Wykres dnia: ich wiatr, nasza burza

USA i Chiny okładają się celnymi pałami, ale to my, między innymi, musimy zbierać za to cięgi.

Próbuję wywnioskować, co najbardziej wpływało na rynki w ostatnim tygodniu, i wychodzi mi, że jednak handlowe wojny wywołane przez Trumpa. Przynajmniej tak to widzę z poziomu przeciętnego tradera. I tak się zastanawiam, skąd optymizm niektórych naszych analityków?

Największe baty z powodu wojny handlowej, wywołanej chwilę przed futbolowymi igrzyskami, zbierają giełdy azjatyckie, z chińskimi na czele. Niektóre tamtejsze rynki stoją u progu technicznej bessy, która zaczyna się zamknięciem notowań 20% poniżej szczytu mijającej właśnie hossy. To samo dotyczy zresztą i naszej GPW. WIG 20 ślizga się w dół wzdłuż  kanału spadkowego, a o jakichś sygnałach kupna można póki co jedynie marzyć. Choć w umysłach inwestorów bessa już trwa u nas od pewnego czasu.

Mnie natomiast bardziej interesują tym razem notowania złotego i nie mogę się doszukać uzasadnienia optymistycznych prognoz jego umocnienia. Przynajmniej nie widzę tego po wykresie, choćby w stosunku złotego do dolara, choć do euro wygląda podobnie:

Źródło: stooq.pl

Kurs odbił się od oporującego poziomu wskazanego zieloną linią, zaczynając tworzyć obszar konsolidacji, obejmujący szerokością ostatnio trwającą korektę. Oczywiście ta konsolidacja może się wydłużyć w czasie, ale nieunikniony jest w pewnym momencie jakiś ruch konkretyzujący sytuację. Wyjścia jak zwykle mamy dwa:

1. Wybicie ponad opór górą i kontynuacja tegorocznego trendu wzrostowego.

W tym momencie bliżej nam do tego scenariusza w sensie technicznym, a poza tym uzasadniałaby takie wybicie obecna i oczekiwana sytuacja. Bowiem wojna handlowa przecież dopiero się zaczęła, a czeka nas jeszcze okres wakacyjny, czyli spory popyt na walutę ze strony urlopujących się za granicą. Nie widać też końca dotychczasowej ucieczki od ryzyka, a ani rynek stóp procentowych ani akcji nie wyglądają specjalnie przyciągająco.

2. Zejście w dół poniżej na czerwono zaznaczonego poziomu i utworzenie spadkowej formacji M, która może sprowadzić kurs do poziomów z przełomu roku.

Tylko co miałoby w finansowym otoczeniu do takiego scenariusza zachęcać? Nie wygląda na to, żeby świat miał apetyt na polskie ryzyko, i nie chodzi bynajmniej jedynie o ostatnie blamaże polskiej polityki na arenie międzynarodowej.

—kat—

Podziel się tym artykułem:

Polecamy

Autorzy

Najnowsze komentarze

  1. @ Czytelnik To są interesujące pytania ale wymagają dobrej, "długiej", bazy danych z notowaniami amerykańskich spółek.

  2. 1. Czy takie same zależności/zachowania kursów można zaobserwować w przypadku pojedynczych akcji? Mam tutaj wątpliwości. 2. Kiedy po kilkuletnim boomie…

  3. To jest bardzo ciekawy komentarz, dziękuję. Zastanawiam się teraz, skoro taki spadek oczekiwanych zysków (do 3% w IIQ-2027) jest spodziewany,…

  4. Tak. 12345678901234567890 (te cyferki są tylko dlatego, że tak krótki komentarz nie był akceptowany) 🙂

Tagi

Najnowsze wpisy

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *