Tajemnice inwestycyjnej literatury , część 7

To jeszcze na koniec przysłowiowe 3 grosze w ramach małego podsumowania tych kilku części mini cyklu, traktującego bardziej o cieniach niż blaskach Analizy Technicznej w literaturze. Co wcale nie znaczy, że finał będzie mało ekscytujący 🙂

 

Stare, ale zawsze świeże powiedzenie koneserów gatunkowych win o wyraźnie jabłkowym bukiecie smakowym z domieszką delikatnej nuty siarkowej mówi: „tanie wina są dobre bo są dobre i tanie”. Z wielu powodów wydaje mi się, że podobne prawa rządzą Analizą Techniczną: jakże popularna i przy tym prosta z powodu swej prostoty i popularności.

Z dużą pewnością do jej popularyzacji przyczynił się Internet czyli szybka i obfita dostępność. Jeśli chodzi bowiem o literaturę w tym temacie to od kilku lat goni ona swój własny ogon. Poza może dwiema, trzema pozycjami reszta wydaje się materiałem wtórnym, niewiele wnoszącym do tej dziedziny, a z pewnością utrwalającym powszechne i w wielu miejscach mylne moim zdaniem mniemanie o skuteczności A.T., przyprawione quasi obiektywnością oraz traktowane niesymetrycznie – głównie z perspektywy otwierania pozycji a nie ryzyka. Świeżości całej branży dodały natomiast książki traktujące o psychologii, behawioralnych błędach oraz o mechanicznych systemach. I dopiero znajomość wszystkich tych zagadnień daje bliższe realności, kompletne spojrzenie na A.T. Bez tego czytanie o A.T. przez kolejne pokolenia i oglądanie jej poprzez pryzmat jedynie podręczników Murphy’ego, Eldera & Co. wygląda nieco jak „dzień świstaka” – kolejne wejście w trading z plecakiem tych samych błędów i stereotypów. Mam nadzieję, że nasze blogi pomagają w głębszej refleksji nad tym zagadnieniem.

Skąd taka popularność A.T.? Powodów istotnych jest kilka i mógłby to być ciekawy temat na jakąś dysertację. Zabawmy się w ich wyszukanie, to dobre zadanie dla poprawy nastroju i przetestowania własnej wiedzy.

Pierwsze miejsce w moim rankingu zajmuje prostota i łatwość – zamiast studiowania nudnych bilansów, ekonomicznych danych i sprawozdań mamy wiedzę skondensowaną w postaci kilku kresek, które na dodatek dowolnie możemy kombinować i wyznaczać, nadając im nasze własne, personalne właściwości i to bez obaw, że robimy jakiś błąd. Jest to przy okazji mniej czasochłonne, bardziej dostępne niż wiedza o fundamentach i atrakcyjne wizualnie czyli rozwijające wyobraźnię i kreatywność. No i pozwala realizować się w roli uwielbianej przez wielu analityków czyli przepowiadaniu przyszłości. To nic, że skuteczność nie przewyższa losowego rzutu monetą, ale ile dzięki temu dobrego samopoczucia i nadziei na wyrazy uznania.

Pytanie: jakie korzyści owa popularność Analizie Technicznej przynosi? Z pewnością dodaje splendoru, 30 czy 40 lat temu egzystowała gdzieś na peryferiach w totalnej pogardzie. Ale czy pomaga w większej skuteczności lub trafności A.T.? Szczerze w to wątpię. A przecież A.T. utożsamiana jest z samospełniającą się przepowiednią, co znaczy mniej więcej tyle, że im więcej inwestorów uwierzy w istotność jej narzędzi, w doniosłość oddziaływania niektórych obszarów na wykresie, tym efekt wybiciowy kursu przy wsparciu natężonego tym sposobem popytu lub podaży powinien być znaczący. Problem tkwi jednak w tym, że primo -samo wybicie nie powoduje jeszcze wzrostu zyskowności ponieważ to oldskulowe zarządzanie ryzykiem nadal decyduje o wyniku, a po drugie, które opiera się na tym co wałkujemy od kilku wpisów – nie sposób ustalić korelacji między popularnością a zyskownością ponieważ wielu narzędzi nie sposób obiektywnie zdefiniować w celu przeprowadzenia stosownych badań statystycznych.

To co za chwilę napiszę jednym może wydać się zabawne, innych może zadziwić. Otóż bowiem przekazy pisane zawierają wiele obietnic zyskowności A.T. (lub przynajmniej milcząco ją zakładają) a niemal wcale realnych dowodów na jej rzeczywistą skuteczność. Dlaczego więc czytelnicy zakładają lub obiecują sobie inwestycyjny sukces? Szczególnie jeśli prezentowane narzędzia zawierają dużą dozę subiektywności a więc przepustkę do samodzielnego interpretowania w stosowaniu tego co wyczytają? Zostawiam ten paradoks do noworocznych przemyśleń naszym Czytelnikom 🙂

Żeby jednak nie wpaść przy tej okazji w kolejną pułapkę od razu przypomnę kwestię pochodzenia przewagi w stosowaniu A.T., szczególnie ważną jeśli rozpatrujemy już wyniki tych, którzy za jej pomocą osiągnęli sukces. Jak zaznaczałem w poprzednim wpisie wielkimi literami, osiągnięte przy pomocy A.T. zyski mają tak naprawdę przynajmniej 4 źródła pochodzenia, których wpływu wyodrębnić się i przekazać innym w literaturze tak po prostu nie da. Owi 4 „jeźdźcy inwestycyjnej apokalipsy” to:

(1) nasza WIEDZA (lub zamiennie umiejętności, kompetencje),

(2) INTUICJA (lub instynkt, talent, szósty zmysł)

(3) LOSOWOŚĆ (lub szczęście) oraz

(4) realne DZIAŁANIE (przewaga) samych technicznych narzędzi.

// zresztą z tych powodów A.T. zalicza się do tzw. ‘discretionary trading’ czyli trading intuicyjnego, dyskrecjonalnego//

W wielu wypadkach nie sposób bowiem oddzielić punktu (4) od pozostałej trójki. Żeby to sprawdzić prześledźmy następującą sytuację:

Transakcje Mistrza technicznych inwestycji Pana X opierają się na kupnie przy wybiciu z maksimum cenowego z 10 ostatnich dni wraz ze stopem podążającym, realizującym zyski lub ucinającym straty. Stop jest każdorazowo ustalany przez pana X jako przełamanie od góry technicznego wsparcia na wykresie, rysowanym przez niego na monitorze. O ile więc powód otwarcia transakcji czyli wybicie jest w 100% techniczny i obiektywnie wyznaczony to problem mamy ze stopem. Narysować bowiem tego rodzaju techniczne wsparcie możemy na dziesiątki sposobów. Sam proces jego rysowania jest faktycznie działaniem z zakresu A.T., jednak zarówno kwestia wyboru akurat tego wsparcia pomiędzy dziesiątkami innych, jak i wyznaczenie go w ten a nie inny dopuszczalny sposób jest kwestią INTUICJI. Z czym mamy więc tutaj do czynienia – czy jest to rzeczywiście sama, czysta Analiza Techniczna czy może jednak intuicja inwestora w jej użyciu?

Znalezienie własnej odpowiedzi na to pytanie jest w dużej mierze kluczem do dalszego samodoskonalenia, wyboru ścieżki edukacji, zrozumienia rynku, produkcji jak najlepszych analiz oraz wydobywania przewagi, a w finale – zyskowności. I tego ostatniego wszystkim na nowy 2012 rok serdecznie życzę ! 🙂

—***$ Kat $***—-

[Głosów:0    Średnia:0/5]

10 Komentarzy

  1. Corvin

    Też wszystkim życzę wszystkiego dobrego. Kat przedstaw może jakieś propozycje literatury, która ma według Ciebie sens? Z tradingu mech np? Co do AT ciśnie mi się na myśl porównanie, że AT to sztuka podobnie jak planowanie pokrycie sieci radiowych w tym komórkowych. Obliczenia tu to równania różniczkowe i całkowe, a sama dziedzina ma tyle zmiennych że ludzie tego nie liczą na piechotę i nie ma 100% gwarancji że zawsze zadziała, przeszkody, pogoda + setki innych czynników ale … Ty Kathay jakoś rozmawiasz przez komórkę? Mimo że nikt tego nie zmierzył co do ostatniego szczegółu jest to tzw dokładność inżynierska a nie aptekarska i może podobnie jest z AT czyli w pewnych warunkach w zasadzie działa w połączeniu właśnie z intuicją?

  2. RobsonFX

    Wszystkim znajomym, a i nie znajomym też:

    Zdrowia, szczęścia, pomyślności,
    Forsy góry i miłości,
    Mnóstwa uniesień po zmroku,
    Życzę Wam w tym Nowym Roku.
    I gdy w domciu już po balu,
    Oprócz szczęścia, zdrowia, szmalu,
    Proś niebiosa by Wam dały
    Dużo seksu i gorzały.

    Do Siego roku 2012.

  3. Adam_S

    Skoro to juz ostatnia czesc, to znaczy ze nie podejmiecie sie zamieszczenia swoich TOP 3 pozycji ksiazkowych?

    Szkoda.

  4. Corvin

    @Adam_S nie uważasz, że to zbyt związane z tematem wpisu?

  5. gzalewski

    @Adam_S

    zbieram sie do wlasnej listy. NIestety nie bedzie krótka, bo wymaga komentarza. I to mnie troche przerasta, dlatego, ze wiem, ze ludzie woleliby dostac spis 5-10.
    A ja zwykle szukam inspiracji w dziesiątkach 🙂

  6. Adam_S

    Grzes,
    przejrzalem na szybko twoj wpis i kilka pozycji jest ciekawych.
    postaram sie swoja wiedze usupelnic niektorymi z nich.

  7. Corvin

    @gzalewski za bardzo się przejmujesz tym co ludzie chcieli by dostać, zresztą skąd to przekonanie? I myślę warto by to podzielić na kategorię wtedy raczej kategorie się zmieszczą między 5-10 😉

  8. kathay (Post autora)

    @Corvin
    Kompletnie nie mam pojęcia o sieciach komórkowych.Jeśli jest
    tak jak piszesz to przybliżenie do tradingu jest dużo większe
    niż w przypadku zgadywania brakującej części w obwodzie, ale
    nadal nie oddaje w pełni procesów inwestycyjnych/spekulacyjnych.
    O ile bowiem do tych ostatnich dołożysz intuicję nie ma
    żadnej gwarancji na sukces podczas gdy sieć telekomunikacyjna
    w końcu i tak działa.

  9. kathay (Post autora)

    Nie istnieją jakieś konkretne książki, które mógłbym zarekomendować
    z dużą gwarancją na sukces w inwestowaniu dzięki AT.
    Jeśli już to zestaw tematyczny: Murphy dla ogólnego poglądu,
    Zielonka lub Zaleśkiewicz o efektach behawioralnych, cokolwiek
    z systemów mechanicznych (rekomenduję Pardo ale jest tylko wersja
    angielska) i koniecznie Tharp “Giełda wolność pieniądze” oraz Aronsona “Evidence based TA”.
    Ktoś kto znajdzie w tym pasję sam odszuka sobie dalsze podręczniki, coś niecoś polecamy również w historii blogów.

    Generalnie stawiam na naukę przez praktykę (najlepiej z mentorem ale wiem że to mało realne) i zabawę z systemami.

  10. kathay (Post autora)

    Oczywiście wszystkie rekomendacje czytelników jak najbardziej
    wskazane!
    Możemy zrobić gościnny cykl wpisów w tym temacie o ile będzie
    więcej chętnych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *