Porównywanie systemów mechanicznych, część 3

Nadal poszukujemy odpowiednich miar, mogących służyć selekcji i wyborowi najodpowiedniejszego systemu mechanicznego.

Nawet tak prozaiczna sprawa jak ilość transakcji może mieć znaczący wpływ na wybór najlepszego systemu z puli dostępnych, które próbujemy wyceniać pod kątem efektywności. Choć, i tu mała dygresja słowna, jeśli rozpatrujemy to w subiektywnych kategoriach to należałoby mówić o wyborze najbardziej dopasowanego systemu. To znane w tej branży zjawisko gdy mechaniczna strategia, powszechnie oceniana jako doskonała, okazuje się w przypadkach konkretnych inwestorów jedynie młockarnią, służącą robieniu zamieszania na rachunku, z efektem przeciwnym do zamierzonego. Jedynie po części może być to wynikiem mentalnego niedopasowania człowieka i algorytmu – ktoś o impulsywnym charakterze ale dobrych chęciach i tak zamęczy się oczekiwaniem na wyniki długoterminowej strategii i porzuci ją na rzecz nawet mniej dochodowej byle szybkostrzelnej. Czasem jednak wyznacznikiem dopasowania może być jednak zwykła praktyczność, mierzona właśnie ilością i rozkładem transakcji.

Pomijam fakt, że duża częstotliwość (daytrading lub skalpowanie) oznacza większą szansę na pomyłki, poślizgi i gonienie rynku. Chciałbym przez chwilę zwrócić uwagę na rozkłady wejść i wyjść na pozycje, posługując się przykładem, któremu miałem okazję się bliżej przyjrzeć. Chodziło o system związany z rynkiem forex, a więc teoretycznie 24-godzinnym monitorowaniem cen. Imponujące osiągi zyskowności w porównaniu do ryzyka, przyzwoity raport z transakcji hipotetycznych i realnych, świetlana przyszłość, tylko jedna mała wada, która po kolei eliminowała kandydatów na milionerów – transakcje pojawiające się niemal całą dobę bez żadnej regularności. Bez automatu podpiętego do rachunku to taktyka na zamordowanie fizyczne tradera. Większość systemów puszczona na forexowych danych x-minutowych (x = od 1 do 240) odbierze z tego powodu w realu chęć do życia niejednemu inwestorowi (choć może nie od rzeczy byłoby napisać – graczowi). Po prostu aby konsekwentnie wyłapać wszystkie sygnały należało trzymać niemal bez przerwy oko na notowania. Natomiast wybiórcze traktowanie takich sygnałów oznacza tylko jedno – zdanie się na losowość i szczęście zamiast eksploatacji przewagi (the edge), wynikającej z przyjętej strategii.
Zresztą z tych samych powodów można utopić każdy dobry system jeśli przyjdzie do realizacji taktyki opartej na śledzeniu ruchów rynku w określonych interwałach czasowych, podczas gdy w tych właśnie momentach nie zawsze mamy szanse kontrolować sytuację na rynku. Wielu inwestorów w USA wstaje w środku nocy by sprawdzić otwarcia europejskich giełd (różnica 6-8 godzin).

Z pojedynczych czynników, które istotnie wpływają na psychologiczne dostosowanie użytkownika do mechanicznej strategii warto wymienić miarę, o którą szczególnie zwykle trwają zabiegi podczas prac konstrukcyjnych – trafność, czyli ilość transakcji zakończonych zyskiem jako procentowy udział w całkowitej liczbie wejść na rynek. Inaczej: miernik posiadania racji; coś co wyjątkowo dodaje spokoju, poczucia siły i optymizmu. Gdybym zrobił ankietę z pytaniem czy wolał(a)byś system bardziej zyskowny z mniejszą trafnością czy jednak obstawiasz wyższą trafność kosztem mniejszych zysków, obstawiam nieco w ciemno, że odpowiedź druga jednak zdominowałaby wyniki. Choć z pozoru nie powinno mieć to znaczenia, mechaniczna technika oznacza przecież beznamiętną realizację kolejnych posunięć generowanych przez algorytm, ale każdy kto kiedykolwiek próbował sił w komputerowych metodach wie dobrze, co oznacza 35% trafności, wokół której kręci się choćby słynny kanał wybicia z ekstremum cenowego, propagowany przez grupę Żółwi. Średnio dwie stratne na trzy transakcje może zdołować i zniechęcić do systemu nie tylko z powodu częstego braku wyraźnych trendów ale też z powodu innej implikacji, którą to za sobą pociąga: mniejsza ilość trafień oznacza, że muszą być one wyraźnie zyskowne a więc zwykle długo utrzymywane co oznacza, że nie będzie to stosowna metoda dla niecierpliwych.

Z trafnością łączy się już nieco bardziej syntetyczny wskaźnik – Wartość Oczekiwana (WO), miara prawdopodobieństwa ale rzadko liczona gdyż system po prostu musi być zyskowny tak czy inaczej. Może być podpowiedzią przy szybkiej ocenie pomysłów. Mój znajomy swego czasu dość intensywnie testował strategię na waluty, która miała mieć w założeniu 7 pips zysku (take profit) i 90% trafności.
Policzmy Wartość Oczekiwaną tego pomysłu ze znanego wszystkim wzoru:
WO = (7 x 0,9) – (P x 0,1)
gdzie P to poszukiwana wielkość potencjalnej straty (stopa) dla owego systemu.
Przez przekształcenia można wyliczyć, że WO będzie większe od zera (zysk) jeśli P wyniesie nie więcej niż 63 pipsy. Niestety do dziś nie nastąpił finał owych poszukiwań gdyż pomimo tak wysokiej spodziewanej trafności nie udało się jej w testach historycznych solidnie odnaleźć. Nie zawsze ogromna trafność = sukces.

I tylko na koniec krótko 2 niemniej istotne czynniki:
Podążanie za trendem i antytrend. Większość systemów domyślnie zostaje wpasowana w jedną z tych idei poruszania się po rynku. Ta pierwsza oznacza polowania na wybicia i wejście do gry gdy tendencja jest już wyraźnie, od jakiegoś czasu, wykształcona. Ta druga to oczywiście uprzedzenie zmiany trendu. Jak się okazuje i tu mentalność odgrywa spore znaczenie – zmuszanie się do popularnego ?łapania noży” może zaburzyć teoretycznie bezemocjonalne podejście do realizacji tej taktyki i rezygnację.

Ilość parametrów zapisanych w kodzie a wrażliwość systemu (i gracza). Im więcej zmiennych tym większe ryzyko dopasowania algorytmu do historii notowań. Z dwóch podobnych systemów raczej wybiorę ten mniej nadziany parametrami. Zawsze jednak dobrze zrobić test jego wrażliwości – przesunąć lekko wartości parametrów by sprawdzić na ile zmieni się jego stabilność.

Cdn

—*Kat*—

[Głosów:0    Średnia:0/5]

12 Komentarzy

  1. Inwest

    Panie Tomaszu,

    polecam Panu systemy ze strony prognozyanalitykow.pl… wszystkie obliczenia zostały wykonane w Excelu…

    D.

  2. HDK

    A może warto rozważyć jakąś funkcję, bardziej złożoną, jako cel optymalizacji. Tzn. takie rzeczy wychodzą bardzo wyraźnie gdy zdajemy się wyłącznie na optymalizacje korzystając z jakiejś formy sieci neuronowej czy generalnie nieliniowej optymalizacji przy dużej ilości parametrów. Jeżeli szukamy najlepszego Car/MaxDD to z pewnością szybko trafimy na wynik dwucyfrowy z trafnością 100%, ale jednocześnie zakładający 3 transakcje na przestrzeni 5 lat z tp kilu punktów 😉
    Wydaje mi się że cały temat jest o tyle ważny, że precyzyjne zdefiniowanie swojego celu może bardzo pomóc – np. założenie że chcemy zawrzeć >10 transakcji rocznie + prowizje nie powinny > zysku + szukamy najlepszego Car/MaxDD. Oczywiście powyższe może być zapisane nie jako zbiór warunków logicznych, ale funkcje z określonymi wagami.

  3. mads

    A ja mma taki off topic, co autor mysli na temat metod Larrego Williamsa? Czy sa skuteczne jeszcze?

  4. elephant77

    pytanie do autora: na ile istotne jest rozróżnienie pomiędzy systemami ciągle pozostającymi na rynku (stop&reverse) a systemami typu (sygnał->wejście->ustawienie SL i/lub TP->ewentualne przesunięcia zleceń zgodnie z wcześniej obraną strategią->zamknięcie pozycji->czekanie na następny sygnał). zauważ, że w systemach typu S&R zlecenie stop wcale nie kontroluje ryzyka, wręcz przeciwnie: automatycznie otwiera przeciwną pozycję, która wnosi nowy składnik ryzyka. czy ktoś pokusiłby się o systematyczne (ilościowe, statystyczne) zbadanie ewentualnej przewagi systemów jednego typu nad drugimi…?

  5. mirek

    Co do systemów mechanicznych to nie ma mowy o ciągłym gapieniu się na wykres 24h np. na forexie, bo system taki musi zawierać także moduł automatycznego składania zleceń. To ma działąć automatycznie i o żadnych emocjach czy przegapieniach nie ma mowy. Monitoruje się wyniki i ewentualnie wprowadza zmiany co do zasad generowania sygnałów i zasad zajmowania pozycji. Tak to wg. mnie powinno wyglądać. Jeśli natomiast do gracza należy za każdym razem decyzja K/S to należałoby stosować inną nazwę, bo to co mamy to tylko “generator” sygnałów. Za każdym razem trzeba określić wielkość pozycji, nie wspominając o zastanawianiu się nad tym czy sygnał sprzedaży traktować jako sygnał zamknięcia pozycji długiej, czy też stop&reverse, a presja czasu i emocje robią swoje.
    Kolejna sprawa to dopasowanie systemu gry do mentalności gracza. Otóż moim zdaniem taki problem dotyczy tylko graczy niedoświadczonych, poszukujących wygody tam gdzie o wygodę nie chodzi. Skutecznej gry należy upatrywać w rozeznaniu charakreru zmienności danego rynku i do niego dopasować najlepszy system. Wybór może dotyczyć rzędu/rzędów wahań na jakim/jakich ma się zamiar grać. Opracowanie kompletnego systemu nie jest łatwe, ale jeśli ktoś oczekuje komfortu psychicznego to jest na straconej pozycji. Kryterium gry to moim zdaniem tylko zyskowność i dopuszczalność max straty z danej transakcji bez wyimaginowanych gwarancji. Miary ryzyka są niestety złudne. Czasem prowadzą do absurdu. Np. przenieśmy odchylenie standardowe stopy zwrotu na grunt motoryzacji. Posadźmy pijanego kierowcę do samochodu i … gaz do dechy. Kierowca pędzi bez ruchów prawo/lewo, czyli odpowiednik st.dev=0. Zatem “inwestycja” wolna od ryzyka ? W tym przypadku także “maxDD” będzie tylko jedno. I nie chodzi tu o pijanego gracza, choć to różnie bywa. A tak wogóle to mogliby coś napisać stali bywalcy bloga, bo właśnie takie tematy mnie interesują.

  6. exnergy

    IMHO – co do ryzyka transakcji na FX poprzez kompletne automaty – trzeba by chyba brać także pod uwagę kwestie przerwania łączności po naszej stronie, awarie z winy brokera, “kreatywną działalnośc niektorych brokerów”, ryzyko płynności (może tutaj wrzucić sytuację, gdy ceny omijają nasze zlecenia aktywujące “dziurą” itp) ?Hmm ?

    Drugie – jak to jest – pisze się o systemach automatycznych, o zwolnieniu z brzemienia subiektywizmu, zmęczenia itp ludzkich słabości, a zarazem z tych samych ust słyszy się o tym, że dopasowuje się działania w ramach tradingu do danego dnia, do samopoczucia. 😉 Czyli jednak systemowo – z małym od góry określonym procentem ludzkiego nadzoru?

  7. JL

    @mads
    Najprosciej jest odpalic taki system i sprawdzic naocznie 😉 Jesli masz na mysli system wybicia ze zmiennosci, to dziala. Ale oczywiscie diabel tkwi w szczegolach, a rynki sie rozwijaja. Jesli wtedy pewien obszar rynkow byl nieefektywny pozwalajac zarobic, dzis byc moze juz jest inaczej. Ale wprowadzenie czegos innego wprowadza nieefektywnosc w nowych obszarach. Wiec zmianie ulegaja conajmniej parametry/

  8. exnergy

    http://www.bankier.pl/wiadomosc/Marcin-Radlak-jak-wyglada-stanowisko-pracy-day-tradera-1984896.html

    I to wszystko można zastąpić EA puszczonym gdzieś na serwerze blisko giełdy/brokera… ale ileż trudu kosztuje zrobienie swietnego algorytmu…

  9. JL

    @exnergy
    Ostro (z tym stanowiskiem pracy)! 🙂

  10. exnergy

    ile to pradu zre, a i zeza rozbieznego przekatnie mozna dostac ;), ale fakt faktem, tak wygladaja stanowiska dyskrecjonalnego tradingu

  11. wróżka bernika

    “Nadal poszukujemy odpowiednich miar, mogących służyć selekcji i wyborowi najodpowiedniejszego systemu mechanicznego.”
    -prostota
    -spójność
    -adekwatność
    -elastyczność

    Buziaczki!

  12. Pingback: MATHEW

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *