Ryzyko dla opornych w mediach

Chciałbym jeszcze przez chwilę nawiązać do kilku popularnie używanych stwierdzeń na temat ryzyka, szczególnie często powtarzanych w analizach i komentarzach, które niepotrzebnie być może generują w ten sposób niejednoznaczne przekonania wśród czytelników.

Ja jestem uczulony na pewnego typu ocenę i zawsze zastanawia mnie czy autor pisząc ją potrafiłby uzasadnić. Proszę zauważyć, że w momencie seryjnych czy po prostu jednostajnych wzrostów cen akcji bez silniejszych korekt można przeczytać czy usłyszeć przestrogę w stylu: „ryzyko gwałtownie wzrosło”. Swoiste jest to, że identyczne stwierdzenie pojawia się nie tylko podczas silnej hossy indeksów akcyjnych ale również rynków towarowych (np. złoto, ropa). //Trochę przypomina mi to podobnego typu niesamowite odkrycie podczas każdej korekty: „byki realizują zyski”.//

Załóżmy, bo tak bywa najczęściej, że to stwierdzenie o wzroście ryzyka dotyczy jedynie długich pozycji (kupujących aktywa). Ryzyko sprzedających na krótko (short selling) jest już na starcie niesymetryczne gdyż o ile kupione akcje mogą spaść najwyżej o 100% to posiadacz krótkich pozycji może wpaść w spiralę kilkusetprocentowych skoków w górę, które rujnują wielkość kapitału początkowego kilkukrotnie.

No dobrze, jakie więc ryzyko rośnie w portfelach posiadaczy akcji lub złota wraz ze skokiem cen w górę? Ryzyko korekty lub bessy ? Ryzyko straty? Zamknięcia pozycji? Stresu?

Proponuję spojrzeć na to w pierwszej kolejności chłodnym okiem  profesjonalnego, przygotowanego na wszystko, posiadającego plan/strategię gry tradera. Jeśli mój stop, czyli taktyka zarządzania ryzykiem, wynosi załóżmy 2% kapitału początkowego to bez znaczenia gdzie i jak bardzo porusza się kurs – moje ryzyko nie ulega zmianie. Nawet jeśli rośnie zmienność moje założone ryzyko nadal tkwi na poziomie owego maksymalnie 2% i nie chce być większe.

Przy sukcesywnych, tym bardziej silnych, wzrostach pozycja przechodzi zresztą w dodatnie wartości zysku/straty dość szybko więc tak naprawdę ryzykiem dodatkowym może się okazać jedynie jakieś zdarzenie typu zawał rynku z utratą płynności tak jak było 2 dekady temu z funduszem LTCM (gdy Rosja zawiesiła wykup swoich obligacji) albo gdy nastąpi krach  jak w USA w 1997 roku lub 6 maja b.r.. To jednak zdarzenia o małej częstotliwości w stosunku do ilości transakcji.

To może rośnie ryzyko zamknięcia pozycji w ogóle (przedwczesne wypadnięcie z rynku)? Ale ono jest na permanentnie wysokim poziomie już od zarania transakcji, każdy dzień może okazać się dla pozycji ostatnim.

Paradoksalnie nawet napiszę, że w trakcie takich silnych ruchów wzrostowych ryzyko w sensie realizacji straty zmniejsza się. Z jednej strony dlatego, że takie rynki bez korekty potrafią wzbić się na poziomy, które analityków przyprawiają o predykcyjny zawał, z drugiej – często towarzyszy im wzrost zmienności co w przypadku stopów opartych o nią powoduje ich znaczne odsunięcie od aktualnych cen. Rośnie w takiej sytuacji co najwyżej ryzyko utraty części zysków.

Czy wzrasta ryzyko średnio- i długoterminowych inwestorów? Jeśli są to inwestycje bardzo długoterminowe, obliczone nawet na lata czy wiele cykli hossa/bessa to nie ma znaczenia jak bardzo rozgrzany jest rynek gdyż pozycja jest zafiksowana na długi termin. A w wielu wypadkach okazuje się, że po chwilowej korekcie rynek rośnie dalej przez wiele miesięcy lub nawet lat.

Tak naprawdę wzrost ryzyka w takim momencie dotyczy zasadniczo tych wszystkich inwestorów, którzy nie mają pomysłów na własną taktykę, kontrolę kapitału i zarządzania ryzykiem. Tyle, że ich ryzyko jest wysokie zawsze, choć podczas korekty/bessy szczególnie.

Wiele razy zastanawiałem się również co w fachowych publikacjach oznacza zwrot „wzrost zmienności rynku powoduje wzrost ryzyka inwestorów” (w domyśle tych inwestorów od akcji czy funduszy). Odpowiedź nie była bowiem tak oczywista jak się początkowo wydaje a odnalazła się w psychologii. Otóż przypadek ten dotyczy spadkowych rynków o dużym nasileniu dynamiki, czy wręcz z objawami paniki i strachu. W takich sytuacjach inwestorzy, szczególnie mniej doświadczeni, decydują się na kroki, których wcześniej nie planowali, nie przewidywali albo wręcz nie dopuszczali do myśli, zakładając, że ich inwestycja jest obliczona na lata. Po wpływem impulsywnych przekonań, obaw czy strachu albo rosnącej niepewności, dużo chętniej i agresywniej decydują się na zamykanie pozycji. Często są to pozycje zanurzone w stratach. Ryzyko, które wcześniej nie istniało lub było nieuświadomione czy też tłumione przez złudzenia albo nieprawdziwe podpowiedzi, nagle wyrasta i zmusza do obrony za każdą cenę…

Na koniec jeszcze mała dygresja odnośnie zależności ryzyka i zmienności w odniesieniu do profesjonalistów giełdowych. Istnieje kategoria traderów, którzy wbrew przejawianym w branży obawom wręcz modlą się o wzrost zmienności. Nie bez powodu ich strategie nazywa się „long volatility” (po długiej stronie zmienności) albo jeśli ktoś woli… „podążania na trendem” (trend following) 🙂

—Kat—

[Głosów:0    Średnia:0/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *