Gdy tylko napotykam w różnego rodzaju materiałach dziennikarskich frazę „zawsze” powiązaną z jakimś wydarzeniami rynkowymi nieodmiennie zadziwia mnie brak refleksji piszącego. W końcu jeśli coś dzieje się „zawsze” i dotyczy to jakiegoś instrumentu, który da się kupić i sprzedać (często z dźwignią) to należałoby dokonać odpowiedniej transakcji i… cieszyć się setkami tysięcy, albo nawet milionami na koncie.

Pół biedy, gdyby takie frazy „padały z klawiatury” dziennikarzy, którzy nie mają do czynienia z rynkami, bo np. zajmują się modą, muzyką rockową, albo całą resztą innych interesujących rzeczy na świecie. Jeśli jednak dotyczy to tekstów o rynku to naprawdę można złapać się czasem za głowę (https://blogi.bossa.pl/2011/05/14/maturalne-czytanie/). W wielu wypadkach nie usprawiedliwia tego skrótowe i uproszczone podejście do tematu, które wymusza często forma materiału gazetowego, w której nie da się zawrzeć wszelkich niuansów, wątpliwości i badań.

W jednym z ostatnich numerów Gazety Wyborczej opublikowany został tekst „Ceny oleju napędowego biją rekordy”, a w nim znalazły się takie zdania:

Olej napędowy zawsze drożeje na zimę, bo to paliwo tylko specjalnymi dodatkami różni się od oleju opałowego. Gdy zrobi się zimno, ludzie zaczynają zużywać więcej oleju opałowego i rafinerie mają na zbyciu mniej paliwa do aut z silnikiem Diesla.

Spójrzmy jak „zawsze” wyglądało do tej pory uwzględniając dane z ostatnich 25 lat. Pewien problem mam z określeniem co oznacza sformułowanie „drożeje na zimę” więc sprawdziłem cztery okresy – od początku października do końca grudnia, od początku listopada do końca grudnia, od początku października do końca stycznia i od początku października do końca stycznia.

Efekt dla tych, którzy chcieliby grać pod to banalne i oczywiste logicznie zjawisko może być rozczarowujący. Mówiąc językiem felietonowym – ceny oleju opałowego w okresie zimowym rosną, chyba że spadają.

No dobra mam pewną wiadomość pozytywną. Jeśli za „zawsze” uznać ostatnią dziesięciolatkę, to faktycznie w okresie październik luty, cena oleju opałowego rosła w 80 procentach przypadków. Jednak, pamiętając o statystykach z dłuższego – dwudziestopięcioletniego okresu – należałoby raczej zajmować krótkie pozycje licząc na spadek cen. Oczywiście pod warunkiem, że wierzy się w regresję do średniej a nie w „tym razem będzie inaczej”.

Diagram

 

W przygotowywanej do druku książce Edwina Lefevre „Wspomnienia gracza giełdowego. Wydanie z komentarzem”, znalazła się rozmowa z Paulem Tudor Jonesem, zarządzającym, właścicielem wielkiego funduszu Tudor Investment Corporation, w której tenże mówi:

„Podczas studiów na uniwersytecie miałem zajęcia z dziennikarstwa i w tym samym czasie pomagałem mojemu ojcu przy wydawaniu niewielkich publikacji biznesowych. Patrząc z obecnej perspektywy na moją edukację, mógłbym powiedzieć, że dziennikarstwo stało się najważniejszym elementem mojego rozwoju jako tradera i przedsiębiorcy. Znacznie bardziej niż jakiekolwiek wykłady z ekonomii czy biznesu, na które uczęszczałem.

Dziennikarstwo uczy cię w jaki sposób szukać, analizować i kondensować wydarzenia do najbardziej istotnych punktów, a później przekazać to w formie kilku akapitów, tak żeby w tekście przechodzić od spraw najważniejszych do tych mniej istotnych.”

Nie jestem pewien czy Tudor Jones nie przecenia możliwości analitycznych tkwiących w dziennikarstwie.

 

[Głosów:0    Średnia:0/5]

5 Komentarzy

  1. lesserwisser

    Nie jest jakimś strasznym klopsem (ani bledem) stwierdzenie, że ceny oleju opałowego zawsze rosną w okresie zimowym w Ameryce, gdzie jest duży udział oleju jako źródła ciepła.

    Lepiej wprawdzie byłoby napisać, że “zazwyczaj rosną”, gdyż tak jest, a procentowy wzrost cen tego oleju zalezy od śrogości i długości zimy w danym roku.

    Obliczenia to chyba warto by też wykonać dla okresu grzewczego X/XI-III roku nastepnego.

    Krytykowany artykuł dotyczył jednak warunków Polski, a u nas jak to u nas rynek oleju opałowego ma troche inną specyfikę, więc tak się złożyło, że uogólnienie autora artykułu raczej nie przystawało do warunków polskich (choć mozna je było zaakceptować dla amerykańskich).

    Należy bowiem mieć na uwadze, że u nas ceny oleju opałowego uzależnione są od cen ropy naftowej na rynkach światowych, kursu złotego oraz od pory roku (jak np. w przypadku oleku opałowego C3, zwanego też mazutem, wykorzystwanym w kotłowniach).

    Co ciekawe w ostatnich latach ten olej ciężki jest u nas najtańszy zimą!!!

    Wynika to z tego, że w olresie zimowym rafinerie zaprzestają wytwarzania surowców do produkcji asfaltów więc powstaje konieczność zagospodarowania większej ilości produktów odpadowych ropy naftowej.

    Ot normalne prawo ekonomii, zderzenie podaży z popytem, jeśli dodatkowo zima jest letka, no ceny olejów ciezkich zazwyczaj spadają
    dodatkowo.

    Tak więc warto by raczej spojrzeć na okresowe ceny krajowe a nie notowania NYMEXu.

    PS

    Mam ciekawszy temat (na tapet) a podrzucę go jutro bo dziś się jakoś nie mogę zebrać w sobie.

    1. gzalewski (Post autora)

      Less, założylem ze tendencje na rynku amerykanskim i polskim mimo wsyztsko są podobne
      A łatwosc dostepu do danych spowodowala ze skorzystalem z wartosci na NYMEX
      Historie krotsza polskich cen mozna znalezc np. tu
      http://www.lotos.pl/handlowy/ceny_paliw/historia/olej_opalowy_lekki_lotos_red

      I zdecydowanie mozna bylo napisac, ze zazwyczaj rosną (co tez nie musi byc zgodne z prawdą). lub ze w “zwiazku ze srogą zima mogą wzrosnąc”

      1. gzalewski (Post autora)

        ps zerknij w tych danych na nie tak daleki sezon 2008/2009 🙂

  2. karroryfer

    Apropo możliwości analitycznych dziennikarzy – to chyba może być prawdziwe w USA natomiast zdecydowanie tego typu umiejętności nie są podstawą sukcesu w mediach polskich. I to nie tylko dziennikarzy ekonomicznych niestety

  3. funkcjonariusz_z_boru

    @karroryfer

    nie czepiajmy się dziennikarzy polskich,

    to jest ogólny problem dziennikarzy krajów byłej Europy Wschodniej (byłe Republiki Związku Radzieckiego i kraje w dużym stopniu od Związku Radzieckiego zależne), w których przez lata szkoły dziennikarskiej cecha samodzielnego analitycznego myślenia była najzwyczajniej zbędna, a wręcz przeszkadzała w znalezieniu pracy i robieniu kariery.

    Zupełnie inaczej wyglądało to w bloku krajów Europy Zachodniej + USA (NATO), gdzie była większa swoboda oraz bezpieczeństwo ekonomiczne i osobiste w samodzielnej pracy dziennikarskiej.

    Zmiana takiej sytuacji to kwestia co najmniej dwóch pokoleń, jednego, które musi samo się tego nauczyć mając jednocześnie doświadczenie ze starymi nawykami obserwowanymi u starszych kolegów i drugiego pokolenia, które będzie uczone od początku dobrych nawyków i dla którego będzie to norma od najmłodszych lat.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *