Wykres dnia: Inne spojrzenie na S&P500
Przed tygodniem odnotowaliśmy, iż zadyszka spółek technologicznych z koszyka MAG7 zaczyna zagrażać przyszłości hossy. Dla równowagi warto spojrzeć na ostatnią przecenę przez pryzmat uatrakcyjnionych wycen, które powodują, iż liderzy hossy zaczynają lokować się w położeniu ciekawym na tle rynku.
W zakończonym tygodniu DJIA wyznaczył nowe, historyczne maksima w rejonie 49633 pkt., co oznacza, iż w perspektywie intra znalazł się ledwie 0,7 procent od psychologicznej bariery 50000 pkt. Dla bardziej konserwatywnych graczy – skupiających się na poziomach zamknięcia – piątkowy finisz w rejonie 49590 pkt. ulokował indeks ledwie 0,8 procent od kolejnego kamienia milowego w historii DJIA.
Dwa pierwsze tygodnie nowego roku nie mogły być ciekawsze. Ledwie poszliśmy spać po grudniowym świętowaniu doskonałego roku na giełdach, a już obudziliśmy się w świecie, w którym prezydent jednego państwa porywa prezydenta innego. W tym czasie WIG20 ugrał zwyżkę o przeszło 3 procent, gdy niemiecki DAX zyskał niemal 4 procent. Nawet nudny amerykański DJIA zdołał dołożyć przeszło 3 procent. Możliwe, iż w tym całym zamieszaniu bycie inwestorem giełdowym jest jednym z miejsc, w których można szukać schronienia.
Początek grudnia może jawić się jako okres nieco przedwczesnych podsumowań roku, ale tegoroczny zwycięzca jest już niemożliwy do dogonienia przez resztę świata.
Dużymi krokami zbliża się najważniejsze wydarzenie środkowej części listopada, którym będzie publikacja raportu kwartalnego spółki Nvidia. Ostatnia część koszyka Magnificent Seven ogłosi wyniki w środę po sesji na giełdach amerykańskich i już dziś można założyć, że reakcje inwestorów zdominują zachowanie rynków na finałowych sesjach tygodnia.
Mówią, że historia się nie powtarza, ale rymuje, więc odnotujmy moment, w którym rymuje się całkiem ładnie.
Jak zawsze po rozpoczęciu IV kwartału na rynkach pojawiają się pytania o dobrą końcówkę roku i finalnie wpisania się giełd w anomalię kalendarzową znaną jako rajd Świętego Mikołaja. Spojrzenie na S&P500 przez pryzmat zmiennej, które w bieżącym roku narzuca się szczególnie mocno – ilość nowych ATH – pozwala na pewną dawkę optymizmu.
Ostatnie przygody Grzegorza Zalewskiego w Internecie i cykl na blogach o oszustwach na tym polu są dobrym momentem, żeby przypomnieć banalną prawdę – szukanie swojej ścieżki na rynku jest dla garstki, która ma czas na samodoskonalenie na tym polu. Dla niemal wszystkich najlepszym rozwiązaniem pozostanie obecność na rynku jako takim i zapomnienie o całym szumie, który generują politycy, internet, media branżowe, a nawet poszczególne spółki.