Nawet jeśli cel uświęca środki to w tradingu środki nieczęsto prowadzą do zamierzonego celu. A na domiar złego czasem błędnie oceniamy ich efektywność.

Mój wpis o PRZEWADZE (the edge) wymaga suplementu. A konkretnie chodzi o retrospektywną analizę wyników transakcji. W tym z pozoru obiektywnym i teoretycznie prostym zadaniu czai się pułapka dla mentalnych nadużyć, których powielanie prowadzi niestety do strat.

Proces przetwarzania informacji za pomocą skrótów myślowyvch (zwanych heurystykami) prowadzi do systematycznych błędów poznawczych zniekształcających oceny, pamiętanie czy decydowanie, a ekonomia czy finanse behawioralne katalogują je w postaci konkretnie nazwanych i opisanych efektów i zniekształceń (ang. biases). Szereg z nich przybliżaliśmy już na blogach, w precyzyjnie opisanych przykładach. Jednym z rzadziej wspominanych w literaturze jest ten, który interesuje nas dziś: „outcome bias” czyli „efekt wyniku” lub może dosadniej „błąd wyniku”.

„Outcome bias” to najprościej wyjaśniając – tendencja do nieprawidłowego oceniania podjętej decyzji tylko na podstawie wyniku działania, do którego doprowadziła, zamiast osądzania na podstawie jakości owej decyzji w momencie jej podejmowania. W inwestowaniu i tradingu osiągnięcie straty w transakcji nie oznacza, że podjęto złe decyzje, a z drugiej strony zysk wcale nie musi być pochodną prawidłowgo wnioskowania/analizowania lecz przypadku, szczęścia.

Podstawowa przyczyną tego zjawiska? Upływ czasu i uzyskanie nowej wiedzy, nowych informacji, opinii czy świeższego spojrzenia – to wszystko powoduje, że po fakcie, z perspektywy, nasza ocena podjętej decyzji zostaje zaburzona, zakrzywiona. To trudne ale ratunkiem dla prawidłowej oceny w tej sytuacji jest albo ignorowanie wiedzy i informacji nabytych od momentu podjęcia decyzji albo dogłębna i jak najbardziej obiektywna analiza przesłanek.

Prześledźmy to na przykładach:

1/ Nasz system inwestycyjny wypluł sygnał otworzenia długiej pozycji, ale nasza intuicja podpowiada, żeby tym razem to zignorować i raczej otworzyć krótką. Transakcja zakończyła się sukcesem. Cieszymy się oczywiście ale w psychice powstaje wyrwa. Decyzja była słuszna z punktu widzenia wyniku ale porażką naszej strategii działania, konsekwencji i zaufania. Zaczynamy kombinować i coraz częściej zagadywać system. Może się wówczas zdarzyć, że on był zyskowny ale nasza własna „twórczość” zaburzyła jego rzeczywistą efektywność.

2/ Kupujemy akcje firmy na podstawie jakiegoś charakterystycznego elementu decyzyjnego – technicznego układu na wykresie lub swoistej informacji fundamentalnej. Transakcja skończyła się zyskiem. W naszej pamięci utkwił ów motyw zachęcający do transakcji i potwarzamy go ponownie kilka razy ale z marnym skutkiem. Dopiero szczegółowe sprawdzenie go na dużej ilości danych z przeszłości (albo test w formie systemu) pokazuje, że ten powód do otwierania pozycji jest nic nie wart ale udało nam się za jego pomocą przypadkiem trafić w tę transakcję, która akurat była zyskowna.

3/ Na podstawie określonego zbioru powodów dowolnego rodzaju (np danych ze spółki) wybieramy akcje firmy A , pomijając firmę B. Tymczasem kurs A spada a B rośnie. Generuje to w nas frustrację a po czasie dowiadujemy się, że A spadało ponieważ wychodził z niej duży inwestor. Nasza decyzja nie była wcale zła pomimo straty, po prostu informacje, na podstawie których podejmowaliśmy decyzję nie obejmowały nieznanego wówczas faktu.

W tym momencie jaśniejsze być może wydawać się znaczenie PRZEWAGI, wspominanej w kilku wpisach niedawno. Oceniając tylko wyniki a nie jakość, spójność, podłoże decyzji możemy wpaść na trop strategii, która nie daje przewagi w długim okresie albo wręcz przeciwnie – zrezygnować ze strategii tylko na podstawie 2-3 nieudanych transakcji. I dlatego tak ważna jest weryfikacja wszystkich pomysłów na szerokim spektrum danych historycznych. A po wtóre – nie można wpadać w stresy z powodu informacji, do których nie mamy dostępu podczas podejmowania decyzji. Po prostu nie jest najczęściej możliwe ich zdobycie. Jedynym wyjściem jest po prostu koncentracja na sposobach kontroli ryzyka.

—*kat*—

[Głosów:3    Średnia:3.7/5]

2 Komentarzy

  1. Pink Floyd

    Bardzo fajny wpis.

    Zalozmy, ze mamy dobrze funkcjonujaca strategie. Przeszla pozytywnie weryfikacje (m.in. WFA), przez dluzszy okres w realu dala tez niezle zarobic. Jak nalezy postepowac w momencie, gdy nadejdzie slabszy okres? Kiedy decydowac sie o przestaniu wykorzystywania danej strategii? Solidnie wykonana praca przy projektowania strategii powinna nas uodpornic na stres gdy przyjdzie byc moze nawet kilka stratnych transakcji pod rzad, lub gdy przyjdzie nieco dluzszy okres gdy nic nie zarobimy. Ale jak wyznaczyc sobie granice, za ktora nie powinno sie przekraczac?

  2. MrT

    Ja stosuje zasadę zaczerpniętą z książki “Come Into My Trading Room” – Alexander Elder. Nie chcę mieć straty większej niż 6% całego kapitału. Punktem odniesienia dla tych 6% jest stan rachunku z jakim zamykałem poprzedni miesiąc. Jeśli jest wtopa 6% to do konca bieżącego miesiąca nie gram. Elder zaleca poswiecic ten czas na trading na papierze, analizę systemu 🙂 Proste, he he. Ja miałem z tym największy problem. Zawsze kiedy łamałem tą zasadę pojawiał się overtrading. Nawet jeśli po złamaniu tej zasady, złapałem zyski, nie miałem już straty 6% i teoretycznie mogłem dalej grać, to i tak czekał mnie overtrading. A na fali overtradingu to 10% kapitału pękało z hukiem 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *