W grudniu 2009 roku inwestorzy czytali komunikat bieżący giełdowej spółki, w którym poinformowała o przejęciu firmy wydającej tygodnik opinii. Po krótkim opisie transakcji komunikat przedstawił przejęte przedsiębiorstwo.
W ostatnich dwóch zdaniach można przeczytać: Według danych cennikowych Expert Monitora (bez uwzględniania rabatów i autopromocji) w ub. r. „Wprost” (AWR „Wprost”) zarobiło 98,7 mln zł. Dla porównania – „Newsweek Polska” (Axel Springer Polska) – 123,2 mln zł i „Polityka” („Polityka” Spółdzielnia Pracy) – 108,1 mln zł.
Jak, Waszym zdaniem, inwestorzy zrozumieli fragment o tym, że „Wprost” (AWR „Wprost”) zarobiło 98,7 mln złotych? Czy zinterpretowali tę wartość jako zysk netto? Inny rodzaj zysku? Czy pomyśleli, że 98,7 mln zł to wartość przychodów? A może wiedzieli, że są to tzw. cennikowe wpływy z reklam (bez uwzględnienia rabatów i autopromocji), które w niewielkim stopniu informują o sytuacji finansowej przejmowanej spółki?
W 2008 roku przychody AWR Wprost wyniosły 51,3 mln zł, a strata netto wyniosła 6,5 mln zł.
Z opublikowanych wiele miesięcy później komunikatów wynikało, że AWR Wprost osiągnęła w 2009 roku 35,1 mln zł przychodów i zanotowała 9,6 mln zł straty brutto.
W sierpniu 2010 roku KNF nałożyła 100 000 złotych kary na spółkę Platforma Mediowa Point Group SA za rażące niedopełnienie obowiązków informacyjnych polegające na nierzetelnym sporządzeniu raportu bieżącego, które fragment przytoczyłem. Cytuję KNF: w raporcie została podana mogąca wprowadzić inwestorów w błąd informacja, że „według danych cennikowych Expert Monitora (bez uwzględnienia rabatów i autopromocji) w ub. r. WPROST zarobiło 98,7 mln zł” bez podania informacji wyjaśniającej, że nie jest to wynik finansowy Agencji Wydawniczo – Reklamowej Wprost sp. z o. o. za 2008 r. KNF w ustaleniu wysokości kary wzięła pod uwagę straty emitenta w 2009 roku.
Co ciekawe, kilka miesięcy później KNF nałożyła także 100 000 złotych (maksymalna wysokość) kary na prezesa zarządu Platformy Mediowej Point Group SA – Michała Lisieckiego, za rażące naruszenie obowiązków informacyjnych spółki publicznej. To prezes Lisiecki podpisał się pod kontrowersyjnym raportem jako osoba reprezentująca spółkę.
Czy zgadzacie z decyzją Komisji Nadzoru Finansowego?
W odniesieniu do spółki, zgodził się z tą decyzją Naczelny Sąd Administracyjny, który podtrzymał karę nałożoną na spółkę (nie wiem co się dzieje z karą nałożoną na prezesa – pan Lisiecki zapowiadał odwołanie od obydwu decyzji KNF). W skardze kasacyjnej do NSA spółka podkreślała, że miała tylko 24 godziny na przygotowanie informacji o przejęciu, a w okresie między Świętami a Nowym Rokiem dane Expert Monitora były jedynymi dostępnymi i wiarygodnymi informacjami.
To zdumiewająca linia obrony ponieważ sugeruje, że spółka przejęła AWR Wprost bez posiadania informacji o wynikach finasowych przejmowanej firmy w 2008 roku czy w pierwszych 3 kwartałach 2009 roku (albo przynajmniej w pierwszym półroczu 2009 roku).
Cytuję PAP: Naczelny Sąd Administracyjny uznał, że informacje podane przez Point Group nie były prawdziwe, rzetelne ani kompletne, bo nie dawały pełnego obrazu kondycji spółki AWR Wprost.
NSA wyjaśnił, że zgodnie z przepisami Point Group miała obowiązek jedynie podać w raporcie podstawową charakterystykę nabywanych aktywów, a nie wyniki finansowe ani dane statystyczne dotyczące finansów. Jeśli spółka zdecydowała się zamieścić takie informacje w raporcie, to powinna była przedstawić je starannie – stwierdził NSA.
Zgadzam się z rozumowaniem KNF i NSA. Cennikowe wpływy z reklam są bardzo słabym miernikiem sytuacji finansowej spółki wydawniczej a taką informacją zainteresowani byli akcjonariusze PGM. Jeśli spółka giełdowa chciała przybliżyć swoim akcjonariuszom sytuacją przejmowanego podmiotu to powinna zrobić to w sposób staranny i rzetelny. Ocenę rzetelności raportu PGM pogarsza olbrzymia dysproporcja pomiędzy rzeczywistymi wynikami finansowymi a jedyną wartością – 98,7 mln zł wpływów cennikowych z reklam, którą przekazano w komunikacie.
Reakcja Komisji Nadzoru Finansowego na komunikat bieżący PGM wzbudza inne wątpliwości. Po pierwsze, proszę zwrócić uwagę na sprawność działania KNF. Decyzja w sprawie spółki, w raczej mało kontrowersyjnej sprawie, zapadła po 8 miesiącach, decyzja o karze dla prezesa po 15 miesiącach!
Po drugie, powstaje ważne pytanie: czy w przypadku naruszenia obowiązków informacyjnych instytucje regulacyjne powinny karać spółki (a więc akcjonariuszy) czy pracowników spółki odpowiedzialnych za rzetelne wypełnianie tych obowiązków? Niektórzy inwestorzy mogą sugerować, że wprowadzeni w błąd nierzetelnym raportem akcjonariusze muszą jeszcze ponosić stratę z powodu spadku wartości spółki, której wyniki obciążone są nałożoną karą. Co prawda, jeśli weźmiemy pod uwagę sprawność instytucji regulacyjnych i przeciętny okres trwania inwestycji na rynku akcyjnym, to może się okazać, że wprowadzeni w błąd przez spółkę akcjonariusze to nie ci sami akcjonariusze, których spółka płaci karę, ale nie rozwiązuje to zasygnalizowanego problemu.


Dodaj komentarz