Sprawa potencjalnej manipulacji zasygnalizowana przeze mnie w poprzedniej notce, a wywołująca sporą dyskusję na blogu Trystero, przypomniała mi o pewnej publikacji.

Publikacji ciekawej, szeroko dostępnej, niestety zupełnie nie promowanej.

Zresztą w przypadku tej instytucji to nie pierwszy raz. A szkoda, bo „zajawka” powinna znaleźć się na pierwszej stronie serwisu.

Mowa o serwisie KNF. Komisja 14 kwietnia przygotowała dodatek do Dziennika Gazety Prawnej, który jest do pobrania bezpłatnie ze stron urzędu. Szesnaście stron poświęconych manipulacjom na rynku, schematom działań przestępczych, informacjom na temat rodzajów manipulacji i tym czym są a czym nie są informacje poufne. Być może forma tych materiałów mogłaby być jeszcze bardziej „przyjazna” dla mniej zaawansowanych uczestników rynku, ale notkę piszę po to, żeby to opracowanie nie zaginęło. Skoro KNF nie dba o swój własny PR, to ja to zrobię.

Drodzy przedstawiciele Komisji Nadzoru Finansowego – promujcie tego rodzaju opracowania, bo naprawdę niewiele osób o nich wie (a w przeszłości było już takich kilka, choćby o tym jak czytać reklamy funduszy inwestycyjnych)

LINK DO OPRACOWANIA

 

[Głosów:0    Średnia:0/5]

9 Komentarzy

  1. Ana

    Pan wybaczy;) Nie po to Pan tu jest, by tłumaczyć potencjalnym i teraźniejszym klientom Boś właśnie takie dylematy? Zawsze czytam Twoje prognozy walutowe, lipa w większości. Co będzie na palecie?, może MFW?

    1. gzalewski (Post autora)

      No w większości to lipa. Faktycznie. Szczególnie te z ostatnich pięciu lat. Wcześniej pewnie też, bo w zasadzie nie pamiętam kiedy zajmowałem się prognozami.
      Przepraszam za sarkazm, ale klient ma przewagę zawsze nad uslugodawcą, ale to nie powód do gadania bzdur

  2. Alicja

    @ Ana
    Tu jest całe archiwum 3-letnie. Czytania, analizowania, falsyfikowania na cały rok. Zerknij proszę i zadawaj na bieżąco pytania. Zagląda tu wiele życzliwych osób, na pewno odpowiedzą na każdą Twoja wątpliwość. Z piszącymi włącznie.

    Zalewski nie pisze żadnych prognoz i ktoś, kto trochę czasu spędza na giełdzie, nawet biernie o tym wie.

    Inaczej to co piszesz wygląda troszkę dziwnie i nie wiadomo jak ci pomóc. A rozumiem, że skoro tu jesteś, podskórnie chcesz zarabiać na rynku. Życzę udanych inwestycji.

    A jak byś chciał(a) coś ode mnie, to podaje adres meilowy.
    alismo(at)op.pl

  3. Ana

    @Alicja
    Maturalne czytanie o ropie
    Z tygodniowym opóźnieniem postanowiłem przyjrzeć się tekstowi, który otwierał jeden z numerów Gazety Wyborczej 7-8 maja 2011 pt. „Ropa tanieje benzyna bez zmian”. Opóźniona reakcja nie jest konsekwencją trudności w zrozumieniu, tylko zwykłego braku czasu.

    Materiał w oryginalnej formie można znaleźć tu

    Przy okazji matur spróbuję ten tekst przeanalizować pod kątem „co autor mógł mieć na myśli”. Bo czytając go właśnie taką refleksję miałem niemal w każdym akapicie.

    „Nerwowe chwile przeżywają kierowcy i inwestorzy handlujący ropą naftową. W czwartek po południu ceny „czarnego złota” nagle runęły.”

    I tak się zastanawiam o jaką nerwowość kierowców chodzi – o to, że potencjalnie mniej zapłacą za paliwo? Czy może chodziło o to, żeby tekst był „bliższy” szaremu czytelnikowi. No bo w końcu faktycznie dla agresywnych spekulantów na rynkach futures tak silne zmienności wywołują pewną nerwowość, ale to świat zbyt odległy, więc lepiej napisać o bliskiemu każdemu sercu kierowcy.

    „Cena europejskiej ropy Brent zjechała do 110 dolarów za baryłkę, w czasie sesji tracąc 20 dol. na wartości”

    Przyglądam się notowaniom ropy Brent w tym dniu i widzę, że maksimum wyniosło 121.96 a minimum 109.08 i nie wychodzi mi 20 dolarów. W odniesieniu do notowań poprzedniego dnia też nie widzę takiego spadku.

    „Tak gwałtownego spadku cen „czarnego złota” jednego dnia nie notowano od września 2008 r…”

    O 20 dolarów to faktycznie nie notowano, nawet w opisywanym dniu. Bo wówczas spadek wyniósł 10.16 dol., czyli 8.4 % (licząc nie rozpiętość w ciągu dnia, tylko w stosunku do sesji poprzedniej). A jednak licząc po kolei:

    10 października 2008 cena spada 9.03 dol., czyli 10.9% (wówczas cena to ok. 75 dol.)
    1 grudnia 2008, spadek wynosi 6.44 dol. czyli 11.8%
    7 stycznia 2009, spadek wynosi 4.65 dol, czyli 9.2%
    2 marca 2009, spadek wynosi 3.99, czyli 8.6%

    Jeśli chodzi o procentowe rozpiętości w ciągu sesji, to ponad 8 procentowe wahania utrzymywały się niemal codziennie do końca stycznia 2009 od owego wspomnianego w materiale końca września.

    „Analitycy tłumaczyli, że firmy handlujące ropą przestraszyły się zbyt wysokich cen surowca, które zaczęły szkodzić gospodarce USA”

    Jest taki dowcip mówiący, że analityk może wytłumaczyć wszystko, ale nie koniecznie wszystko rozumie. Więc drogi autorze tekstu (oraz jego czytelnicy) po przeczytaniu wyobraźcie sobie następującą scenę. Pewnej nocy po upojnych wzrostach na rynku ropy „firmom handlującym ropą” przyśnił się koszmar. I nie był to wcale Eddie Krueger, tylko wysokie ceny. Tak oto przestraszeni zbudzili się i następnego dnia sprzedali wszystko.

    „W Stanach Zjednoczonych benzyna drożeje już od 45 dni i kosztuje niemal 4 dol. za galon, jak przed kryzysem”

    Hmmm. Nie wiem co powiedzieć. Ceny ropy miały swoje dno na przełomie 2008/2009. To nieco dłużej, niż 45 dni. Ale może autorowi chodzi o coś innego, wszak w tym zdaniu pisze o benzynie. Zerknijmy więc na ceny detaliczne benzyny.[http://www.eia.doe.gov/oil_gas/petroleum/data_publications/wrgp/mogas_history.html]

    No i zdecydowanie minimum 1.635 dol. za galon to 22 grudnia 2008.

    „W zeszłym tygodniu po zasiłki dla bezrobotnych zgłosiło się też najwięcej osób od ośmiu miesięcy. Większość Amerykanów dojeżdża do pracy własnym autem i gdy je stracą, maleją też obroty stacji benzynowych”

    Z powyższych zdań wynika, że Amerykanie stracą auto, nie zaś pracę. Więc można się zastanawiać, czy auto stracą w wyniku utraty pracy (może było na kredyt), czy też może jednak chodziło o utratę pracy i nie wykorzystywanie wówczas samochodu. Idąc dalej logiką zaproponowaną przez autora, mógłbym dać równie logiczne wyjaśnienie – „ponieważ Amerykanie przestali dojeżdżać samochodami do pracy, popyt na benzynę spadnie, co w rezultacie przełoży się na niższe ceny” albo „ceny benzyny wzrosną jeszcze bardziej, bo Amerykanie zaczną jeździć samochodami w poszukiwaniu pracy, zużywając jej jeszcze więcej”

    „Obniżka cen ropy to racjonalna ucieczka przed takim ryzykiem”

    A kiedy wzrosty są racjonalne?

    Pierwszy lepszy wpis. Absolutnie nie analizuje rynku. Wybacz Alicjo, ale Twoim zajęciem na tych blogach jest obrona bądź promowanie ich uczestników. Czego zatem u Ciebie szukać?

  4. Ana

    Grzegorz Zalewski: Manipulacja złotym czy postrzeganiem?

    Polski złoty na koniec każdego miesiąca się osłabia, żeby z początkiem każdego miesiąca znów się umocnić. Teza ta zaczyna zyskiwać coraz większe grono zwolenników. Ma to podobno związek z rozliczaniem opcji przez nasze firmy, które wciąż posiadają otwarte pozycje opcyjne. Po raz pierwszy z tą koncepcją spotkałem się w raportach Jacka Maliszewskiego (Alpha Financial Services), dziś powtarza ją Andrzej Stec (Puls Biznesu) w tekście “Ktoś jawnie manipuluje złotym?“.

    Prawdę mówiąc patrzę na wykres EURPLN i nie widzę, żadnego potwierdzenia tezy o regularnym osłabianiu się złotego pod koniec miesiąca. Raczej wygląda mi to na popularną (zwłaszcza wśród niektórych analityków technicznych) przypadłość, w wyniku której na wykresach zauważamy rzeczy, które naszą tezę udowadniają, zaś ignorujemy te, które do niej nie pasują.

    Spójrzmy na wykres dzienny EURPLN w tym roku (…).
    Do połowy lutego mamy wyraźny trend wzrostowy euro, po nim zaś następuje trend spadkowy. Zwolennikom tezy o manipulowaniu rynkiem na koniec miesiąca chodzi przede wszystkim o ten drugi okres – gdy średnioterminowy trend jest korzystny dla złotego. Prześledźmy więc po kolei.
    1) w lutym dołek na euro ma miejsce 2 dni przed końcem miesiąca. Szczyt następuje w 3 dniu kolejnego miesiąca czyli marca
    2) w marcu dołek wypada w połowie miesiąca (12 dni przed końcem) i ewentualnie lokalny 6 dni przed). Tym razem szczyt przypada nie na kolejny miesiąc, tylko następuje 2 dni przed końcem marca
    3) w kwietniu dołek wypada 12 dni przed końcem miesiąca, szczyt zaś 4 dni przed

    Mocno naciągana ta teza o regularności. Pomijając już fakt całkowicie bezwartościowej próbki. A nawet jeśli ktoś ją zauważa, to jakiż problem zająć pd koniec miesiąca krótką pozycję w złotym i zarabiać, zarabiać, zarabiać…

    Przy okazji. Proszę zwrócić uwagę na wykres EURPLN z przełomu 2003/2004. Wówczas lokalny szczyt niemal każdorazowo przypadał na ostatni dzień miesiąca. Czyżby wielka nieodkryta manipulacja?
    + obrazek z 2009

  5. Ana

    Widocznie prognoza dla każdego brzmi inaczej. Pozdrawiam.

  6. Lucek

    “A jak byś chciał(a) coś ode mnie, to podaje adres meilowy.”

    “Wybacz Alicjo, ale Twoim zajęciem na tych blogach jest obrona bądź promowanie ich uczestników. Czego zatem u Ciebie szukać?”

    Przecież napisała wyraźnie, “jak byś coś chciał”.
    Chcesz coś? Pisz śmiało, nie pożałujesz!
    Czy ona pytała ciebie co jest jej zajęciem na “tych blogach”?

  7. Alicja

    Eh… Już nawet nie chce mi się dokładnie tego wszystkiego czytać i analizować. Poddaję się 😀

  8. gzalewski (Post autora)

    no jakby komentator poprosił to bym podpowiedzial bardziej prognostyczny wpis:
    https://blogi.bossa.pl/2011/03/02/ja-jako-wroz/

    😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *