poza koncesjonowanymi salonami degustacji.

  4. blackswan

    Pozwolę sobie wkleić cytat z Thomasa Sowella, jednego z najbystrzejszych przedstawicieli zawodu eko*******, który w swoim dzisiejszym felietonie zatytułowanym “Socialist or Fascist” pisze m.in. tak:

    (tłumaczenie własne)

    “Częścią wspólną socjalizmu, faszyzmu i innych lewicowych ideologii jest założenie, że niektórzy mędrcy – jak oni sami – powinni podejmować decyzje za innych (gorszych) i wprowadzać je w życie za pomocą rządowego rozporządzenia.

    Wizja lewicy jest nie tylko wizją świata, ale również wizją ich samych, jako nadrzędnych istot dążących do nadrzędnych celów.”

    Łatwo zauważyć podobieństwa do konceptu “pretense of knowledge” F.A.Hayeka.

    Jako osoba, dla której wolność jednostki jest wartością praktycznie absolutną, widzącą jednak złożoność zagadnienia berlinowskiego “pluralizmu wartości”, objąłem inną metodę na walkę ze zwolennikami tego typu (nie)myślenia.

    Kiedykolwiek widzę mędrca, oznajmiającego co jest dla mnie dobre, a co złe, zakładając, że muszę z jakiegoś masochistycznego powodu z nim rozmawiać, staram się udowodnić jego braki w rozumowaniu.

    Zauważyłem, że większość z nich lubuje się w przytaczaniu różnej maści statystyk. Nic lepszego, niż zrozumienie, dlaczego większość z nich nie rozumie statystyk, które przytacza.

    Co ciekawe, w przypadku ludzi opowiadających się interwencjonizmem w życiu społecznym te braki krzyczą bardzo głośno. Najczęściej podpierają się oni pseudo-naukowymi badaniami (jak np. zabawna książka Wilkonsona “Duch Równości”), które mają więcej wspólnego z populizmem, niż jakimkolwiek rygorem naukowym.

    Kończąc tą krótką dygresję, chciałbym zauważyć, że społeczności traderów powinno bardzo zależeć na tym, aby Pan minister Kapica gruntownie zreformował swoje podejście do zagadnienia hazardu.

    Prawda jest taka, że gry takie jak poker są grami, w których umiejętności odgrywają znacznie większą rolę niż ma to miejsce w przypadku tradingu. Piszę to jako osoba, która ma za sobą kilkaset tysięcy rozdań i tyleż samo transakcji. Pod rozwagę.

  5. pit65

    Ach “psychuszka” to piękne narzędzie w rękach każdej władzy.
    Co prawda w odróżnieniu od znanej ze wschodu wersji hardcorowej mamy tu wersję soft-demokratyczno-prewencyjną tym nie mniej przekaz jest jasny.
    Osobiście sie nie dziwię nadmierna ilość osobników obeznanych z ryzykiem to zwiększone ryzyko dla wszelkiej maści tępych notabali rządowych.
    Niech se taki “psychol” zacznie szacować ryzyko np. konkretnych decyzji administracyjnych..no i anarchia Panie.
    A tego przecież nie chcemy…. 😉

  6. lessio

    A tu znajduje się ustawa o grach hazardowych – http://prawo.legeo.pl/prawo/ustawa-z-dnia-19-listopada-2009-r-o-grach-hazardowych/

    Podobny bezsens dotyczy loterii fantowych, na które trzeba mieć zezwolenie właściwego urzędu.

  7. blackswan

    tutaj znajdziemy genialny wywiad z Jackiem:

    http://www.pokertexas.pl/newsy/minister-kapica-w-wysokiej-formie/

    fragment tej rozmowy zahaczający o rynki:

    Q: Chyba mamy zupełnie inne badania, bo wedle europejskich, jakimi dysponuję, jeśli chodzi o uzależnienia, gry liczbowe są wiodące, potem są „jednoręcy bandyci”, następnie kasyna, a gdzieś na samym końcu zakłady wzajemne. À propos zakładów wzajemnych: czemu, jeśli kupię akcje KGHM-u, jest to chwalebne, a jeśli postawię na drużynę tegoż KGHM-u, to jest już traktowane jako coś zdrożnego.

    A: Kupując akcje, inwestujemy w coś – przynajmniej tak powinno być – co jest inwestycją długofalową. Nie po to się inwestuje, żeby za dwa dni sprzedać, bo koszty operacji finansowych są wyższe niż spodziewany zysk. W przypadku zakładów wzajemnych: dziś obstawiamy zakład z nadzieją wygranej za kilka dni.

    Q: Ale na giełdzie, czy poprzez firmy brokerskie, mogę zawierać kontrakty terminowe i np. zakładać się o wysokość temperatury w danym miesiącu, lub czy WIG spadnie, czy zyska. Nie bardzo dostrzegam różnicę. I to jest gra, i to jest gra. Różnica jest tylko taka, że w zakładach wzajemnych, jeśli przegra gracz – to tylko on. Natomiast na giełdzie wstrząsy powodują, że np. ceny ropy skoczą, cena cukru spekulacyjnie zostanie wywindowana itd… I cierpią wszyscy.

    A: Trzeba wyjść z zupełnie innego założenia. Na giełdzie gra – mimo że to nazywa się gra – nie jest grą hazardową czy losową, nie zależy od przypadku, lecz od czynników gospodarczych, ekonomicznych zarządu danego przedsiębiorstwa – nie zależy od przypadku. Natomiast w sytuacji zakładów wzajemnych, to jest to gra hazardowa, w której części – może nie w całości – wynik zależy od przypadku. To znaczy, że tam zakłada się na taki, a nie inny wynik, z góry niepewny. Jednocześnie nie mając świadomości, czy w tym meczu wystąpią ci piłkarze, czy inni. Czy będzie deszcz, kto będzie w jakiej sprawności fizycznej itp.

    Q: To zależy, jak kto analizuje. Nie znam kibica, który losuje, na jaki wynik postawi. Natomiast jeśli chodzi o kontrakty terminowe, tu faktycznie strzelam przypadkowo, bo na jakich przesłankach mogę się oprzeć?

    A: Zakład można zrobić za 100 zł, a nikt nie zawiera kontraktu terminowego za 100 zł. Dostępność tej opcji jest zupełnie inna. Kontrakt terminowy można zrobić za milion zł? Kilka milionów zł? Nikt nie robi tego codziennie. Natomiast zakład wzajemny za 100 zł można założyć w zasadzie codziennie. I w ten sposób buduje się uzależnienie.

    No further questions, your honor.

  8. gzalewski

    Jeszcze bardziej go lubie. To tytan intelektu i co wiecej ma ceche niezbedna “wladzy”, czyli brak watpliwosci, przy braku wiedzy. Dopisuje go do swojej listy geniuszy, obok posla Tomczykiewicza

  9. gzalewski (Post autora)

    czad, czytam i czytam i czytam. I czuje sie jakbym przeniosl sie w dawny lepszy ustrój
    “Tak jak powiedziałem: te ograniczenia wynikają z wpływu na uzależnienie, ponieważ gry organizowane przez Totalizator Sportowy są grami najmniej uzależniającymi, stąd istnieje możliwość informowania o sponsoringu i reklamy. Kolejnymi grami, które w większym stopniu, ale jednak mniej uzależniają, są zakłady wzajemne, stąd można informować o sponsorowaniu. Natomiast najbardziej uzależniające są gry kasynowe i automatowe, dlatego nie mogą się ani reklamować, ani informować o sponsorowaniu.”
    Znaczy równi i równiejsi 🙂 Przy czym oczywiście wyrocznią jest wiceminister

    ale czad:

    “A co w sytuacji, gdy np. firma działająca w Anglii zrobi wersję dla Polaków mieszkających w Anglii?

    Jeżeli strona będzie w języku polskim, to będzie oznaczało, że złamano polskie prawo”

    Nie wierze, że ten facet nie ma poczucia obciachu.

    no, naprawde jedzie ostro
    “Trzeba powiedzieć, że to nie będzie legalne, ale mamy świadomość, że ta osoba przyjeżdża do Polski na chwilę i wyjedzie stąd, a w tym danym momencie nie będzie możliwości ujawnienia przestępstwa. ”

    Znaczy jak Anglik przyjedzie u nas i ukradnie coś, to nalezy mieć swiadomosc, ze to tylko na chwile :))

    Panie Jacku. Szacunek. Polowa życia w PRL-u, ale ten siedzi mocniej niż by się wydawało

  10. blackswan

    Ja tego pana śledzę od początku całej afery z ustawą hazardową.
    Wiesz, jaki był mój największy szok?

    http://www.pokertexas.pl/czytelnia/artykuly/general-atakuje/

    Jest to człowiek bardzo doceniany przez miłościwie panujących nam “liberałów”. Strach się bać…

  11. gzalewski (Post autora)

    mnie zadziwia co innego. Dziennikarze pastwią sie nad min. Muchą, a przeciez ten koles jest o wiele atrakcyjniejszy. Gada takie brednie i brnie w nie bez problemu, ze jakies tam prowokacje z ligami hokeja to w ogole pestka, przy tym co mozna jemu zrobic

  12. tomekxl

    Nie bardzo mogę zrozumieć czemu “mędrcy” nie pozwalają mi wpaść w nałóg hazardu, ale pozwalają mi na nałóg papierosowy i alkoholowy ? Ktoś w tym widzi odrobinę logiki ? Lobby hazardowe ma słabe wpływy ?

  13. Rafal

    swoją drogą gra w pokera i inne gry przez Internet w USA jest zakazana. Mało tego nawet są poblokowane strony.
    Generalnie cała ta ustawa i zakaz gry w pokera jest tak bezsensowny, że nawet nie ma co komentować.

  14. blackswan

    @tomekxl

    zadajesz dobre pytania i jednocześnie samemu na nie odpowiadasz. Lobby hazardowe to jedna sprawa. Druga to lobby moralizatorów i “wiedzących lepiej”.

    @ gzalewski

    Dziwi Cię to? Poza tym może to i lepiej. Znając kompetencje dziennikarzy mogliby zaraz napisać artykuł, który byłby pastiszem i strzałem w stopę. Powinni zająć się pisaniem o rzeczach, na których się znają: samochody, piłka nożna czy wyniki sobotniej loterii.

  15. Darkh

    poniewaz wam “paskudnym hazardzistom, karciarzom i wogole zlu tego swiata wszelkiemu” specjalnie nie wspolczuje (glownie z braku milosci do kart i vice versa) jednak mysl mnie taka naszla..
    czy jesli przypadkiem w knajpie zagram z (nie)znajomym w szachy, a zeby podniesc poziom emocji tej jakze pieknej rozrywki umowimy sie na zaklad wzajemny w postaci kufelka bursztynowego trunku.. powinienem bacznie sie rozgladac w poszukiwaniu generala ? albo spytac nieznajomego czy jest mu Tomasz ?

    oczywiscie chodzi o monopol panstwa, wplywy do budzetu, koncesjonowanie (a wiec latwiejsza kontrole) i o wszystkich krewnych i znajomych krolika.. tylko po co tlumaczyc to dbaloscia o zdrowie grajacych ? albo po kiego rozbijac towarzyskie turnieje pokerowe, to za diabla nie wiem ;]

  16. blackswan

    @darkh
    musisz uważać
    dzielny celnik poluje nawet na loterie fantowe zorganizowane w trakcie uczty pierogowej:

    http://biskupiec.wm.pl/72370,Organizatorzy-uczty-pierogowej-stana-przed-sadem.html

  17. blackswan

    Swoją drogą mam przeczucie w którym kierunku to wszystko pójdzie:

    Wylansowana zostanie błyskotliwa koncepcja RQ (risk quotient) i przed wszelkimi grami/loteriami postanowione zostanie, że dopuszczeni będą tylko gracze reprezentujący n-ty percentyl apriorystycznie przyjętego rozkładu. Wszyscy upośledzeni w dziedzinie szacowania nieistniejących prawdopodobieństw zostaną do gier ustawowo niedopuszczeni, gdyż ustawa uzna ich za degeneratów i skrajnych hazardzistów, w najgorszym przypadku zaś za idiotów.

    Następnie zwycięzca loterii odprowadzi podatek, który sprawi, że EV z gry spadnie mu poniżej zera w długim terminie, wobec czego jego współczynnik RQ zostanie odpowiednio skorygowany w dół i nie zostanie dopuszczony w przyszłości do udziału w podobnej grze.

    Pozostanie natomiast dylemat: co zrobić z przegranymi?

    Gremium arbitralnie wybranych mędrców (autorów metryki RQ rzecz jasna), wybrane dodatkowo po konsultacji z “eskpertami” (ekonomiści, znawcy teorii rachunku prawdopodobieństwa oraz wszelkiej maści moralizatorzy) dojdzie do wniosku, że przegrani, na skutek zaistnienia jakże niebezpiecznego i społecznie szkodliwego zjawiska rozwarstwienia majątkowego, otrzymywać będą miesięczną dietę za przegrywanie, co uczyni ich przegrywanie bardziej EV plus w długim terminie, przez co wzrośnie im metryka RQ.

    Hm…fikcja? Śmiem wątpić 😀

  18. lesserwisser

    Minister Jacek Kapica zrobił w resorcie finasów niezłą karierę bo mówią, że to bystrzak jakich mało (chyba tam akurat) i taki energiczny i rzutki jest chłopak z niego.

    Pamiętam jak dziś, w jak służby na wiejskim festynie zwineły loterie fantową to pani celniczka pytana w wydwiadze w TV, o to co jest grą hazardową odpowiedziała rezolutnie – że to określa ustawa, a interpretuje odpowiedni urzędnik.

    Reporter drążył dalej (bo przedtem zwinęli jakiś prywatny turniej pokerowy)- czy jak zagram u siebie w domu z sąsiadem w poka na forsę, to będzie legalna gra czy nie. Odpowiedź pada oczywiście – nielegalna.

    No to reporter katuje dalej – a jak zagram w pokera z synem na cukierki albo w ruletkę o orzechy – popełnię wykroczenie lub przestępstwo? Tak mówi wuedukowana pani celnik, to bedzie gra nielegalna, bo gry takie jak ruletka i poker można legalnie uprawiać jedynie w kasynach, które mają od państwa licencję na prowadzenie tych gier hazardowych.

    Prywatny hazard jest więc nielegalny, nawet hazardzik w rodzinnym, niewinnym wydaniu.

    Jak to usłyszałem to się załamałem i słowa brzydkie na usta mi się cisnęły, całym potokiem, a właściwie rynsztokiem.

    PS

    Szkoda, że reporter nie zapytał, czy gra w rozbieranego pokera jest nielegalna. Z sąsiadką, to może tak, ale czy własną żoną to też?

    Ciekawe co uważa minister Jacek na ten temat. Mam więc dylemat – kapica czy tez kaplica?

  19. gzalewski (Post autora)

    ale poczytaj te kolejne rozmowy na podlinowanej przez blackswana stronie. On brnie w podobne rzeczy. Esencja PRL-u czyli uznaniowosc urzednika rządzi. Logika nie ma znaczenia najmniejszego

  20. wand123

    @gry hazardowe a giełda

    Ministrowi też się pewnie giełda kojarzyła z hazardem więc zadbał o to aby ją z ustawy wyłączyć. Wiadomo, że jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze, niezależnie od ustroju. Reszta to tylko bełkot na użytek “ciemnego ludu”, który ma to kupić. Najgorsze, że ten bełkot kupują także dziennikarze.

    Art. 105. W ustawie z dnia 26 października 2000 r. o giełdach towarowych (Dz. U. z 2005 r. Nr 121, poz. 1019, z późn. zm. 21) ) art. 10 otrzymuje brzmienie:

    „ Art. 10. Transakcja giełdowa nie stanowi gry ani zakładu w rozumieniu art. 413 Kodeksu cywilnego, ani też gry losowej lub zakładu wzajemnego w rozumieniu przepisów o grach hazardowych, nawet jeżeli według wyraźnej lub dorozumianej woli stron rzeczywiste spełnienie wzajemnych świadczeń jest wyłączone, a tylko jedna lub druga ze stron jest obowiązana zapłacić różnicę między umówioną ceną sprzedaży a ceną rynkową w czasie wykonania umowy.”.

  21. gzalewski (Post autora)

    no to mamy wszystko jasne. Maciek Samcik pisze o czyms innym kilka dni temu, ale w tle jest nasza cudowna ustawa hazardowa:
    I odpowiedz z MinFInu
    “Do Ministra Finansów wpłynął jeden wniosek banku w sprawie rozstrzygnięcia czy przedstawione przedsięwzięcie jest grą hazardową Istotą ww. przedsięwzięcia było uzależnienie możliwości powiększenia oprocentowania o naliczoną premię, w zależności od wyników reprezentacji Polski w meczach Mistrzostw Europy 2012. Mając na względzie fakt, że tak skonstruowane zasady przedsięwzięcia zawierają zarówno elementy losowe jak i nielosowe, Minister Finansów rozstrzygnął, że przedsięwzięcie to jest grą losową w rozumieniu przepisów ustawy o grach hazardowych””
    Czyli MInister decyduje, co jest a co nie jest. A nie że jakieś jednoznaczne prawo istnieje.

  22. lesserwisser

    “nawet jeżeli według wyraźnej lub dorozumianej woli stron rzeczywiste spełnienie wzajemnych świadczeń jest wyłączone, a tylko jedna lub druga ze stron jest obowiązana zapłacić różnicę między umówioną ceną sprzedaży a ceną rynkową w czasie wykonania umowy.”.

    Przecież to co zacytowałem to są czcze dywagacje (ba, a nawet powiedziałbym bełkot) osoby nie mającej większego pojęcia o temacie:

    – w transakcjach na giełdach towarowych – nie mamy bowiem do czynienia, z wyraźną lub dorozumianą wolą stron transakcji do jakiegoś wyłączenia rzeczywistego spełnienia wzajemnych świadczeń

    – zobowiązaniem w transakcji giełdowej jest dostawa i odbiór przedmiotu transakcji, które mogą być wzajemnie skompensowane, ale tylko przez ten sam podmiot

    – zasady i warunki obrotu giełdowego są regulowane i wystandaryzowane

    – nawet w giełdowych transakcjach opcyjnych, jako warunkowych transakcjach jednostronnie zobowiazujących, które rozliczane bywają różnicowo, zapłata różnicy między umówioną ceną sprzedaży (albo też kupna !!??) w czasie wykonania umowy nie zależy od woli stron (wyrażnej lub dorozumianej) lecz wynika przyjetych na rynku giełdowym zasad obrotu danym instrumentem.

    Widać jacyś domorośli spece tę ustawę pisali i nie mam tu akurat na
    myśli prawników, bo oni nie muszą być biegli w tej materii.

  23. _dorota

    Autora musze uspokoić: jeżeli grywa z niezarabiającym jeszcze dzieckiem (nawet na pieniądze), to jakby grał z samym sobą – w sensie ewentualnego przysporzenia majątkowego. Nikt nie zbiednieje, nikt się nie wzbogaci. Wymiaru sprawiedliwości nie powinno to interesować.

  24. pit65

    “Wymiaru sprawiedliwości nie powinno to interesować.”

    Wymiaru może nie , ale urzędnika “myślącego” kategorią poboru podatku traktowanego jako “dobro nadrzędne z uwagi na większość PKB przepływa przez centralę” już niekoniecznie.

  25. lesserwisser

    Ja ktoś gra z dzieciakiem tylko na punkty, czy nawet na zapałki, to wymierzyc podatku się nie da, ale można przysolić karę z nielegalne hazardowanie się i dodatkowo za wciaganie małolata w zgubny nałóg.

  26. _dorota

    @ Less
    M.zd. w tym przypadku nie ma w ogóle “hazardu”.

    Tak jak rozumiem hazard, musi mieć dwie cechy:
    1. Gra o wyniku przynajmniej częściowo losowym.
    2. Przepływ pieniężny (tzn. ktoś zarabia, ktoś traci). Tutaj nie ma tego drugiego.

  27. blackswan

    “gra o wyniku częściowo losowym”

    błagam, litości

  28. blackswan

    @ gzalewski

    Ciekawe jak urzędnicy odpowiedziliby na pytanie, czy nasze życie również jest losowe. Czy przypadkiem wychodząc na ulicę nie ryzykuję wypadku? Czy zostając w domu nie ryzykuję, że wybuchnie mi instalacja gazowa?

    Sugerowałbym nie uczyć swojego dziecka gier takich jak poker. Wiesz jakie jest niebezpieczeństwo? Nie każdy jest do tych gier stworzony.

    Bystry dzieciak, który naturalnie zostanie przyciągnięty do tego typu rozrywek, szybko rozgryzie o co w tym chodzi bez niczyjej pomocy. Jeśli pewne zasady będą mu odgórnie narzucone, biedak może kiedyś jeszcze pomyśleć, że w życiu również należy kierować się maksymalizacją wartości oczekiwanej oraz maksymalizacją użyteczności wypłaty czy tym podobnymi nonsensami.

  29. lesserwisser

    @ dorota

    “2. Przepływ pieniężny (tzn. ktoś zarabia, ktoś traci). Tutaj nie ma tego drugiego.”

    Spójrz na to tak – traci państwo bo nie zarabia, i już mamy hazard. 🙂

  30. blackswan

    mała dygresja: niesamowicie zadziwiają mnie pacjenci losowości, przekonani, że metody wykorzystujące prymitywne statystyki (np. wartość oczekiwana i odchylenie standardowe) mogą być wykorzystywane w tradingu. Są zawodnicy, którzy nazywają te metody “obiektywnymi”.

    Wiecie dlaczego mnie zadziwiają?

    a) ewidentnie nie rozumieją tych metod
    b) używają ich w niewłaściwych domenach

    Po prostu komedia

  31. _dorota

    “„gra o wyniku częściowo losowym”
    błagam, litości”

    Słusznie, przepraszam. Chodziło mi o to, że teoretycznie jest możliwa taka konstrukcja, że nie cała wypłata jest uzależniona od wystąpienia zdarzenia losowego. Ale jak “gra”, to “wynik losowy”, jasne.

  32. blackswan

    wszyscy, których interesuje popowa behawiorystyka, powinni rzucić okiem na to:

    http://www.newyorker.com/online/blogs/frontal-cortex/2012/06/daniel-kahneman-bias-studies.html

  33. lesserwisser

    A u nasz, przed wojną, znany była już taka zagadka: Co jest cięższe – kilogram żelaza czy kilogram pierza?

    Szkoda tylko, że nikt nie wpadł na pomysł, by się na tym nobelizować.

    PS

    Jest taka pouczająca historyjka o chytrym chłopku, co to kłusując złapał złotą rybkę i w zamian za jej uwolnienie zażądał by jego dwa konie zamieniła w jednego, ale trzy razy większego, bo taki wielki to
    dopiero szarpnie robotą.

    No i się przechytrzył? 🙂

  34. ZP

    http://www.bloomberg.com/news/2012-06-13/former-derivatives-trader-wins-446-000-at-world-series-of-poker.html

  35. blackswan

    śledziłem stream live pojedynku Frankenberger – Ivey i muszę przyznać, że Andrew mocno zaskoczył.
    Inna sprawa, że w środowisku pokerowym uchodzi za mega fisha (jak na kolesia, który ma branzoletkę i tytuł WPT player of the year)…tak czy inaczej wygrana w HU przy równych stakach z Mr “best poker player ever” Phil Ivey jest mocno nobilitująca…

    ps. na zachodzie organizowane są coroczne turnieje pokerowe dla traderów i wygrane przekazywane są na cele charytatywne. Super imprezy, rewelacyjna zabawa. W Polsce to by nigdy nie przeszło…

  36. blackswan

    a mr Ivey przed chwilą odpał na 3cim miejscu turnieju Event 24 WSOP $5,000 Omaha Hi-Low Split 8-or-Better
    ten człowiek to rzeźnik

  37. Piętaszek

    “Choć gdyby przyszło co do czego może wystąpię o azyl polityczny w USA.”

    No to proszę napisać czy tam też w prawie każdym barze stoją automaty do gier hazardowych, a może pokerek z ruletką? A może można online?

    “Podobnie jak tysiące innych rzeczy,w tym inwestowanie/spekulacja/gra na giełdzie (o zgrozo, tu też się to robi na pieniądze).”

    No, no blisko. Jakby się noga powinęła w BOS S.A. to zapraszamy do pracy w marketingu pokera online. Prawie identyczny tylko trochę bardziej bezpieczny.

  38. GZalewski

    Tak swoja drogą, to czy nasze wladze kochane tez zareagują na reklame NIELEGALNĄ bukmachera na gatkach piłkarza?

  39. lessio

    Odpowiedź Pana ministra na interpelację posła –

    http://www.rp.pl/artykul/757715,902435-Co-grozi-za-gre-w-pokera.html

  40. blackswan

    nasze władze mogą mieć problem z zakładem Grzegorza Lato…

    http://www.youtube.com/watch?v=P1IRpacz5sY

    jakaś dobra dusza powinna to zgłosić do odpowiedniego urzędu. Nie może być tak, żeby urzędnik piastujący tak wysokie i zaszczytne stanowisko jak prezes Lato dawał młodzieży zły przykład i angażował się w publiczne łamanie ustawy o grach losowych i zakładach wzajemnych…

  41. GZalewski

    jeszcze chwila i zaloze jego fanklub

  42. GZalewski

    http://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/397458,fundusz-rozwiazywania-problemow-hazardowych-za-22-mln-zl-nie-ma-kogo-leczyc-ale-wciaz-dziala.html

  43. GZalewski

    Kathay mi podrzucil
    http://online.wsj.com/article/AP42d7448fce5444dca56b0a9f038dcf5b.html

    NEW YORK – A federal judge ruled Tuesday that poker is more a game of skill
    than chance and cannot be prosecuted under a law created to stop organized
    crime families from making millions of dollars from gambling.


    The judge also cited a study that analyzed 103 million hands of Texas
    Hold’em poker, where 75 percent of poker hands ended when one player induced
    his opponents to fold so that no cards were revealed.

    “Other studies have found that skilled players defeated unskilled players
    both in simulations and in real-world play,” he said.

    biedni uzaleznieni Amerykanie. Czy moglibysmy im zeslac naszego ministra?

  44. blackswan

    @ gzalewski

    Brawo Sędzia Jack Weinstein!

    Teraz, przynajmniej w Stanach, powinno być już z górki (chociaż trzeba cały czas należy obserwować sprawę FTP).

    Nie wiem na które badania powołał się sędzia Weinstein, bo jest ich już całkiem sporo (niestety, matołom trzeba pokazać pewne oczywiste rzeczy za pomocą naukowego badania, bo inaczej kretyni nie zrozumieją – podaż im naukowe badania, których rzecz jasna również nie rozumieją, to przynajmniej mają podkładkę w postaci świętej krowy jaką jest aparat naukowy), ale istnieje niezerowa szansa, że było to:

    http://papers.ssrn.com/sol3/papers.cfm?abstract_id=2129879

  45. blackswan

    W Polsce nigdy tym tematem się nie zajmą. Zadowoleni są kiedy młodzi zdolni ludzie emigrują. Mają przecież ważniejsze sprawy do załatwienia, np. podbój kosmosu.

    W końcu, cytując polskiego parlamentarzystę i szefa grupy ds. kosmosu, “Podbój przestrzeni kosmicznej to dziejowa konieczność”.

    http://fakty.interia.pl/polska/news/rmf24-na-podboj-marsa-kosmiczne-wyjazdy-naszych-poslow,1834195,3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *