Subiektywna Analiza Techniczna, część 8

Obiecywałem również pokazanie roli subiektywności w na wskroś obiektywnym tradingu legendarnego zespołu ‘Żółwi’ (The Turtles).

Zakładam, że większość czytelników zna detale owego giełdowego eksperymentu sprzed ćwierć wieku więc tylko celem odświeżenia pamięci: Dwóch wybornych traderów w Chicago selekcjonuje tuzin ochotników spomiędzy tysiąca innych, którzy odpowiedzieli na prasowe ogłoszenia, a następnie w ciągu 2 tygodni uczy ich utworzonych przez siebie, precyzyjnych zasad tradingu na kontraktach terminowych, wyposażając jednocześnie w niezbędną do tego celu gotówkę (ok. 1 miliona $ na głowę). Rok później kolejna grupa zostaje przysposobiona do identycznego celu w przeciągu już tylko tygodnia. Obie odwdzięczają się dziesiątkami milionów $$$ zysków przez 4 kolejne lata z okładem.

Mamy tu do czynienia z kilkoma elementami charakterystycznymi dla obiektywnej A.T. (OAT), które wspominałem na początku tej mini serii: precyzyjne, niepodlegające interpretacjom zasady inwestowania, możliwość ich weryfikacji, kontroli, usprawnienia (wnioskowanie) oraz replikacji. Okazało się jednak, że użycie tych samych zasad przez każdego z „Żółwi” wygenerowało bardzo różnorodne końcowe wyniki. Za Michaelem Covelem i jego książką „The complete Turtle trader” podaję statystyki niektórych z nich (ROR czyli procent przyrostu zysku w poszczególnych latach, ujemne saldo ujęte w nawias):

Liz Cheval

1984 – (- 20,98) %

1985 – 51,65 %

1986 – 134,68 %

1987 – 178,02 %

Mike Carr

1984 – 24,09 %

1985 – 45,78%

1986 – 77,98 %

1987 – 49,06 %

Mike Cavallo

1984 – (-14,5 %)

1985 – 100,72 %

1986 – 33,62 %

1987 – 111,25 %

Jim DiMaria

1985 – 71,12 %

1986 – 131,68 %

1987 – 96,74 %

Stig Osgaard

1984 – 20,03 %

1985 – 296,56 %

1986 – 108,21 %

1987 – 87,77 %

Tom Shanks

1985 – 18,10 %

1986 – 169,53 %

1987 – 146,49 %

Jerry Parker

1984 – (-10,04 %)

1985 – 128,87 %

1986 – 124,74 %

1987 – 36,76 %

Jeff  Gordon

1984 – 31,74 %

1985 – 82,05 %

1986 – 50,85 %

1987 – 11,94 %

Rozrzut pomiędzy nimi w poszczególnych latach sięgał dziesiątków procent. Skąd takie rozbieżności?

Tajemnica kryje się w tym to, że obiektywne reguły gry zostały w tym eksperymencie w pewnym sensie „subiektywnie” potraktowane przez poszczególnych użytkowników, w dwojaki sposób:

1/ Ograniczenia systemowe

– wszyscy z nich mieli możliwość wyboru jednego lub więcej rynków (z ponad 20-stu, poza metalami i zbożami), warunek był jeden – rynek musiał być tradowany bez utraty ciągłości czyli kolejne transakcje nie powinny być pomijane; to ostatnie to niestety nagminny grzech inwestorów systemowych lub po prostu stosujących obiektywną A.T. – w ten sposób OAT staje się niepostrzeżenie SAT…

– istniał limit wielkości i ilości pozycji, sterowany m.in. korelacjami pomiędzy rynkami; ponieważ nie wiadomo, który rynek przyniesie zyski w najbliższym czasie trzeba było nieco instynktownie wybierać poszczególne rodzaje kontraktów i co za tym szło – wielkość zakładów

– w zasadzie dostali do dyspozycji system transakcyjny jednego rodzaju, oparty o tzw. „Donchian Channel” ale za to w 2 wersjach do wyboru: albo wybicie z maksimum/minimum 20 dni (stop: albo wybicie odwrotne z 10 dni albo dwukrotna zmienność) albo wybicie z 55 dni (stop: albo wybicie odwrotne z 20 dni albo dwukrotna zmienność); prawdopodobnie o wyborze decydowało w pewnej mierze dopasowanie mentalne (cierpliwość, impulsywność, doświadczenie), istotny składnik sukcesu

– oprócz wymienionych stopów dopuszczano jeszcze jeden specjalny, tzw. ‘whipsaw stop’, który dość mocno ograniczał trafność – plasowano go o pół zmienności od poziomu wejścia, ale po jego odpaleniu pozwalano im wejść ponownie na pozycję jeśli kursy wracały na poziom pierwotnego wybicia; tu również o wyborze zadecydowała zapewne psychologia

Od przybytku czasem głowa boli, takich „interpretacyjnych” problemów jak wyżej nie mają na szczęcie traderzy dysponujący jedną, solidną strategią. Mój przepis na wiele strategii jest zawsze ten sam – starać się używać wszystkich równorzędnie aby wygładzić wyniki.

2/ Ograniczenia personalne

Bibliografie przytaczają inne, poza powyższymi (systemowymi), powody rozrzutu wyników, zależne najczęściej od błędów i uznaniowości ‘Żółwi’. Związane były (szczególnie w pierwszym roku) z pomijaniem transakcji, obawami przed stratą (szczególnie przy dużej zmienności), „zagadywaniem” sygnałów (tzw. second guessing) czy banalnym zniechęceniem emocjonalnym pod wpływem niesnasek w zespole czy obsunięć kapitału.

To tylko niektóre czynniki powodujące, że gdy tylko próbujemy działać intuicyjnie nasz obiektywny trading zamienia się czasem w uciekającą spod kontroli bestię.

I przy tym wszystkim można naprawdę podziwiać siłę wycyzelowanej, żółwiowej strategii. Nie zniszczyły jej, jak widać po wynikach,ani uznaniowe wybory ani nadmierne, jak się okazało pod koniec, ryzyko. Fakt, że rynki były wówczas inne, łatwiejsze w opinii wielu. Być może popularność subiektywności jest dziś po części znakiem nowych czasów i trudniejszych rynków.

—*Kat*—

[Głosów:0    Średnia:0/5]

10 Komentarzy

  1. Lucek

    “Być może popularność subiektywności jest dziś po części znakiem nowych czasów i trudniejszych rynków.”

    Nie “być może”, a “na pewno”.

  2. Kornik

    “obiektywny trading zamienia się CZASEM w uciekającą spod kontroli bestię.”
    ________

    Natomiast automat, TO JEST BESTIA – golem, który nie kontrolowany Z CZASEM urywa głowę swemu panu.

    Jestem za automatami, ale nie wyobrażam sobie puszczenia takiego bydlęcia samopas. Poza tym handel traktuję jako doskonałą rozrywkę umysłową.

    Starsze pokolenie “pyka” w brydża, tu i ówdzie ruletka się kręci, średnie pokolenie ma pokerek, a młodsze szuka przygód na giełdowym oceanie – to brydż, pokerek i szachy w jednym – świetny test na inteligencję.

    Cokolwiek czynisz, czyń roztropnie i patrz końca: jeden ruch, drugi ruch – wymanerwowanie przeciwnika – ostateczne pchnięcie – zwycięstwo, i parę groszy jako nagroda (czasem też srogie lanie – lekcja pokory).

    PS. Numerki artykułów się “pokiełbasiły” – są dwie 6. Ten wpis, to chyba ósmy z tego cyklu, a nie siódmy.

  3. vinc

    jejest nasz bezzębny mistrz Lucek / bezzebny bo zjadł zęby na bebezwartościowych wskaźnikach/ i on cierpliwie czeka na kość.. ustawił sie po własciwej stronie forum – lata ‘pracy’ i korekty dodaje, poprawia prprelegenta 🙂 usciśla

  4. Lucek

    @vinc

    “Możesz Panu majstrowi skoczyć tam, gdzie vinc może Pana majstra w dupę pocałować. Dobrze?”

  5. lesserwisser

    Wężykiem. 🙂

  6. lesserwisser

    Ja też, obiektywnie biorąc, zamieniam się czasem w niekontrolwaną bestię, szczególnie gdy trafi mi się taki smakowity kasek jak ten. A bestia, jak to bestia, jest wielkie bydle (jak Wariat z Komodą) i tyle, no i lubi się popastwić nad swoja żertwą, aż mu slina cieknie.:)

    “wszyscy z nich mieli możliwość wyboru jednego lub więcej rynków (z ponad 20-stu, poza metalami i zbożami)”.

    O ile mnie pamięć nie myli to jednak były tam grane zboża (kukurydza) i metale (miedź, złoto i srebro), natomiast nie jestem pewien czy czasem i nie soja.

    “warunek był jeden – rynek musiał być tradowany bez utraty ciągłości czyli kolejne transakcje nie powinny być pomijane; to ostatnie to niestety nagminny grzech inwestorów systemowych lub po prostu stosujących obiektywną A.T. – w ten sposób OAT staje się niepostrzeżenie SAT”

    Nie bardzo wiem jak to rozumieć “bez utraty ciagłości”, bo Zółwie robiły sobie długie przerwy w tradingu czekając na okazje systemowe.
    Natomiast może chodzić o to, że jak ktoś wybrał dany rynek-produkt to już musiał przy nim trwać a jak z anego towaru wyjściowo zrezygnował to już musiał konsekwentnie olewać go do końca.

    Poza tym ciągle są mieszane/wrzucane do jednego worka dwie kwestie subiektywna/obiektywna AT (analiza rynku) oraz subiektywne i obiektywne (systemowe) tradowanie.

    Nie wiem ile pracy analitycznej wykonywały Zółwie i jak to przekładało się na modyfikacje ich tradingu bbo wydaje mi się, że musiały sztywno trzymac się reguł narzuconych przez bossa, w ramach systemu obartego na wybiciach/wyłamaniach z kanału donchiańskiego.

    Ale to sprawdzę.

  7. AlicjaS

    @ Lesserwisser

    “utrata ciągłości”

    Ja to rozumiem tak: jest sygnał kupna = jest transakcja, niezależnie od tego czy coś nam innego się wydaje, intuicyjnie chcemy ulepszyć itp. Bo w praktyce, przy strategiach z tym bywa różnie. I nie mają znaczenia powody.

    Czy twoje sugestie/korekty zmienią ogólny kontekst i przesłanie tego wpisu?

    Proszę użyj swojego doświadczenia, wiedzy i mądrości do rozjaśniania tych skomplikowanych zagadnień 😀 Wiem, że to potrafisz 😀

    Bo ja nie jestem pewna, czy te detale akurat tu wniosą coś nowego.

    Natomiast im więcej czytam o nich – zastanawiam się skąd ten fenomen. Dostali bazę – szkielet gotowej strategii. I droga tradingu została dość mocno wytyczona. Dostali to, o czego spekulanci na naszym rynku wogóle nie dochodzą, bo wcześniej wypadają z rynku.

    Zarabiać sobie na pojedyńczych transakcjach to nie jest to samo co poznać rynek, stworzyć własny system i utrzymać na nim wyniki.
    Czasem nie masz się nawet z kim skonsultować w nurtujących cię problemach, nie znasz odpowiedzi na pojawiające się w twojej głowie pytania.
    I jeżeli chciałabym poczytać o nich to jednocześnie z całą konstrukcją systemu autorów i organizatorów eksperymentu. To miałoby jakąś wartość merytoryczną.

  8. lesserwisser

    @ Alicja

    “„utrata ciągłości”, jak napisałem nie bardzo wiem o co autorowi tu chodziło, może użył jakiegoś skrótu myślowego więc najlepiej aby sam rozwinął tę myśl.

    Ja, prosty chłopak, zrozumiałem to po chłopsku “ciągłość to nieustanna bycie na rynku i tradowanie”. Takie zrozumienie jest niezgodne z metodą Zółwi, którzy mogli czekać bezczynnie na specjalną okazję tradingową (zgodnie z sygnałem) i systemem trend following. Czekać dobrych parę miesięcy a nawet grubo ponad rok.

    Chciałem po prostu by ktoś nie wyciągnął błędnych wniosków z tego i nie zgrzeszył ciągłością nadmiernej aktywności i nieustannym tradowaniem, które jest jednym z grzechów głównych.

    “Czy twoje sugestie/korekty zmienią ogólny kontekst i przesłanie tego wpisu? ”

    Moja korekta i uwagi miały jedynie charakter porządkowy, natomiast nie tyczyły głównego przesłania tego wpisu, którego nie kwestionuję. Jednak czuję pewien niedosyt (jak wiecznie głodna bestia, której ciągle mało i mało :)), że Kathay nie postarał się dotrzeć do sedna sprawy.

    No bo jak tu nie czuć niedosytu jeśli 1/2 długości tekstu zajmuje wyliczanka ile zarobiły poszczególne Żółwiki, co można by streścić w linijce czy dwóch, natomiast nie opisano że Żółwiki wystąpiły raczej w roli wytresowanych małpek i dlaczego.

    A to sporo by ułatwiło zrozumienie istoty różnicy (i sporu)co do SAT i OAT oraz TTS (technicznego tradingu subiektywno-dyskrecjonalnego) oraz TTA (technicznego tradingu obiektywno-automatycznego). Bo o tym przecież jest ten zajmujący cykl.

    “I jeżeli chciałabym poczytać o nich to jednocześnie z całą konstrukcją systemu autorów i organizatorów eksperymentu. To miałoby jakąś wartość merytoryczną.”

    Z tym mogą być pewne problemy, bo tak naprawdę to trudno znaleźć pełny i dokładny opis ich systemu tradingowego, opracowanego przez Richarda Dennisa. Zresztą jak sam powiedział, nawet gdyby tę jego metodę opublikowano w prasie to i tak ludziom by to niewiele dało, bo w oparciu o to wiekszość nie byłaby w stanie zarabiać (tak powiedział w wywiadzie, co jest w Market Wizards – Schwagera (Mistrzach Rynku).

    Jest wprawdzie parę publikacji gdzie system Żółwi jest szerzej omówiony, to jest oprócz wspomnianej książki beletrysty Covela, są też napisanych przez byłych Zółwi, jak choćby Curtisa Faitha czy Russella Sanda oraz pewne “przecieki” od innych.
    Książka Faitha wyszła zresztą po polsku “Droga Żółwia. Metody, które zwykłych ludzi zmieniły w legendarnych traderów .”, więc możena sobie zgłębić temat. Swoją drogą jaka droga,może szosa, (i nie o cenę mi idzie).

    Jednak naprawdę sporo trudu trzeba włożyć aby to wszystko zebrać w zborną (i niesprzeczną) całość a zastosowanie tego w praktycznym tradingu to jeszcze inna niełatwa sprawa.

    “Bo ja nie jestem pewna, czy te detale akurat tu wniosą coś nowego.”

    Może i ja wezmę się w garść i dołożę swoje trzy grosze (i trzy po trzy) by coś rozjaśnić w tym temacie a wtedy sama zdecydujesz czy te detale wnoszą coś nowego.

  9. Alicja

    Ooo tak, proszę weź się w garść 😀

    >Jednak czuję pewien niedosyt (jak wiecznie głodna bestia, której ciągle mało i mało 🙂 ), że Kathay nie postarał się dotrzeć do sedna sprawy.

    To może Tomka grzecznie i ślicznie o to również poprosimy?

  10. lesserwisser

    “To może Tomka grzecznie i ślicznie o to również poprosimy?”

    Przede wszystkim p. Tomka wypada poprosić o to, bo jemu się należy pierwszeństwo”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *