Subiektywna Analiza Techniczna, część 2

Ponieważ pierwszy wpis o subiektywności AT okazał się niewystarczający dla rozstrzygnięcia problemu więc pogłębiam poniżej temat jak obiecałem w komentarzach.

Gdyby stosowanie Analizy Technicznej było tak prostym zagadnieniem jak opisuje to literatura wówczas moglibyśmy spierać się jedynie o to, które narzędzia są najzyskowniejsze a nie o to, które w ogóle działają. Niestety, problem jest dużo bardziej złożony na co zresztą wskazują wszystkie bez wyjątku statystyki mierzące wyniki aktywnych inwestorów. Nie miałem wcześniej zamiaru rozbierać kwestii subiektywności na czynniki pierwsze gdyż temat wydawał mi się oczywisty, skoro budzi jednak tyle kontrowersji to sięgnijmy do każdego zakątka jego trzewi.

Muszę podkreślić wyraźnie to co napisałem już wcześniej ale być może zbyt małymi literami: subiektywne sposoby interpretacji, dobierania oraz używania narzędzi A.T. NIE PRZEKREŚLAJĄ w żadnym razie zyskowności tradingu i przewagi inwestora na rynku. Problem leży gdzie indziej: subiektywność PRZENOSI możliwą do uzyskania przewagę z samej A.T. i jej narzędzi na ich użytkownika (analityka, inwestora). Tymczasem podręczniki, ale i wielu piszących o A.T., przedstawiają ją w blasku POZORNEJ obiektywności, oferując na tym grząskim gruncie wielu początkującym fałszywą obietnicę zysków. Jak wygląda to w detalach postaram się przedstawić nie w jednym a w kilku aspektach.

Zanim zaczniemy oceniać walory subiektywnej Analizy Technicznej (w skrócie SAT) i obiektywnej (OAT), musimy ustalić warunki brzegowe, które pozwolą w sposób uporządkowany dokonać porównań. Bez przesądzania o wyższości jednego lub drugiego podejścia przeanalizujmy więc atrybuty odróżniające oba od siebie:

1/ Weryfikacja na danych z przeszłości

OAT – pozwala zdefiniować w sposób jednoznaczny powtarzające się układy techniczne i metodę zarządzania ryzykiem. W rezultacie daje to możliwość ich ręcznej a najlepiej komputerowej weryfikacji działania na danych historycznych. Przykład najprostszy to przecięcia 2 lub więcej średnich dowolnego rodzaju. Można wówczas przynajmniej założyć, zgodnie zresztą z regułami samej A.T., że jeśli wykazały one przewagę w przeszłości to z mniejszym lub większym prawdopodobieństwem powtórzy się ten ich atut działania w przyszłości.

SAT – nie daje nadziei na poprawne potwierdzenie hipotezy o zyskownym działaniu subiektywnych narzędzi technicznych w oparciu o dane z przeszłości (tzw. falsyfikacja hipotezy zerowej). Powodem jest oczywiście niemożliwość jednoznacznego zdefiniowania wszystkich elementów tych narzędzi, obciążenie takiej weryfikacji defektem sięga poza granice błędu statystycznego. Przykładem są klasyczne formacje cenowe- mimo, że podręczniki podają w miarę dokładne wytyczne ich odnajdowania, to praktyczne ich wykrywanie jest kwestią interpretacji. Literatura zarazem domniemywuje ale nie dowodzi możliwości ich zyskownego działania w przeszłości. Co za tym idzie, przewagę ich można stwierdzić tylko po fakcie (co analizowałem szerzej w tym wpisie).

2/ Replikacja

OAT – metody i narzędzia, które poddają się jednoznacznemu zdefiniowaniu (uwzględniając ryzyko czyli stopy i wielkość pozycji) z łatwością mogą więc być katalogowane w literaturze, wykładane i nauczane, a co najważniejsze – wiernie wykorzystywane przez innych inwestorów i rozwijane. To podstawa rozwoju komercyjnych systemów transakcyjnych i handlu algorytmowego. Nie wymagają przy tym dodatkowego wkładu decyzyjnego inwestora (ani komputera), wchodzącego w posiadanie owej wiedzy o metodzie, gdyż cała przewaga tkwi w już owych narzędziach a nie spersonalizowanych (subiektywnych) decyzjach ad hoc. Wracając do przykładu wyżej: przecięcie 2 średnich nie narzuca już żadnych innych dodatkowych wyborów/decyzji, stanowi „samojezdny wehikuł”.

SAT – już w samej definicji tego podejścia istnieją ograniczenia w zapisie i przekazywaniu procesu subiektywności wyboru oraz użycia narzędzi technicznych. Można nauczyć ogólnych zasad i pewnych schematów myślenia ale nie powielić je dokładnie co powoduje, że w każdym przypadku wynik decyzji kilku inwestorów co do identycznej sytuacji może być skrajnie różny. Każdorazowo cały proces decyzyjny wymaga wkładu intelektualnego użytkownika danej metody czyli decyzji opartych o intuicję i kompetencje. Nie ma tu miejsca na automatyzację.

3/ Kontrola

OAT – Na każdym etapie i dla dowolnego miejsca w historii łatwo ocenić poprawność podjętych i wykonanych decyzji. Czas nie zakrzywia motywów wyboru pozycji i zarządzania nią.

SAT – Upływ czasu może zmienić ocenę poprawności podjętych decyzji, może również zakrzywić albo zupełnie zniekształcić powody postępowania i użycia subiektywnych narzędzi o ile nie jest prowadzony szczegółowy dziennik transakcji. Nawiązuję m.in. do „efektu myślenia wstecznego”, opisywanego przez ze mnie wcześniej.

4/ Wnioskowanie

OAT – łatwość kontroli i precyzyjnej weryfikacji pozwalają na bieżąco sprawdzać i usprawniać przewagę metody, łączyć wiele strategii, szybko testować i konsultować nowe rozwiązania.

SAT – doświadczanie, obserwacja, nowe pomysły i szukanie rozwiązań usprawniają naszą wiedzę i kompetencję, ale nie gwarantują poprawności kierunku poszukiwań i nie przybliżają nas do poznania teoretycznej przewagi gdyż tej nie daje się zweryfikować inaczej niż w kolejnych transakcjach (post factum). Konsultacje z innymi źródłami i inwestorami mają ograniczoną wartość gdyż intuicja nie jest replikowalna i porównywalna a ich przewagi nie sposób poprawnie przetestować na danych historycznych. Dodatkowo różne spojrzenia na tę samą sytuację rodzą konflikty wewnętrzne i wątpliwości. Może to prowadzić do czegoś co czasem nazywa się „analyzis paralizis” (termin chyba nie wymaga tłumaczenia). Widać to na wielu gazetowych analizach przyozdobionych mnogością linii i wskaźników, z których wynika najczęściej, że jak nie spadnie to wzrośnie.

5/ Psychologia

W zasadzie oba podejścia obciąża spora i w zasadzie podobna liczba emocjonalnych doznań i psychologicznych pułapek. Subiektywnej przypisuje się natomiast jeden ważny, dodatkowy atrybut: otwarcie na nieograniczone działanie wyobraźni, elastyczność intelektualnej aktywności, efektywniejszą reakcję na zmiany. Tyle, że z powodu 4 wymienionych wyżej cech niekoniecznie musi to prowadzić do pożądanych efektów, obfitość wyboru może czasem rodzić niepokój i wspomniany paraliż decyzyjny. Prowadzi natomiast z pewnością, w odróżnieniu od obiektywnej, do popełniania grzechów opisywanych przez podręczniki z dziedziny finansów behawioralnych-  heurystyk i błędów, z których „efekt myślenia wstecznego” i „outcome bias” już wymieniałem, a lista jest dłuższa gdyż sama materia bardzo złożona.

 

W kolejnych wpisach: w jaki sposób przenosi się przewaga pomiędzy narzędziami A.T. a inwestorem, jak temat pozornej obiektywności traktuje literatura, ile subiektywności znalazło się w fenomenalnych wynikach sławnego teamu „Żółwi” i dlaczego analitycy w publikowanych materiałach tak chętnie garną się do subiektywnego podejścia.

Stay with us!

—*Kat*—

 

[Głosów:0    Średnia:0/5]

23 Komentarzy

  1. vinc

    tylko nie zapomnij pomiedzy tymi intelektualnymi wywodami jakąś kość rzucić od czasu do czasu.. to i bezzębny Lucek się pewnie ustawi 😉

  2. lesserwisser

    @ Kat

    Dobrze, że drugi odcinek serialu całkiem nieźle prostuje mętnawy wstępniak, ale nadal niektóre kwestie są dyskusyjne i subiektywne (komentarz się pisze).

    Z zaciekawieniem czekam na c.d.

    PS

    @ vinc

    Oj niesmaczny ten komentarz jest, niesmaczny, no chyba że niezbyt umiejętnie sugerujesz, iż Lucek zjadł zęby w (na) tej tematyce (ja sam mam podobne problemy z uzębieniem).

    Zapytam więc tak vinc:-

    A jak tam Twoje mleczaki, wciąż na swoim miejscu? 😉

    Pamiętaj, że na niektórych kwestiach można sobie zęby połamać więc
    czasami lepiej trzymać język za zębami, szczególnie gdy się w nich koszulę nosi.

    Ta porada jest darmowa – Wyrwiząb -dentysta (choć nie sadysta).

  3. Lucek

    Założę sie z każdym, nawet z vincem, że ten wpis został dokonany na trzeźwo. Żeby go jednak zrozumieć, trzeba się napić pół litra wódki i zagryźć golonką z kością. Vinc jak rozumiem pije bez zakąszania, po partyzancku, wąchając tylko kawałek suchego chleba.
    Jak widać, są różne drogi do wprawienia się w stan nietrzeźwości i ja wcale nie mówię, że można sie upić tylko w jeden sposób.
    Na końcu liczy sie tylko to, co zapamiętamy drugiego dnia.
    Chcę przypomnieć, że Tomasz Chwiałkowski napisał kilka zdań w styczniu na temat narzędzi AT, które przydają sie na rynku forex.
    Skoro już zdanie: “Subiektywizm analizy technicznej nie jest jej wadą, ale jej największą zaletą” zostało w sposób naukowy skompromitowane, może autor zajmie się innym zdaniem z tamtego wpisu
    Chwiałkowskiego, mianowicie: “Czy w sytuacji, gdy wszyscy uczestnicy rynku widzieliby na wykresie to samo, na rynku istniałaby szansa zarobku?”
    Chętnie bym przeczytał jakąś “rozprawę naukową” na ten temat.
    Ostatecznie, co szkodzi upić sie ponownie?

  4. pit65

    @Lucek

    “Chwiałkowskiego, mianowicie: „Czy w sytuacji, gdy wszyscy uczestnicy rynku widzieliby na wykresie to samo, na rynku istniałaby szansa zarobku?””

    Nie czytałem całości Chwałkowskiego więc może moje rozumienie wyrwane jest z kontekstu jego wypowiedzi, ale z sam sens pytania jest troche nie teges.
    przecież sam rynek daje odpowiedź na ekstremach hossy i bessy należało by tylko reagowac odwrotnie do wszystkich.
    Więc szansa zawsze jest i bedzie IMO.
    Moje zapytanie – Jaki jest sens tego pytania przez autora ?

    1. astanczak

      >sam sens pytania jest troche nie teges.

      Nie chciałem psuć zabawy, ale to jest pytanie scholastyczne („Czy w sytuacji, gdy wszyscy uczestnicy rynku widzieliby na wykresie to samo, na rynku istniałaby szansa zarobku?).

      W mojej opinii mamy tu do czynienia z próbą opisania rzeczywistości przez odwoływanie się do stanu, który nawet potencjalnie nie jest możliwy, bo nie ma możliwości, żeby wszyscy jednocześnie myśleli to samo i/lub chcieli jednocześnie zrobić to samo. Takich fałszywych zdań o rzeczywistości rynkowej funkcjonuje w obiegu cała masa. Pierwszym z brzegu jest teza o końcu bessy – “bessa kończy się wtedy, gdy nikt nie chce mieć już akcji”. Jako metafora to nawet ładne, ale przy poskrobaniu głębiej przy tej tezie można tylko uśmiechnąć się nad higieną logiczną wypowiadającego to z nadmierną powagą.

  5. Lucek

    “Moje zapytanie – Jaki jest sens tego pytania przez autora ?”

    Całość tutaj:
    http://www.parkiet.com/artykul/887433,1010210.html

    Końcowe zdania:
    “Lista obiekcji wysuwanych pod adresem analizy technicznej jest niewątpliwie obszerna. Analiza techniczna opiera się na ogólnych zasadach, których część została przedstawiona powyżej, ale już jej stosowanie w praktyce zależne jest od indywidualnej interpretacji. Jednak koniec końców subiektywizm analizy technicznej nie jest jej wadą, ale jej największą zaletą.
    Czy w sytuacji, gdy wszyscy uczestnicy rynku widzieliby na wykresie to samo, na rynku istniałaby szansa zarobku?”

    Mógłbym odpowiedzieć na Twoje pytanie, ale byłaby to odpowiedź zdecydowanie subiektywna, więc myślę, że sam sobie odpowiesz.
    Czy w sytuacji, gdy każdy miałby taką samą odpowiedź, istniałaby szansa dyskusji?

  6. lesserwisser

    Długo się zastanawiałem czy i jaki tekst popełnić w odpowiedzi na wpis autora „Subiektywizm analizy technicznej?” gdyż liczyłem na to, że w tym temacie wywiąże się ożywiona dyskusja. Tymczasem okazało się, że była raczej niemrawa, może to przez ten długi weekend.

    Ja skrobnąłem coś w temacie ale nie bardzo wychodziła mi skondensowana odpowiedź, w której byłbym w stanie całościowo ustosunkować się do dyskusyjnych kwestii poruszonych przez Kathaya, tym bardziej że zapowiedział on ciąg dalszy, więc był uzasadniony powód do czekania a poza tym tgo nie za bardzo mi się chciało.

    W końcu jednak zebrałem się w sobie, bo dzięki części drugiej temat się rozwija no i popełniłem trochę przydługi tekst polemiczny, który szerzej ustosunkowuje się do poruszanych kwestii subiektywności AT . Mam nadzieję zostanie odebrany jako konstruktywny przyczynek do zrozumienia subiektywności i obiektywności analizy technicznej, przez wszystkich czytających.

    Ponieważ jednak trwa, wreszcie, wymiana zdań, to na dobry początek pierwsza część ( wstępna) w tym temacie.

    Panie profesorze Kathay melduję wykonanie zadania domowego i zgłaszam odnalezienie sensu w stwierdzeniu: ”Subiektywizm analizy technicznej nie jest jej wadą, ale jej największą zaletą”, a więc sens takowy istnieje…, moim skromnym zdaniem oczywista (ale nie tylko moim).

    Nie musiałem zresztą tego sensu specjalnie szukać, jako że pomocną podpowiedź podsuwa nam sam autor, inkryminowanego zdania, stawiając całkiem logiczne pytanie „Czy w sytuacji, gdy wszyscy uczestnicy rynku widzieliby na wykresie to samo, na rynku istniałaby szansa zarobku?”

    Cały odnośny akapit brzmi zaś następująco: …. (był już zacytowany więc go pominę). Wydaje się, że tekst powyższy w swojej integralnej całości, bez wyrywania części zdania z istotnego kontekstu (”jednak koniec, końców”) , mówi sam za siebie więc powinien wystarczyć za odpowiedź.

    Autor zresztą nie odkrywa tu żadnej Ameryki, ani innej Terra Incognita, i myślę że wcale nie ma takich ambicji, a jedynie powtarza pewną prawdę powszechnie znaną i wspominaną w literaturze. Może to być tylko powierzchowna prawda obiegowa i jak się poskrobie głębiej to wyjdzie na jaw jej miałkość merytoryczna ale na pierwszy rzut oka i ucha, wydaje się iż, wiadomo o co tu chodzi.

    Popróbujmy więc poddać to stwierdzenie choćby pobieżnej analizie, oczywiście tak jak ja to rozumiem. ”Czy w sytuacji, gdy wszyscy uczestnicy rynku widzieliby na wykresie to samo, na rynku istniałaby szansa zarobku?”.

    Jak ja to rozumiem? Ano tak, że gdyby figury i ich układy z arsenału AT dawały się zawsze absolutnie jednoznacznie zinterpretować, nikt nie miał by żadnych wątpliwości, a opisana przez nie sytuacja rynkowa była oczywista dla wszystkich uczestników rynku to wtedy jasne i pewne było, że rynek powinien wzrosnąć lub spaść. Wtedy też zdecydowana większość graczy ( jeśli nie wszyscy hurtem) by kupowała lub sprzedawała.

    Można by jednak przewrotnie powiedzieć, że wydatnie zmalałoby wtedy prawdopodobieństwo starty jednak muszę zaznaczyć, że wcale nie wzrosła by szansa zarobku gdyż zdecydowanie zmalał by jednostkowy zarobek, bo wszyscy (wielu) by zarabiali a nikt (niewielu) by traciło, a przecież suma końcowa musi wyjść na zero (prawie).

    Poza tym, aby dało się zarobić to najpierw musi dojść do transakcji czyli muszą być jednocześnie chętni do zakupu i sprzedaży, czyli dwie przeciwne strony transakcji o różnych oczekiwaniach rynkowych i motywach. Tymczasem w opisanej przeze mnie sytuacji byli by zasadniczo grający w jedna stronę, czyli tylko kupujący lub sprzedający więc w sytuacji braku subiektywizmu cennego były by obiektywne trudności w dokonaniu samej transakcji.

    To chyba jasne, bo wszyscy jechali by w jednym kierunku czyli bardziej naukowo mówiąc ceny (zmiany rynku) postrzegane by były w sposób całkiem deterministyczny a nie losowy czy quasi-przypadkowy.

    Można zresztą tę kwestię wyrazić również w inny sposób (jak to się często robi) podchodząc do sprawy a contrario i mówiąc, że gdyby zmiany cen miały charakter czysto losowy, to też nie dało by się zarabiać na ich interpretacji, niezależnie od tego jak postrzegamy AT i czy stosujemy do niej podejście subiektywne czy też obiektywne.

    Co więcej, zaprzeczało by to również podstawowym paradygmatom, leżącym u podstaw AT, to jest przekonaniu, że ceny mają tendencję układania się w trendy a konfiguracje lubią się powtarzać.

    A wtedy cały trud włożony przez ludzi Bossa w edukację inwestorów w zakresie AT, poszedłby chyba na marne.

    C.d.n.

  7. lesserwisser

    # 3

    “Jak widać, są różne drogi do wprawienia się w stan nietrzeźwości i ja wcale nie mówię, że można sie upić tylko w jeden sposób.
    Na końcu liczy sie tylko to, co zapamiętamy drugiego dnia.”

    Jest takie powiedzenie, że jak jest dobre towarzystwo i odpowiednia atmosfera to (podobno) można się upić samą zagrychą.

  8. astanczak

    @ lesserwisser

    pięknie tłumaczysz z języka pseudonaukowego na polski 😉

    > To chyba jasne, bo wszyscy jechali by w jednym kierunku

    Przecież to niemożliwe, bo ludzie na rynku mają sprzeczne interesy. Jeden gra z trendem, drugi będzie szukał sposobu na zabezpieczenie się przed trendem wzrostowym itd. Trzeci będzie stroną swapa. Ocean możliwości, który wyklucza jednokierunkowość rynku i – de facto – powołuje do życia rynek, jako taki. Przecież rynki to nie są budynki tylko setki transakcji.

  9. Pink Floyd

    Oczywistym jest, ze ludzie maja sprzeczne interesy na rynku. Ale nawet pomijajac i ten fakt, to poslugujac sie ukladem X z arsenalu AT, kazdy wciaz moze stosowac go w dowolnym interwale czasowym. Wiec jeden bedzie kupowal, drugi sprzedawl, chociaz obaj tak samo interpretuja ten uklad. Jak widac, nawet przy tak nirealnym zalozeniu o graczach rynkowych poslugujacych sie tym samym ukladem AT powstaje masakrycznie wiele mozliwosci jego zastosowania 🙂

  10. Lucek

    “Jest takie powiedzenie, że jak jest dobre towarzystwo i odpowiednia atmosfera to (podobno) można się upić samą zagrychą.”

    Wszystko jedno czym, ważne żeby pamiętać o tym, pod co się wznosiło toasty, bądź czym się zagryzało.
    W przeciwnym razie wznosimy toasty pod „odrzuć zasady, poczuj wolność i wiatr we włosach dokonując analiz technicznych”, a następnego dnia marudzimy o czymś innym, żeby nikt nie poznał, że balowaliśmy ostro na cudzy koszt.

  11. lesserwisser

    @ staczak

    Zasadniczo to się muszę zgodzić (bo wiem o co chodziło autorowi, czyli jaką myśl chciał wyrazić) ale jednak pozwolę sobie trochę poharcować po tej wypowiedzi, nadając jej niezbędną precyzję.

    “Przecież to niemożliwe, bo ludzie na rynku mają sprzeczne interesy.”

    Czytaj kierują się różnymi motywami transakcyjnymi, bo choć mają sprzeczne interesy to jednak mają jeden wspólny – zarobić ( i to jak najwięcej), co ładnie ujął niejaki Voltaire pisząć “W kwestii pieniędzy to wszyscy jesteśmy tego samego wyznania”).

    “Przecież rynki to nie są budynki tylko setki transakcji.”

    Pewnie, że nie budynki bo według słownikowej definicji rynek to plac miejski otoczony budynkami. 😉

    Ale przesłanie z tamtego tekstu jest chyba jasne i czytelne (a o to chyba chodzi)- jak by wszyscy myśleli i postępowali tak samo to by sie nie dało zarobić ( bo ktoś się musi złożyć na ten zarobek).

  12. lesserwisser

    “a następnego dnia marudzimy o czymś innym, żeby nikt nie poznał, że balowaliśmy ostro na cudzy koszt”

    Chyba lepiej będzie tak “a następnego dnia marudzimy o czymś innym, żeby nikt nie poznał, że bawiliśmy się ostro cudzym kosztem”, o czym świadczyć może znamienna transformacja tytułów:

    “Subiektywizm Analizy Technicznej” (wstępniak)

    “Subiektywna Analiza Techniczna, część 2”

    Róznica niby niewielka ale jest, a to ale robi tu sporą rożnicę.

    Idąc za ciosem proponuję dla części treciej taki o to tytuł.

    “Subiektywizacja analizy technicznej”

    “żeby nikt nie poznał, że balowaliśmy ostro na cudzy koszt.”

    To mimo wszystko i tak lepiej niż balować na własny koszt, zgdonie z zasadą, że “lepiej dwie flaszki obiecać niż jedną postwić.”

  13. astanczak

    @ lesserwisser

    Czytaj kierują się różnymi motywami transakcyjnymi, bo choć mają sprzeczne interesy to jednak mają jeden wspólny – zarobić.

    OK, ale w kontekście dyskusji – czyli przyjętego założenia, że wszyscy mogą mieć pozycje w jednym kierunku – uczestnicy mają sprzeczne oczekiwania, czy raczej potrzeby na rynku. Transakcja swapowa na rynku FX czy arbitrażowa pomiędzy rynkami Y i Z nie mają nic wspólnego z kierunkiem. Nie wiem, może Tomek kiedyś podrzuci na blogu statystyki z rynku walutowego i wówczas okaże się, że wymienianie jednym tchem obok siebie AT i rynku, jako całości już nie będzie przechodziło tak łatwo, jak dzisiaj.

  14. lesserwisser

    @ astanczak

    Przecież my dyskutujemy generalnie kierunkowe wejścia w rynek (positional trading) w oparciu o wskazania wynikające ze stosowania AT – a nie odosobnione przypadki zawierania transakcji, w których występują specyficzne potrzeby.

    Jednak ja, ujmując swoją lotną myśl w całkiem zgrabne zdanie – “kierują się różnymi motywami transakcyjnymi, bo choć mają sprzeczne interesy to jednak mają jeden wspólny – zarobić” – świadomie generalizowałem.

    Pojęcie motyw transakcyjny obejmuje bowiem wszystkie możliwe przypadki – zakup akcji, sprzedaż spekulacyjną futresa, przedłużenie/skrócenie swapem pozycji na forexie, zafiksowanie nietypowego spreadu poprzez arbitraż międzyrynkowy, operacje w opcjach, zakup fizycznego złota etc. Wszystko pod to podpada.

    Choć zamiast Woltera mogłem zacytować pana Miecia, z mojej działki (wsi), który jak jest trzeźwy to też błyszczy intelektem i tworzy nie gorsze perełki niż Voltaire, choć podane prostszym językiem.

    Jak choćby porównywalne – “Wszystkie są łase na kase.”

    Czy swap i arbitraż nie mają nic wspólnego z kierunkiem to bym nie był taki pewien, na pewno nie są jednokierunkowe ale jednak dało by się określić je jako transakcje dwukierunkowe, bo przecież składają się na nie zawsze jakaś sprzedaż i zakup.

    Oczywiście do poszczególnych rynków ta uwaga stosuje się w rożnym stopniu. Na rynku akcji trudno jest kupić więcej akcji niż jest dostępne w obrocie, na futuresach czy forexie zaś się da, a jak coś nam tam nie pasi to jeszcze mamy w odwodzie rynek OTC.

    Ale wszędzie i zawsze (teoretycznie) muszą wystąpić chętny sprzedający i chętny kupujący aby mogło dojść do transakcji.

    Zwrócę uwagę jeszcze na jeden istotny aspekt sprawy. Dwaj gracze techniczni inaczej odczytują rynek więc dochodzi do zawarcia transakcji terminowej, w której jeden gra na zwyżkę a drugi na zniżkę ce. W międzyczasie znowu odmiennie oceniają rynek, w oparciu o AT, i jeden decyduje się utrzymać swoją pozycję a drugi natomiast swoją zamknąć.

    Efektem takiej subiektywnej oceny są nie tylko zyski/straty ale też odpowiednia płynność rynku, która właśnie umożliwia i ułatwia nam dokonywanie pożądanych transakcji.

    Oczywiście inni szatani są też tu czynni i swoje robią, jak te wspomniane swopy i arbitraże.

  15. astanczak

    no właśnie inni szatani (świetne przywołanie – gratuluję) powodują, że zdanie “wszyscy tak samo interpretują rynek” nijak ma się do rzeczywistości nawet potencjalnie możliwej. Stan, w którym wszyscy chcą zająć taką samą (kierunkowo) pozycje jest zwyczajnie niemożliwy i to niezależnie od tego, czy AT jest subiektywna, czy poddawana zabiegom obiektywizacji postulowanym przez Tomasza.

  16. teorytcznie

    Poprosiłam kiedyś Tomka o pomoc, szatanka, czytajmy rynek obiektywnie;)

  17. teorytcznie

    Jak się wzięłam, to całościowo;) Pytałam o struktury. Usłyszałam, że można zarobić, lecz niekoniecznie. Zrobiłam analizę. Nie cierpię psychozachowania, Twój blog to cytowanie. Pozdrawiam.

  18. realistka

    Kiedyś podrzuciłam bratu link do tegoż właśnie bloga, wyśmiał mnie bezlitośnie. Gra z większymi sukcesami, Tomek podaj adres, podeślę Ci analizę techniczną Browna chociażby i myślenie gratis;)

  19. Darkh

    “Kiedyś podrzuciłam bratu link do tegoż właśnie bloga, wyśmiał mnie bezlitośnie. Gra z większymi sukcesami..”

    co ty gadasz, tu pisza/czytaja najwieksze kiziory rynku !

  20. Lucek

    Z kiziorami nie ma żarów!

    http://www.tvp.pl/seriale/obyczajowe/blondynka/galerie/poznaj-bohaterow-blondynki/1320885/lokalny-playboy-kizior-bedzie-probowal-posiasc-sylwie-sila-fot-z-druzbicki/1321053

  21. lesserwisser

    @ realistka

    A można liczyć na łaskawość i podzielenie się analizą techniczną Browna chociażby (no i myśleniem gratis, bo też się przyda) ze wszystkimi na blogu.

    Niech i my mamy trochę radochy, bo może też się uśmiechniemy, a śmiech to zdrowie, a tego nigdy za wiele.

    Idealista. 🙁

  22. Alicja

    Ja tylko dodam, że w archiwum, w kilku miejscach jest oficjalnie podany przez autora adres meilowy, specjalnie podany w celu kontaktu.
    Wystarczyło tylko przejrzeć wpisy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *