Kupować i mieć wciąż niewiele

KGHM to ciekawe akcje. Silne i wyraziste trendy powodują, że ten wykres mógłby się znaleźć w dowolnym podręczniku analizy technicznej. Jest to równocześnie jedna z największych spółek notowana na GPW, co powoduje, że powinna się znaleźć w portfelu niemal każdej instytucji, choć jej zmienność zarówno długoterminowa, jak i krótkoterminowa należy do imponująych.

Kilka tygodni temu w rozmowie z zarządzającym OFE Polsat Wojciechem Olszewskim*, wspomniał mi, że gdy KGHM był na szczytach, jego fundusz jako jedyny z OFE nie posiadał akcji KGHM. Teraz zaś ma największy procentowy udział w branży.

Spójrzmy jak to wyglądało na koniec 2007 (faktyczny szczyt w październiku) oraz na koniec 2008 roku (dołek również w październiku) [w tle wykres akcji KGHM od początku 2008 roku, do dziś].

KGHM-udział w portfelach OFE

Fundusze powiększały przez cały 2007 rok swoje zaangażowanie w akcjach KGHM – pokazuje to kolejny wykres – a jednak  “aktywnie” uczestniczyły w spadku ceny tych akcji ze 105 PLN do 28. To dobra ilustracja dla tych wszystkich, którzy nadal wierzą (i pewnie znów ta koncepcja pojawi się przy kolejnej hossie), że wielkie instytucje w rodzaju funduszy emerytalnych mogą zapobiec spadkom cen na rynkach. Wygląda na to, że po drugiej stronie był ktoś jeszcze większy. Mimo tych zakupów, procentowy udział akcji w ich portfelach był znacznie niższy w dołku, niż przy szczycie.

Udział akcji KGHM w portfelach OFE

Poza oczywiście uproszczonymi wnioskami dotyczącymi “skuteczności” zarządzających większości OFE, ten prosty przykład pokazuje jak ciężkie jest życie zarządzajacego w takiej firmie. Publicznie można się wypowiadać o sensie długoterminowego inwestowania, o systematycznym zwiększaniu udziałów oraz o wykorzystywaniu okazji w czasie spadków, jednak w praktyce wygląda na to, że w zaciszu biur robi się dokładnie odwrotnie (no może z wyjątkiem systematycznego kupowania, ale ono i tak nie przynosi pożądanych efektów). Ale to raczej jest potwierdzenie tego, że w tej branży nie opłaca się ryzykować i być odmiennym od konkurencji. Lepiej być przeciętniakiem. Sposób liczenia benchmarku dla OFE tylko to wzmacnia i ułatwia.

—-

Łączna liczba akcji w posiadaniu OFE na koniec 2007 rok to 20,7 mln szt. Pod koniec 2008 liczba ta wzrosła o 17% do 24,4 mln. Kurs KGHM spadł w tym okresie o 73%. Średni miesięczny obrót w 2008 roku to 23 mln akcji.

* Wojciech Olszewski jest analitykiem technicznym. Przynajmniej ja go znam od tej strony. W 1994 roku, gdy brałem udział w kursie maklerskim jego zajęcia z AT spowodowały, że były właśnie “tym” czymś, co najbardziej mnie zainteresowało.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

33 Komentarzy

  1. kruz

    Pytanie off-topic:

    jak liczyc maksymalna kwote ryzkowana na tranzakcji?
    Zalozenia:
    -zaczynalismy z kapitalem 10000
    -nie ryzykujemy wiecej niz 1% kapitalu.
    -dokonalismy kilku tranzakcji stratnej, na sume -500PLN.
    -mamy otwarte 2 pozycje: 1-sza zabezpieczona na +500PLN (uwzgledniamy zlecenie obronne), druga na +1000PLN (uwzgledniamy zlecenie obronne).

    I teraz pytanie:
    czy ten 1% liczmy od:
    a) 10000; poczatkowy kapital
    b) 10000 – 500 = 9500; poczatkowy kapital plus zrealizowane tranzakcje
    c) 10000 – 500 + 500 + 1000 = 11000; poczatkowy kapital plus zrealizowane tranzakcje plus zysk z zajetych pozycji uwzgledniajac zlecenia obronne

    W jaki sposob to Panstwo liczycie?

  2. wróżka bernika

    @kruz
    W tym przypadku Twój KAPITAŁ to ZAWSZE 10000, a 1% z 10000 to ZAWSZE 100…
    Już masz stratę 5%, czyli pięć razy większą niż zakładałeś początkowo, a naiwna “kreatywna księgowość”, jaką zaprezentowałeś tego faktu nie zmienia…

  3. Tama

    @ Kruz
    Zdecydowanie wariant b) Zlecenia obronne mają tę właściwość że miewają poślizgi (czasami duże). Kapitał to kapitał od zrealizowanych transakcji.

    a wracając do tematu pytanie do GZ
    Na co inwestują (grają) zarządzający naszymi emeryturami ?
    Wychodzi ze jedynie na benchmark, a to za przeproszeniem zwykłe D.C.A. które Kathay opisywał.
    O pardon z pewną modyfikacją bo pieniążki nie zawsze dopływają a czasami odpływają.

  4. kruz

    1)
    Co do kapitalu:
    @wróżka bernika
    to nie jest jedna tranzakcja, ale suma poprzednich tranzakcji

    @Tama
    To jest przy zalozeniu plynnych spolek i niewielkich pozycji, wiec poslizgi raczej nie sa i nie powinny byc duze.
    Problemem jest, ze ta strategia trzyma pozycje przez naprawde dlugi czas i w tym czasie kwota bez ryzyka (wariant c) rosnie.
    Ale chyba masz racje – wariant b jest bardziej zachowawczy.

    2) Co do OFE:
    @Tama
    Jesli chodzi w co inwestuja fundusze emerytalne, to calkiem niezly jest portal http://www.holder.com.pl
    Z moich obserwacji wychodzi, ze wcale nie inwestuja w najbardziej plynne spolki. Raczej na pewno nie timinguja rynku, raczej podejscie fundamentalne.

  5. exnergy

    Grzegorz “Guru” Zalewski napisał :

    Mnie tylko ciekawi jedno – jaki cel jest w tym kropelkowym rozmiękczaniu czytelnika – OFE są BEE, TFI są BEE. Gdzie ci biedni ludzie mają trzymać swoje pieniądze skoro nie chcą sami tego robić i nie chcą lokat?
    Do czego Pan zmierzasz, co Pan zamierzasz…. się…. 😉

    Czy robisz Pan klientelę pod IKE w DMach? Czy też pod nowopowstające AM jak np: http://gandalf-fundusz.pl/ (to nie jest reklama)

    Jak to z Panem jest Panie Grzegorzu ;), polsatowsko-lisowsko zapytam “Co z Tą Kaską” ? 😉

  6. TS

    @kruz
    >Pytanie off-topic:
    >
    >jak liczyc maksymalna kwote ryzkowana na tranzakcji?

    generalnie odpowiem, ze to co masz na rachunku jest najmniej ważne, dziś możesz mieć 10000 jutro dopłacisz drugie tyle albo wypłacisz połowę i co ?? raz możesz ryzykować 200 a drugim razem 50. Co będzie, jeżeli zaryzykujesz taką kwotę 5 x dziennie ?? Jeżeli masz na lokacie 100000 to nie ma problemu ale jeżeli nie masz to co ? Policz sobie ile ryzykuje ktoś kto ma te 100000 na lokacie i ktoś kto ich nie ma. Czy w sytuacji, gdy ktoś ma te 100000 na lokacie jest istotne czy 1 % liczy od 10000 czy od 11000 ?

  7. gzalewski

    @ kruz
    Liczysz od kapitału, który masz, a nie od startowego. czyli nie od 10 000 PLN, tylko od 10 000 PLN +/- zyski/starty z zamkniętych (czyli zrealizowanych pozycji). Oczywiscie mozesz sobie uwzglednic zyski z pozycji “bronionych stopem, na tym poziomie, ale musisz pamiętać o tym co napisał Tama

    @ Tama
    zeby to jeszcze był rynkowy benchmark, ale ten “twór” do którego muszą się porównywać OFE to jest kpina z milionów emerytów i zdrowego rozsądku. Wystarczy spojrzeć na ostatni okres “benchmarkowania”

    http://www.knf.gov.pl/system_emerytalny/Dane_o_rynku/Stopy_zwrotu_OFE/stopy_zwrotu_OFE_080409.html

    Mamy rozpiętość wyników od -0,045% do -5,54%. Średnia ważona to -2,93% i gorszych d tej średniej było 5 funduszy. Średnia zwykla to -2,68% i od tej bylo gorszych 7 funduszy. Ale dzięki temu, ze nasz “cudobenchmark OFE” to mniejsza z połowy wartosci sredniej lub średniej -4 pkt proc. wszyscy są lepsi od benchmarku. A później mamy teksty o genialnych zarządzających w OFE, którzy jako jedyni na świecie systematycznie biją benchmark (taki tekst kilka miesięcy temu, ktoś wysmażył)

    @exnergy
    “mój cel to brak celu” parafrazując takiego jednego aktora.
    Zmierzam do tego, żeby ludzie byli bardziej krytyczni. Aż tyle i tylko tyle

  8. exnergy

    “Zmierzam do tego, żeby ludzie byli bardziej krytyczni. Aż tyle i tylko tyle”

    Chyba ludzie nie są w wiekszosci tak glupi, zeby nie widzieli jak wyglada ta sprawa. Oczywiście zgadzam się z taką inicjatywą, ale chyba dobrze by tez bylo lobbowac “u góry”? Z perspektywy czasu coraz dobitniej dostrzegam fakt, ze tam gdzie nie da sie “glosowac nogami” uklady i dojscia do nich są wazne.

    Przeciez krecicie sie Panowie w srodowisku, macie “nazwiska” to chyba cos mozecie wiecej niz tylko “wirtualnie odmrażać sobie pupy pod Zygmuntem” 😉 na blogu 😉 . Chyba, ze was przeceniam 😉

  9. exnergy

    Kruz – zabierasz sie chyba do tego tematu od pupy strony. Ja bym na twoim miejscu tak ustawial stopy, zeby ich rynek nie zbieral. Do tego potrzebne jest zrozumienie gdzie mocne rece trzymaja palec na pulsie i czego beda bronic. Nie rozwinę tutaj tematu bo blogi to nie na to miejsce. Jesli wychodzi ci, ze rynek ci zabierze stop to chocby to byl 1% czy 2% liczony nawet od spadku po dziadku, ktory dostaniesz za rok to jest to zawsze STRATA. DLatego wtedy nie wchodzisz na rynek. Stopy powinny byc triggerowane (ukłon w strone Kathaya) tylko W Wyjątkowych Okolicznościach (http://www.youtube.com/watch?v=7ox2Dn4MEl0).

    Stop hunting to ulubiona zabawa animatorów (znajdziesz o tym opinie na blogu T. Symonowicza – z pierwszej reki – wywiad z animatorem.

  10. huncwot

    Mnie tylko ciekawi jedno – jaki cel jest w tym kropelkowym rozmiękczaniu czytelnika – OFE są BEE, TFI są BEE. Gdzie ci biedni ludzie mają trzymać swoje pieniądze skoro nie chcą sami tego robić i nie chcą lokat?

    W bossa casino 🙂

  11. exnergy

    huncwot –

    Z tym kasynem – ogolnie – to jest wg mnie taka mala wizerunkowa wpadka calej branzy : 1) na Wallstreet konferencja – “załóż – sie – w -domu”, 2) w głowach, w języku “gra na giełdzie” niczym w kasynie. Pamietajmy = na początku było Słowo…

    A z drugiej strony to chyba jednak kasyna a giełdy to mala roznica… w jednym jestes w ramionach losowosci i prawdopobienstwa dązac do EV – przegranej, a w drugim jednak nie ma do konca przypadków – stad tez takie gdybanie – jak patrzec na prawdopodobienstwo w prostym jego ujeciu = jako stosowanej metody do powtarzalnych losowych zdarzeń. Jaka jest losowość w tym, że ktos zna poziomy na jakich laduje w rynek, a na jakich wyladowuje z rynku, bo ma taką MOC?

  12. huncwot

    exnergy –

    Bzdury prawicie jak przystało na ten sekciarski świat 🙂
    Jaka jest różnica między drzewkiem w lesie a choinką w domu ?

    Jak sie nie chce robić to się gra … dziękuje … do póki się nie straci .. proszę bardzo .. 🙂
    Kombinuj tak żebyś dobrze na tym wyszedł ….

  13. kruz

    @gzalewski, @Tama

    Dziekuje, rozjasnilo temat.
    Czyli ogolnie wariant b. Jesli wariant c to trzeba wkalkulowac poslizgi i trzymac sie plynnych spolek.

    Tak z ciekawosci – czy istnieja jakies metody szacowania poslizgow?
    Jest tutaj dyskusja:
    http://www.linkedin.com/answers/financial-markets/equity-markets/MKT_EQU/1231-10230?browseCategory=MKT
    I artykul:
    http://www.ballarat.edu.au/ard/itms/CIAO/IWIF/iwif1papers/CogginsLimLoIWIF1.pdf
    Zajmowac sie ktos moze praktycznym podejsciem?

  14. lesserwisser

    Kupować i mieć wciąż niewiele, czyli ciągły niedosyt ( z powodu off-to piców).

    KGHM to ciekawe akcje choć ich zmienność zarówno długoterminowa jak i krótkoterminowa należy do imponujących.

    Gdy KGHM był na szczytach, jego fundusz jako jedyny z OFE nie posiadał akcji KGHM a teraz zaś ma największy procentowy udział w branży. Ten prosty przykład pokazuje jak ciężkie jest życie zarządzajacego w takiej firmie.

    Ale to raczej jest potwierdzenie tego, że w tej branży nie opłaca się ryzykować i być odmiennym od konkurencji. Lepiej być przeciętniakiem.

    Witajcie w ofe ?Golum? u nasz, wasz ?wdowi grosz? to mój ssskarb.

  15. exnergy

    huncwot – Jesli bedziesz traktowal gielde jak kasyno, bedzie ona dla ciebie kasynem. Nie bedziesz pracowal nad soba, nad wiedza, nad systemem/metodologią – tylko bedziesz “gral na pale” – bedzie dla ciebie gielda kasynem. Pewnie straciles wlasnie na takim podejsciu, a teraz oskarzasz o to grubasów, animatorów i Bog wie jeszcze kogo, a nie patrzysz gdzie sam zawaliles.
    Widzisz, dla tych ktorzy zarabiaja stabilnie gielda jest praca, dla brokerów gielda jest pracą. Dysuksji o tym juz bylo mnostwo.

    Gieldy to kwintesencja kapitalizmu. Tak jak w FMCG/durable sprzedaje sie miraże – bedziesz piekniejsza kup krem, tak tutaj zrezygnowano z powloki materialnej i sprzedaje sie marzenia. Ludzie nie widzac powloki- nowego samochodu, nowego kremu myslą czesto , ze to sie czyms rozni… Nie chodzi o to , zeby cos sprzedac z zyskiem. Jesli chodzi o uzytecznosc dobr to inna sprawa. Ale wszystko mozna pod to podciagnąć.

  16. exnergy

    Nie , (przecinek umknął) chodzi o to , zeby cos sprzedac z zyskiem.

  17. mads

    exnergy- co do kasyna to nei jest tak do konca jak mowisz. Byl sobie w latach 60 taki pan profesor, zwany Ed Thorpe, ktory napisal ksiazke “Howto beat the dealer”, zmuszajac kasyna do dokladniejszego tasowania kart. Probowal tez szcescia z kompem grac na ruletce (chyba jedynej praktycznie czysto losowej grze), rowniez w latach 60. Przerzucil sie na gielde,zeby moc stosowac swoja wiedze na duzo wieksza skale w o wiele bardziej przyjaznym i inteligentniejszym srodowisku. Rowniez jako pierwszy stosowal do wycen opcj modelu zwany pozniej modelem B-S (grajac na warrantach).
    Tak wiec gra w kasynie nie musi oznaczac tyllko na gre na pale. Sek w tym,ze kasyna to szemrane interesy, gdzie mimo wszystko jest ciezko cos z nich wyniesc. Na gieldzie masz taki komfort,cze w kazdej chwili mozesz powiedziec stop jak wygrywasz i odejsc z “parkietu” (z zebami w szcece, a nie w kieszeni)…

    A to czy gra sie z jakims systemem, czy na pale, zalezy po co grasz na gieldzie/kasynie. Jezeli chcesz wygrac po prostu kase, to lepiej chyba grac na pale, liczac na fart i po prostu potem odejsc. Jezeli trading traktujesz jako forme intelektualnego dowartosciowania i zwlaszcza jego sprawdzenia w dluzszym okresie (zeby nie powiedziec wiecznosci) to wtedy pokazuje to historia…

  18. gzalewski

    @mads
    Thorp (bez e).
    Jesli nie znasz to polecam Fortune’s Formula, W. Poundstone’a

  19. lesserwisser

    @ mads

    Dobry przykład, tym bardziej że tyka również niedocenianego i często pomijanego, aspektu wygrywania na rynkach ? czyli inteligencji praktycznej oraz tego, że liczy się tu również ? wielkość kapelusza? czyli potęga umysłu oraz zwyczajna bystrość. Pierwszy lepszy z MBA w kieszeni, doktoratem i dobrymi chęciami nie da rady, niezależnie jak bodźcowany przy zarządzaniu funduszami.

    Przykład Thorpa dobitnie udowodnia w praktyce, iż można ?grac na pałę? i wygrywać bo wiele zależy od tego jaką ma się pałę. A to, że ma niesamowita kiepełę, Ed Thorp udowodnił nie tylko wygranymi w kasynach ale też na rynku akcji, sukcesami jako zarządzający funduszem hedge oraz cenionymi pracami naukowo-praktycznymi. Jego istotnym wkładem jest też popularyzacja praktycznego zastosowania tzw reguły Kellego.

    A co do giełdy jako kasyno ? pamiętam jak podczas jednego z większych krachów giełdowych, bodajże w 1987 roku, świat obiegła przebitka telewizyjna z jednego z parkietów amerykańskich, gdzie zdesperowany dealer rzucił papiery na podłogę i zrezygnowany wyrzekł słynne słowa ?? to nie jest giełda tylko pieprzone kasyno ( it?s not a market, it?s f…….g casino?.

    I jest w tym wiele prawdy bo na rynku wygranymi są zawsze domy maklerskie, które biorą swoje niezależnie od tego czy rośnie czy spada i interesuje je by przed wszystkim był w interesie. Podobnie jak w kasynie maja one swój house edge w postaci prowizji.

    Chociaż czasem gra się głównie dla samej gry a nie dla wygranej, szczególnie gdy są to cudze pieniądze i cudze ryzyko, i tu się różnimy od kasyna

  20. lesserwisser

    coś mi umkło ( chyba za duży był ruch w interesie)

    …. interesuje je by przed wszystkim był RUCH w interesie…..

  21. investor

    co by uzupelnic wpis madsa… Byl sobie w latach 70-tych taki pan zwany Blair Hull, ktory przeczytal owa ksiazke Thorp’a i zaczal grac zawodowo w blackjacka. Wraz z grupą znajomych uzyskali w dlugim terminie przewage nad kasynem. Oczywiscie kasyna sie polapaly i powiedziały “Tych panów nie obsługujemy”. Pan Hull przerzucił sie zatem na rynek finansowy i jako Hull Trading Company zarobil sporo kaski na opcjach.

    Polecam wywiad z owym panem w “The New Market Wizards” Jacka Schwagera

  22. mads

    gzalewski:
    Sorki za literowke. Poundstona nazwisko mi sie obilo o uszy,ale nie czytalem jego pozycji. Obecnie czytam: The poker face of Wallstreet- Aarona Browna. Miedzy innymi o kolesiu, ktory “zhackowal” rozrywke traderow-Poker klamcow 🙂
    Ciekawa tez jest historia poczatkow rynku opcji, ktory byl zdominowany o dziwo nie przez pokerzystow, a mistrzow swiata w brydzu 🙂
    A podobno brydz to nie jest gra dla prawdziwych mezczyzn 🙂

    lesserweiser:

    Trzeba patrzec tez rowniez na lata aktywnosci, kiedys byly darmowe luncze i kaska lezala na ulicy. Co do domow maklerskich to fakt, ale zasady sa mniej wiecej uczciwe. Nikt Ci nie podejdzie jak bedziesz za duzo wygrywal i klepnie w ramie, zapraszajac do wyjscia. Na gieldzie tez sa walki, ale ogolnie model biznesu jest taki, zeby sczesac klienta na prowizji, w kasynie, zeby wyczesac go z kasy…

    investor:
    czytalem ten wywiad, ciekawe mowi, jak sie nie mogl do jakiegos gangu zalapac 🙂 Zreszta sam stwierdzil,ze poker to bardzo duzo opiera sie na psychologii, a nawet nie na systemie. Tylko znowu, dzialal w czasach, kiedy rynki nie byly tak bardzo efektywne.

  23. lesserwisser

    @ inwestor

    Przypadek Blaira Hulla to kolejny dobry przykład na potwierdzenie postawionej przeze mnie tezy, że stopień właściwego ufałdowania zwojów mózgowych w znacznym stopniu decyduje o sukcesie na rynku. Spore ma też pokrewieństwo do casu Thorpa z hazardem naukowo kontrolowanym.

    Już w szkole Hull miał smykałkę do matematyki. Potem trochę ponauczał w szkole wyżej matematyki i fizyki, parał się programowaniem komputerowym, hazardował udatnie w kasynach (modyfikując przy tym system Thorpa), opracował spread sheety do wyliczania opłacalności strategii finansowych, opracował własny model wyceny opcji (wczesny model zbieżny z B-S), który przyczynił się do zbicia fortuny na trejdach opcyjnych ( ale nie mylić z modelem Hulla-Whitea).

    Z takimi zdolnościami zajść można daleko nawet do Senatu USA , bo z Illinois jest po drodze. Tego nie ma u Szwagra Jacka, na razie.

    I jak tu wierzyć w to, że to nie kiepeła lecz chęć szczera zrobi z zera cud dealera.

  24. mads

    No tak, ale jest juz on poza rynkiem, w zasadzie. Ma firme, ktora obraca zyskami ze sprzedazy jego poprzedniej firmy do Goldmana.
    Oczywiscie, ze duzo zalezy od ilosci faldow pod czaska. Nikt nie mowi, ze z brainenem o powierzchni bili, mozna odniesc sukces. Zreszta to sie tyczy, kazdej dziedziny zycia…

  25. lesserwisser

    @ mads

    Piszesz, ze początkowo rynek opcji, był zdominowany o dziwo nie przez pokerzystów, a mistrzów świata w brydżu.
    Ciekawe ? Jako, że zarówno brydż i opcje to kiedyś można powiedzieć był mój konik, powinienem był o tym słyszeć. Czy można Cię prosić o jakieś nazwiska, adresy, namiary.

    Może i zasady maklerki są mniej więcej uczciwe ale tylko w teorii a w praktyce bywają więcej niż mniej nieuczciwe, stad mamy np. zjawisko częstego churningu lub tłumaczenie, że niestety nie dało się złapać poziomu przy zleceniu limitowanym . Jak przypadkiem zabraknie na rachunku na margin calla mogą zamknąć potrzebne pozycje zabezpieczające bez wiedzy klienta i bez jakiejkolwiek “litości” i przyzwoitości, ale wszystko zgodnie z rules and regulations,
    w majestacie prawa.
    Bywają równie bezwzględni jak kasyniarze i jakoś nie mogę się do nich przekonać. Może właśnie dla tego wykonanie zlecenia klienta nazywa się egzekucją.

  26. lesserwisser

    @ mads

    Wpawdzie troche off- topicowo ale nie mogę się powstrzymać.

    Nikt nie mówi, ze z brainenem o powierzchni bili, można odnieść sukces. Zresztą to się tyczy, każdej dziedziny życia.

    Oj różnie z tym bywa. Rzeźbiarz, bokser czy golfista mają fach w ręcach, piłkarz czy tancerz w nogach a taki karateka to i w rękach i nogach, a mózgowie niekoniecznie, a przecież bywają sławni i bogaci i do tego kochani. Trudno powiedzieć, że nie są ludźmi sukcesu.
    A taki Kubuś Puchatek, ma móżdzek wielkości orzeszka a sławny jest na cały świat i miodku mu nie brakuje, a pewni politycy w priwiślanskiej krainie. Przypadki można by mnożyć.

    I chyba wystarczy.

    Pozdrawiam

  27. mads

    No troche ubarwilem, tzn zapomnialem skasowac slowka “swiata”, o ktorym pamietalem, ale nie ma edycji postow.Byli to mistrzowie USA w brydzu, pokerze rowniez, szachach ale i backgammonie… Nazwiska moge sprawdzic w domu. Generalnie zamysl byl taki,ze Ci kolesie wycwiczeni na grach umyslowych laczyli pozadane cechy wspolne quantow (wtedy jeszcze nie bylo tego pojecia, ba, nawet rocket scientist :d ) – matma i traderow – umiejetnosc podejmowania decyzji.

    Tak jak pisalem jest to z ciekawej ksiazki Aarona Browna “The poker face of wall street”. Bodajze w empiku dostepna za 65 zeta.

  28. mads

    ad 26.

    Tutaj sie nie zgodze. Rzezbiarz musi miec w glowie,zeby stgworzyc cos ciekawego- w ten sposob robisz z artystow debili. Wbrew pozorem trzeba miec troche pod sufietem,zeby umiejetnie walic po mordzie, a samemu nie obrywac. Tak samo z golfem i innymi sportami. Co wcale nie oznacza,ze te osoby maja predyspozycje do Nobla, zreszta tak samo jest z traderami. Zeby byc dobrym wcale nie musisz byc super inteligentny ani oczytany, musisz po prostu miec to cos + sile i ochote na ciezka prace. Taleb o nich pisal,ze najlepsi jakich zna bardziej interesowala zawartosc smietnika niz obrazy Cezanne’a 😀

    Co do puchatka to kwestia sporu, czy on cvzy gumisie 😀
    co do politykow pelna zgoda, tutaj inteligencja wrecz przeszkadza…

  29. lesserwisser

    ad 27.
    Podtrzymuję swoja prośbę nawet jak byli to ?tylko? mistrzowie USA w brydżu, pokerze, czy backgammonie?.

    A tak na marginesie skłonność do hazardu i umiejętność podejmowania decyzji w takich gra to temat niezmiernie ciekawy sam w sobie. w odniesieniu do graczy rynkowych.

    ad 28.

    Wciąż widzę to inaczej ? rzeźbiarz mający talent w rękach a pustawo na strychu będzie w efekcie lepszy od wizjonera mającego dwie lewe ręce.
    Aby umiejętnie walić po mordzie to raczej trzeba mieć dobrą piąchę bo wtedy mamy pięściarza na piątkę.

    To fakt, że żeby być dobrym traderem wcale nie trzeba być super inteligentnym ani oczytanym ( tak jak Taleb ? prawdziwy intelektualista) a trzeba po prostu mieć to coś, co lud prosty zwie drygiem lub czujem, wyedukowani ? smykałką, talentem, zmysłem albo darem zaś inteligenciki nazywają esprit i iskrą bożą.

    Spotkałem paru wybitnych traderów, którym jakoś przychodziło bez ciężkiej pracy choć ta zapewne dawałaby im jeszcze lepsze wyniki. Niektórzy z nich to były proste chłopaki za to bystrzy jak bystrzyca, czyli górski strumień i to po wiosennym przyborze. Tacy nie rodzą się na kamieniu.

  30. mads

    lesserwisser

    Jednym z pierwszych byl Ron Rubin i Mike Becker (obaj brydz) to oni zaczeli zatruddnianie takich osob-brali ekspertow/mistrzow byrdza, pokera, szachow, backgammona, go. Inne wymienione osoby w ksiazce to: Roger Low, Josh Parker, Eric Seidel Fred Kolber (backgammon). Swego czasu na 400 miejsc na American Stock Exchange na rynku opcji 150 zajmowali tego typu kolesie.

  31. lesserwisser

    mads

    Serdeczne dzięki bo tego nie wiedziałem. Okazuje się, że czasem warto czytać książki.

    Ps

    Rubin i Becker byli jednak mistrzami świata teamów w konkurencji otwartej ( tzw Bermuda Bowl) w 1983 r.

  32. mads

    Nie ma sprawy 🙂 W przypadku Beckera to cala rodzinka jest karciana, jego ojciec tez wystepowal na finalach mistrzostw swiata.
    JEden z nich porzucil trading, by sie zajac gra w tenisa 😀

  33. gzalewski

    Poker face of WallStreet jest dostępna za zgodą wydawcy poprzez google books

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *