Kto, gdzie i w jakim obozie?

Przejrzałem ostatnie posty na blogach bossy i doszedłem do wniosku, iż siejemy tu za dużo defetyzmu. Dziś pojedziemy ścieżką pozytywną, by rzucić okiem na pewną metodę czytania rynku, która rzadko pojawia się w polskiej prasie branżowej a dość często pojawia się np. w serwisie Bloomberga. Przy okazji musiała pojawić drobna refleksja na temat rodzimego rynku. Bohater dzisiejszej notki zajmował się swoim sposobem analizy przez 20 lat i dopiero po tych latach zdecydował się napisać książkę. Jakaż odmiana od różnego rodzaju maści rodzimych komentatorów i analityków, którzy po roku zajmowania się rynkiem czują się ekspertami od kilku rynków jednocześnie. Tylko patrzeć, jak… stop – przecież miało być bez defetyzmu.

W ostatnim numerze szacownego pisma Barron’s Magazine – w formie papierowej pismo istnieje od 1921 roku, ale ma też wersję online (płatną) – pojawił się tzw. tekst numeru (cover story) poświęcony analizie grup inwestorów, którzy odpowiadają za tegoroczny rajd byków na rynku towarowym i tych, którzy spowodowali dynamiczne tąpnięcie cen z połowy marca. Jak dziennikarstwo ma w zwyczaju tekst okraszony jest dawką detektywistycznej opowieści – sama okładka rzuca się w oczy zdaniem ?zgadnij, kto kryje się za boomem na rynku towarowym” – ale sam tekst warto potraktować, jako pretekst, bo pojawia się w nim osoba i metoda czytania rynku, której trzeba poświęcić uwagę. Najkrócej mówiąc kluczem metody jest czytanie raportów Commitments of Traders (COT) publikowanych przez Commodity Futures Trading Commission (CFTC), które pojawiają się raz w tygodniu i pozwalają ocenić zmiany w pozycjach dużych graczy i małych spekulantów.

Bohaterem tekstu i metody użytej w tekście jest niezależny analityk Steve Briese, którego Barron’s określa jednym z pierwszych poszukujących sposobu analizowania rynku przez czytanie pozycji zajmowanych przez graczy na rynku. Nie wiem dlaczego, wszak analizy ruchów wielkich graczy były zawsze częścią rynku a całkiem spora część poszukiwaczy trendów analizuje progi zaangażowania dużych funduszy w pojedyncze spółki. Raporty COT zyskały popularność między innymi, jako sposób – karkołomny – szukania analiz wolumenu i punktów przesileń na rynku walutowym. Raporty COT wykorzystywane były między innymi przez L. Williamsa – sam Williams w książce Trade Stocks & Commodities with the Insiders: Secrets of the COT Report zdaje się przyznawać pierwszeństwo właśnie Briese’owi, ale przywołuje też Joe Van Nice’a. Może dlatego bohaterem tekstu w Barron’s jest Briese, iż pisał on o C.O.T. Index (Commitments of Traders Index).

Steve Briese ma swoją stronę internetową, na której można przeczytać jego stare teksty publikowane w pismach Stocks & Commodities (Commitments of Traders as a sentiment indicator), Barron’s (Illuminating data) i Futures (Tracking the big foot). Od 1988 roku Briese wydaje też płatny biuletyn Bullish Review a ostatnio został autorem jeszcze gorącej książki (wydanej w kwietniu 2008) The Commitments of Traders Bible: How To Profit from Insider Market Intelligence, w której prezentuje swoją metodę czytania rynku.

Metoda zaprezentowana w artykułach – nie mam niestety jeszcze nowej książki Briese’a – nie jawi się jako szczególnie użyteczna do zarabiania na niej pieniędzy, ale czytając opinie o rynku bardzo często trafia się na różnego rodzaju opowieści w stylu ?gorączka spekulacyjna”, ?tłum kupuje”, czy zwyczajne ?ta zwyżka ma fundamentalne podstawy”. Warto takie zdania konfrontować właśnie z metodą analizy autora. Same raporty COT pojawiają się w różnych formatach, które osoba lepiej zapoznana z arkuszem kalkulacyjnym bez trudu użyje we własnych analizach. Bogate archiwum pozwala na prześledzenie pojedynczego towaru, na rynku którego chcielibyśmy szukać swojej szansy. Gracze, którym nie wystarcza analiza wykresów, mogą szukać korelacji pozytywnych lub negatywnych – lub całej masy innych sposobów. Najkrócej mówiąc raporty COT to fenomenalna baza danych o ruchach rynku, która daje pojęcie, jakimi ścieżkami podążają najwięksi gracze na świecie i ich konkurencja.

Typowy raport COT zawiera informacje o pozycjach na rynku zajętych przez trzy grupy: Commercial Traders, Non-Commercials i Non-reportable Positions. Pierwsza grupa to uczestnicy rynku, którzy powiązani są z fizyczną stroną rynku. Tu będą wszyscy ci, którzy na rynkach terminowych szukają zabezpieczenia – gdybyśmy mieli rozwinięty w Polsce rynek terminowy należałoby tu umieścić spółkę typu KGHM. W drugiej grupie znajdują się duże instytucje finansowe typu hedge funds czy index funds – można o nich myśleć w kategoriach dużych spekulantów – a w trzeciej wszyscy inni, w tym drobni spekulanci. Oczywiście to tylko typologia i granice – zwłaszcza na poziomie raportów COT – nie są tak czytelne. Na bazie tych buduje się wspomniany wcześniej C.O.T. Index – omówiony jest w z linkowanym wyżej artykule Briese’a (Commitments of Traders as a sentiment indicator) i książce Williams’a.

Osobom, które nie czują się na siłach w budowaniu własnych narzędzi mogę polecić stronę timingcharts.com, gdzie sprytny, ale rozbudowany skrypt policzy za nich wszystko. Jak zwykle jednak bywa, gotowe narzędzia, w których nie zrobiło się samemu, rzadko dają dobre zrozumienie całego mechanizmu działania wskaźników. Nie wątpię, iż Kathay wyciągnie ze swojej przepastnej biblioteki jakiś system oparty o C.O.T. Index lub jego reinkarnację i rozbije go w pył, ale zrobienie kilku wykresów w excelu da poczucie zrozumienia, jak płyną pieniądze na rynkach towarowych i przywróci – zerwane w Polsce – zrozumienie, iż rynek futures, zwłaszcza towarowy, nie składa się tylko ze spekulujących na spadki lub wzrosty.

[Głosów:4    Średnia:5/5]

4 Komentarzy

  1. kathay

    No nie chcę za bardzo burzyć ci Adam poukładanego świata 🙂
    Ale rzeczywiscie statystyki są kontra, nawet nie muszę ich liczyć tylko znajdę. Ale to są tylko symualcje statystyczne. One nie pokażą czegoś co nazywamy “feelings” czyli lubię mieć za plecami smart money jeśli siedzę na pozycji. Nawet jeśli smart money są tu niestety trudne do wykrycia bo w długich terminach rację mają commercials ale w krótkich – częsciej big speculators. Optyka zależy jak zwykle od miejsca na którym siedzę 🙂

  2. astanczak

    Skrajnym przykładem porażki C.O.T. Index jest właśnie obecna hossa surowcowa, w trakcie której całość nie działała zgodnie z założeniami. Teraz system przeżywa renesans, bo spora graczy oczekuje korekty. Mimo tego będą bronił tej metody, bo daje jednak jakąś wiedzę historyczną o uczestnikach rynku i pozwala powiedzieć, że np. commercials są już po tej stronie a płynący z trendem nie. To jednak jakaś wiedza a nie wróżenie z fusów w stylu “to odbicie musiało być zrobione przez kryjących straty z krótkich pozycji”. W świecie, w którym każdy ma jakąś teorię odrobina faktów jest zawsze potrzebna.

  3. edmund

    Czy wiadomo skąd brane są dane do obliczania tego wskaźnika? Czy robi izba rozliczeniowa? Czy to tylko szacunki?

  4. astanczak

    Sam wskaźnik (jeśli mówimy o C.O.T. Index) liczy się wedle wzoru, który jest w jednym polecanych artykułów w pdf:

    http://commitmentsoftraders.org/wp-content/uploads/Static/Perm/cotsentimentindicator.pdf

    przy czym trzeba pamiętać, iż C.O.T Index to nie to samo co raport – ma on ma budowę wskaźników znanych z analizy technicznej.

    Williams w cytowanej książce podaje inny wzór na COT Index obliczany dla jednej z trzech stron rynku:

    [(Current week? s value – Lowest value of last three years)/(Highest high of last three years – Lowest low of last three years)]x100

    C.O.T. Index (Briese) wygląda inaczej (wzór jest w pdf) – to są zupełnie inne wyliczenia i inne indeksy.

    Właśnie dlatego pisałem o tym, że warto budować swoje własne wskaźniki, bo nie pozwala to pogubić się w tym, co właściwie widać na wykresach.

    Do analiz nie potrzeba wcale budować indeksów z raportów – można śledzić poziom zaangażowania dużych inwestorów – o tym właśnie pisał Kathay w komentarzu wskazując, kto najlepiej i w jakiej perspektywie ma rację na rynku.

    same raporty publikuje Commodity Futures Trading Commission (CTFC) na podstawie obowiązującego prawa:

    http://www.cftc.gov/marketreports/commitmentsoftraders/index.htm

    najkrócej mówiąc i upraszczając jest to mechanizm zbliżony do polskiego prawa, które nakazuje upublicznienie informacji o posiadaniu akcji spółki powyżej danego w prawie progu. W tym wypadku chodzi o stan posiadania instrumentów pochodnych.

Komentarze są zamknięte.