Nie wolno ignorować opinii publicznej
Silny nurt spekulacyjny bywa przez pewien czas przytłaczający i powinien być uważnie obserwowany. Zasada jest następująca: działaj ostrożnie wraz z opinią publiczną; działaj odważnie przeciwko niej.
Podążanie za rynkiem, nawet gdy jego podstawy są solidne, jest niebezpieczne – w każdej chwili może się on odwrócić i zniszczyć uczestnika. Każdy spekulant zna niebezpieczeństwo zbyt dużego „towarzystwa” na rynku.Równie istotna jest ostrożność przy grze przeciwko rynkowi. Grając przeciwko rynkowi, należy zachować ostrożność aż do chwili, gdy w umyśle spekulanta pojawia się wahanie i utrata rzekonania. Wedy jednak rynek należy zaatakować zdecydowanie, wykorzystując pełnię siły, nerwów i kapitału.
Rynek ma puls, na którym ręka spekulanta powinna spoczywać tak, jak ręka lekarza na nadgarstku pacjenta. To bicie pulsu musi wskazywać, kiedy i jak działać.
Sięgnijmy jeszcze raz do eseju Dickinsona G. Wattsa „Spekulacja jako sztuka”. W ubiegłym tygodniu opisywałem ostatnią z jego reguł (Król AI?), teraz czas na wcześniejszą, dotyczącą działania wraz z „tłumem”. To, co pisze Watts, jest w pewnym stopniu logiczne – podążaj za trendem, czyli podążaj za tłumem, ale bądź przy tym bardzo ostrożny. Z kolei gdy chcesz grać przeciw trendowi – być kontrarianinem – idź na całość.
Powiedzieć, że to odważna strategia, to nic nie powiedzieć. Ale na rynkach znamy mnóstwo przykładów takiego działania. Stanley Druckenmiller wspominał, że gdy pracował wspólnie z Georgiem Sorosem, to on wpadł na pomysł zagrania przeciwko Bankowi Anglii i zajęcia krótkiej pozycji w funcie brytyjskim w 1992 roku. Był jednak bardzo ostrożny, a wtedy Soros przekonał go, że jeśli jest pewien swojej oceny rynku, to powinien iść na całość. Wówczas się udało.
Nieco inaczej wyglądało to na przykład u Michaela Burry’ego. Ten postawił niemal wszystko przeciwko bańce kredytów hipotecznych w USA. Jednak w przeciwieństwie do szybkiego potwierdzenia w przypadku Sorosa, Burry doświadczył presji inwestorów w momencie, gdy jego pozycje były jeszcze stratne. Wielu jego partnerów funduszu obawiało się, że „rynek jeszcze się nie załamał”, i domagało się wycofania środków. Dopiero później, gdy subprime zaczął pękać, ta strategia okazała się być świetnym zagraniem, przynosząc setki milionów dolarów w zyskach. Jednak wielu jego inwestorów nie doczekało tego, wycofując wcześniej pieniądze.
Historia Michaela Burry’ego ma jednak dalszy ciąg. Po sukcesie z lat 2007–2008 wielokrotnie próbował ponownie grać kontrariańsko przeciwko rynkowi. Ostrzegał przed bańkami, nadmiernym optymizmem i systemowymi zagrożeniami. Tym razem jednak rynek nie potwierdzał jego tez. Część pozycji była przedwczesna, inne musiały zostać zamknięte bez zysków. Od 2020 roku ostrzegał przed bańką na rynku spółek technologicznych i niestety bańka wciąż rośnie.
Takich przykładów jest całkiem sporo. Zarządzających, którzy znani byli z kontrariańskiego podejścia, mieli kiedyś spektakularny sukces, a później okazywało się, że ich „nos” zaczął tracić węch: David Einhorn, Julian Robertson, John Paulson. Ba, można tu nawet dołączyć Roberta Prechtera, zwolennika teorii fal Elliotta. Przewidział krach w 1987 roku, zarobił pieniądze, a później latami, a nawet dekadami ostrzegał przed „matką wszystkich krachów”.
Wracając do tezy Dickinsona G. Wattsa. Pamiętajmy przede wszystkim, że ten był traderem na rynkach surowcowych (głównie bawełny). Te oczywiście podlegają modom, bańkom, ale w pewnym momencie przychodzi moment, gdy surowiec staje się zbyt drogi i jego produkcja/wydobycie/hodowla jest nieopłacalna. Wówczas przedsiębiorcy szukają innych, tańszych rozwiązań. W rezultacie kurs musi się załamać. Inaczej wygląda to na rynkach akcji. Tu hossa może trwać i trwać i trwać, i trwać, aż wydarzy się coś zupełnie niespodziewanego…
[Photo by Diana Mialik on Unsplash]

Niezależnie, DM BOŚ S.A. zwraca uwagę, że inwestowanie w instrumenty finansowe wiąże się z ryzykiem utraty części lub całości zainwestowanych środków. Podjęcie decyzji inwestycyjnej powinno nastąpić po pełnym zrozumieniu potencjalnych ryzyk i korzyści związanych z danym instrumentem finansowym oraz rodzajem transakcji. Indywidualna stopa zwrotu klienta nie jest tożsama z wynikiem inwestycyjnym danego instrumentu finansowego i jest uzależniona od dnia nabycia i sprzedaży konkretnego instrumentu finansowego oraz od poziomu pobranych opłat i poniesionych kosztów. Opodatkowanie dochodów z inwestycji zależy od indywidualnej sytuacji każdego klienta i może ulec zmianie w przyszłości. W przypadku gdy materiał zawiera wyniki osiągnięte w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika na przyszłość. W przypadku gdy materiał zawiera wzmiankę lub odniesienie do symulacji wyników osiągniętych w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika przyszłych wyników. Więcej informacji o instrumentach finansowych i ryzyku z nimi związanym znajduje się w serwisie bossa.pl w części MIFID: Materiały informacyjne MiFID -> Ogólny opis istoty instrumentów finansowych oraz ryzyka związanego z inwestowaniem w instrumenty finansowe.