W 2022 r. do Sądu Najwyższego Anglii i Walii trafił pozew złożony przez pięć brytyjskich prywatnych funduszy emerytalnych przeciwko ministrowi finansów oraz Głównemu Urzędowi Statystycznemu Wielkiej Brytanii. Zarządzający zarzucali im, że w wyniku ich bezprawnych działań pieniądze zgromadzone na starość przez 10,5 mln ich klientów będą mniejsze o 90-100 mld funtów, czyli o jakieś pół biliona złotych. Wnioski z tej sprawy mogą zainteresować właścicieli polskich obligacji indeksowanych inflacją EDO i COI.
Te pięć wspomnianych funduszy to BT Pension Scheme Trustees Limited, Marks and Spencer Pension Trust Limited, Ford Pension Scheme for Senior Staff Trustees Limited, Ford Salaried Pension Fund Trustees Limited i Ford Pension Fund Trustees Limited. Zarządzają oni pieniędzmi swoich klientów i istotną ich część zainwestowali oni w brytyjskie obligacje indeksowane inflacją tzw. gilt-y. „Gilt” oznacza po angielsku „pokryty złotem”. Nazwa wzięła się z tego, że brytyjskie obligacje, jeszcze w wersji papierowej, miały ozdobne krawędzie. Wielka Brytania obligacje emituje od XVII w., ale ich wersja z wysokością odsetek uzależnioną od inflacji pojawiła się dopiero 27 marca 1981 r., w reakcji na wysoką inflację lat 70. (na przykład w 1975 r. wyniosła ona 25 proc.). De facto wywłaszczyła ona z części majątku tych, którzy zainwestowali w rządowe obligacje o stałym oprocentowaniu.
Gilt-y miały oprocentowanie uzależnione od wskaźnika inflacji tzw. RPI (ang. Retail Price Index). Był to oficjalny wskaźnik inflacji w Wielkiej Brytanii do 2003 r. Ale później nadal korzystano z niego, ponieważ – tak jak w przypadku gilt-ów – był używany jako punkt odniesienia dla różnych umów. Główny Urząd Statystyczny Wielkiej Brytanii doszedł jednak w 2019 r. do wniosku, że wskaźnik ten źle liczy inflację, zawyżając ją. Dlatego zarekomendował, by zmienić sposób liczenia RSI w taki sposób, by pokrywał się on ze sposobem liczenia innego wskaźnika inflacji, tzw. CPIH (ang. Consumer Prices Index including Housing). W praktyce główna różnica w sposobie liczenia kosztu mieszkania. W CPIH jest on także szacowany na podstawie hipotetycznego czynszu jaki płaciliby właściciele nieruchomości, gdyby ją wynajmowali.
Minister finansów, a dokładnie Kanclerz Skarbu (ang. Chancellor of the Exchequer), którym był wówczas późniejszy premier kraju Rishi Sunak, odmówił zgody na natychmiastową zmianę liczenia wskaźnika RPI. Dlaczego minister finansów Wielkiej Brytanii ma coś do powiedzenia w sprawie tego jak liczyć statystyczne wskaźniki? Dlatego, że takie prawo daje mu „Ustawa o statystyce” z 2007 r. (ang. Statistics and Registration Service Act 2007). A dlaczego daje mu to takie prawo? Ano dlatego, że gilt-y emitowane w latach 1981-2002 zawierały klauzulę, że w przypadku „fundamentalnej” zmiany w sposobie liczenia wskaźnika RPI właściciele gilt-ów mają prawo zażądać ich natychmiastowego wykupienia. A więc kwestia tego jak zmienia się sposób liczenia wskaźnika inflacji w Wielkiej Brytanii ma istotny wpływ na stan finansów państwa. Ostatecznie minister finansów zdecydował, że zmiana w sposobie liczenia wskaźnika RPI nastąpi w 2030 r., a więc wtedy kiedy wszystkie gilt-y z klauzulą pozwalającą na żądanie wcześniejszego wykupienia zakończą swój żywot.
Przedstawiciele funduszy emerytalnych podnosili, że zmiana sposobu liczenia wskaźnika RPI jest zmianą warunków pożyczenia pieniędzy w trakcie trwania umowy. Wyliczyli, że w wyniku tej decyzji ich klienci otrzymają emerytury niższe o 4-9 proc. Większą stratę poniosą kobiety, bo one żyją dłużej i dłużej pobierają świadczenia. Sąd nie podzielił ich stanowiska uznając, że w umowie którą zawierali ci kupując gilt-y po 2002 r. nie było nic co by uniemożliwiało zmianę sposobu liczenia wskaźnika inflacji, albo nakazywało w takim przypadku wypłacić właścicielom obligacji rekompensatę.
Ta sprawa jest także interesująca ze względu na rosnącą popularność w Polsce obligacji indeksowanych inflacją, głównie dziesięcioletnich EDO i czteroletnich COI. Sprawdziłem listy emisyjne tych obligacji i nie ma tam żadnych zabezpieczeń przed istotną zmianą sposobu liczenia inflacji. A więc tak jak w przypadku brytyjskich gilt-ów indeksowanych inflacją, emitowanych od 2003 r. nic nie chroni właścicieli EDO i COI przed taką zmianą liczenia wskaźnika inflacji, która istotnie zmniejszy otrzymywane przez nich odsetki.
W mojej ocenie zagrożenie nie jest to jednak wielkie, z tego względu że COI i EDO są emitowane na stosunkowo krótkie okresy, odpowiednio 4 i 10 lat (gilt-y, których dotyczyła sprawa sądowa z Wielkiej Brytanii były emitowane na 30 lat). Do tego stanowią one niewielką część zadłużenia państwa, znacznie mniejszą niż gilt-y indeksowane inflacją w Wielkiej Brytanii. Tak więc ewentualne majstrowanie przy wskaźniku inflacji w Polsce, po to by państwo zapłaciło niższe odsetki od obligacji się zwyczajnie państwu nie opłaca.
Ale daje do myślenia to, że brytyjscy politycy nie odważyli się złamać umowy zawartej z właścicielami gilt-ów wyemitowanych w latach 1981-2002. I ze zmianą sposobu liczenia wskaźnika RPI poczekają do 2030 r. Klauzula umożliwiająca natychmiastowe wypowiedzenie umowy w przypadku istotnej zmiany sposobu liczenia wskaźnika RPI sprawiła, że przynajmniej ci przyszli emeryci uratowali swoje pieniądze i dostaną tyle, ile im obiecano.
Ta sprawa pokazuje także, jak ważne z punktu widzenia właścicieli obligacji indeksowanych inflacją jest to, kto jest szefem Głównego Urzędu Statystycznego i to, jak politycy mogą wpływać na jego działania. W Polsce sprawa nie wygląda różowo. Prezesa GUS mianuje na sześć lat lat premier, ale premier może go w każdej chwili odwołać. Nie ma katalogu przypadków, w których może to zrobić. Nie musi tego nawet uzasadniać. Do tej pory nie mieliśmy w Polsce sytuacji, gdy było to nadużywane. Ale gdyby takowa nastąpiła, to system nie ma zabezpieczeń chroniących niezależność ludzi od statystyki.
A naciski na osoby zajmujące się wyliczaniem ważnych z punktu widzenia finansów państwa wskaźników nie są tak rzadkie jakby się wydawało. Ledwo w sierpniu ubiegłego roku prezydent USA Donald Trump zwolnił szefową Bureau of Labor Statistics Erikę McEntarfer za rewizję wcześniejszych danych o liczbie nowych miejsc pracy. Komentatorzy mówili wówczas o „argentynizacji” amerykańskich danych nawiązując do sytuacji z Argentyny z 2007 r., gdy zwolniono statystyk Gracielę Bevacqua za odmowę dostosowania wskaźnika inflacji do oczekiwań polityków. Tak więc jeżeli ktoś inwestuje w EDO mając nadzieję, że nic złego nie może go spotkać, to warto monitorować sytuacje na styku polityki i statystyki.

Niezależnie, DM BOŚ S.A. zwraca uwagę, że inwestowanie w instrumenty finansowe wiąże się z ryzykiem utraty części lub całości zainwestowanych środków. Podjęcie decyzji inwestycyjnej powinno nastąpić po pełnym zrozumieniu potencjalnych ryzyk i korzyści związanych z danym instrumentem finansowym oraz rodzajem transakcji. Indywidualna stopa zwrotu klienta nie jest tożsama z wynikiem inwestycyjnym danego instrumentu finansowego i jest uzależniona od dnia nabycia i sprzedaży konkretnego instrumentu finansowego oraz od poziomu pobranych opłat i poniesionych kosztów. Opodatkowanie dochodów z inwestycji zależy od indywidualnej sytuacji każdego klienta i może ulec zmianie w przyszłości. W przypadku gdy materiał zawiera wyniki osiągnięte w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika na przyszłość. W przypadku gdy materiał zawiera wzmiankę lub odniesienie do symulacji wyników osiągniętych w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika przyszłych wyników. Więcej informacji o instrumentach finansowych i ryzyku z nimi związanym znajduje się w serwisie bossa.pl w części MIFID: Materiały informacyjne MiFID -> Ogólny opis istoty instrumentów finansowych oraz ryzyka związanego z inwestowaniem w instrumenty finansowe.