Żądamy:

  • wolnych sobót
  • ekwiwalentu za deputat węglowy
  • odpraw emerytalno-rentowych
  • nagród jubileuszowych
  • prawa do nagród z tytułu wypracowanego zysku
  • pensji wczasowych
  • finansowania wczasów profilaktyczno-leczniczych

Na miejscu związkowców z KGHM zażądałbym jeszcze prawa do kupna akcji co kwartał, z 20 procentowym dyskontem w stosunku do ceny giełdowej. Wtedy wodospad byłby jeszcze szybszy.

30 września Rada Ministrów wykreśliła KGHM z listy spółek o istotnym znaczeniu dla porządku publicznego lub bezpieczeństwa publicznego. Na miejscu rządzących oddałbym (no dobra sprzedał po preferencyjnych cenach) resztę posiadanych przez Skarb Państwa akcji pracownikom – w tym związkowcom. Mielibyśmy publiczną spółkę pracowniczą.

    [Głosów:0    Średnia:0/5]

    25 Komentarzy

    1. JANEK

      Polityka,polityka,polityka uprawiana na zgubę kghm-u.A może związkowcy i ich szefowie przejrza na oczy.Jeszcze jest czas.

    2. Jacek

      a czym się różnią związkowcy w KGHM od tych z upadających stoczni ?

    3. Deol

      @Jacek,

      W mojej opinii związkowcy ze stoczni nie różnią się zasadniczo niczym od związkowców z KGHM czy związkowców z kopalni węgla kamiennego.

      Przy okazji poruszonego tematu chciałem wyrazić mój podziw dla wyrachowania i tupetu związków zawodowych.

      Świetny przykład (także w kontekście maklerskiego bloga) stanowi tu niedawny odcinek programu "Teraz My", w którym związkowcy z rzeczonych stoczni dyskutowali z ministrem skarbu A. Gradem. Grad zarzucał stoczniom, że od lat realizują nierentowne zamówienia na statki, postulując, że trzeba z tą praktyką skończyć. Związkowcy odparli, że to wszystko przez to, że zamówienia kilka lat temu były podpisywane w dolarach – a od tego czasu dolar mocno spadł i stąd ta nierentowność (płatności są realizowane po przekazaniu przedmiotu zamówienia). W związku z tym podatnik powinien wybaczyć stoczniowcom i dopłacić kolejne miliardy z budżetu państwa do ich działalności.

      Jestem pewien, że związkowcy doskonale wiedzą, że firma, która sprzedaje w jednej walucie, a w innej ponosi koszty, powinna się zabezpieczyć na rynku walutowym – zwłaszcza jeśli realizacja zamówienia trwa kilka lat. Koszt tych operacji powinien zostać uwzględniony w wycenie produktu.

      Grad nie mógł odpowiedzieć w ten sposób związkowcom, ponieważ monolog o operacjach na forexie nie nadaje się do programu publicystycznego. W ten sposób być może połowa widzów faktycznie uwierzyła w tłumaczenie związkowców!

      Związkowcy z dużych zakładów przemysłowych są niezwykle przebiegli, korzystając z faktu, że państwo zrobi co tylko się da, aby nie dopuścić do upadku takich firm. Recz w tym, że co prawda w długim okresie nie opłaca się utrzymywać nierentownych przedsiębiorstw, ale politycy nie mają wyjścia i muszą myśleć w kategoriach krótkookresowych (chyba że godzą się na polityczną śmierć).

      Nie potrafię jednak pojąć jednej rzeczy. Wysuwając nierealne żądania, związki bardzo często podcinają gałąź, na której siedzą, doprowadzając do upadku firmy. Czy naprawdę tego nie rozumieją?

      Pozdrawiam

    4. adam

      Oczywiście że należy w całości sprzedać KGHM pracownikom i tylko pracownikom , jak najszybciej i to na kredy hipoteczny koniecznie . A potem znacjonalizować za przysłowiową złotówkę to jest kierunek nowej ekonomii .

    5. TS

      100-ny wpis. Gratuluję, reszta zostaje trochę w tyle 😀

    6. gzalewski

      O nawet nie zauwazylem (ale to troche kant malenki, bo czesc wpisow z salonu24 tu przenioslem)
      Niemniej jednak dziekuje i mam nadzieje, ze choc troche przydatne bywa moje spojrzenie na swiat

    7. Maciek

      @ Deol
      Pracownicy, związkowcy i przywódcy związków to trzy różne rzeczy i to co dobre dla jednego wcale nie oznacza ze jest to dobre dla drugiego. Dokładnie tak samo jak Naród, wyborcy i rząd. Chodzi tylko o krótkoterminowe korzyści. O inwestowaniu czyli przedkładaniu konsumpcji (doraźnych korzyści, przyjemności) nad przyszłe większe zyski oni poprostu nie mają bądź nie chcą mieć pojęcia, dlatego właśnie (z całym szacunkiem) są robotnikami. Ta cecha dała już swój wyraz w szkole kiedy nie chciało sie odrabiać zadania domowego albo chociaż poczytać książki o giełdzie, a teraz schemat jest tylko powtarzany.

    8. maly

      "Wtedy wodospad byłby jeszcze szybszy"

      Trochę zaskoczony jestem sugestią że żądania związków mają związek ze spadkami – bo NIE MAJĄ.

    9. gzalewski

      @ maly
      Nie maja bezposrednio zwiazku. Niemniej jednak moga byc dodatkiem i jednym z czynnikow, ktory powodujek, ze tempo jest jakie jest.

    10. Thom

      Mnie szczególnie uwiódł postulat: "prawo do nagród z tytułu wypracowanego zysku". Jak rozumiem, związkowcy NIE ROZUMIEJĄ (czy te małpoludy w ogóle mają jakiś instynkt poza pierwotnym?:), że WYNAGRODZIENIE KAŻDEGO PRACOWNIKA (od prezesa do sprzątaczki) jest formą "nagrody" z tytułu zysku szeroko rozumianego?

    11. JANEK

      @Thom.Te -"małpoludy"-możesz sobie darować.Natomiast trzeba było napisać że mogą kupic akcje i mieliby dodatkowe" prawo do nagród".Tu brakuje edukacji dla pracowników, ze strony firmy,ale tez związków zawodowych.Nadal pokutuje myslenie że ciemnymi masami łatwiej sterowac i nie bierze sie pod uwagę przekroczenia "masy krytycznej" poktórej wszyscy ida na wojne.

    12. astanczak

      @GZ to można nazwać efektem drugiej rundy 😉

    13. Deol

      @JANEK
      Zasadniczo zgadzam się, że kto chce uczestniczyć w zyskach, powinien nabyć akcje spółki. Ale promowanie wśród pracowników zakupu akcji firmy, w której sami pracują, jest trochę nieodpowiedzialne. W przypadku bankructwa taki człowiek traci nie tylko pracę, ale również oszczędności.

    14. Thom

      Co do "małpoludów" – wyjątkowo łagodne określenie dla związkowych cwaniaków (i tylko dla nich przeznaczone).

      "Tu brakuje edukacji dla pracowników, ze strony firmy, ale tez związków zawodowych". Nie zgodzę się. Promowanie tzw. pracowniczego akcjonariatu to po prostu forma łapówki dla związków w zamian za spokój i wielki mit udziału szerokich "mas" w prywatyzacji.
      Nie jestem przeciwny nabywaniu akcji przez samych pracowników, ale musi to byś ich wolna decyzja i odpowiedź na ofertę bez uprzywilejowania w nabyciu, a nie efekt manipulacji. Rozczarowani pierwszymi spadkami zawsze zakrzykną, że ich "oszukali", a prywatyzacja była "złodziejska", bo oni nie są milionerami ("a prezes złodziej jest").

    15. Leon_Zawodowiec

      Zarząd KGHM powinien obejrzeć SHREKA – "Niech mnie ktoś przytuli" – może po takim dopieszczeniu znajdą jakiś pomysł na związki, które im zaczną pogrążać firmę, bo to tylko do tego prowadzi

    16. YarekQ

      To właśnie związkowcy wykończyli koreańskie czebole – a dla takich KGHM to pestka. Najważniejsze dla takich jest by pracę stracili WSZYSCY – nie ma nigdy mowy o zwolnieniach części załogi dla ratowania zakładu.

    17. marywka

      Dyskusja na temat " złych związkowców" i " dobrych rynków" była " na czasie" ale dwa lata temu,, gdy takie pojęcia jak rynek , liberalizm były dla wykształcuchów prawdą objawioną. Ale ostanio wiele się zmieniło , rynki finasowe , ( a rynek to ludzie i reguły funkcjonowania ) na skalę nie znaną dotychczas zadnym związkowcom sięgneły do państwowej kasy. Przeznaczmy 1% pomocy którą w ostanim roku uzyskały banki z panstwoej kasy, dla związkowców z całego swiata, a przez najbliższe 20 lat nie bedzie zadnego strajku na naszej planecie

    18. astanczak

      @marywka

      Problem w tym, iż ostatni kryzys ujawnił coś zupełnie innego, niż sądzą jego krytycy – mianowicie tyle, że wolny rynek to bardzo kruchy mechanizm. Podkopać zaufanie na nim bardzo łatwo a odbudować bardzo trudno. Zapewne takich głosów o kompromitacji wolnego rynku będzie teraz cała masa, ale żaden inny nie będzie wstanie zapewnić równie sprawnie funkcjonującego mechanizmu. Niezależnie co się będzie mówiło o kapitalizmie i jego błędach zapewnia on jedne z najlepszych form rozwoju społeczeństw i wzrostu bogactwa. Szczerze mówiąc nie zdziwiłbym się, gdyby część rządów, która dziś obejmie udziały w bankach jeszcze na tym zarobiła (w przyszłości).

      A w kwestii strajków – jakoś trudno nie odnieść mi przekonania, że ze strajkami jest tak, jak z rewolucjami – nie wybuchają w fazie największego rozkwitu danego reżimu, tylko w momentach jego kryzysu, kiedy zaczyna być słaby i łapie zadyszkę. Więc idę o zakład, że w bankach prywatnych strajków nie będzie a w upaństwowionych owszem i to niezależnie od tego, jak bardzo się będzie mówiło o kryzysie z roku 2008. Pewnie za kilka lat pojawi się więcej opracowań, które pokażą, iż obecny kryzys był raczej kryzysem zaufania niż kryzysem sektora bankowego, jako takiego, ale legendy nie da się już zwalczyć – będzie w kółko mowa o chciwości bogaczy z Wall Street.

    19. Maciek

      Bogu dziekować za związki, związkowców, socjalizm, nacjonalizacje, bańki i krachy. Gdzież w przeciwnym razie my szlachetni spekulanci mielibyśmy zarabiać pieniądze jak by tylko wszytko rosło. 🙂

    20. marywka

      Pytanie do Astanczak,, Co jest bardzie szkodkiwe dla gospodarki ? Strajk w banku Panstwowym czy bankructwo banku prywatnego spowodowane oszustwami, głupotą, chciwością , brakiem elementarnych kompencji osob zarzadzających ?

    21. astanczak

      @marywka

      jedno i drugie jest mało szkodliwe pod warunkiem, że nie przekracza pewnej skali. Strajk w najważniejszym banku może być równie szkodliwy, jak jego upadek.

    22. gzalewski

      ja bym zwrocil uwage, ze sporo obserwatorwo mowi jednak ze powinno dac sie upasc tym bankom. Konsekwnecje ponioslo by moze wiecej ludzi, ale tak byloby fair. A dodatkowo uwazam (choc to nieweryfikowalne), ze wowczas panika moglaby sie zakonczyc znacznie szybciej

    23. astanczak

      @GZ

      Kilku pozwolono – pierwsza odpowiedź na kryzys była klasycznie wolnorynkowa – tylko pochodną tego był całkowity spadek zaufania między bankami. Zobacz, jak odpowiedziała na kryzys Europa, jak już wiadomo było, jak się on rozwija – gwarancje na rynku międzybankowym i gwarancje depozytów. US robiła w tym kryzysie za pierwszego poruszyciela, ale też za szczura doświadczalnego 😉 – później kula śniegowa zbierała się coraz większa i większa, ale już wiadomo było, w którą stronę ona się toczy. Niewiele mnie łączy z prezydentem Bushem, ale on w jednym wystąpieniu dobrze oddał problem zdaniem “I’m sure there are some of my friends out there saying, I thought this guy was a market guy; what happened to him? Well, my first instinct wasn’t to lay out a huge government plan. My first instinct was to let the market work until I realized, upon being briefed by the experts, of how significant this problem became”. Nie wiem, kto mu podpowiedział to zdanie, ale ono idealnie oddaje nastroje większości osób uznających się za zwolenników wolnego rynku i pewnie pomogło przekonać wielu do planu Paulsona.

    24. Thom

      "gdy takie pojęcia jak rynek , liberalizm były dla wykształcuchów prawdą objawioną". Dla "wykształciuchów" może i tak. Ale pamiętam jeszcze czasy, kiedy takie dyskusje toczono przy wyciu "gwiazd" z UD (UW), że "krwiożerczy kapitalizm" itd, itp…………….

    25. jacko

      że zacytuję: "… chcieć to oni sobie mogą" 😉

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    Proszę podać wartość CAPTCHA: *