Chwila relaksu z nieskomplikowaną strategią 🙂
Podpatrzyłem ją lata temu gdzieś na stronach Lindy Raschke lub jakimś artykule jej autorstwa. Linda lubuje się w technikach swing tradingowych. Polubiłem jej podejście po przeczytaniu książki napisanej z Larry Connorsem, do której będę wracał: „Street smarts”. Linda znalazła się w gronie luminarzy przepytywanych przez Schwagera w serii Market Wizards (Czarodzieje Rynku). Do dziś pamiętam tytuł podrozdziału z jej wywiadem : Reading the music of the markets (Czytanie muzyki rynków). A kto powiedział, że trading nie może być przy okazji romantyczny ? 🙂
Prostota metody, którą pokażę, a której nazwy nie pamiętam, jest tak porażająca, że w zasadzie poza wykresem nie trzeba słów. Ale dodam kilka zdań komentarza mimo to.
Oto ona:

Po pierwsze – stoi za nią logika związana z motoryką rynków a to wystarczy by przekonać się do dowolnej metody. Mamy oto świecę/sesje o wyższej niż przeciętna rozpiętości cen. Na wykresie wskazana jako „świeca zewnętrzna” z zaznaczonymi na czerwono ekstremami – minimum i maksimum. Zaraz po niej przychodzi niezdecydowanie – kolejne sesje zwane wewnętrznymi, w całości zawartymi w jej obrębie. Rynek kłębi się w miejscu, akcja nic nie wyjaśnia, rośnie zniecierpliwienie, często również wraz z ilością pozycji (tutaj mamy wykres pary foreksowej), wszyscy oczekują szybkich wyjaśnień, zachodzą w głowę nad poprawnością zleceń, uzależnieni zwiększają ilość wypalonych cygar, pozornie zrelaksowani szybciej zmieniają położenie nóg na biurku.
Ważne, by tych sesji wewnętrznych było więcej niż 1. W końcu następuje eksplozja, wzajemne tratowanie i ucieczka tych co źle obstawili. Otwieramy długa pozycję na sesji oznaczonej strzałką, na poziomie maksimum sesji zewnętrznej + 1,2 tiki.
Stop broniący przed stratami po przeciwnej stronie minus 1-2 tiki.
Ciąg dalszy jak kto lubi…
Trafność oczywiście zależy od preferowanych taktyk obronnych. Na pewno nie 100%, zdarza się nie raz, że wybicie potrafi być fałszywe. Dokładnie tak samo jak we WSZYSTKICH innych strategiach. To po prostu część tego biznesu, trzeba nauczyć się z tym żyć.
Układ taki nie zdarza się zbyt często, ale kto mówił, że na rynku należy być cały czas? To może być również dodatkowe uzupełnienie dla innych technik albo metoda na powrót na rynek po wyrzuceniu wcześniejszym z trendu.
Co istotne – tak prosta taktyka pokazuje coś co potrafią mistrzowie kung fu : daj mu grzebień, pogrzebacz, deskę albo cep lub cokolwiek a on i tak rozprowadzi przeciwników w efektownym stylu. Strategię tradingową można zrobić naprawdę ze wszystkiego! Nawet z jednej świecy charakterystycznie ułożonej albo o szczególnym wyglądzie. I naprawdę nie pogorszy to wyników w porównaniu do innych, wysublimowanych technik! Złoto jak zwykle jest ukryte w prowadzeniu ryzyka…
Miłego czytania rynkowej muzyki~!
—Kat—


Dodaj komentarz