Jak rozpoznać, czy oferowana komercyjna usługa inwestycyjna przez innych inwestorów/traderów jest uczciwa, zgodna z prawem, rzetelna?
W poprzednich częściach tego cyklu:
- Lista najczęstszych usług I2I (Inwestorzy dla Inwestorów), część 1
- 10 Pozytywnych powodów komercyjnej działalności I2I, część 2
- 10 Niechlubnych intencji komercyjnej działalności I2I, część 3
W poprzednim odcinku opisałem niezbyt chlubne i uczciwe powody prowadzenia działań komercyjnych. Nie tylko początkujący mogą mieć problem z rozpoznaniem tego, która usługa jest rzeczywiście uczciwa i rzetelna, to bowiem podstawowe kryteria skorzystania z niej bez większych obaw. Celowo nie używam tutaj słowa „skuteczna”, to zbyt pojemne określenie i wymaga analizy nieco innych kryteriów, o czym będzie w kolejnych częściach. W tym tekście chodzi przede wszystkim o wiarygodność, czyli aby nie być okradzionym z pieniędzy, złudzeń i nadziei.
Dlatego posłużę się klasyfikacją czerwonych flag, czyli symptomów, które wskazują, że dana usługa może być w jakichś sposób nieuczciwa czy nierzetelna. Przy czym nie jest to prosty transfer pozytywnych i negatywnych intencji opisanych w poprzednich 2 częściach. Dlaczego?
Z uwagi na pewne niuanse. Ktoś może zrobić zwykły skok na kasę naiwnych klientów z mało wartą wiedzą, ale może też rzetelnie prowadzić szkolenie i przekazać cenną wiedzę. Ktoś inny prowadzi wiarygodną usługę, popartą wynikami, ale przekazana wiedza może być niewiele warta. Skupmy się w poniższym tekście przede wszystkim na możliwych minach, na które można wejść zanim jeszcze rozpocznie się korzystanie z danej usługi.
Najważniejsza zasada postępowania to zawsze wychodzenie od krytycznego, podejrzliwego spojrzenia, a potem łagodzenie go w miarę otrzymywania pozytywnych potwierdzeń i nie ignorowanie nawet najmniejszych wątpliwości.
Czerwone flagi w komercyjnych usługach I2I:
- Obietnice stałych, wysokich zysków, typu „10% miesięcznie bez ryzyka”.
Stałe, wysokie stopy zwrotu bez zmienności są sprzeczne z naturą rynków! Z dużą pewnością to nie slogan reklamowy, lecz oszustwo. Takich zwrotów na kapitale nie osiągają nawet najlepsi na świecie eksperci, włączając w to Warrena Buffetta. I zawsze stoi za tym ryzyko, czyli okresowe spadki kapitału i niektóre nieudane transakcje.
- Narracja promocyjna skupiona na luksusowym stylu życia, a nie procesie inwestycyjnym.
Ferrari i plaże to wytrych marketingowy zastępujący merytorykę i mający oddziaływać na emocje. Nawet jeśli auta nie są wynajęte do zdjęć, a to się często zdarza, to może zostały kupione za biegłą sprzedaż usług, a nie z tradingu. Uczciwy oferent opowiada o ryzyku, ograniczeniach, procesie, kosztach, nie o życiu z marzeń.
- Brak realnej historii tradingu (pierwszy post w social media miesiąc temu, a już mentor).
Mentor z dnia na dzień, bez archiwum wpisów, publikacji, wyników lub historii projektów, to pomarańczowe lub już czerwone światło. Trzeba weryfikować ślady aktywności: stare analizy, wyniki, komentarze rynkowe, wystąpienia. Jeśli to nie istnieje, pojawia się ryzyko, że dorobek został wykreowany wraz z ofertą, a nie wypracowany.
- Usuwanie krytycznych komentarzy i blokowanie użytkowników z pytaniami np. o wyniki.
Moderacja bywa potrzebna, ale systematyczne czyszczenie pytań o metodologię, ryzyko i wyniki wskazuje na mocną nietransparentność i chęć ukrycia czegoś. Należy zwrócić uwagę, czy krytyka merytoryczna (z faktami) również znika, czy tylko trolling. Uczciwi twórcy odpowiadają na trudne pytania publicznie (albo tworzą FAQ), zamiast uciszać dociekliwych.
- Negatywne komentarze i ostrzeżenia wcześniejszych klientów.
Pojedyncze złe opinie się zdarzają, ale powtarzalne wzorce (brak zwrotów, inna zawartość niż w ofercie, słabe wsparcie, marna jakość, obietnice na wyrost itd) to wzorzec ryzyka. Sprawdzać trzeba różne źródła: grupy, fora, archiwum sieci. Jeśli autor zamiast odpowiadać merytorycznie grozi pozwami to kolejna flaga.
- Częste zmiany aliasu/nazwy marki.
Takie zmiany to często próba zresetowania złej reputacji. Jeśli powtarza się imię i nazwisko, ale nazwa firmy jest już inna, to może świadczyć o tego rodzaju praktyce.
- Wyłącznie pochwały od anonimowych osób.
Anonimowe peany są nieweryfikowalne. Trzeba szukać konkretów w niezależnych miejscach, przede wszystkim dotrzeć do krytycznych, bo takie zawsze się zdarzają.
- Presja czasowa (typu: musisz zapisać się do jutra, potem cena rośnie).
Nadmierna presja ma ograniczać zdolność do przemyślenia i sprawdzenia. Jeśli oferta jest wartościowa, wytrzyma tydzień namysłu i pytania o wyniki, regulamin. ‘Ostatnia szansa’ co dwa tygodnie to nie okazja, tylko taktyka sprzedażowa.
- Brak regulaminu, jasnych reguł, polityki zwrotów.
Brak dokumentów = brak ścieżki reklamacyjnej. Należy poszukać regulaminu świadczenia usług, polityki prywatności, warunków zwrotu (kiedy, w jakiej formie), licencji na materiały i zasad wsparcia. Jeżeli odpowiedź brzmi: prześlemy po zakupie, to niech włączy się lampka ostrzegawcza. Dokumenty to element minimalnej rzetelności.
- Oferowanie darmowych sygnałów w zamian za rejestrację u konkretnego brokera.
Model szkoleń czy porad „darmowych” bywa oparty na prowizjach IB/afiliacyjnych. To konflikt interesów: promowanie aktywności ponad jakość. Trzeba sprawdzać jawność źródeł przychodów i relacji z brokerami, w tym struktury prowizji. Jeśli coś jest darmowe, to często produktem jesteś Ty.
- Brak stosownych uprawnień (np. w przypadku zarządzania kapitałem).
Zarządzanie cudzym kapitałem bez licencji to ryzyko prawne i operacyjne. Warto się dowiedzieć, czy usługa jest doradztwem ogólnym (edukacja), sygnałami, czy już zarządzaniem (pełnomocnictwo, decyzje w imieniu klienta). W przypadku zarządzania trzeba weryfikować rejestry, licencje i umowy. W Polsce zarządzanie cudzymi aktywami wymaga stosownych uprawnień. Brak formalizacji = podwyższone ryzyko.
- Negatywne opinie o nietransparentnych praktykach, skargi na brak zwrotu pieniędzy.
Powtarzalne historie o niedostępnym szkoleniowcu czy doradcy, ciągłej obietnicy czegoś, odmowie zwrotu mimo zapisu itd. wskazują na wysokie ryzyko.
- Konieczność instalacji nieznanych aplikacji.
Żądanie instalacji dziwnego oprogramowania (zwłaszcza zdalnego dostępu) to znak ataku: na wyłudzenie danych, na przejęcie pulpitu, zainstalowanie wirusa. Dopuszczalne są jedynie znane narzędzia z oficjalnych źródeł (np. aplikacja brokera) i bez nadmiernych uprawnień. Nigdy NIE NALEŻY dawać stałego dostępu do komputera, rachunków ani portfeli krypto!!!
- Konieczność podawania swoich haseł.
Nikt uczciwy nie potrzebuje haseł do banku, brokera czy e-maila. Hasła to dane krytyczne, ich udostępnienie grozi utratą środków i tożsamości. Jeżeli ktoś to sugeruje, należy przerwać kontakt; to klasyczny scam, podobnie jak punkt poprzedni.
- Brak wcześniejszej historii dokonań.
Transparentny dorobek (analizy, wyniki, projekty, wystąpienia, publikacje) buduje wiarygodność. Jeżeli jedynym dowodem są świeże reklamy i zamknięte grupy, a przeszłości brak, trzeba traktować to jak ofertę wysokiego ryzyka. Historia nie gwarantuje przyszłości, ale brak historii znacząco zwiększa ukrywanie informacji. Oczywiście oferent może się dopiero budować, ale niech w takim razie się uwiarygodni.
- Zbyt gładkie i szybko pnące się w górę zyski w materiałach reklamowych.
Idealnie rosnąca krzywa kapitału bez obsunięć sugeruje krzywą dopasowaną do historii, selekcję transakcji lub zwykłe oszustwo. Brak losowości, czyli obsunięć kapitału, to fikcja. Nie istnieją gładkie wykresy zysków nawet w teoretycznie nieryzykownych obligacjach.
- Ostrzeżenia w ramach nadzoru nad rynkiem.
Komunikaty KNF lub innych nadzorów dotyczące podmiotów/usług to poważny sygnał. Należy sprawdzać listy ostrzeżeń, rejestry licencji i komunikaty. Nie można ignorować nawet tymczasowych wpisów, gdyż procedury nadzorcze są powolne, ale sama obecność na liście oznacza istotne zastrzeżenia regulatora.
- Działania za pośrednictwem nieznanych brokerów.
Egzotyczny broker o niejasnej jurysdykcji, brak segregacji środków, spready superpromocyjne, bonusy za depozyt i nietransparentność to ryzyko. Należy weryfikować licencję, jurysdykcję, schemat ochrony środków, koszty i przede wszystkim opinie.
- Brak transparentności w ofertach (np. co jest źródłem zysków?).
Jeśli nie wiadomo, skąd biorą się deklarowane zyski (ze spreadu?, prowizji brokera?, opłaty subskrypcyjnej?, z tradingu), nie da się ocenić konfliktów interesów ani rzetelności modelu biznesowego. Brak jasności = realne ryzyko, że nie wszystko tu jest uczciwe.
- Negatywne opinie z rynku (np. z grup internetowych).
Słuchać trzeba szumu rynkowego, ale filtrować go przez kryteria jakości: konkrety, daty, dowody, oceny, reakcje oferenta. Pojedyncze głosy jeszcze nie przekreślają oferty, ale zgodny chór niezależnych źródeł z podobnymi zarzutami o marnej jakości usługi to sygnał, by wstrzymać się z zakupem do czasu pełnej weryfikacji.
- Brak pokazania strat i obsunięć kapitału.
Wszystkie systemy inwestycyjne, nawet najlepsze, generują obsunięcia i okresy strat. Jeśli ktoś prezentuje jedynie same trafione transakcje albo krzywą kapitału bez żadnych korekt w dół, to znak, że albo manipuluje materiałem, albo w ogóle nie handluje. Brak transparentności w tym obszarze to sygnał ostrzegawczy, że realne ryzyko jest ukrywane.
- Tajemne strategie oparte na pseudo-nauce.
Jeśli oferta opiera się na rzekomo sekretnych algorytmach, jakiejś kwantowej analizie rynku albo metodach brzmiących bardziej jak magia niż matematyka, to znak, że gra się na niewiedzy odbiorców. Prawdziwe strategie można wytłumaczyć logicznie i empirycznie, jeśli coś brzmi zbyt ezoterycznie, najczęściej jest tylko chwytem marketingowym.
- Agresywna sprzedaż – kolejne poziomy wiedzy.
Jeżeli każda interakcja kończy się namową do zakupu następnego kursu, bez którego rzekomo nie osiągniemy sukcesu, mamy do czynienia z lejkiem marketingowym, a nie z edukacją. To celowe podtrzymywanie kursanta w poczuciu, że jeszcze nie wie wystarczająco, aby wyciągnąć z niego kolejne pieniądze.
- Sygnały kopiowane z darmowych źródeł.
Niektórzy „mentorzy” sprzedają sygnały lub strategie ściągnięte z publicznych forów, grup czy darmowych serwisów, podając je jako własne. Nie kupuje się więc autorskiej wiedzy, tylko płaci za coś, co dostępne jest za darmo. Trudno to samemu czasem wiarygodnie zweryfikować, ale jedyne wyjście to poszukiwać haseł w przeglądarkach i szukać opinii, w tym oczywiście krytycznych.
- Agresywne, dziwne reklamy.
Internet zalany został ostatnio przedziwnymi reklamami, w których często powołuje się na celebrytów i to bez ich zgody. Szanujący się oferent tego nie zrobi z prostego powodu- tak wygląda reklamowanie się scamerskich biznesów!
- Celebryci w reklamach.
Nawet w reklamach, które nie są prostym oszustwem, występują celebryci. Trzeba mieć świadomość, że zostali „kupieni” do reklamy i zwykle ani nie korzystają z usługi, albo nawet nie mają o niej pojęcia. I wcale nie zaświadczają swoją twarzą, że oferta jest w pełni wiarygodna.
- Luki w materiałach promocyjnych
Jeśli intuicyjnie choćby czujesz, że w danej ofercie coś jest nie tak, że są jakieś luki, brak adresów kontaktowych, jasnych zasad, a wszystko wygląda zbyt pięknie – to zwykle masz rację. Ale jeśli jej nie masz, to udowodnij to sobie dokonując researchu i wysyłając szczegółowe zapytania do oferenta.
- Błędy gramatyczne, ortograficzne lub słabe tłumaczenia na stronie.
Profesjonalne usługi mają poprawny język, to świadczy o samy oferencie. Jeśli tekst jest pełen błędów, podstrony są wzajemnie sprzeczne, język nieporadny, sugerujący kopiowanie z tłumaczeniem, sugeruje to amatorskie podejście, a często po prostu scam.
- Fałszywe certyfikaty lub nagrody.
Gdy strona chwali się certyfikatami, licencjami, wyróżnieniami, trzeba wyszukać instytucję wystawiającą (np. czy naprawdę istnieje), bo podrabiane odznaki to częsty trik. Zwykle można to sprawdzić w przeglądarce, bez potrzeby eksperckiej wiedzy.
- Obietnice szybkiego bogactwa bez wysiłku lub edukacji.
Jeśli materiały promocyjne twierdzą, że inwestycja przyniesie miliony w krótkim czasie bez nauki, wiedzy czy ryzyka, to zwykle oszustwo.
- Obietnice insider information.
Oferty dostępu do tajnych informacji są przede wszystkim nielegalne, ale też wskazują na manipulację rynkiem, jak w schematach pump-and-dump, gdzie klienci tracą na korzyść doradcy.
- Żądanie niestandardowych metod płatności, podania nieuzasadnionych danych.
Jeśli doradcy wymagają np. płatności kryptowalutami to unikają śladów transakcji, co ułatwia oszustwa i uniemożliwia odzyskanie środków. Jeśli chcą wszelkich danych i to na wczesnym etapie, to znak, że chcą przejąć tożsamość.
- Tworzenie sztucznego wroga i elementy kultu
Gdy komunikacja jest oparta na budowaniu poczucia walki z systemem: „oni” (banki, instytucje, regulatorzy) nie chcą, żebyś poznał tę wiedzę, to chodzi tu o zdyskredytowanie obiektywnych źródeł weryfikacji (np. ostrzeżeń KNF ) i zbudowanie lojalności opartej na wspólnej tajemnicy. Czasem przybiera to formę niemal sekty, gdzie myślenie krytyczne zanika na rzecz posłuszeństwa.
***
Niewykluczone, że mogłem pominąć jakieś symptomy ostrzegawcze, będę wdzięczny za podpowiedzi. Przypomnę tylko, że chodzi tu o w miarę wczesny etap weryfikacyjny, a nie ocenę samej jakości usługi. To w kolejnych częściach.
–kat—

Niezależnie, DM BOŚ S.A. zwraca uwagę, że inwestowanie w instrumenty finansowe wiąże się z ryzykiem utraty części lub całości zainwestowanych środków. Podjęcie decyzji inwestycyjnej powinno nastąpić po pełnym zrozumieniu potencjalnych ryzyk i korzyści związanych z danym instrumentem finansowym oraz rodzajem transakcji. Indywidualna stopa zwrotu klienta nie jest tożsama z wynikiem inwestycyjnym danego instrumentu finansowego i jest uzależniona od dnia nabycia i sprzedaży konkretnego instrumentu finansowego oraz od poziomu pobranych opłat i poniesionych kosztów. Opodatkowanie dochodów z inwestycji zależy od indywidualnej sytuacji każdego klienta i może ulec zmianie w przyszłości. W przypadku gdy materiał zawiera wyniki osiągnięte w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika na przyszłość. W przypadku gdy materiał zawiera wzmiankę lub odniesienie do symulacji wyników osiągniętych w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika przyszłych wyników. Więcej informacji o instrumentach finansowych i ryzyku z nimi związanym znajduje się w serwisie bossa.pl w części MIFID: Materiały informacyjne MiFID -> Ogólny opis istoty instrumentów finansowych oraz ryzyka związanego z inwestowaniem w instrumenty finansowe.