Na pewnym forum internetowym pojawił się krótki tekst informujący o powstaniu blogi.bossa a pod spodem znalazłem taki komentarz wątpiącego malkontenta (cytat dokładny):

A JA Z UPOREM MANIAKA POWTARZAM,ŻE NIKT KTO NAPRAWDĘ POTRAFI ZARABIAĆ NA GIEŁDZIE NIE UDOSTĘPNIA TEJ WIEDZY SZROKIEJ PUBLICZNOŚCI,CHYBA ŻE POSTEPUJE WEDLE ZASADY,ŻE NAJSKUTECZNIEJSZYM SPOSOBEM ZAROBIENIA NA GIEŁDZIE JEST PISANIE O NIEJ I “EDUKOWANIE” “INWESTORÓW” !

Jeśli można mieć rację a jednocześnie jej nie mieć, to powyższy komentarz świetnie to ilustruje.

Wybierzmy przykład najbardziej spektakularny i w miarę dobrze opisany: o tym co wyprawia na giełdzie W. Buffet powstało kilkanaście książek, setki artykułów i dziesiątki mniej lub bardziej fachowych opracowań. Bardzo szczegółowych zresztą, po części przy wydatnym współudziale ich głównego bohatera. Facet spełnia kryterium zawarte w powyższym komentarzu internauty, można by co najwyżej spytać czy istnieje coś w stylu i metodach Buffeta, czego nie przelano jeszcze na papier?  Być może jednak coś ukrył, choć w takim nawale literatury to niemal niemożliwe. Zresztą akcjonariusze mają prawo znać każdy jego krok więc prędzej czy później wszystkie jego metody poznaje publiczność a fachowcy rozkładają na czynniki pierwsze. Ale jednej rzeczy nie da się przemycić w najlepszej nawet książce – umiejętności! Znajdowania okazji, strategicznego planowania, dostrzegania potencjalnych możliwości, kojarzenia wielu strategii w jedną. To nie jest niestety replikowalne.

Natomiast istnieją metody, które łatwo zreplikować i bardzo szczegółowo, choć może czasem nie tak prosto, opisać. Załóżmy, że jest to jakiś mechaniczny system na futures, zawierający wszystkie sposoby otwarcia i zamknięcia pozycji, kontroli ryzyka oraz kapitału, na konkretny rynek. Jeśli stworzenie i testowanie go zajęłoby mi lata, działałby w miarę stabilnie i zyskownie, to nie uważam, że warto byłoby ujawnić go publicznie, nawet za pieniądze (no, kwestia jeszcze za jakie). Ale nie dlatego, że skorzystałoby na tym tysiące inwestorów. Nawet jeśli system utrzymałby swoją skuteczność to i tak większość z tych, którzy go zastosują, niemal na pewno straci. Jak wielokrotnie mawiał Richard Dennis, patron Turtles Team (cytuję z pamięci więc być może nie co do słowa): ?Nawet gdybym ujawnił w gazetach wszystkie zasady mojej strategii, nikt nie potrafiłby nią tradować”. Fakty są takie, że część jego naśladowców nie wytrzymałaby drawdowns (okresowych spadków kapitału), inna nie wytrzymałaby psychologicznie ze względu na niedopasowanie mentalne, jeszcze inni zaczęliby zgadywać i poprawiać sygnały lub je intuicyjnie opuszczać, a wreszcie znajdą się tacy, którzy źle dopasują wielkość kapitału w każdej transakcji. To oczywiście nie wyczerpuje pełnego katalogu niepowodzeń. Jeśli natomiast miałbym się bać ujawnienia strategii to tylko ze względu na prawdziwych rozdających na rynkach – instytucje. To one mają siłę i pieniądze by taką strategię przepuścić przez komputery nie pomijając żadnego przecinka a wreszcie zajechać rynek, jeśli znaleźliby tam na tyle użyteczności na ile pozwoli im płynność i koszty. 

Powinienem dodać jeszcze 2 przypadki, które uzupełnią ten obraz choć nie jestem pewien czy zadowolą owego malkontenta:

1/ Poznałem metody i sposoby inwestowania, które do niczego mi są nieprzydatne. Albo wypracowałem skuteczniejsze, albo tamte nie pasują mi mentalnie (np. ze względu na okres inwestycji), albo ich nigdy nie używam (bo np. nie inwestuję w ogóle na rynku akcji) itd. Wyjawienie ich nic nie zmienia w moich giełdowych działaniach. A czy są skuteczne ? Jest na to prosta odpowiedź: inteligentny inwestor po prostu sam je rzetelnie przetestuje zanim oceni!

2/ Istnieje cała gama strategii, nazywanych discretionary (uznaniowe, intuicyjne). Załóżmy że stałym elementem jest w nich określony sposób otwarcia pozycji, natomiast moment zamknięcia określam uznaniowo, wg swojej wiedzy i możliwości. Nawet jeśli dzięki temu zarabiam to, czy ktoś komu to zdradzę, będzie w stanie również… ?    

-* Kathay *- 

[Głosów:0    Średnia:0/5]

22 Komentarzy

  1. TS

    Przewaga Buffeta wynika w dużej mierze z tego, ze obsadza szybko swoich ludzi w radach nadzorczych lub zarządach spółek w które poważnie inwestuje, to tak, jakby zgadywać w którą stronę pojedzie samochód mając swojego człowieka w szoferce 🙂
    Pozdrawiam
    TS

  2. GiełduGiełdu

    Ja jestem ciekawy, jaką Kathay ma tak naprawdę ma opinię o giełdzie.

    Tekst ciekawy i fajnie się go czyta, aczkolwiek śmiem twierdzić, że bycie przedstawicielem drugiej strony barykady (maklerstwo) może mieć pewien wpływ na poglądy….

    Pozdrowienia,
    GiełduGiełdu

  3. Jacek

    . I always say that you could publish trading rules in the newspaper and no one would follow them. A key is consistency and discipline. R. Dennis
    Tak mówił, ale jak zakładali Turtles w 1984 r, to warunkiem była dyskrecja przez kilka lat. Teraz kto chce, to może poznać ich metody, bo juz się zgrały i są praktycznie nieskuteczne.

    Podobnie myślę o metodach Buffeta –
    na ten temat napisano wiele książek, ale jego sukces jest po prostu już nie do powtórzenia – Buffet zaczął inwestować długoterminowo na początku długoletniej hossy a to już historia.

    Jeszcze jeden cytat, który utkwił mi w pamięci –

    "A wise man does not expect something good for nothing,
    and only fools expect the fellow who is on the inside on the game,
    playing against them, to tell them what he is doing."

    W.D.Gann

    On sam nieźle zarabiał na sprzedaży swoich kursów, tłumacząc, że czyni to
    bardziej dla osobistego prestiżu i dla dobra ludzkości niż dla pieniędzy.

  4. kathay

    @ GG
    Moją opinię o giełdzie właśnie przedstawiam w odcinkach na blogu 🙂 Nieco luźniej robię to od lat na futures.pl

    Nie jestem po drugiej stronie barykady więc nie ma problemu “skrzywienia”, sam jestem hard traderem a BOŚ zaufał mi i wynajął mnie właśnie do zrobienia tutaj równowagi i pokazania również drugiej strony lady. Zresztą nawet pomijając ten szczegół – jak wg. ciebie bycie maklerem zmienia poglądy w tym temacie? Jeśli uważasz że maklerzy namieszają ci tu w czajniku to ja jestem od wyciągania cię z ewentualnego dołka 🙂

    @Jacek

    Gdyby Dennis rzeczywiście opublikował te zasady 20 lat temu niewielu by wytrzymało z tych samych powodów, które wymieniałem wyżej choć obawiam się że byłoby jeszcze gorzej z wielu powodów. Co do samych zasad systemu znanego jako Turtles, choć w zasadzie ich kościec lata wcześniej wymyślił to Donchian a więc były znane, do dziś drugie pokolenie Żółwi stosuje je z powodzeniem. Znasz angielski więc znajdziesz ich w ksiażce M. Covela

    Ten cytat Ganna powinien wisieć przy drzwiach każdego forum o inwestowaniu 🙂 Choć bardziej jako memento niż idea.
    Ale wszelkie deklaracje o szlachetności tam gdzie w grę wchodzą pieniądze traktowałbym mimo wszystko nieco z rezerwą. Głownie dlatego że jednak sporo śmieci sprzedaje się tu za pieniądze. Dlatego tak podkreślam – najpierw testować potem używać, nie odwrotnie.

  5. rumek

    jestem początkującym inwestorem, ale starym handlarzem targowym i zastosowałem bardzo prostą zasadę, która jak na razie bardzo dobrze się sprawdza.
    kupuje towar (czytaj akcje) za stałą kwotę i sprzedaje z ustalonym zyskiem ( dla mnie 50% w zupełności wystarcza)
    akcje ktore spadają lub nie rosną trzymam w portfelu jak towar na targu (każdy dobry handlaż nie sprzeda towaru bez zysku , a tym bardziej ze stratą)
    jedyny mankament tej metody to czas, można taki % uzyskać w ciągu 2-3 sesji, ale na niektóre akcje czekam do dziś i jestem 50% do tyłu
    jeśli jednak przestrzega się zasady sprzedaży tylko tych z 50% zyskiem to metoda po jakiś czasie się sprawdza

  6. gzalewski

    Bardzo trudno wytłumaczyc jest niektórym motywy własnych działań. Zwlaszcza jesli wiążą sie z przekazywaniem wiedzy. Uwielbiam takie zdanie Stanisława Ulama (tego od metody Monte Carlo) “najlepszą metodą dogłębego poznania przedmiotu jest próba przkazania swojej wiedzy innym”.
    Dotyczy to i tradingu i matematyki i fizyki i wielu innych dziedzin zycia. Takich o których moglibysmy powiedziec “po co to robisz, przeciez jesli to umiesz, to powinienes zachowac to dla siebie, a nie dzielic sie z innymi”

    A juz tak blizej tradingu to fajnie o tym napisał niegdys Larry Williams, zapytany dlaczego prowadzi swoje kursy i wydaje ksiązki “na rynku nigdy nie wiesz, kiedy jest gwiazdka, a z tych dodatkowych aktywnosci mozesz miec stały dochód” (to bardzo luźno zapamietany cytat, KatHay pewnie zna go dosłownie 😉 )

  7. astanczak

    Moja motywacja jest stosunkowo prosta. Traktuję to w kategoriach rozmowy. Już na starcie zakładam, że pojawi się osoba, która zmusi mnie do zweryfikowania własnych wyobrażeń lub będzie musiała zweryfikować swoje własne. W ostateczności każdy pójdzie w swoją stronę, ale wiedza/opinia będzie skonfrontowana. Bez tego bardzo łatwo można zapętlić się w przekonaniu, że tylko ja mam rację.

  8. micek

    :))

  9. Jacek

    Właśnie czytam "Trend following". Autor opisuje tam kilku liderów Turtles, którzy obecnie zarządzają wielkimi funduszami. Ich osiągnięcia można było śledzić na http://www.iasg.com/ ale teraz wyniki są dostępne tylko dla subskrybentów. Czasem coś napisze sam Covel na ten temat na http://www.turtletrader.com/list.html. Tak więc wydaje mi się, że metody turtles sprawdzają się mniej więcej, po pewnych modyfikacjach, ale w tradingu na dużą skalę – przy portfelu zdywersyfikowanym na 20 rynkach. Ograniczając się do naszego podwórka – chyba nie ma większych szans wytrzymać psychicznie DD przy takiej grze.

  10. kathay

    @ rumek

    Niestety nie jest wyjątkiem sytuacja, w której po spadkach kurs akcji dochodzi do ceny z hossy dopiero po latach albo czasem nigdy.
    Miej na uwadze że może dojść do takiego stanu gdy zostaniesz z zamrożonym kapitałem na lata. Zwykle w takich sytuacjach słyszałem zapewnienia o ciepliwości, sile charakteru itd, w praktyce oczywiscie było odwrotnie. Zyczę wytrwałości.

  11. kathay

    @Jacek

    Każdy DD czyli spadek kapitału jest emocjonalnym wyzwaniem i psychologicznym testem, bez względu na jego wielkość czy rodzaj użytej metody.

  12. Jacek

    tu się nie zgadzam –
    spadek kapitału rzędu 10% można spokojnie przeczekać,
    ale gdy będzie on już miał wartość powyżej 40% to już jest poważny problem..
    psychologiczny też,
    bo wiekszy od 50% może prowadzić do bankructwa.

  13. gouda

    50% to nic, spadek o więcej niż 100% to jest prawdziwy problem!

  14. kathay

    >> spadek kapitału rzędu 10% można spokojnie przeczekać

    skoro 10 to może i 12 ? to pewnie 15 też ? a czemu nie 17%? do ilu dojdziemy ? oczywiście każdy ma inny próg bólu, dla ciebie 10 znaczy mniej ale ocenianie tego po fakcie nie boli wcale… problem jest gdy właśnie masz na liczniku 10 i nie wiesz co będzie jutro…

    z drugiej strony 10% na futures przestaje mieć sens…
    jeśli założyć docelowo 10 (co zwykle w realu równa się 1,5 raza max DD z testów) więc money management układasz pod jakieś 7%;
    zakładajac, że średnio-porządny stosunek CAGR/maxDD = 1 daje nam to rocznie zysk średni 7% do 10% a więc tylko nieco więcej niż lokaty, a gdzie premia za ryzyko ? teoretyzuję ale nie znam nikogo kto spekulując kontraktami miał max DD 10 %

  15. Jacek

    Ja też nie 😉 raczej kilku co mieli 100%, nie wyłączając siebie ze trzy razy.
    Dlatego 10% DD na kontraktach jest raczej normą i nie ma się czym przejmować.
    Jeśli mam te -10 na liczniku nie wiem co będzie jutro, ale wiem na jaką stratę mogę jeszcze sobie pozwolić pozostając w grze. System mechaniczny też ma swoje wzloty i upadki
    i czasem lepiej jest te drugie po prostu przeczekać. (Łatwo powiedzieć, trudniej wykonać).

  16. rumek

    moja zasada dotyczy akcji(kontrakty, opcje traktuje jak hazard , a każdy hazardzista wcześnie czy później marnie kończy, oczywiście są wyjątki, ale to potwierdza regułę)
    wracając do tematu , nie traktuję giełdy jako pracy z której mam się utrzymywać,
    raczej jako miejsce do pomnażania moich wolnych środków pieniężnych,
    mogę więc spokojnie czekać i nie denerwować się gdy akcje spadają nawet 50%
    zasada kupuj tanio ,sprzedaj drogo sprawdza się tylko wtedy gdy :
    1. mamy własne środki,a nie pożyczone
    2.mamy inne źródło dochodów z którego utrzymujemy siebie i rodzinę
    3.i oczywiście mamy żelazne nerwy (ostatnio przez Emuzykę trochę wystawiłem je na próbę)
    reasumując uważam ,że dobrymi radami piekło jest wybrukowane , ale nigdy nie słuchałem kogoś jeśli jego rada dla mnie przynosiła jemu jakieś profity (to analogia do do zarządających funduszami inwestycyjnymi, którzy radzą nam powierzyć im pieniądze, bo oni się na tym lepiej znają , ale mało mówią o tych prowizjach z których się utrzymją)

  17. Michał S.

    Witam serdecznie

    1) Ad. Rumek: Ta zasada z 50% zyskiem ma jeden poważny mankament w przypadku akcji. Jeżeli to porównać do targu, to podczas hossy kupujesz towar, który można dłużej przechowywać, podczas bessy kupujesz towar o kilkudniowym terminie spożycia:-)
    2) Co do kwestii dzielenia się wiedzą, to myślę, że nie ma co generalizować. Są różni ludzie. Ja na przykład założyłem bloga www.michalstopka.pl o analizie fundamentalnej bo:
    -lubię dzielić się wiedzą
    -mogłem usystematyzować wiedzę
    -prowadzenie bloga "zmusza mnie" do systemtycznej nauki
    -uwagi innych są często bardzo cenne (np. polecana literatura)

    Pozdrawiam

  18. Lucek

    cyt. " Istnieje cała gama strategii, nazywanych discretionary (uznaniowe, intuicyjne). Załóżmy że stałym elementem jest w nich określony sposób otwarcia pozycji, natomiast moment zamknięcia określam uznaniowo, wg swojej wiedzy i możliwości. Nawet jeśli dzięki temu zarabiam to, czy ktoś komu to zdradzę, będzie w stanie również? ? "

    uwierzyć? Nie będzie.

  19. irek_m

    while (1)
    {
    pomysł -> realizacja (dyscyplina) -> kontrola (konsekwencja) -> poprawki.
    }

    przykładowy program do robienia zysków na dowolnym rynku 🙂

  20. Gall

    Co to znaczy "DD"?

  21. kathay

    DD to skrót od “Drawdawn” czyli wielkość spadku kapitału od ostatniego najwyższego poziomu.
    Jeśli zainwestowałeś 1000 zł i pomnożyłeś go do 2000 zł po czym straciłeś 500 zł to DD liczysz od najwyższego poziomu czyli 2000 i wynosi on:
    DD=500/2000=25%

  22. Maciej

    Wg. mnie z inwestowaniem na giełdzie jest jak z większością sposobów na zarabianie: Nie ma tajemnej wiedzy a jedynie ciężka praca i ciągła nauka.
    Jest mnóstwo poradników dotyczących każdego prawie rodzaju biznesu a sukces odnoszą tylko niektórzy i to z reguły Ci najwytrwalsi i najbardziej pracowici.
    Pisarze poradników swoją drogą zarabiają jako autorzy i często znają swoją działkę całkiem dobrze, ale lepiej idzie im pisanie – trochę tak jak z trenerami w sporcie. Dzięki poradnikom można dobrze zacząć i rozwijać umiejętność inwestowania ale raczej nie ma w nich tajnego sposobu.

    w przypadku giełdy to zjawisko jest jeszcze bardziej prawdziwe – aby osiągać ponadprzeciętne zyski, trzeba wykorzystywać istniejącą nieefektywność rynku a każda systematycznie występująca nieefektywność jest prędzej czy później likwidowana przez arbitraż. Warren Buffet jest raczej dobrym managerem niż inwestorem – warto zauważyć, że w bardzo wielu firmach przejmuje on pakiety umożliwiające wprowadzenie przedstawiciela do rady nadzorczej, następnie zmienia on działanie przedsiębiorstwa na bardziej efektywne i czeka aż rynek wyceni jego nową wartość i wtedy sprzedaje. Małemu inwestorowi pozostaje jedynie inwestowanie za Warrenem w nadziei, że poprawi on funkcjonowanie spółek które kupił.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *