Paraliż decyzyjny, część 8

Porażająco ogólnikowo brzmią książkowe i internetowe „dobre rady” odnośnie tego, jak powinien postępować niedoświadczony trader w obliczu pierwszej, poważnej straty.

Zwykle można się dowiedzieć, że trzeba „zrobić plan” i „powściągnąć emocje”. Psu na budę takie porady, bardziej irytują niż cokolwiek wnoszą.

A już szczególnie w kwestii zarządzania emocjami, a często właśnie z tym mają problem traderzy uwięzieni w pułapkę paraliżujących strat. Co ciekawe jednak, nigdy nie pytali o to początkujący traderzy, z którymi zdarzyło mi się pracować. To tzw. „męski problem”, o który zapytanie krępuje. Zostawiam to jednak na przyszłość, do osobnego wątku. Odblokowanie emocji nie rozwiązuje jeszcze decyzyjnego problemu paraliżu jeśli nie wiadomo co potem sensownie zrobić merytorycznego z samym tradingiem po takiej burzy. Ale mam nadzieję, że tych kilkanaście wskazówek, które wraz z Grzegorzem podajemy, wzmocni poczucie siły i kontroli, co już samo w sobie pozwoli nieco odblokować stres.

Emocjonalne zakleszczenie powoduje u dotkniętego nim tradera wzrost poziomu strachu, trudności z koncentracją, odruchy szybkiej ucieczki z rynku, brak pewności siebie, pustkę w głowie głośnym echem odbijającą myśli o odegraniu się za każdą cenę, brak zdefiniowanej wizji, a to wszystko składa się na dość chaotyczne decyzje. Aby uspokoić umysł i wprowadzić nieco porządku, dyscypliny i poszukać skutecznego sposobu na rynek i wyjście z impasu, proponuję dodatkowo zastosować kilka poniższych wskazówek, które stanowią przedbiegi do najważniejszej kwestii, o której w kolejnym wpisie.

1. Analiza zyskownych transakcji

Zanim doszło do obsunięcia kapitału, trader z przykładu Grzegorza wykonał kilka zyskownych transakcji. Zagłębienie się w pozytywne momenty (również te typowo życiowe), pozwala nam odbudować mentalny świat wewnętrzny, wykorzystać doświadczenie płynące ze znalezionych w historii korzystnych działań, poszukać dobrych wniosków na przyszłość, wprowadzić nieco optymizmu do myślenia. Nie inaczej jest w tradingu, choć tu akurat potrzeba bardzo dużo realizmu w przeglądaniu się w tym strumieniu z przeszłości.

No więc spróbujmy ustalić przesłanki, które doprowadziły do tamtych zyskownych transakcji, przywołać z pamięci lub zapisków użyte narzędzia i argumenty, przeanalizować podjęte wówczas dobre decyzje i ruchy. Znajdźmy, opiszmy i skonkretyzujmy najważniejsze konstruktywne wnioski, które płyną z tej analizy. Być może tam tkwią wskazówki do sukcesu, które ponownie zastosowane spowodują powrót do zyskownego tradingu. A przynajmniej pozwolą odbudować wiarę w siebie i poczucie wartości, które zawsze ogromnie cierpi w obliczu strat.

2. Analiza stratnych transakcji

Skonfrontujmy wyżej wyciągnięte wnioski z tym wszystkim, co stało się gdy doszło do transakcji stratnych. Celem jest znalezienie słabych punktów w:

a/ przyjętej metodzie decyzyjnej

Jeśli użyliśmy dokładnie tych samych przesłanek decyzyjnych co przy zyskownych wejściach, to znaczy, że proces został wykonany poprawnie, a straty są normalną, NIEROZŁĄCZNĄ częścią każdej strategii. Z tym trzeba nauczyć się żyć. Pathemata mathemata czyli “nauka przez ból” jak pisze w swojej najnowszej książce “Skin in the game” N.Taleb. Problem może stanowić rzeczywista skuteczność samej metody.

b/ własnych działaniach, które mogły prowadzić do błędów

Znalezienie i opisanie sabotujących działań w swoim postępowaniu prowadzić musi oczywiście niezbędnego ich wyeliminowania. Jednakże należy ustalić, choć nie będzie to zwykle precyzyjne, czy nie popełnienie tych błędów rzeczywiście doprowadziłoby do zysków a nie strat.

c/ czynnikach zewnętrznych

Część strat mogło powstać niezależnie od naszych decyzji i zachowań. Np. strata powstała ponieważ stop nie został aktywowany z powodu braku płynności na rynku albo został aktywowany z koszmarnym poślizgiem. Tego typu sytuacje wymagają oczywiście rozwiązań w przyszłości, ale trzeba również sprawdzić, czy gdyby nie owe czynniki to osiągnięty zostałby zysk a nie strata.

3. Test wniosków na innych danych

Po zrobieniu wszystkich powyższych działań i wyciągnięciu wszystkich wniosków, powinien powstać w miarę spójny i kompletny zestaw reguł, które chcielibyśmy użyć w przyszłych transakcjach. Najpierw jednak zróbmy ich manualny, wzrokowy czy papierowy test na dowolnym ciągu danych z przeszłości (im więcej takich testów tym lepiej). Jeśli okaże się, że przyjęte reguły mogłyby w przeszłości generować zyski w dłuższych terminach, istnieje szansa efektywnego ich zastosowania w kolejnych transakcjach. W przeciwnym razie należy wrócić do podstaw i znaleźć swój zestaw reguł gry.

4. Test wielkości pozycji

Sprawdzając wiarygodność własnych reguł przeprowadzania transakcji na danych z przeszłości koniecznie powiążmy je z wielkością pozycji w każdej transakcji, próbując różne jej wielkości.

Zbyt duża pozycja może zniweczyć nawet najlepszy zestaw reguł.

Mała pozycja może nie doprowadzić do nadmiernej utraty kapitału nawet w niedziałającym w sensie zyskowności zestawie reguł.

***

Świadomość posiadania zestawu potencjalnie zyskownych reguł decyzyjnych zwiększa szanse na sukces i odbudowuje psychikę. Ich brak rzadko pomaga wyjść z obsunięcia.

***

W ten sposób powinien wyglądać systematycznie przeprowadzony proces oceny wartości przyjętej metody inwestycyjnej. Jeśli reguły są jednoznacznie określone można pójść krok dalej i pokusić się o ich sprawdzenie w sposób mechaniczny za pomocą programów kalkulacyjnych lub programów do tworzenia systemów transakcyjnych. Za ich pomocą proponuję sprawdzić przede wszystkim czy nasze pomysły w ogóle miałby szansę zadziałać w przeszłości. Odkrycie NIEDZIAŁANIA to trochę coś innego niż budowanie mechanicznej strategii, i dość oczyszczająca procedura, na tej bazie można dalej zacząć budować coś, co może wreszcie zadziała.

Analityczne podejście do oceny swoich działań już same w sobie obniża napięcie emocjonalne i pozwala przywrócić równowagę mentalną. Ważne by wszystkie obliczenia i szacunki zostały zrobione w jak najbardziej obiektywny sposób.

O ile jednak w miarę precyzyjne ustalenie reguł jest niemożliwe z uwagi na ich brak (np. gdy trading opiera się na zgadywaniu kierunku ruchów, instynktownych wejściach na pozycje, improwizacji, braku pomysłu na planowy trading, korzystanie z podpowiedzi innych), to zwykle oznacza kłopoty w przyszłości. Rynek rzadko wybacza nieprzygotowanie. Można liczyć na pewną dozę szczęścia, ale nie w dużej ilości transakcji. To nie przekreśla jeszcze sukcesu, ale jest jeden warunek – zabawę w zgadywanie trzeba intensywnie najpierw przećwiczyć i obudować dobrą metodą zarządzania ryzykiem, bez tego rzadko się udaje sukces.

Często jednak taka weryfikacja reguł jak wyżej jest niemożliwa również ze względu na specyfikę procesu podejmowania decyzji. Mam na myśli sytuację nazwijmy ją „pomiędzy”, gdy trading jest oparty na intuicyjnych decyzjach, doraźnych ocenach, wspomaganych informacjami spoza wykresu, a więc metodach dużo bardziej zaawansowanych niż zwykłe zgadywanie (klasyczna Analiza techniczna i Analiza fundamentalna uznawane są za metody intuicyjne).

W sytuacji „pomiędzy” można zastosować wszystkie triki wymienione przeze mnie w poprzednich odcinkach tego cyklu, z uwzględnieniem skalowania pozycji czy podziału kapitału na kilka rynków, a przede wszystkim z określeniem stop-lossa. Mają one za zadanie ROZPROSZYĆ ryzyko straty zanim poprawimy naszą metodę i sprawdzimy jej realne działanie.

O ile emocje są zbyt silne i zmuszają do porzucenia poprzednio stosowanego stylu gry na rzecz szybkiej ucieczki z rynku zarówno po stronie zysków, a już szczególnie po stronie strat, to sugeruję zastosowanie takiego rozwiązania:

Użyjmy skalowania (budowanie pozycji na raty lub wg. różnych strategii) czy podziału kapitału na wiele rynków, a jedna z takich małych pozycji POWINNA ZAWSZE być przeprowadzana w 100% zgodnie z tym, jak chcielibyśmy żeby wyglądała lub tak jak robiliśmy to przed obsunięciem kapitału. Powinna być WZORCOWA i NIENARUSZALNA w sensie naszych reguł. Jeśli w tym czasie robimy inne, niezbyt poprawne transakcje pod presją emocji, to jedna transakcja wzorcowa w tle będzie znacząco bardziej możliwa do przeprowadzenia bez łamania jej reguł, bez szybkiej ucieczki itd. A to dlatego, że uwaga i emocje zostają rozproszone i nie musimy umierać nad jedną tylko transakcją, co chwila marząc o ucieczce z rynku by zredukować własny ból. To ma być rodzaj terapii, powrót w spokojnym tempie do dobrych nawyków.

CDN

—kat—

[Głosów:11    Średnia:4.5/5]

Polityka Prywatności

Tralalala


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.