Mechaniczny trading – czułe punkty 14

Po krótkiej i celowej, bo odświeżającej, przerwie pora dokończyć w kilku krokach cykl o urokach i wadach mechanicznego podejścia do tradingu.

Mam nadzieję, że nikt nie uzna poniższej obserwacji Arta Collinsa za obrazoburczą czy naruszającą wyznawane wartości gdyż nie jest to w żadnym razie zamierzonym celem. Zresztą w roli siły sprawczej można wstawić w poniższym stwierdzeniu dowolny Absolut, w który wierzymy:

14/ Jeśli się modlisz to jesteś w błędzie. Bóg uwielbia karać naruszających zasady systemów.

//W oryginale: If you’re praying, you’re wrong. In fact, God loves to punish system violators.//

Oczywiście modlitwa to jedynie symbol, metafora. Chodzi wprawdzie najczęściej o błagalne kierowanie myśli czy słów do własnego Boga, ale również do wyimaginowanych, często nie sprecyzowanych rzeczy czy istot – do rynku, wykresu, komputera, niewidzialnych inwestorów, decydentów. Być może irracjonalne, często nawet nieuświadomione, ale jakże zakorzenione w psychice, pomagające znaleźć nadzieję, wyrzucić i uspokoić emocje lub przenieść je na innych czy na przedmioty. Najczęściej pojawiające się w newralgicznych, ważnych momentach, w napięciu, po długim oczekiwaniu, irytującym braku zmienności lub wręcz przeciwnie – w wyniku znacznego ruchu.

 

I wprawdzie dotyka owo zjawisko wszelkich przejawów ludzkiego życia w wielu podbramkowych momentach („jak trwoga to do Boga”), w mechanicznym tradingu dość łatwo ustalić swoisty katalog takich „błagalnych sytuacji”. W zasadzie pokrywa się on ze zbiorem nieodzownych składowych każdej transakcji, a przy tym ma pozytywny lub negatywny wydźwięk, proszę traktować to jednak nieco z przymrużeniem oka choć istnienia takich zachowań nie sposób zanegować.

Ot choćby otwarcie pozycji:

– wejście zbyt wczesne, zanim pojawi się sygnał zajęcia pozycji łączy się z „modlitwą” o to by sygnał wreszcie padł, szczególnie gdy kurs oddala się w stronę strat,

– wejście pominięte czyli sygnał zignorowany (tzw. uciekający pociąg) wiąże się z cichym życzeniem o możliwość cofnięcia się kursu tak by zająć pozycję po „sensownej” cenie,

– wejście prawidłowe ale brak zmienności lub co gorsza zejście pozycji w kierunku straty implikuje próby zatrzymania wzrokiem lub myślą cofającego się kursu lub ruszenia go częstym podglądaniem lub siłą woli wraz ze stosowną aczkolwiek niecenzuralną wiązanką w jednym wariancie lub krótką modlitwą błagalną w kierunku bliżej nieokreślonego celu w drugim wariancie.

I tak można by przeanalizować po kolei:

stopy (oby nie zrealizował się ten ‘stop loss’; niech wejdzie w końcu ten ‘take profit’; żeby to wsparcie zadziałało; jeszcze tylko te 2 brakujące tiki/pipsy proszę; obym miał siłę zrealizować tego stopa ze stratą)

wyjścia (zbyt szybkie zamknięcie pozycji jeszcze przed sygnałem to ciche błaganie o nową pozycję lub odnowienie starej po dobrej cenie; a już zignorowanie sygnału wyjścia z rynku, szczególnie stratnego dla nas, to już litania kolejnych modlitw, tym żarliwszych im bardziej pozycja tonie)

wielkość pozycji (podwajam/potrajam żeby odbić sobie straty więc oczy skierowane ku niebu lub szybki znak krzyża)

Można by mnożyć opis owych obrzędów co i tak w końcu sprowadza się do jednego: gwałcenie zasad zmienia rozkłady zysków i strat (nie wiedzieć czemu najczęściej w kierunku tych ostatnich 😉 ), wzbudza poczucie winy, generuje kłujący żal z powodu własnej słabości (żal za niezrealizowaną stratą jest ponoć silniejszy niż zrealizowanym zyskiem), budzi dziesiątki dotkliwych czy nawet czasem niebezpiecznych emocji.

 

Niekompletny, niefrasobliwy trading zdaje się przyciągać wszystkie nieszczęścia tego świata i wypełniać wszelkie prawa przyciągania nieszczęść (od grawitacji po Murphy’ego) co ponownie alegorycznie łączymy z karą boską. To jednak w dużej mierze jedynie złudzenie. Przypisywanie w mniejszym lub większym stopniu swoim uczynkom stygmatu nieszczęśliwych skutków to częsta przypadłość homo sapiens, znana zresztą i opisana w ekonomii behawioralnej i często łączona z innymi atrybutami (ten krawat przynosi mi pecha, w piątki 13- tego nie otwieram pozycji, zawsze staję w kolejce, która trwa najdłużej). Łamanie zasad trzeba niestety potępiać a zarazem nad tym uczciwie i ciężko popracować. I niech nie będzie usprawiedliwieniem inna prawidłowość: w tradingu nawet „złe” uczynki niewiele zmieniają, w całej swej masie, średniej trafności, która zwykle waha się na poziomie losowości czyli ok. 50%, choć zwykle asymetrycznie pamiętamy i rozpatrujemy tylko te fatalne…

 

happy trading! 🙂

 

 

—Kat—

 

[Głosów:0    Średnia:0/5]

5 Komentarzy

  1. srebrnooka.bblog.pl

    Obecnie już 9 demo a forexie otworzyłem w celu nauczenia się nie popełniania opisanych w tekście błędów. Nie mam już problemów z “zbyt wczesne”,”stopy” i “wielkość pozycji” reszta ciągle boleśnie doświadcza moją psyche i to mimo że to tylko demka.

  2. Adam_S

    Swietne!

    Wszystko to znam bardzo dobrze.

  3. copy

    JEZU, ten gość jest jasnowidzem!

  4. Coma

    Świetne!!!

  5. gw

    niestety znam to z autopsji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *