Regularnym motywem rynkowych komentarzy od zawsze było utożsamianie znacznej zmienności rynku z ryzykiem. Czasami mam wątpliwości czy piszący zdają sobie sprawę z funkcjonowania tej zależności.

Temat podejmowałem już na blogu kilka miesięcy temat przy okazji rozważań o ryzyku. Tym razem zrobię to w prostej i może bardziej przemawiającej formie – obrazkowej.

Istnieje kilka prostych sposobów określenia zmienności rynku – choćby wariancja, odchylenie standardowe czy ATR (Average True Range- średnia rzeczywista rozpiętość). Tę ostatnią można w dostępny w wielu programach sposób wyświetlić na wykresie dowolnego instrumentu. Zrobiłem to na obrazku poniżej, niebieska krzywa to 14-sto dniowy ATR, wykres ceny przedstawia zmiany indeksu WIG20:

zmiennosc_ryzyko

Rys 1. Zmienność indeksu WIG20 w okresie lipiec 2008 – kwiecień 2011.

Punkt C to obecny poziom kursu indeksu blue chipów, najwyższy od dwóch i pół roku. ATR w okienku dolnym wskazuje, że poruszamy się na bardzo niskiej zmienności, która od miesięcy nie przekroczyła wielkości 40, szoruje za to chwilami niemal po dnie. Jeśli przyjąć za prawdziwą tezę, że niska zmienność oznacza małe ryzyko to można by wysnuć wniosek, że w chwili obecnej dostajemy unikalną okazję kupna akcji w niebywale bezpiecznych warunkach czyli w momencie gdy ryzyko zmalało do niewielkich relatywnie wartości. Co więcej , od 2 lat trwania hossy zmienność systematycznie maleje  – więc dla niektórych ryzyko również…

Dla porównania proszę spojrzeć na punkt oznaczony jako B. To sam początek obecnej hossy, kursy nie zeszły niżej od tamtego czasu. Zmienność liczona ATR-em przebiegała wówczas na poziomie około dwukrotnie wyższym niż obecnie (60 i ponad). Idąc tokiem myślenia przedstawionym wyżej – ryzyko na początku hossy było ok. dwukrotnie wyższe niż obecnie a więc wynik końcowy bardziej niepewny niż dziś…

I dla pewności proszę przenieść jeszcze wzrok do punktu A. To przedostatni etap globalnego delewarowania, śmiertelnej dla wielu bessy i paniki po upadku lub nacjonalizacji wielu inwestycji finansowych. Zmienność czyli ATR wzrosła do zabójczo rekordowych poziomów, pięciokrotnie wyższych niż ostatnimi czasy. Co znaczyłoby, że zakup akcji wówczas obarczało (w świetle przywołanej wyżej teorii) ogromne ryzyko. Jednak rynek wówczas wspiął się następnie o 500 punktów by spaść w ostatnim akcie bessy o 300 punktów poniżej dołka z listopada 2008 roku.

Dziś, 1500 punktów wyżej, wyznawcy teorii „niska zmienność niskie ryzyko” mają okazję świętować.

Proszę wybaczyć tę uprzejmą złośliwość 🙂

Trawestując staropolskie przysłowie: ryzyko na pstrym koniu zmienności jeździ. Posługiwanie się stereotypami bez odniesień do rzeczywistości może być zabójcze dla portfela.

—*Kat*—

[Głosów:1    Średnia:1/5]

22 Komentarzy

  1. and

    W odniesieniu do futów to nie jest stereotyp.Do akcji tak.

  2. ZP

    Ryzyko można rozumieć też jako przewidywaną dużą zmienność, na co wskazywał w Polsce wieki temu choćby profesor Jajuga, czyli wysokie ryzyko może również oznaczać w tym rozumieniu szansę na przykład na rajd 5% do góry w jeden dzień, co dla S jest bolesne.

  3. lesserwisser

    Jak się napotyka na taki smakowity kąsek, jak niniejszy „Od zmienności do ryzyka”, to trudno wstrzymać się, z komentarzem, nawet gdy czasu nie staje. No bo jest dobra okazja, jest i chęć no i jest i całkiem ważki problem, dla każdego kto na poważniej zajmuje się rynkiem.

    Szkoda tylko, że autor tak uprościł i tym samym spłycił zagadnienie bo się wcale nie przyłożył do tematu, oczywiście w moim odczuciu. Wprawdzie zapewne stać go na więcej ale, moim zdaniem, padł on tu ofiarą własnych poglądów, do których, jak się wydaje, przywiązuje się cokolwiek doktrynalnie.

    Najwyższy już czas by zająć się omawianą kwestią bardziej solidnie starając się utrzymać i poziom i pion.

    “Regularnym motywem rynkowych komentarzy od zawsze było utożsamianie znacznej zmienności rynku z ryzykiem. Czasami mam wątpliwości czy piszący zdają sobie sprawę z funkcjonowania tej zależności.”

    To fakt, więc ja też czasami mam podobne wrażenie, co jednak nie zmienia faktu, iż w przypadku wypowiedzi krytyków takiego podejścia też mam wątpliwości czy oni też zdają sobie sprawę z istoty faktycznej zależności między zmiennością rynku a rozumieniem ryzyka w procesie inwestowania i tradingu.

    Ponieważ temat wymaga szerszego ujęcia (z uwagi na swoją złożoność jak też pewne subtelności) na potrzebę chwili posłużę się przewrotną metodą odwracania „kota ogonem”, która czasem pozwala spojrzeć na problem zmienność i ryzyko z drugiej strony, niejako dopełniając obraz sytuacji. Ryzyko miewa bowiem dwa przeciwstawne oblicza, jako zagrożenie i/lub szansa. Ba, powiem więcej, ryzyko ma wiele oblicz i niejedno ma imię.

    “Zmienność czyli ATR wzrosła do zabójczo rekordowych poziomów, pięciokrotnie wyższych niż ostatnimi czasy. Co znaczyłoby, że zakup akcji wówczas obarczało (w świetle przywołanej wyżej teorii) ogromne ryzyko. Jednak rynek wówczas wspiął się następnie o 500 punktów by spaść w ostatnim akcie bessy o 300 punktów poniżej dołka z listopada 2008 roku.”

    Autor kończy zaś swoją rozprawę ( a raczej rozprawkę) ze zmiennością jako miarą „ryzyka” taką oto, nieco prześmiewczą, konstatacją:

    “Dziś, 1500 punktów wyżej, wyznawcy teorii „niska zmienność niskie ryzyko” mają okazję świętować.”

    Jako wyznawca tej pożytecznej teorii (ale absolutnie nie ortodoksyjny) pozwolę sobie spytać, czy jej „obalacz” (a może raczek jej Kat, który stara się ja dekapitować ) wziął pod uwagę niezbędne scenariusze rynkowe i wszystkie sytuacje inwestycyjne.

    Obawiam się, że nie więc jego wywód dotknięty jest niestety przypadłością zwaną myopia, czyli krótkowzrocznością, którą ja nazwę bardziej zaślepieniem. Zaślepieniem w jakie często wpadają wyznawcy „jedynie słusznych teorii”, którzy mają tendencję do postrzegania zagadnień zbyt jednostronnie.

    Załóżmy bowiem odwrotną sytuację rynkową, w której rynek zamiast wzrosnąć o 1500 punktów spadł powiedzmy o 500 punktów. Wtedy komentarz powinien chyba brzmieć tak”

    “Dziś, gdy rynek jest 500 punktów wyżej, wyznawcy teorii „wysoka zmienność – wysokie ryzyko” mają okazję świętować” (bez ironii).

    Zastanawiam się czy wtedy przeciwnicy utożsamiania zmienności z ryzykiem ( a autor tego wątku w pierwszym rzędzie), zabierali by głos w temacie, mimo że rynek napisał odmienny scenariusz, niezbyt potwierdzający wyznawany przez nich pogląd w temacie „zmienność a ryzyko”.

    Czy raczej wtedy siedzieli by cicho, jak mysz pod miotłą, z podkulonymi ogonami, do czasu gdy sytuacja rynkowa ułoży się po myśli ich teorii więc wtedy będą mogli zakrzyknąć gromkim głosem „nasze na wierzchu”.

    Proszę wybaczyć tę niezbyt uprzejmą złośliwość. 🙂

    Ryzyko w grze z rynkiem postrzegane bywa dwojako, jako zagrożenie czyli prawdopodobieństwo i skala potencjalnych strat oraz jako zagrożenie i szansa, czyli potencjalne odchylenie od wartości oczekiwanej ( w dół lub w górę ).

    Ryzyko takie rozpatrujemy i oceniamy w aspekcie ex ante czyli przed podjęciem konkretnej decyzji inwestycyjnej czy tradingowej a nie ex post, kiedy jest już po herbacie.

    Post fatum oczywiście również oceniamy ryzyko, ale w kontekście wyszło/nie wyszło –fart/niefart – czyli odchylenie wartości faktycznie zrealizowanej od wartości zakładanej (wyniku spodziewanego).

    Tak więc nawet gdy przewidywany przez nas scenariusz wyjściowy się nie sprawdził w efekcie końcowym, nie możemy wcale powiedzieć że ryzyko na etapie decyzji było małe czy duże bo osiągnęliśmy zysk czy ponieśliśmy stratę. Ono było wtedy takie jakie było i nasz wybór (jeśli był świadomy) powinien oczywiście te ryzyko odpowiednio uwzględniać.

    Żeby było jasne co mam na myśli to podam oczywisty przykład dwóch graczy obstawiających numer w ruletce za całą posiadaną forsę, jeden trafia szczęśliwy numerek a drugi nie. W jednym i drugim przypadku ryzyko wyjściowe jest takie samo również tak samo warta jest stosowana strategia gry. To, że jeden z hazardzistów trafił a drugi nie, w danym przypadku, nie może być podstawą do wyrokowania o występującym ryzyku danej gry, jedynie na podstawie jej wyniku końcowego.

    Zmienność jest pożyteczną koncepcją pozwalającą ocenić ryzyko związane z inwestowaniem, jako że im większa zmienność danego instrumentu tym większe prawdopodobieństwo nieosiągnięcia zakładanego wyniku inwestycyjnego. W związku z tym stosowane są tu miary dyspersji czyli rozrzutu wyników wokół wartości oczekiwanej, takie jak wariancja czy odchylenie standardowe. Daję one nam pewien pogląd na niepewność oczekiwanego wyniku ale jako miary uśrednione i ważone prawdopodobieństwem subiektywnym nie mówią nam niestety wszystkiego.

    Nie pokazują nam na przykład skali możliwego największego odchylenia, a to ważna dla nas przesłanka decyzyjna, dlatego tez dla pełni obrazu i właściwego oglądu uzupełniamy je właśnie o takie miary odchylenia jak rozstęp (range) czyli rozpiętość możliwych wahań lub jego pochodne typu ATR. Stosujemy też pomocniczo i inne miary ryzyka takie jak asymetria rozkładu wyników , które rozszerzają nasze horyzont i pole widzenia ryzyka w danej sytuacji decyzyjnej.
    Pisząc o „zmienności” itp. jako mierze ryzyka należy mieć na uwadze, że nie jest to wcale miara ryzyka sensu stricte tylko bardziej miara deskryptywna czyli opisująca ryzyko.

    Chwilowo (przed szerszym rozwinięciem, jak będzie dyskusja) zamiast komentarza własnego posłużę się komentarzem autora, bo on też pasuje jak ulał do tej odmiennej sytuacji.

    Poza tym należy zawsze pamiętać o tym, że na ryzyko inaczej patrzy tzw. inwestor a zupełnie inaczej trader, bo to kluczowy aspekt prawy definiujący ich odmienne podejście do ryzyka . Dla inwestora dużo ważniejszy jest cenowy poziom wejścia w dany instrument a nie jego zmienność, tak więc oczywiście z jego punktu widzenia lepszy jest zakup akcji przy niskim poziomie ceny i wysokim poziomie zmienności niż przy wysokim poziomie ceny i niskim poziomie zmienności.

    Kryterium wyboru jest tu nie zmienność ale postrzegana przez inwestującego w wartość relacja aktualnego poziomu ceny do postrzeganej przez niego rzeczywistej wartości danego waloru.
    Natomiast w przypadku tradera mamy zupełnie inna sytuacje, gdyż sam wyjściowy poziom otwarcia pozycji jest dla niego mało istotny bardziej interesuje go zaś poziom zmienności konkretnego papieru czy indeksu w danej chwili, gdyż to on wyznacza wielkość jego możliwego zarobku (lub straty). W związku z tym przypadku tradera im większa zmienność tym potencjalnie większe pole do popisu. Znajduje to swoje odbicie między innymi w wycenie opcji, gdzie im większe zmienność instrumentu bazowego tym wyższa jego premia opcyjna.

    Tak więc nie można wszystkich sytuacji rynkowych i przypadków inwestycyjno-tradingowych wrzucać do jednego wora – „zmienność i ryzyko” i stosować do wszystkich sytuacji rynkowych tej samej miarki a wszystkich decyzji inwestycyjnych podciągnąć pod jeden strychulec.

    „Trawestując staropolskie przysłowie: ryzyko na pstrym koniu zmienności jeździ. Posługiwanie się stereotypami bez odniesień do rzeczywistości może być zabójcze dla portfela” ( a czasem i dla głoszonych teorii).

    PS

    Warto też mieć na uwadze, że pojęcie zmienność nie jest faktycznie tożsame z wariancją czy odchyleniem standardowym, jak się niektórym wydaje, choć często stosuje się taki upraszczający skrót myślowy.

    Zmienność jako miara statystyczna pokazuje stopień fluktuacji cen ale wyraża ona przetworzona stopę zmian (rate of change) danego instrumentu dzień do dnia a nie zagregowane odchylenie od wartości średniej. O tym nie można zapominać rozważając dylemat zmienność-ryzyko.

  4. pit65

    Ja mam w ogóle negatywny stosunek do mówienia o ryzyku jako zmienności rynku w oderwaniu od konkretnego z krwi i kości tradera czy inwestora.
    Stosuje sie go jak jakis uogólniający statystyczny agregat do całości zjawisk rynkowych.Graal ryzyka inaczej.Rozgrzeszenie i przestroga dla akolitów sztuki spekulacji.
    W podtekście schemat niska zmienność – ryzykuj dużo ; wysoka ogranicz stawkę – co jest nonsensem transpozycji tak pojmowanego ryzyka na każdy przykład tradingu.
    Jeżeli mówimy o rynku to mówienie o zmienności mówi każdemu z nas o zmienności, a nie o ryzyku.
    Dopiero każdy osobny przypadek pojedynczego trejdu lub strategii może mówić coś o podejmowanym ryzyku w ramach danej zmienności.
    Dla jednych to będzie zabójcze ryzyko , dla innych bezpieczna przystań 🙂

  5. pit65

    tak naprawdę to w warunka wysokiej zmienności możemy mówić co najwyżej o poziomie strachu przed wejściem na rynek co mylone jest permanenntnie z terminem ryzyko w sensie jego podejmowania i zarządzanie nim w takiej , a nie innej sytuacji.

  6. pit65

    Na koniec już mała analogia

    rzeka=rynek
    nurt szybkość=zmienność

    Nie mówi sie o ryzyku rzeki jako takiej w kontekście szybkości nurtu, dlaczego więc mówic o ryzyku rynku w kontekście zmienności.

    To słowo wytrych po prostu.

  7. lesserwisser

    @ pit65

    Niezbyt to przejrzyste co napisałeś, jak dla mnie oczywiście, ale na podstawie tego co udało mi się zrozumieć mam takie uwagi.

    Ryzyko rynkowe występuje obiektywnie, bez udziału i woli danego uczestnika rynku, po prostu istnieje niezależnie i zmienia się i już.

    Natomiast od konkretnej decyzji tego podmiotu, w danej sytuacji rynkowej, zależy czy i na jakie ryzyko on się naraża i w jakiej skali i jak ono przełoży się na ryzyko wynikające z jego decyzji inwestycyjnej czy tradingowej.

    Pod rozwagę podam w miarę przejrzysty przykład inwestycji w akcje akcje producenta jednorodnych towarów, gdzie wolny rynek giełdowy określa bezpośrednio ich cenę a pośrednio kurs giełdowy danej akcji oraz indeksu giełdowego. Przykład to choćby światowe ceny miedzi a kurs KGHM oraz wynikowe ruchy WIG20.

    Rozważmy tu kliniczny przykład rynku złota. Inwestor, który na podstawie swojej wiedzy, analiz i przecieków informacyjnych spodziewa się 10 % wzrostu ceny złota.

    Ma on następujące alternatywne możliwość inwestycyjne: kupić złoto fizycznie (drogo i trudno) ale może też wejść w złotego ETFa , może kupić akcje producentów złota czy też zająć pozycję długą w kontrakcie na złoto na giełdzie, z lewarem do 1:10.

    Ryzyko rozumiane jest w tym przypadku jako prawdopodobieństwo zmiany cen złota razy skala tych zmian wystąpi niezależnie od woli inwestora i przejawi się w rożny sposób ( w różnej skali i zakresie) w poszczególnych przypadkach.

    Załóżmy, że ceny zmieniają się o 10 % (ryzyko czyli prawdopodobieństwo niezależne od nas) natomiast skala/wielkość potencjalnych zmian, które dotkną inwestora będą różne.

    W przypadku zakupu fizycznego czy ETF, zmiana na jego kapitale będzie wynosić 10 % zaś w przypadku zakupu na giełdzie będzie mnożona przez konkretną wielkość dźwigni.

    Również w przypadku zakupu akcji różnych producentów złota reakcja ich ceny rynkowej na impuls cenowy będzie różna, w zależności od ich kosztów produkcji, perspektyw rozwojowych oraz marki/jakości firmy postrzeganej przez rynek.

    Oczywiście mechanizm ten działa w obie strony więc w przypadku gdy nam się nie sprawdza oczekiwania i rynek spadnie o 10 % to wtedy nasze ryzyko, definiowane przez wielkość straty będzie się odpowiednio różniło.

  8. lesserwisser

    “Również w przypadku zakupu akcji różnych producentów złota reakcja ich ceny rynkowej na impuls cenowy będzie różna, w zależności od ich kosztów produkcji, perspektyw rozwojowych oraz marki/jakości firmy postrzeganej przez rynek.”

    Dopiszę to trochę precyzyjniej aby było to bardziej jasne.

    Otóż ta załóżmy 10% zmiana ceny instrumentu bazowego, tu złota, spowoduje powiedzmy 27% zmianę ceny akcji producenta A, 36% zmianę ceny producenta B, 50% ceny producenta C oraz x% zmianę ceny akcji producenta D. Bo w ten sposób się przejawia ryzyko, między innymi.

  9. pit65

    @lesserwisser

    Less niezbyt przejrzyste, bo samo pojecie ryzyka do przejrzystych nie należy.
    Jest cała masa ryzyk, o których sie nie pisze bo nie potrafimy ich zmierzyć.
    Co to znaczy wysoka zmiennośc czy niska zmienność to pojecia nieprecyzyjne i względne.
    zmiennośc to pewien ruch w czasie delta t liczony wg pewnej formuły /nie jedynej/ i jeszcze dotyczący czasu przeszłego.
    Mnie osobiście niewiele to mówi o ryzyku w sensie ogólnym i odzwierciedla stare powiedzenie , że “rynek sie wacha” i tylko mogę przybliżyc to wachnięcie w zadanym czasie.
    Mówi mi tylko ,że wsiadając na tego konia byle jak i byle gdzie moge sie spodziewać w czasie delta t uśrednionego ruchu instrumentu mierzonego algorytmem danego wskaźnika.Samo w sobie niewiele przydatne.
    Prawie to samo liczy klasyczna analiza tylko “od wsparcia do oporu”, prawda?
    Tylko wsparcia i opory nie sa skwantyzowane danym algorytmem więc i nie można obliczyc takiego ryzyka/zmienności/ 🙂
    Ale my przecież nie wsiadamy na rynek wg wskaźnika zmienności tylko np. wg zasad trendfollowers.
    Jeśli wsiadziesz na rynek z potencjałem 100% zgodnie z trendem to co ci mówi o ryzyku wysoka zmienność w kontekście tych 100%.
    Żebyś nie wsiadał bo panuje wysoka zmienność??
    Nie. Tylko żebyś na podstawie zmiennośći i zasad wchodzenia uczynił to ryzyko akceptowalne niezależnie czy panuje wieksza czy mniejsza “miara” ryzyka w sensie zmienności.
    I dopiero teraz możesz cos powiedziec o ryzyku, które podejmujesz.
    A zmienność – jakoś dziwnie sie składa ,że w warunkach wysokiej zmienności /ryzyka/ zarabia sie najwięcej – żniwa wszelakich systemów.
    To jak to jest z tym ryzykiem mierzy potencjalna stratę czy bardziej nadaje sie do osiagania ponadprzeciętnych zysków 🙂
    No risk , no gain.

  10. michał

    Jeżeli mówimy o inwestowaniu (oczywiście nie w akademicki sposób bo jest on bardzo oderwany od rzeczywistości) to nie ma czegoś takiego jak np. podział na analizę techniczną i fundamentalną, jak również czegoś takiego jak ryzyko 🙂
    Jeżeli ktoś mówi o ryzyku to na dobrą sprawę jest to jego wymówka przed podjęciem lub ograniczeniem decyzji inwestycyjnej i tyle.
    (Podwyższona) zmienność jest to nic innego jak “dobra okazja inwestycyjna”.

    Klucz w tym w jaki sposób postrzega się rynek, i po której stronie chce się stać: 5% zarabiających inwestorów czy 95% dawców kapitału?
    Żeby być po w tych 5% trzeba odrzucić akademickie/książkowe/szablonowe itp postrzeganie rynku, w tym również to dotyczące ryzyka 🙂

    Pozdrawiam!

  11. lesserwisser

    @ pit65

    Poruszasz zbyt wiele wątków by się do nich można było ustosunkować w paru zdaniach, ale spróbuję choćby musnąć te najważniejsze, moim zdaniem.

    “Jest cała masa ryzyk, o których się nie pisze bo nie potrafimy ich zmierzyć.”

    I tak i nie, się zazwyczaj nie pisze, bo nie zawsze są one uświadamiane, a i faktycznie nie zawsze da się je zadawalająco zmierzyć. Co nie znaczy, że się ludkowie nie starają.

    “Co to znaczy wysoka zmiennośc czy niska zmienność to pojecia nieprecyzyjne i względne.”

    Najprostsza odpowiedz na to to relatywizacja ryzyka i wyrażania go w procentach w stosunku do bieżącej ceny. Jeśli np. porównujemy 3 różne ATR ( w różnych momentach czasowych) powiedzmy 100, 150 i 200 to wcale 200 nie musi oznaczać większego wahania niż 100, jeśli się je odniesie do dużo wyższego poziomu ceny instrumentu, tak jak 150/1000=150% zmienności jest dużo większe niż 200/4000=5% zmienności.

    “Ale my przecież nie wsiadamy na rynek wg wskaźnika zmienności tylko np. wg zasad trendfollowers.
    Jeśli wsiadziesz na rynek z potencjałem 100% zgodnie z trendem to co ci mówi o ryzyku wysoka zmienność w kontekście tych 100%.
    Żebyś nie wsiadał bo panuje wysoka zmienność?”

    Jeśli wsiądziemy na rynek z potencjałem 100% to on niejednego zrzuci z siodła, na dobre, i czy wtedy nie będziemy mówić o ryzyku. A co ciekawe to przy TF mówi się o ujeżdżaniu trendu bo jego duże zmienności (np. boczne) można porównać do wierzganie podskakującego konie, który usiłuje zrzucić jeźdźca. I wtedy też mamy – No pain no gain.

    @ michał

    “Jeżeli ktoś mówi o ryzyku to na dobrą sprawę jest to jego wymówka przed podjęciem lub ograniczeniem decyzji inwestycyjnej i tyle.”

    Odpowiem na to tak.

    Jeżeli ktoś NIE mówi o ryzyku to na dobrą sprawę jest to jego wymówka lub UCIECZKA u przed podjęciem lub ograniczeniem RACJONALNEJ decyzji inwestycyjnej i tyle.

    “Żeby być po w tych 5% trzeba odrzucić akademickie/książkowe/szablonowe itp postrzeganie rynku, w tym również to dotyczące ryzyka.”

    Żeby być po w tych 5% to trzeba najpierw dobrze przetrawić te różne akademickie/książkowe/szablonowe wymysły itp postrzeganie rynku, w tym również to dotyczące ryzyka, aby móc później je odrzucić, jeśli
    zajdzie taka potrzeba.

    Tylko trzeba wiedzieć co, kiedy i jak odrzucać a co uwzględniać.

    Jak się odpowiednio pozna te książkowe i akademickie pisania to jest szansa, że przy czytaniu następnych będzie się wiedziało, że jest to właśnie ta akademicka pisanina, która wydaje się zbędna doświadczonemu praktykowi rynku.

    Pozwolę sobie przytoczyć zwrotkę z zasłyszanego wierszyka, którego tytułu niestety nie pamiętam.

    Ja ryzyka się nie boję,
    Choćby bessa … to dostoję.
    Świece?… Ja ich całą zgraję
    Porozabijam i pokraję!
    Te wybicia i te charty,
    To są dla mnie czyste żarty! 🙂

  12. pit65

    @lesserwisser

    OK. Doprecyzowałeś pewne tematy tylko przeze mnie poruszone i nie rozwijane świadomie by nie zapętlic tematu.
    Bo ogólna idea mojej wypowiedzi była taka ,że sama wysoka zmienność , czy niska niewiele mówi o ryzyzyku jako takim.
    Moje subiektywne spojrzenie mówi mi o zmienności i niczym wiecej tj naturze danego rynku oczywiście mozna nazwać to ryzykiem.
    Bez mojej partycypacji na rynku ryzyka nie ma.
    Jako rzekłeś “no pain no gain” , a ja skromnie dodam “no risk”.
    Dopiero połaczenie tego z praktyką wchodzenia precyzuje ryzyko tak jak ty łaskawie sprecyzowałeś zmienność liczona ATR.
    Ryzyko jest zawsze powiązane z kontekstem nie występuje samo w sobie.
    A tych kontekstów jest cała masa.
    Mówienie i opisywanie w jednym zmienności samego rynku jest spłycaniem tematu do minimum .
    Ciesze sie ,że tym pitoleniem może przyczynilismy sie do refleksji na d naturą ryzyka.
    Takie tam pit..nie.

  13. pit65

    @less

    Ach i żeby nie było ,że jestem jakims ignorantem zmienności.
    Nie dbając o to czy koń jest “narowisty” czy “nasza szkapa”
    dopiero możemy sobie narobić pain co idzie w parze z no gain , a risk powiększać do monstrualnych rozmiarów niezależnie od tzw. ryzyka rynku.

  14. lesserwisser

    @ pit65

    “Ach i żeby nie było ,że jestem jakims ignorantem zmienności.”

    Ach i żeby nie było ,że nie jestem jakimś ignorantem zmienności to powiem, że tematem ryzyka zajmuję się już szmat czasu i jeszcze go nie rozgryzłem w sposób zadawalający (mnie) choć już parę razy musiałem poważnie zmodyfikować swoje patrzenie na to zagadnienie.

    Każda wymiana poglądów przybliża nas do oświecenia. Ważne jest to by o tej trudnej kwestii mówić prosty i zrozumiałym językiem. Oczywiście nie za prostym.

  15. lesserwisser

    “Żeby być po w tych 5% trzeba odrzucić akademickie/książkowe/szablonowe itp postrzeganie rynku, w tym również to dotyczące ryzyka.”

    Na takie dictum brakowało mi celnego odniesienia, no ale w końcu trafiło się zwieńczenie:

    “Wiedza tworzy okazje/szanse, okazje prowadzą do sukcesów.

    With Knowledge comes Opportunity, with Opportunity comes success”

  16. pit65

    @less

    O tym jak mała zmienność może sie nie równać małemu ryzyku w zależności w co i jak gramy może poświadczyć mój stworzony ad hoc systemik labolatoryjny na FW20.
    Założenia:
    1. Trendowy intraday bez wychodzenia na koniec dnia, aby wyeksponowac to co pokazuje dzienna zmienność wyrażona ATR .
    2. Sposób wyznaczania trendu 0.5% swing.
    3. Metoda stop and revers cały czas na rynku.
    4. Uwzględniono prowizję i 1 pkt slippage /poślizg/.
    5. Zarządzanie pozycją sztywno 1 kontakt/ 32.000 equity w złotych polskich . Strategia anty-martyngałowa.
    6.Kapitał początkowy dla potrzeb ćwiczenia 160.000,- .Startujemy więc od 5 kontraktów.

    Kilka fotek i statystyki

    Linia kapitału od 2006 r.
    http://www.bankfotek.pl/view/937123

    Rozkład zysków z trejdów potwierdzający , że trendy determinują strategię
    http://www.bankfotek.pl/view/937126

    Statystyki- dla wytrwałych
    http://www.bankfotek.pl/view/937127

    Tabela zysków miesiecznie, rocznie.
    Bardzo pieknie widac jak “niskie ryzyko ATR” w 2010 redukuje zyski
    http://www.bankfotek.pl/view/937131

    A tu prawdziwe ryzyko ukazujące kapitał underwater /drawdown/
    http://www.bankfotek.pl/view/937132

    I to jest to o czym pisałem w wersji obrazkowej człowieka post jaskiniowego 🙂

  17. Alicja

    @ Pit65

    Ogromnie Ci dziękuję za te wpisy 😀 😀
    Naprawdę żałuję, że poszczególne tematy nie są podparte jakimiś strategiami/ilustracjami

  18. pit65

    @Alicja

    Podziekuj Less’iemu vel. Lesser’owi (jak to sie odmienia?) za bardziej kompleksowy opis zjawiska ryzyka.
    Ja odniosłem sie tylko do pokutującego stereotypu, z którym nie za bardzo mi po drodze.

    A co do ryzyka to jest jak stres im szansa na sukces większa tym wiekszy i stres. Wyeliminować go nie sposób . Jedyna droga to sie z nim zaznajomić i umieć sobie z nim radzić.
    Zauważ , że ujałem to jako “szansa na sukces”, a nie porażkę i tak chyba należało by na to patrzeć.

  19. Alicja

    Lesserowi już tyle razy dziękowałam, że aż obawiam się, że za chwilę zostanę posądzona o gwałt na nim 😀

    Widzisz moja konstrukcja jest taka – nie widzę często danego zjawiska w tekście pisanym. Naprawdę 😀
    Zdecydowanie lepiej się poruszam w cyfrach, one przemawiają do mnie bardziej oraz wyraźniej widzę oczami wyobraźni wykresy, diagramy itp.

    Niestety, nic na to nie poradzę, próbowałam 😀

    Więc błogosławieństwem dla mnie tak naprawdę są jednoczesne wyliczenia, wykresy, mapy, diagramy okraszone komentarzami.
    W kolorach 😀
    Ja to przetwarzam, przyswajam błyskawicznie, dosłownie z niesamowitą przyjemnością.
    To dlatego jak widzę takie zestawienie jak powyżej – wynoszę z tego najwięcej.
    I ogromnie za to dziękuję 😀

  20. pit65

    @Alicja

    Zabrzmiało jak w takim filmie “Piękny umysł” za wyjatkiem tego gwałtu 🙂

    Nie powiem ,że rozumiem , ale przyjmuje do wiadomości .

    Skoro tak twierdzisz .

  21. Alicja

    Tylko ja jeszcze nie piszę po szybach, stojąc bosa na parapecie 😀
    Ok – może być 😀

  22. lesserwisser

    @ pit 65

    Jeśli zmienność wali po oczach, psychice i kieszeni to trzeba gadzinę wyrolować- nie staraj się na siłę tradować akcjami lecz raczej trade volatility.

    Polecam do poduszki lekturę “Volatility based technical analysis. Strategies for trading the invisible”, Kirka Northingtona. Jest przystępnie napisana i zawiera kody do Metastocka i Tradestation.

    @ Alicja

    No nie przesadzajmy bo do gwałtu to jeszcze daleko, przynajmniej jak na moje oldskulowe standardy. Najwyżej dałoby się to podciągnąć pod usiłowanie molestowania. 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *