Podążanie za trendem na akcjach

Temat zalegał mi w organizerze od miesięcy. Pora więc z bliska przyjrzeć się mechanicznej strategii inwestowania zgodnie z długofalowymi trendami na rynkach akcji.

Opracowanie źródłowe, dość szeroko z tego co wiem znane już inwestorom, pochodzi ponownie z firmy zarządzającej Blackstar Funds, a szacunek oddaję obu autorom – Cole’owi Wilcoxowi i Ericowi Crittenden. Słowa ?ponownie” używam nie bez przyczyny – kilka tygodni temu obszerną cześć bloga poświęciłem ich pracy, prezentującej rozkłady zysków z akcji amerykańskich na tle indeksu szerokiego rynku. Procesy decyzyjne w Blackstar oparte są na typowo mechanicznym podejściu i eksploatacji trendów na kontraktach opartych na towarach, indeksach i walutach. Praca ?Does trend following work on stock?” omówiona niżej, jest wynikiem tysięcy godzin spędzonych nad poszukiwaniami nieefektywności ukrytych w strategiach tzw. long-volatility, tłumacząc na polski: ?po długiej stronie zmienności”, co upraszczając oznacza właśnie podążanie za trendem.

Założenia, które stały się bazą do ich testów:

– użyto notowań z 22 lat (do 2004 roku) dla ponad 24 000 spółek notowanych w USA
– testy obejmowały tylko zajmowanie długich pozycji czyli klasyczne kupno-sprzedaż, choć jak sami zaznaczają, nie bez sensu byłoby poszerzenie badań o krótką sprzedaż
– dane zostały skorygowane o splity, dywidendy, przejęcia itd.
– ujęto prowizje i potencjalne poślizgi w realizacji zleceń
– co ważne – uwzględniono tzw. ?survivorship bias” czyli w testach nie pominięto tych spółek, które już nie istnieją albo zostały wycofane z publicznych notowań
– pominięto w badaniach akcje tzw. penny stocks czyli najogólniej mówiąc o bardzo niskim nominale, niemal śmieciowych
– dodano filtr, który odrzucał te papiery, na których płynność była zbyt skromna by mówić o realnym zawieraniu transakcji;
Co ciekawe, liczba spółek w ten sposób odfiltrowanych rosła przez 15 lat, by po poprzedniej bessie dot-comowej spaść o połowę i wrócić do owego maksimum w ciągu ostatnich lat

ZAJMOWANIE POZYCJI
Prawdopodobnie wzbudzi najwięcej kontrowersji ale wyjaśnię dlaczego ma sens takie podejście jak proponują autorzy.

Otóż moment otwarcia pozycji wyznacza przebicie przez kurs spółki swojego dotychczasowego, absolutnego maksimum historycznego notowań, zobrazowanych na wykresie. Jeśli do tego dochodziło to zlecenie składane jest na otwarcie kolejnej sesji po owym wybiciu. Proste ale dla usunięcia ewentualnych nieporozumień pozwoliłem sobie skopiować z ich opracowania jeden z wykresów, ilustrujący taki moment na akcjach Yahoo w ujęciu tygodniowym. Pozioma linia wskazuje moment gdy po raz pierwszy kurs akcji poszybował powyżej historycznego szczytu. Dodatkowo narysowałem czerwoną strzałkę by wyraźnie zaznaczyć moment otworzenia pozycji:

Źródło: Blackstar ?Does trend following work on stock?”

Zielone kropki wzdłuż całego wykresu wskazują wszystkie te sesje, które spełniają warunek postawiony wyżej czyli wybicia ponad najwyższy szczyt dotychczasowych notowań i rozpoczęcie kolejnej sesji. Dlaczego więc akurat taki scenariusz otwarcia pozycji? Otóż:

1/ Autorzy twierdzą, że chcieli uniknąć dwuznaczności a ta metoda jest czystą formą inwestowania z trendem
2/ Ja przypomnę co pisałem przy okazji prezentacji ich poprzedniej pracy: istnieje pewna prawidłowość w rozkładach zysków ze wzrostu cen akcji – największe przynoszą te, które biły swoje historyczne maksima setki razy
3/ Zwrócę uwagę, że strategia owa posiada wbudowane stopy, o czym później, i po wyrzuceniu z pozycji potrzebuje jakiegoś kryterium powrotu na rynek – to zaproponowane przez autorów jest bardzo obiektywne i nie wymaga optymalizacji dodatkowych
4/ I jeszcze coś co próżno w tym opracowaniu znaleźć – taki rodzaj wejścia zapewnia test wg tzw. ?worst case scenario” czyli najgorszego z możliwych scenariuszy; nie unikniemy w nim zajęcia czasem pozycji na samym szczycie ale o ile wartość oczekiwana backtestów będzie dodatnia to znaczyłoby, że metoda działa i być może dałoby się pokusić o poszukanie mniej rygorystycznych warunków

Jest jednak i minus takiego ?najgorszego scenariusza”. Proszę spojrzeć na wykres dzisiejszy tej samej spółki:

Czerwona linia wyznacza dotychczasowe maksimum, którego przebicie wyznaczy dopiero inicjację nowej pozycji wg zadanych wyżej kryteriów. Jak widać od lat kurs tam nie dotarł, nie byłoby więc wejścia na pozycję do dziś. Ktoś przyzwyczajony do klasycznego inwestowania mógłby mieć problem z akceptacją takiego podejścia. Ale tutaj nie chodzi o wygodę czy wyobrażenia a o zdefiniowanie obiektywnych podstaw zyskownej strategii. Ta metoda test więc przewidziana na naprawdę długoterminowe trendy ale to wcale nie przekreśla jej potęgi.

Cdn

—*Kat*—

[Głosów:0    Średnia:0/5]

3 Komentarzy

  1. exnergy

    Mam takie głupie wrażenie, że metoda ta nie polega na mechanice rynku, a jedynie na zauważonej statystycznej prawdiłowości. Dla mnie jest to ciut za mało.

  2. wróżka bernika

    @Kathay
    Czy byłbyś tak miły i wysłał mi ceny z wykresu 2 w postaci “obróbkowalnej”?
    Oczywiście, jeśli to nie kłopot 🙂

  3. gonzo

    Tez uzywam mechanicznej strategii podazania za trendem na polskich akcjach (jednak troche innej) i sprawdza sie doskonale.
    Zreszta kiedys juz pisalem na grupie wgpw, ze nawet liczba Pi na gieldzie zarabia jesli podaza sie za trendem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *