Jeśli coś można użyć, zostanie użyte

Od tygodnia oglądam Dopesick – miniserial o epidemii uzależnienia od opiatów w USA i roli, którą w jej powstaniu odegrał producent leku OxyContin – Purdue Pharma.

W jednym z odcinków zeznający przed komisją Kongresu lekarz przypomina o medycznej regule, która brzmi: „Jeśli istnieje lek o potencjale nadużycia, który jest szeroko dostępny, będzie on szeroko nadużywany.”

Przypomniałem sobie o tym stwierdzeniu, gdy wczoraj w depeszy PAP przeczytałem wypowiedź premiera Donalda Tuska z konferencji prasowej poświęconej między innymi gospodarczym konsekwencjom wojny w Iranie. Premier powiedział:

„Orlen użyje narzędzi dostępnych dla niego, też narzędzi – powiedziałbym – finansowych, na przykład związanych z marżą, tak aby ewentualne skoki cen ropy na giełdach światowych nie odbiły się w sposób masywny i bardzo dokuczliwy na cenach paliwa w Polsce.

Nie możemy oczywiście zagwarantować nienaruszalności cen w tym czasie. Wojna ma swoje konsekwencje na rynkach globalnych i Polska nie będzie tutaj izolowana od tego, co się dzieje, ale spółki, które są w tym czy innym stopniu pod kontrolą państwa, będą miały na uwadze, aby łagodzić ewentualne skutki podwyżki cen ropy na rynkach światowych. Mogę to państwu zagwarantować.”

Łatwo się domyśleć, że inwestorzy uznali wypowiedź premiera za cenotwórczą. W niecałe pół godziny kurs spółki, która do tej pory traktowana była przez rynek jako jeden z „wygranych” wojny w Iranie, osunął się o ponad 4% – z 119 zł na 114 zł.

W poniedziałek Orlen wzrósł o 5% i był najsilniejszą spółką w WIG20. Inwestorzy oczekiwali, że Orlen skorzysta na wyższych cenach ropy naftowej, gazu ziemnego i materiałów ropopochodnych, na przykład oleju napędowego.

Wtorkowa wypowiedź premiera sugeruje, że Skarb Państwa – główny akcjonariusz spółki, sprawujący nad nią kontrolę – będzie oczekiwał, że spółka „poświęci swoje marże”, by stworzyć dla konsumentów tarczę i przynajmniej częściowo zneutralizować skok cen paliw.

W grudniu zwróciłem uwagę na raport analityków DM BOŚ „Strategia Rynkowa na 2026 rok – Polska”, w którym autorzy rozważali między innymi przyczyny „polskiego dyskonta”, czyli trwale niższych wycen polskich akcji od innych rynków z koszyka rynków wschodzących. Analitycy podali także potencjalne powody, dla których w ostatnich kilku latach „polskie dyskonto” wyraźnie się zmniejszyło.

W obydwu powyższych kwestiach kluczową rolę odgrywały:

  • struktura właścicielska największych spółek z GPW – duża liczba firm kontrolowanych przez Skarb Państwa
  • struktura sektorowa blue chipów z GPW – duża liczba firm z sektorów narażonych na wysokie ryzyko regulacyjne

Analitycy podkreślili, że polski rynek narzuca inwestorom ekstremalnie wysoką ekspozycję na ryzyko polityczne i regulacyjne. W jaki sposób te ryzyka materializowały się w ostatnich latach? Między innymi poprzez „narzucany z rządu” udział giełdowych spółek kontrolowanych przez Skarb Państwa w „tarczach konsumenckich”, których celem było obniżenie cen paliw, energii elektrycznej czy zmniejszenie obciążeń kredytowych (wakacje kredytowe).

Polscy inwestorzy mogą wymienić inne ryzyka polityczne związane ze spółkami kontrolowanymi przez Skarb Państwa: polityczne nominacje menedżerskie, motywowane politycznie plany inwestycyjne i akwizycje, niestabilną politykę dywidendową, chaotyczne otoczenie informacyjne, w którym ekstremalnie cenotwórcze informacje docierały na rynek „nieoficjalnymi” kanałami – na przykład przez konferencje prasowe i wywiady politycznych decydentów.

Rynkowi komentatorzy podkreślają, że jednym z powodów zmniejszenia się „polskiego dyskonta” było przekonanie wielu inwestorów, przede wszystkim zagranicznych inwestorów instytucjonalnych, że wyłoniony po wyborach z 2023 roku rząd będzie bardziej prorynkowy. Inwestorzy oczekiwali między innymi, że notowane na GPW spółki kontrolowane przez Skarb Państwa nie będą traktowane jak narzędzia do realizacji rządowej polityki gospodarczej.

Wczoraj po raz kolejny przekonali się, że żaden polityk, nawet najbardziej prorynkowy, dobrowolnie nie zrezygnuje z możliwości wykorzystania kontrolowanej przez Skarb Państwa spółki do realizacji ważnych z politycznego punktu widzenia celów gospodarczych. Krótko mówiąc, każdy gospodarczy wehikuł nadający się do realizacji celów politycznych w końcu zostanie do tego użyty.

Należy podkreślić, że nie był to pierwszy raz, gdy premier Donald Tusk deklaruje aktywne wykorzystywanie kontrolowanych przez Skarb Państwa giełdowych spółek do realizacji ważnych celów gospodarczych – innych niż maksymalizacja zysku dla wszystkich akcjonariuszy.

W kwietniu 2025 roku powiedział na Europejskim Forum Nowych Idei:

„Co jest zadaniem państwowego menedżera, nawet jeżeli stoi na czele giełdowej spółki? Jego pierwszym zadaniem, np. w przypadku spółki energetycznej, jest zapewnienie państwu polskiemu bezpieczeństwa energetycznego, polskim (…) gospodarstwom domowym, przedsiębiorcom – możliwie taniej energii i powszechnie dostępnej. Niekoniecznie maksymalizacja zysku spółki Skarbu Państwa.”

Co ciekawe, w tym samym wystąpieniu premiera padły słowa, które zainicjowały spektakularny rajd na akcjach jednej z giełdowych spółek:

„Nic nie stoi na przeszkodzie, żebyśmy uruchomili produkcję zbrojeniową w miejscu, gdzie kiedyś produkowano kotły. Rafako – zdecydowaliśmy już o zainwestowaniu pewnych pieniędzy, by utrzymać to miejsce – Rafako może być takim miejscem.

Nie argumentuję, że poziom politycznego ryzyka dla notowanych na GPW spółek Skarbu Państwa nie zmienia się, że zawsze jest taki sam niezależnie od tego, kto sprawuje władzę. Ugrupowania polityczne znajdują się w różnych miejscach na linii biegnącej od postawy etatystycznej do postawy wolnorynkowej, a to miejsce determinuje częstość i skalę używania spółek Skarbu Państwa z mniejszościowym akcjonariatem giełdowym do realizacji gospodarczych celów rządu.

Argumentuję, że oczekiwanie, iż notowane na GPW spółki Skarbu Państwa będą wolne od ryzyka politycznego, jest myśleniem życzeniowym.

Naiwną mrzonką jest też oczekiwanie, że politycy przestaną udzielać wypowiedzi o potencjalnie cenotwórczym charakterze. Należy odróżnić takie wypowiedzi od stwierdzeń zawierających informacje poufne, czyli konkretne informacje o zdarzeniach biznesowych, do których polityk ma dostęp, a inwestorzy nie mają.

Wypowiedź premiera nie dotyczyła konkretnego wydarzenia biznesowego. Była ogólną deklaracją podejścia Skarbu Państwa do zarządzania spółką, nad którą posiada kontrolę. Można sobie wyobrazić deklarację prezesa spółki o równie dużym poziomie ogólności, która pada w prasowym wywiadzie czy na półotwartej konferencji inwestorskiej.

Nie wyobrażam sobie scenariusza, w którym regulacje zabraniają politykom prezentowania lub komentowania polityki gospodarczej, energetycznej czy obronnej państwa, jeśli taka wypowiedź mogłaby zawierać cenotwórcze informacje. Nie sądzę też, by możliwe było stworzenie sensownego reżimu regulacyjnego zarządzającego tą sferą.

Wykorzystywanie spółek Skarbu Państwa do realizacji rządowych celów nie jest anomalią. Jest funkcją ich struktury własnościowej. A komunikowanie zamierzeń wobec tych spółek jest funkcją demokracji.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. w celu: zapewnienia najwyższej jakości naszych usług oraz dla zabezpieczenia roszczeń. Masz prawo dostępu do treści swoich danych osobowych oraz ich sprostowania, a jeżeli prawo na to pozwala także żądania ich usunięcia lub ograniczenia przetwarzania oraz wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania. Masz także prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Więcej informacji w sekcji "Blogi: osoby komentujące i zostawiające opinie we wpisach" w zakładce
"Dane osobowe".

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Opinie, założenia i przewidywania wyrażone w materiale należą do autora publikacji i nie muszą reprezentować poglądów DM BOŚ S.A. Informacje i dane zawarte w niniejszym materiale są udostępniane wyłącznie w celach informacyjnych i edukacyjnych oraz nie mogą stanowić podstawy do podjęcia decyzji inwestycyjnej. Nie należy traktować ich jako rekomendacji inwestowania w jakiekolwiek instrumenty finansowe lub formy doradztwa inwestycyjnego. DM BOŚ S.A. nie udziela gwarancji dokładności, aktualności oraz kompletności niniejszych informacji. Zaleca się przeprowadzenie we własnym zakresie niezależnego przeglądu informacji z niniejszego materiału.

Niezależnie, DM BOŚ S.A. zwraca uwagę, że inwestowanie w instrumenty finansowe wiąże się z ryzykiem utraty części lub całości zainwestowanych środków. Podjęcie decyzji inwestycyjnej powinno nastąpić po pełnym zrozumieniu potencjalnych ryzyk i korzyści związanych z danym instrumentem finansowym oraz rodzajem transakcji. Indywidualna stopa zwrotu klienta nie jest tożsama z wynikiem inwestycyjnym danego instrumentu finansowego i jest uzależniona od dnia nabycia i sprzedaży konkretnego instrumentu finansowego oraz od poziomu pobranych opłat i poniesionych kosztów. Opodatkowanie dochodów z inwestycji zależy od indywidualnej sytuacji każdego klienta i może ulec zmianie w przyszłości. W przypadku gdy materiał zawiera wyniki osiągnięte w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika na przyszłość. W przypadku gdy materiał zawiera wzmiankę lub odniesienie do symulacji wyników osiągniętych w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika przyszłych wyników. Więcej informacji o instrumentach finansowych i ryzyku z nimi związanym znajduje się w serwisie bossa.pl w części MIFID: Materiały informacyjne MiFID -> Ogólny opis istoty instrumentów finansowych oraz ryzyka związanego z inwestowaniem w instrumenty finansowe.