Obiecałem znajomemu przybliżyć swoją opinię na temat uśredniania cen. Skoro już męczę klawiaturę to pomyślałem, że puszczę owo zagadnienie nieco szerzej w świat.

Temat to nieśmiertelny i niczym zombie co jakiś czas powstaje z grobu, czyniąc zamęt i wzbudzając dysputy. Z moich obserwacji wynika, że kontrowersje ?za czy przeciw’ biorą się głównie stąd, że w dyskusjach jednemu pojęciu w tym wypadku przypisuje się zbyt wiele znaczeń i, co gorsza, abstrahuje od kwestii ryzyka. Jeśli jednak usystematyzować wiedzę w tym temacie, problem rozstrzygnie się sam.

Po pierwsze – uściślijmy schemat uśredniania ceny dowolnego instrumentu.
Do powstania takiego zjawiska dochodzi jeśli nabywamy (lub sprzedajemy krótko) dany walor w dwóch lub więcej transzach/ratach, po różnych kursach. Wypadkowa czy wypośrodkowana cena całej pozycji w ten sposób zbudowanej będzie średnią arytmetyczną, uwzględniającą wielkości każdej transzy.
Jeśli kupimy
100 akcji spółki A po kursie 20 PLN
200 akcji spółki A po kursie 16 PLN
to średni uzyskany kurs wyniesie 18 PLN (20+16/2).

Ale już nasza średnia cena nabycia jednej akcji to:
[(100 x 20) + (200 x 16)] / (100+200) = 17,33 PLN

Trywialny ale wart dodania jest fakt, że średnia cena nabycia spada o ile kupujemy taniejące akcje (uśrednianie w dół) lub rośnie, jeśli dokładamy je do portfela w czasie wzrostów (uśrednianie w górę).

Po drugie – taki sposób akumulacji w inwestowaniu (czasem w spekulacji) jest dość często nieco bardziej wyrafinowaną acz naturalną i niekontrowersyjną metodą:
A/ zarządzania pozycji
B/ zarządzania dostępnym kapitałem

W przypadku A/
Zamiast dokonywać zakupu akcji czy derywatów za całą planowaną kwotę (tzw. ?all in” czyli ?całość od razu”) dzielimy operację na raty, co fachowo nazywa się w branży ?scaling in” (skalowanie wejścia na pozycję). Substytutem wydania od razu np. 10 000 PLN może być strategia kupna, w której przykładowo na każdej korekcie spadkowej wydajemy 1/3 tej kwoty, tak by po 3 korektach dobić do limitu .
Powodów skalowania jest wiele. W zakresie, który nas bardziej interesuje a więc realizacji konkretnej strategii inwestycyjnej, rozszerzę temat w dalszej części. Tu wspominam nieco bardziej prozaiczne motywy, czysto techniczne lecz podobne w skutkach, np.:

  • zbyt niska płynność waloru, szczególnie w przypadku instytucji i dużych graczy, zmuszająca do rozproszenia zleceń
  • związane z powyższym – niechęć ?demonstracji siły” w jednym ruchu
  • zmiana warunków na rynku – np. spada zmienność instrumentu a co za tym idzie i nasze ryzyko, w takim momencie można pozwolić sobie na powiększenie pozycji do poziomu założonego ryzyka (determinowanego np. wielkością stopa)
  • dopływ nowego kapitału – jeśli zakładamy, że docelowo pragniemy by w naszym portfelu 20% kapitału stanowiły akcje firmy A (albo funduszu B) i co jakiś czas otrzymujemy dodatkowy zastrzyk kapitału (pensja, premie i in.) to by utrzymać poziom 20% musimy dokupować nowe transze, tym większe nim niższa cena;
  • zmiana wartości pojedynczej pozycji w proporcji do całości portfela – jeśli np. cena akcji firmy A spada może się okazać, że zamiast 20% zakładanego zaangażowania zmniejsza się ono do 15%; aby wyrównać poziom dokupujemy pozostałe 5% po niższej tym razem cenie

W tych przypadkach uśrednianie nie jest celem samym w sobie ale oczywistym sposobem zbudowania pozycji w planowanej wielkości – jako procent zaangażowania kapitału czy zbalansowanie poziomu akceptowanego ryzyka. Oczywiście i zaangażowanie i ryzyko można sobie ustawić na dowolnie wyższym stopniu zależnie od strategii i odporności, co implikuje kolejne zakupy.

W przypadku B/
Skalowanie czyli ratalne zakupy są wynikiem zmian rozkładu  posiadanego kapitału w poszczególne rodzaje instrumentów. I w tym przypadku możemy, jak wyżej, mówić o dojściu do stopniowego osiągnięcia zakładanej wielkości pozycji lub jej powiększenia. Różnica jest taka, że tym razem decyzje podejmujemy w odniesieniu do proporcji poszczególnych składników portfela a nie pojedynczego instrumentu.
Jaśniej będzie zapewne na przykładzie:

Załóżmy, że utrzymujemy 80% kapitału w obligacjach i 20% w akcjach (czy funduszach akcyjnych). Stopy procentowe maleją a giełdowe kursy spadają ale zmiana koniunktury na obu rynkach jest bliska. Zmieniamy więc stopniowo proporcje, oczekując momentu odwrotu na obu. Uwalniamy środki z obligacji i przenosimy je na taniejące akcje czy jednostki funduszy. Siłą rzeczy następuje uśrednianie cen w dół. Robimy to jednak planowo, z zamysłem. Podobnie rzecz ma się z likwidacją zabezpieczenia pozycji (hedge) – krótkie pozycje znikają z portfela na rzecz kupowanych akcji.

To wszystko powyżej tylko po części wiąże się z typowymi strategiami spekulacyjnymi, o których więcej w kolejnym wpisie. Chciałem jedynie zaznaczyć w ten sposób, że w kontekście zarządzania pozycjami, sądy typu ?uśrednianie to … (i tu można wstawić dowolny wyraz o pejoratywnym znaczeniu)” nie zawsze bywają sprawiedliwe.

c.d.n.

—*Kat*—

[Głosów:0    Średnia:0/5]

1 Komentarz

  1. ciezki

    będę uśredniać ot co !

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *