Impet jednej sesji – noc na GPW

Poszukiwanie zależności jednosesyjnych na naszej giełdzie ciąg dalszy.

Wiemy już z poprzedniego wpisu, że 3 lata temu załamał się na GPW pozytywny dla aktywnych w akcjach inwestorów trend, polegający na dominacji wzrostów kursów papierów objętych indeksem WIG20 dzień po sesji wzrostowej. Trend odwrotny, czyli dominacja spadków cen dzień po kupnie akcji na koniec sesji spadkowej, załamał się nieco później bo dopiero na początku obecnej hossy (rok temu z okładem).

Takie wnioski pojawiły się w wyniku porównania cen zamknięcia kolejnych sesji z uwzględnieniem kierunku zmian podczas sesji poprzedzającej. Można wprawdzie na tej podstawie ułożyć całą strategię inwestycyjną, dodając wszelkie elementy kontroli ryzyka, ale te moje obserwacje mają na celu przede wszystkim pokazać jak zmienia się motoryka i fundamenty samego rynku, w tym wypadku największych spółek.

W kolejnym teście pokusiłem się o sprawdzenie jak wygląda wpływ sesji amerykańskiej na nasze ruchy. Ponieważ zdyskontować tamtejsze zmiany możemy w pełni dopiero kolejnego dnia dlatego przetestowałem wpływ jednodniowych (lub raczej jednonocnych) luk w następujący sposób:

1/ Jeżeli kurs zamknięcia dzisiejszej sesji wypadł niżej niż jej otwarcie (sesja spadkowa) – kupujemy indeks na otwarcie kolejnej sesji i trzymamy do jej zamknięcia, sprzedając po ostatnim kursie

2/ Jeżeli kurs zamknięcia dzisiejszej sesji wypada wyżej niż jej otwarcie (sesja wzrostowa) – kupujemy indeks identycznie jak wyżej czyli po cenie otwarcia następnej sesji i trzymamy do jej zamknięcia

// Nie włączamy do obliczeń kosztów prowizji i poślizgów//

Skumulowane wyniki takiej taktyki przedstawia poniższy wykres:

1day_afterWIG20(2)

Jeśli porównamy go do wykresu uzyskanego w poprzednim teście to możemy wysnuć pewne wnioski odnośnie wpływu sesji w USA na nasz rynek:

1. Przez 10 lat od 1997 roku akcje kupowane na otwarcie kolejnego dnia po sesji wzrostowej dawały skumulowany mniejszy zysk niż kupno podczas zamknięcia owej sesji wzrostowej. I nie odnajdujemy tu tym razem żadnego wyraźnego trendu w tym okresie (porównuję zielone linie na obu wykresach). To oznacza, że początki kolejnej sesji po wzrostowej były umiarkowanie optymistyczne i ograniczały możliwość dalszego wzrostu.

2. Bardzo istotna zmiana zaszła 3 lata temu wraz z rozpoczęciem ostatniej bessy i trwa do dziś (gwałtowny spadek zielonej linii na powyższym wykresie). Otwarcia na GPW dzień po wzrostach w Warszawie są przesadnie wysokie zarówno podczas hossy jak i bessy co generuje znaczącą ilość niższych zamknięć i rosnących strat. Stąd wniosek, że sesja amerykańska daje od 3 lat zbyt mocny i niestety fałszywy dla polskich byków impuls ponieważ częściej kończyło się to u nas spadkami kolejnego dnia pomimo pozytywnego otwarcia. To oznacza zarazem, że luki nocne w tym okresie były teoretycznie zyskowne dla portfela kupionego dzień wcześniej.

W tym układzie kupno akcji ma największy sens dopiero na zamknięciu sesji dzień po wzrostowej.

3. Natomiast kupno akcji po naszej sesji spadkowej było racjonalne dopiero na otwarciu kolejnego dnia, ale tylko w okresie wyraźnej hossy (porównanie czerwonych linii na obu wykresach). To oznacza, że po sesji amerykańskiej następowało na otwarciu u nas jeszcze strząsanie mniej odpornych bowiem cena rozpoczęcia spadała poniżej kursu zamknięcia z dnia poprzedniego. Ten trend również załamał się około 3 lata temu.

4. Obecna hossa na kilka miesięcy załamała ów wzór opisany w punkcie 3. Nie widać obecnie jakiejś wyraźnej tendencji jak w przypadku kupna dzień po wzrostach. No może poza jedną generalną, która pokazuje się cyklicznie – jeśli kupować sesje spadkowe to tylko podczas hossy, wystrzegać się natomiast zabaw w „szybkie” zyski dzień po jednodniowym spadku w bessie.

—*** Kat ***—

[Głosów:0    Średnia:0/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *