Wykres dnia: Za którymś razem się uda?

Rok 2024 był czwartym rokiem z rzędu, w którym rynki wschodzące wyraźnie przegrały z amerykańskim rynkiem akcji.

MSCI EM indeks zyskał w ubiegłym roku 4% przy stopie zwrotu z S&P 500 na poziomie 23%. Jak podaje Bloomberg, w ostatnich 12 latach rynki wschodzące tylko raz wygrały z S&P w kategorii rocznej stopy zwrotu – ostatnio w 2017 roku. W tym okresie, od końca 2012 roku, S&P wygenerował dla inwestorów 430% w ujęciu total return. Rynki wschodzące wypracowały dla inwestorów 10 razy mniej.

Wykres dnia, za Bloomberg, pokazuje zmagania rynków wschodzących z S&P 500 w ostatnich 12 latach:

Za Bloomberg

Jeśli popatrzymy na wykres MSCI Emerging Markets Index, to dostrzeżemy, że jest on na poziomach sprzed globalnego kryzysu finansowego. To niemal dwie stracone dekady. Można argumentować, że za tę słabość w dużym stopniu odpowiada słabość chińskiego rynku akcyjnego, z około 30% udziałem w indeksie. W koszyku rynków akcyjnych państw wschodzących liczba przegranych przeważa nad liczbą wygranych.

Tak długa i tak wyraźna słabość rynków wschodzących wzbudza dwie diametralnie odmienne reakcje u inwestorów indywidualnych. Część inwestorów rzuca ręcznik i akceptuje dominację amerykańskiego rynku, który skupia największe, najbardziej zaawansowane technologicznie i najbardziej zyskowne korporacje na świecie. Dla amerykańskich inwestorów oznacza to koniec z dywersyfikacją geograficzną w postaci ekspozycji na rynki wschodzące.

Dla inwestorów z rynków wschodzących oznacza to zwiększanie ekspozycji na rynek amerykański. Takie działanie z jednej strony zwiększa dywersyfikację geograficzną ich portfeli i zmniejsza gigantyczne na niektórych rynkach skrzywienie lokalne, czyli ekspozycję na lokalny rynek kilkadziesiąt czy kilkaset razy większą niż jego udział w globalnym rynku akcyjnym. Z drugiej strony daje im ekspozycję na rynek akcyjny, który w ostatnich latach generował bardzo atrakcyjne stopy zwrotu.

Druga postawa to granie pod zmianę trendu, pod moment, w którym dominacja rynku amerykańskiego zakończy się, a rynki wschodzące znów będą miały swoje pięć minut. Taką postawę wspiera coraz większa luka w wycenie pomiędzy rynkami wschodzącymi a S&P 500. Te pierwsze notowane są przy wskaźniku C/Z na poziomie 20, podczas gdy S&P ma wskaźnik C/Z na poziomie 35. Trudno to sobie wyobrazić, ale przed globalnym kryzysem finansowym to rynki wschodzące notowane były z wyraźną premią wobec S&P 500.

Która z tych postaw okaże się bardziej zyskowna? To zależy od tego, czy rynek będzie zwracał większą uwagę na jakościową przewagę amerykańskich spółek, czy na coraz większą lukę w wycenie pomiędzy S&P 500 a indeksami rynków wschodzących.

Podziel się tym artykułem:

Polecamy

Autorzy

Najnowsze komentarze

  1. @ Czytelnik To są interesujące pytania ale wymagają dobrej, "długiej", bazy danych z notowaniami amerykańskich spółek.

  2. 1. Czy takie same zależności/zachowania kursów można zaobserwować w przypadku pojedynczych akcji? Mam tutaj wątpliwości. 2. Kiedy po kilkuletnim boomie…

  3. To jest bardzo ciekawy komentarz, dziękuję. Zastanawiam się teraz, skoro taki spadek oczekiwanych zysków (do 3% w IIQ-2027) jest spodziewany,…

  4. Tak. 12345678901234567890 (te cyferki są tylko dlatego, że tak krótki komentarz nie był akceptowany) 🙂

Tagi

Najnowsze wpisy

Komentarze

3 odpowiedzi na “Wykres dnia: Za którymś razem się uda?”

  1. Awatar Simon

    Ciekawa puenta, pewnie nikt się takiej nie spodziewał 🙂

  2. Awatar paaulinka
    paaulinka

    Przekładając owa puentę "z Polskiego na nasze": Niektórzy inwestorzy próbują łapać spadający nóż zwiększając ekspozycję na rynki wschodzące. Okaże się czy złapią czy utnie im ręce (kolejny raz).

  3. Awatar _dorota
    _dorota

    Ten post powinien zostać usunięty.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *