W styczniu ceny srebra sięgnęły 120 USD za uncję, a cena kruszcu notowała 70% stopę zwrotu w ujęciu od początku roku po tym, jak w 2025 roku wzrosła w tempie trzycyfrowym.
Dużą popularnością w inwestycyjnych mediach społecznościowych cieszyły się wtedy rynkowe analizy łączące motywy makroekonomiczne, geopolityczne i monetarne ze studium struktury rynku srebra oraz oceną biznesu konkretnych spółek z branży producentów srebra. Wspomniane opracowania wzbudzały wrażenie swoją złożonością i przyciągały uwagę tym, że dotyczyły najgorętszego wtedy segmentu rynku finansowego.
Na pierwszy rzut oka trudno o bardziej „zasłużone” zyski niż te wypracowane dzięki takiemu rynkowemu podejściu. Za zyskiem stoi narracja, analiza, złożony proces decyzyjny.
Analizy schodzące do poziomu szczegółów, a jednocześnie posiadające dużą rozpiętość tematyczną i obejmujące wiele segmentów rynku, cieszą się ogromnym szacunkiem inwestorów. Jeśli dodatkowo okazują się poprawne, to zapewniają autorowi uznanie i związane z nim „zasięgi”.
A jednak z punktu widzenia zwykłego inwestora końcowy efekt jest nieodróżnialny od zysku osiągniętego w banalny sposób.
Zarobione na rynku pieniądze mają identyczną wartość – niezależnie od tego, w jaki sposób zostały zarobione. Rynek finansowy, w przeciwieństwie do łyżwiarstwa figurowego, nie premiuje stylu.
Tymczasem inwestorzy wykazują silne preferencje co do tego, jak chcą zarabiać. W obecności na rynku przestaje chodzić tylko o pieniądze, a znaczenie zaczyna mieć historia stojąca za zyskiem. Problem polega na tym, że historia nie ma żadnej wartości pieniężnej.
Na przykład można odnieść wrażenie, że wielu inwestorów wyżej ceni zyski z kontrariańskich wejść niż „nudnego” podążania za trendem. Kontrariańskie zagrania też nie są jednakowo oceniane. Dużo większym szacunkiem cieszą się pieniądze zarobione na „shortowaniu” rynku. Jeśli krótka sprzedaż dotyczy dynamicznie rosnących aktywów, które w przekonaniu części rynku są w fazie bańki spekulacyjnej, to ewentualne zyski z takich zagrań wzbudzają wyjątkowo duży poklask w inwestycyjnych mediach społecznościowych.
W rzeczywistości 1000 zł zysku z trzymania w portfelu brokera FX warte jest tyle samo co 1000 zł zysku zarobione na kilkunastu próbach „złapania” szczytu notowań złota.
Na osobną wzmiankę zasługuje w tym kontekście lekceważący stosunek części inwestorów do tzw. „łatwych pieniędzy”, czyli de facto zysków z długoterminowego trzymania w portfelu „dobrych” spółek i ignorowania ruchów szerokiego rynku oraz chaotycznego otoczenia informacyjnego.
Nie ma też znaczenia, czy pieniądze zarabia się, używając „prostych” strategii, jak pasywne inwestowanie „kup i trzymaj”, czy używając złożonych modeli z kilkunastoma zmiennymi.
Z punktu widzenia przelewów, które inwestor dokonuje z rachunku inwestycyjnego, nie jest też ważne źródło przewagi rynkowej. Może nią być dobra selekcja spółek do portfela wynikająca z warsztatu analitycznego, a może nią być coś tak banalnego jak zdolność do trzymania „zwycięzców” w portfelu, którzy zostali wcześniej odnalezieni przez innych inwestorów czy analityków. Tak długo, jak przewaga jest trwała, nie ma znaczenia, skąd się wywodzi.
Część inwestorów wyżej ceni dynamiczne inwestowanie: wysoką zmienność krzywej kapitału, szybkie rajdy w górę i duże obsunięcia. W ich opinii tak właśnie wyraża się jakość „tradera”. Rzeczywiste znaczenie ma zgromadzony na końcu drogi inwestycyjnej kapitał, a nie droga, którą przebył inwestor.
Skąd się biorą takie preferencje inwestorów? Dlaczego inwestorzy nie chcą zarabiać w dowolny sposób, lecz preferują konkretne „typy zysków”?
Część ludzi potrzebuje satysfakcjonującej narracji. Inwestorzy chcą opowieści w stylu „rozgryzłem rynek”. Zysk, który oceniają jako prosty, nie daje im satysfakcji intelektualnej.
Styl inwestycyjny może stać się częścią tożsamości. Inwestor może na przykład zacząć myśleć o sobie „jestem spekulantem” i unikać długoterminowych czy fundamentalnych zagrań jako sprzecznych z jego inwestycyjnym powołaniem. Inwestycyjne etykiety mogą stać się bardzo trudne do porzucenia, a często powstają w początkowym okresie obecności na rynku.
Skomplikowane strategie dają poczucie kontroli. Proste podejścia mogą wydawać się „zbyt łatwe, by działały”. Nie budują też ego i poczucia własnej wartości jak zyski osiągnięte dzięki złożonym strategiom.
Niektóre podejścia inwestycyjne cieszą się większym prestiżem. Skuteczne zagranie oparte na wieloaspektowej analizie makro wzbudza więcej szacunku niż zwyczajne znalezienie małej spółki ze zdrowym, rosnącym biznesem i kompetentnym zarządem.
Wszyscy ludzie mają potrzebę wyjątkowości. Dla części inwestorów popularne strategie mogą być psychologicznie mniej atrakcyjne, bo chcą zarabiać inaczej niż wszyscy.
Część inwestorów chce łączyć inwestowanie z chęcią przeżywania intensywnych emocji. Oczekują zmienności, wzlotów i upadków, szybkich decyzji. Nudne inwestowanie nie zaspokaja ich potrzeb, bo od inwestowania oczekują i zysków, i rozrywki.
W efekcie wielu inwestorów wybiera strategie dla satysfakcji, a nie dla wyniku, komplikuje to, co mogłoby być proste, i porzuca działające podejścia, bo są nudne.
Istnieje kolosalna różnica pomiędzy dopasowaniem inwestycyjnego stylu do finansowych, emocjonalnych i intelektualnych możliwości a dopasowaniem go do wyobrażeń o tym, jak powinno wyglądać „genialne” inwestowanie. Zwłaszcza jeśli te wyobrażenia powstały na przykład w wyniku lektury inwestycyjnych mediów społecznościowych.


Niezależnie, DM BOŚ S.A. zwraca uwagę, że inwestowanie w instrumenty finansowe wiąże się z ryzykiem utraty części lub całości zainwestowanych środków. Podjęcie decyzji inwestycyjnej powinno nastąpić po pełnym zrozumieniu potencjalnych ryzyk i korzyści związanych z danym instrumentem finansowym oraz rodzajem transakcji. Indywidualna stopa zwrotu klienta nie jest tożsama z wynikiem inwestycyjnym danego instrumentu finansowego i jest uzależniona od dnia nabycia i sprzedaży konkretnego instrumentu finansowego oraz od poziomu pobranych opłat i poniesionych kosztów. Opodatkowanie dochodów z inwestycji zależy od indywidualnej sytuacji każdego klienta i może ulec zmianie w przyszłości. W przypadku gdy materiał zawiera wyniki osiągnięte w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika na przyszłość. W przypadku gdy materiał zawiera wzmiankę lub odniesienie do symulacji wyników osiągniętych w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika przyszłych wyników. Więcej informacji o instrumentach finansowych i ryzyku z nimi związanym znajduje się w serwisie bossa.pl w części MIFID: Materiały informacyjne MiFID -> Ogólny opis istoty instrumentów finansowych oraz ryzyka związanego z inwestowaniem w instrumenty finansowe.