„To, że sytuacja finansowa Swarzędza jest kiepska, wiadomo było od dawna. Jednak wrześniowa strata – prawie 30 mln zł – przyćmiła najczarniejsze wizje pesymistów.
Na wczorajszej konferencji prasowej prezes Swarzędza Julian Nuckowski tłumaczył, dlaczego spółka znalazła się w tak trudnej sytuacji. Konieczność przeprowadzenia gruntownej restrukturyzacji spółki stała się dla jej właścicieli jasna już wiosną tego roku.”
To fragment notki z GW z września 1996 roku („Rysy na politurze”). Przypominam w związku z historycznym wydarzeniem, jakim jest prawdobopodobnie ostateczne zejście jednej z pierwszych notowanych na GPW spółek, czyli Swarzędza.
Rok, czy dwa lata temu ktoś zapytał mnie o perspektywy tej spółki. Odpowiedziałem zgodnie z moją pamięcią, że to firma, która od debiutu jest w ciągłej restukturyzacji, a kolejne emisje noszą nazwę ratunkowych. Wreszcie jest więc szansa, że spółka przestanie się męczyć, łapiąc odrobinę „wiatru w żagle” pod koniec fal hossy i po prostu zniknie.
Ot kolejna historia giełdowa. W długim terminie…..
Na diagramie porównanie stopy zwrotu z inwestycji w akcje Swarzędza na tle indeksu WIG.


