Jak „działa” Analiza Techniczna?

Sporo swoich wpisów poświęciłem do tej pory sprawie teorii Analizy Technicznej, to jednak temat jak się okazuje niewyczerpany.

 

Ponieważ ostatni tekst Adama wzbudził nieodłączne przy takiej okazji kontrowersje, uznałem, że istnieje potrzeba spojrzenia na tę kwestię nieco bardziej kompleksowo, w przeciwnym wypadku brniemy na mielizny.

Poniższe rozważania, jak zresztą wszystkie moje teksty na blogu, są jedynie moimi osobistymi ocenami, dokonywanymi z wykorzystaniem najlepszej wiedzy i intencji jakimi dysponuję.

Wyrażenie „AT działa” (czy nie działa) jest tak bardzo pojemnym i wieloznacznym stwierdzeniem, że dla celów merytoryczności dyskusji wymaga doprecyzowania. Spójrzmy jak wygląda to pod mikroskopem.

W najprostszym znaczeniu słowo „działa” można uznać za synonim „pracuje” czy „funkcjonuje”. I w tym zakresie A.T. „działa” i działać nie przestanie: wsparcia (czasem) wspierają, opory (czasem) oporują, średnie (zawsze) wiją się wokół cen i przecinają, trendy (zawsze) przerywają konsolidacje i oba zjawiska da się opisać dziesiątkami linii, oscylatory (zawsze) oscylują, wskaźniki (zawsze) coś wskazują itd. itp. Cała ta narzędziownia zwana z angielska „charting” (nie wiem czy tłumaczone jako „wykresowanie” nie brzmi dziwnie) powstała po to by inwestorzy mogli okiełznać kursy, które stanowią przecież emanację błądzenia losowego. A.T. spełnia się w tej roli będąc po prostu wyrazem heurystyki czyli myślowego chadzania przez homo sapiens na skróty. Uśrednianie cen na wszelkie sposoby i opisanie graficzne wahań daje inwestorom swego rodzaju złudzenie kontroli nad rynkiem.

Kolejne znaczenie jest prawdopodobnie bliższe temu co dyskutujący mają zwykle na myśli – „działa” w znaczeniu „generuje zyski”. W tym jednak miejscu należy jednak zrobić bardzo istotne założenie.

Nie sposób w jakikolwiek sposób ukrywać, że w obrębie A.T. istnieją narzędzia dwojakiego rodzaju, które dla ułatwienia i przywołania skojarzeń nazywa się subiektywnymi i obiektywnymi. W obu wypadkach teoria podaje wprawdzie dokładne sposoby ich budowy i użycia, problem w tym, że te pierwsze z wymienionych są mało precyzyjne, niejednoznaczne w wykreślaniu i najczęściej podlegają interpretacji użytkownika. Należą do nich przede wszystkim wszelkie formacje, linie trendów, oporów i wsparć czy też fale Elliota. W przypadku drugiej grupy z precyzją i jednoznacznością nie ma problemu, np. średnie czy wskaźniki zawsze da się wykreślić tylko w jeden sposób. Taka różnica determinuje możliwość poddania wszystkich tych narzędzi ocenie czyli ustaleniu czy „działają” w sensie „generowania zysków” (profesjonalniej – ustalenia tego czy zawierają w sobie „przewagę”, ang. the edge).

Narzędzia o subiektywnej naturze posiadają unikalny charakter, co znaczy mniej więcej tyle, że z racji tego, że wykreślanie ich zależy mocno od intuicji i interpretacji inwestora, nie poddają się one prostej replikacji i nie sposób jednoznacznie zweryfikować ich użyteczności na podstawie danych historycznych, a przy tym ich użycie podlega błędom poznawczym i heurystykom (szczególnie efektowi myślenia wstecznego). Analiza i trading wg. formacji „głowy z ramionami” (RGR) Kowalskiego to nie będzie to samo co „głowy z ramionami” Nowaka czy Smitha. Można by określić, że w tym wypadku A.T. „działa” na użytkownika, wzbudzając w nim kreatywność, wyobraźnię, intuicję i dyskrecjonalną ocenę. NIE SPOSÓB jednak w takim wypadku mówić o skuteczności SAMEJ, czystej A.T., można mówić raczej o skuteczności inwestora w połączeniu z wykresem i okolicznościami. Nie istnieje bowiem możliwość oceny i wyceny takiej A.T. skoro nie poddaje się jednoznacznemu zdefiniowaniu w praktyce, a co za tym idzie – rzetelnej weryfikacji. W tym sensie powiedzenie, że A.T. działa (lub nie) byłoby sporym nadużyciem. Cały ten proces obciążony jest w dużym stopniu losowością (randomness) i szczęśliwym losem (luck) w powiązaniu z kompetencjami użytkownika (skill), a rzeczywista przewaga (edge) staje się wówczas niewymierna. RGRy Kowalskiego mogą „działać”, RGRy Nowaka wręcz przeciwnie. Tyle że przydatność tego faktu jest niemal zerowa dla każdego innego inwestora z powodu ograniczonej możliwości replikacji intuicji i wyczucia. Porównania i wyciąganie wniosków obarcza zawsze mniejszy lub większy błąd. I nie chodzi bynajmniej o znany z finansów tzw. „tracking error” ponieważ nie ma możliwości skonstruowania benchmarku dla tegoż błędu. Nie sposób tutaj nawet dobrać warsztatu dla celów naukowej falsyfikacji hipotezy zerowej.

Nie istnieją natomiast żadne przeciwwskazania by o uniwersalnej efektywności działania dyskutować w stosunku do narzędzi obiektywnych. Niezależnie od wiedzy, umiejętności czy intuicji inwestora zawsze prawidłowe ich wykreślenie jest jednoznaczne, łatwe w replikacji i możliwe do rzetelnego zweryfikowania w czasie przeszłym i teraźniejszym. Również łatwo wyłapać błędy w ich stosowaniu i jasno oddzielić ile w zysku czy stracie udział ma samo narzędzie a ile posługujący się nimi prawidłowo inwestor. I tylko w tym wypadku uprawnione byłoby porównywanie skuteczności czyli „działania” czystej Analizy Technicznej a nie człowieka.

Aby temat ów rzetelnie wyczerpać należałoby pomówić jeszcze o wszelkich mutacjach, do których wkradają się umiejętności, losowość i szczęście. Chodzi o mieszanie obu rodzajów A.T. między sobą, dodatkowo z domieszką uznaniowości. Jeśli bowiem użyję jako podstawy decyzyjnej dla otwarcia pozycji jakiegoś wskaźnika (obiektywne narzędzie) ale asumptem dla wychodzenia z rynku będzie intuicyjna decyzja (stop uznaniowy) wówczas ponownie odchodzimy od „działania” A.T. na rzecz „działania” inwestora, i oceny porównawcze przestają mieć ponownie sens. Możemy zestawiać wyniki użytkowników, ale bez wiedzy o efektywności A.T. jako komponencie sukcesu czy porażki.

Całkiem więc zasadne wydaje się być na tym tle odcinanie typowego „chartingu” od tzw. Q.A. (Quantitative Analysis czyli Analizy Ilościowej).

I mamy wreszcie znaczenie słowa „działa” w sensie „prognozuje”, „przepowiada” (od ang. predict).

Narzędzia A.T. wprzęgnięto w rolę nieco prymitywnych modeli predykcyjnych, choć mam świadomość, że takie porównania mogą być nadużyciem. Bez względu jednak na wszystko, A.T. jest powszechnie używana, szczególnie w analizach i komentarzach czy rekomendacjach, do wydawania prognoz odnośnie zachowań rynku w przyszłości – przewidywań zasięgów, kierunków ruchu lub zakresów wahań. Profesjonalnie podchodzący do A.T. inwestorzy z rezerwą podchodzą do tego rodzaju magii, w tym niżej podpisany. Nie tylko dlatego, że A.T. jest opisaną prawdopodobieństwami i kontrolą ryzyka metodą reakcji na sytuację rynkową a nie wróżbiarstwem, ale również dlatego, że to ostatnie samo w sobie dorabia technikom gęby guślarzy. Wspomniany siermiężny charakter wskazuje na częsty brak warsztatu, znajomości procesów statystycznych albo uleganie książkowym stereotypom bez własnego przepracowania tematów. Choć sam kierunek nie jest wcale zły, pozostaje kwestia podejścia: mieć rację czy pieniądze. Ponownie mamy jednak do czynienia z subiektywnymi i obiektywnymi narzędziami, a więc limitami „działania” wspomnianymi wyżej.

—Kat—

[Głosów:0    Średnia:0/5]

37 Komentarzy

  1. gzalewski

    pytanie tak postawione jest o tyle absurdalne, ze mozemy sie zastanawiac tym tropem idąc, czy “skrzypce grają”, czy moze jednak wymagaja czegos wiecej

  2. Lucek

    “Sporo swoich wpisów poświęciłem do tej pory sprawie teorii Analizy Technicznej, to jednak temat jak się okazuje niewyczerpany.”

    Kathay, bez urazy – wszystkie swoje wpisy poświęciłeś teorii AT.
    Jesteś moim zdaniem najlepszym teoretykiem w tym temacie w Polsce.
    Tak sie jednak składa, że najlepszy nawet wykładowca od teorii, nie zastąpi zwykłego instruktora nauki jazdy.
    A bez jazdy nie ma “prawa jazdy”.
    Czy Ty kiedyś usiadłeś obok jakiegos kursanta i spróbowałeś mu powiedzieć: “teraz włącz kierunkowskaz, teraz zmień bieg, teraz naciskaj pedał gazu”?
    Ludzie po Twojej teorii dużą wiedzą o tym jak się jeździ, ale nie potrafią jeździć.

  3. lesserwisser

    Oj ludzie, ludzie cożem ja uczynił, alem zamieszał, ale żem zawinił!

    Chyba więcej nie powinienem zabierać głosu, no chyba że ktos poprosi lessie daj głos? 😉

  4. astanczak

    @ lesserwisser

    Muzy już tak mają 😉

  5. lesserwisser

    No, bo dobra muza ist the best. 😉

  6. _dorota

    Czytałam w napięciu i oczekiwaniu, kiedy pojawi się słowo “prawdopodobieństwo”. Ufff, pojawiło się. Przypuszczam, że jest istotą AT.

    “kursy, które stanowią przecież emanację błądzenia losowego”
    Czy to wyklucza wg. Ciebie istnienie trendów?

    @ Less
    Zabieraj, Less, zabieraj.

  7. Darkh

    jest jeszcze jedno slowo, ktore wiele obiecuje, omamia swym urokiem a w praktyce nie jest niczym wiecej niz naprawde jest.. wiec dobitniej oddaje istote AT 😉
    a imie jego.. ach jej.. wartosc oczekiwana !

  8. _dorota

    Wartość oczekiwana to rzeczywiście omam i poranna mgła. Prawdopodobieństwo jest jedyną rzeczą wartą zainteresowania.

    Ja jednak ciągle czekam na orzeczenie ex cathedra: istnieje coś takiego jak trend, czy też błądzimy losowo.

  9. lesserwisser

    “Wartość oczekiwana to rzeczywiście omam i poranna mgła. Prawdopodobieństwo jest jedyną rzeczą wartą zainteresowania.”

    A skąd się bierze wartość oczekiwana, zwana tez nadzieją matematyczną?

    Bierze się z przypisania określonych prawdopodobieństw przewidywanym zdarzeniom, tak więc można powiedzieć, że wartość oczekiwana jest (jedyną) rzeczą wartą zainteresowania.

  10. _dorota

    “Bierze się z przypisania określonych prawdopodobieństw przewidywanym zdarzeniom”
    Zdarzeniom losowym. Czy ceny są zdarzeniami losowymi?

  11. pit65

    @dorota

    Coby sie nie powtarzać tutaj Kat przedstawił zależności miedzy prawdopodobieństwem , a wartością oczekiwaną można sobie poprzestawiać wzór do woli:

    https://blogi.bossa.pl/2009/07/10/porownywanie-systemow-mechanicznych-czesc-3/

    “Zdarzeniom losowym. Czy ceny są zdarzeniami losowymi?”

    IMO podlegaja pewnej losowości lub raczej w pewnym zakresie są statystyczne modelowalne metodami opartymi o zbiór zdarzen czysto losowych , ale w swej istocie losowymi nie są.
    Inaczej metodami matematycznymi typu np. analiza Monte Carlo dałoby sie je określać w 100%, a skoro metoda ta oparta o losowość wykazuje swoją ułomność w tym zakresie to definiuje jednocześnie wniosek ,że dane wejściowe czysto losowe nie są.
    i na dzień dzisiejszy można by je określac pi razy cyrkiel w 65% modelowalnymi w zakresie w jakim statystyka zajmuję się zjawiskami losowymi.

  12. blackwan

    @pit65

    cześć pit,

    Polecam, żebyś przeczytał sobie publikację “Why we don’t know what we talk about when we talk about probability”; dostępny tutaj:

    http://fooledbyrandomness.com/probability.pdf

    Jeśli będziesz miał jakieś pytania/uwagi postaram się pomóc, o ile będę w stanie.

    Pozdrawiam,

  13. _dorota

    @ Pit
    Oczywiście moje pytanie powinno brzmieć “czy ceny są zmiennymi losowymi” (przepraszam) ale dzięki za odpowiedź.

    Miałam nadzieję usłyszeć słowo “trend” 🙂 ,mniejsza o to.

  14. lesserwisser

    @ dorota

    “Czy ceny są zdarzeniami losowymi?”

    Nie potrafię odpowiedzieć jednoznacznie na to pytanie, więc powiem i tak i nie, albo to zależy.

    Kalkulując wartość oczekiwaną przypisujemy zdarzeniom prawdopodobieństwa subiektywne, gdyż zazwyczaj nie jesteśmy w stanie przypisać do nich prawdopodobieństw obiektywnych.

    Punktem wyjścia umożliwiającym udzielenie odpowiedzi na postawione pytanie jest określenie (uzmysłowienie sobie) co to jest to zdarzenie losowe.

    Otóż niekoniecznie znaczy to zdarzenie przypadkowe, niespodziewane, wynik błądzenia po omacku. Zdarzenie losowe oznacza bowiem, takie zakładane zdarzenie które może się zrealizować lub nie a jeśli się realizuje (lub nie) to z pewnym prawdopodobieństwem. Prawdopodobieństwo zaś te pewna charakterystyka liczbowa opisująca stopień możliwości realizacji danego zdarzenia w określonych warunkach.

    Tak więc zdarzenie losowe to zdarzenie którego zaistnienie (prawdopodobieństwo realizacji) opisane jest przez pewien rozkład prawdopodobieństwa (pewien zbiór możliwych wyników) i sęk w tym by wyczaic jaki akurat rozkład najlepiej je opisuje.

    Ceny rynkowe są wypadkową pewnych zdarzeń, losowych i nielosowych, i w pewnym sensie mają one charakter deterministyczny, to znaczy są zdeterminowane celowymi działaniami pewnych podmiotów rynkowych, a w pewnym stopniu są wynikiem przypadku. Pewien mój znajomy mawia zaś, że przypadek to prawidłowość której dana osoba nie jest świadoma.

    Charakter cen może być różnie postrzegany przez poszczegolnych uczestników gry rynkowej. Tak więc dla ofiary losu, ceny mogą być przypadkowe i mieć czysto losowy charakter lub też będzie twierdził że są wynikiem manipulacji.

    Wygrywający (nawet farciarz) też może twierdzić, że są czysto losowe albo i nie, i że jego wygrana jest pochodna jego umiejętności i zdolności czytania rynku.

    Problem w tym jak do tej kwestii podejdzie tzw lucky looser?

  15. investor_ts

    @_dorota
    “Ja jednak ciągle czekam na orzeczenie ex cathedra: istnieje coś takiego jak trend, czy też błądzimy losowo.”

    Moim zdaniem pytanie jest źle postawione. Przecież w przypadku błądzenia losowego również mamy do czynienia z trendami. Ja bym raczej zapytał, czy pojęciu ‘trend’ odpowiada coś realnie istniejącego? Może ‘trend’ nie opisuje czegoś istniejącego niezależnie od nas a jedynie jest pojęciem konstruowanym przez nas. Tak postawione pytanie byłoby echem sporu pomiędzy realistami a antyrealistami na gruncie filozofii nauki lub platonikami a intuicjonistami na gruncie matematyki.
    Podobny pytanie możemy zadać w odniesieniu do prawdopodobieństwa. Czy istnieje ono jako wielkość obiektywna którą możemy mierzyć, czy może jest ono jedynie wyrazem naszych subiektywncy opinii?
    Mało kto zdaje sobie sprawę ale zgodnie z dwoma najpowszechniejszymi interpretacjami prawdopodobieństwa, pojedyncze zdarzenia nie posiadają prawdopodobieństw. Zatem nie możemy mówić ani pytać o ‘prawdopodobieństwo zdarzenia X’. Twierdził tak zarówno Von Mises (interpretacja częstościowa) jak i De Finetti (interpretacja subiektywna).
    Jak widzisz pytania się mnożą, więc nie czekaj na konkluzywne orzeczenia ex catherda w powyższych kwestiach 😉
    Pozdrawiam!

  16. _dorota

    @ Less
    bardzo słusznie wskazujesz pewną subtelność rozumienia pojęcia “zdarzenie losowe”, która rzeczywiście chyba niektórym umyka.

    Ograniczony determinizm w powstawaniu cen ja bym rozumiała trochę szerzej; nie tylko wynik celowego działania podmiotów rynkowych, ale (niecelowego) działania czynników wpływających na rynek (różnie spowodowane przepływy pieniężne).

    I razem z przyznaniem częściowo deterministycznego (nielosowego) kształtowania cen powstaje pole do pojawienia się słowa “trend” 🙂

  17. lesserwisser

    @ dorota

    “Ograniczony determinizm w powstawaniu cen ja bym rozumiała trochę szerzej; nie tylko wynik celowego działania podmiotów rynkowych, ale (niecelowego) działania czynników wpływających na rynek (różnie spowodowane przepływy pieniężne).”

    O tym, że cena jest wypadkową zderzenia sił podaży i popytu i przez nie zdeterminowana, nie uważałem za stosowne przypomnieć. Nie musi to oczywiście oznaczać manipulacji ale również sumę (zbiór wszystkich) względnie niezależnych decyzji kupujących i sprzedających.

  18. Lucek

    Bardzo interesująca dyskusja!
    Tylko konkretnie o co w niej chodzi?
    Może rozpatrzyć taki problem: czy to co widzimy na wykresie, dzieje się naprawdę?
    Może gdy świeczki układają się jedna nad drugą, to wcale nie znaczy , że jest trend rosnący, bo przecież nie wiadomo czy coś takiego istnieje?
    Czy jeśli kontrakty wyszły w górę ponad istotny poziom i może to zapoczątkować większy wzrost, to czy one przypadkiem nie spadają tak naprawdę?
    I sprawa najważniejsza. Czy gdy w Australii ludzie stoją na nogach, to czy my też stoimy na nogach? A może na głowie, tylko nie wiemy o tym?

  19. _dorota

    @ Less
    Ostatnie credo jest dla mnie szczególnie ciekawe, bo wyszliśmy w tym wpisie od stwierdzenia Autora:
    “Cała ta narzędziownia zwana z angielska „charting” (…) powstała po to by inwestorzy mogli okiełznać kursy, które stanowią przecież emanację błądzenia losowego.’

    Oczywiście zgadzam się z Tobą.

    @ investor_ts
    ” Przecież w przypadku błądzenia losowego również mamy do czynienia z trendami.”
    Tu mam kłopot: seria zdarzeń losowych może rzeczywiście wygenerować coś w rodzaju trendu, ale ja bym tego trendem nie nazwała (kłopot mam jednak w precyzyjnym podaniu definicji).

  20. _dorota

    @ Lucek
    O co chodzi w tej dyskusji? O ustalenie wartości logicznej zdań:
    “kursy (…) stanowią (…) emanację błądzenia losowego”
    i
    “cena jest wypadkową zderzenia sił podaży i popytu i przez nie zdeterminowana”.

    Każda z tych opinii ma szerokie konsekwencje.

  21. Lucek

    “Każda z tych opinii ma szerokie konsekwencje.”

    Dla kogo?

  22. _dorota

    Dla każdego zainteresowanego ceną. Dla mnie. Szukam trendu 😉

  23. Lucek

    “Szukam trendu”

    Powodzenia 🙂

  24. Lucek

    Ale zapomniałem zapytać.
    Teoretycznie rozumiesz co to jest trend, tylko nie umiesz go pokazać na wykresie, tak?
    Może zapytać przy pomocy jakiegoś wykresu?

  25. _dorota

    @ Lucek
    „Szukam trendu”
    “Powodzenia”
    No, powiedziałabym, że i wzajemnie życzę. Jeżeli cokolwiek kupujesz/sprzedajesz.

    “Teoretycznie rozumiesz co to jest trend, tylko nie umiesz go pokazać na wykresie, tak?”
    Nie, ja się zastanawiam ile w nim jest nielosowości, a ile (jednak) losowości.

  26. Lucek

    “No, powiedziałabym, że i wzajemnie życzę. Jeżeli cokolwiek kupujesz/sprzedajesz.”

    Na moje oko to 73% losowości i 27% nielosowości.
    Albo odwrotnie:-)
    http://charts.dacharts.net/2012-03-14/Lucek_Trend.png

  27. _dorota

    No właśnie, albo odwrotnie 🙂
    Uwagi Pita w tym względzie były bardzo przekonujące.

    Ale przede wszystkim zależy mi, żeby nieludzka teoria o ustalaniu się cen jako wyniku błądzenia losowego dostała w łeb.

  28. lesserwisser

    O jejuchu, Lucek wytoczył ciężką artylerię. Przez lornetkę widzę chyba GMMA, genetycznie zmodyfikowaną średnią ruchomą?

    No i ta precyzja – 27/73%, chyba działo ma celownik laserowy! 🙂

    Na g(ł)uppiego nie trafiło. 😉

  29. lesserwisser

    @ dorota

    “Ale przede wszystkim zależy mi, żeby nieludzka teoria o ustalaniu się cen jako wyniku błądzenia losowego dostała w łeb.”

    Dorota, bo yo jest kathayizm a nie katechizm, a nie wszyscy jestesmy tego samego wyznania. Ta religia to opium dla ludu, po którym są haluny. 🙂

    PS

    AT to – “Racjonalne ziarno w mistycznej skorupie”, jak powiedzial Karol Marks.

  30. Lucek

    “Na g(ł)uppiego nie trafiło.”

    No wiesz!?
    Dorota napisała, że szuka trendu.
    Ja nie umiem pisać ładnych, długich tekstów, ale “cośtam-cośtam” umiem.
    Na przykład znaleźć trend 🙂

  31. Alicja

    @ Dorota

    Jak ja cię podziwiam, że Ty wiesz o co chodzi w zwrocie

    >>inwestorzy mogli okiełznać kursy, które stanowią przecież emanację błądzenia losowego

    Jak jeszcze potrafisz na tym zarabiać to ja padam przed Tobą na kolana 😀

  32. sami_swoi

    Jak do tej “czystej” i pięknej idei lub teorii można podłączyć “teorię” o GRUBYM i manipulacji kursem (rynkiem), lub mityczny Plunge Protection Team ?

  33. _dorota

    @ Alicja
    oj tam, od razu “wiem” – intuicyjnie domyślam się, a co do reszty to brawurowo blefuję 😉

    A poważniej: własnie dlatego teoria o błądzeniu losowym cen akcji wydaje mi się “nieludzka”, że nie bardzo sobie wyobrażam, jak wtedy możnaby na rynku zarabiać. Błądzenie losowe jest – na mój rozum – nie do okiełznania.

  34. lesserwisser

    Ja wprawdzie nie umiem za bardzo znależć trenda, ale za to umiem pisać ładne no i długie testy (choćnie zawsze mądre),więc chyba muszę popełnić jakiś długi tekst.

    Nie chcem ale muszem, no bo to ja przecież niopatrznie trąciłem ten kamień,który rozpoczął lawinę. Tym bardziej muszę,że tekst kathaya choć jest ładny ale nie układny, to jest jego myśl przewodnia jakoś
    nie układa się po mojemu.

  35. _dorota

    @ Less
    “chyba muszę popełnić jakiś długi tekst”
    doskonały pomysł, temat jest warty tego

  36. Alicja

    @ Less

    Jak będziesz pisał, to od razu napisz ile można na tym zarobić 😀

  37. lesserwisser

    @ Alicja

    To zalezy od wysokości wierszówki jaką się ustali. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *