Kilka technicznych wyzwań, vol. 5-a

Maksimum i minimum sesji/świeczki nie musi być wskaźnikiem wejścia na rynek jedynie dla grających na danych minutowych czy godzinnych.

Oni po prostu mają więcej możliwości przy użyciu tego rodzaju wskaźnika, choćby na grę w odbicia od tych dwóch poziomów. Ale w zamian muszą poświęcić swój czas, przyklejeni do monitora, śledząc każdy tik. Inwestujący wyłącznie na danych dziennych, swing traderzy ale i również inwestujący w długich terminach, nie są jednak pozbawieni wykorzystania max. i min. sesji do wykreowania swojej własnej przewagi nad rynkiem. Pokażę poniżej jak zrobić to w najprostszy z możliwych sposobów. Sam bardzo lubię z tego korzystać.

Otwarcie nowej sesji może wypaść:

1/ Poza obrębem cen z poprzedniego dnia (świecy).

W takim przypadku mamy do czynienia z luką i najpierw trzeba by sięgnąć po strategie gry na lukach (klasycznych i ukrytych). Jeśli jednak luka zostaje w trakcie sesji zamknięta, mamy możliwość gry na przebicie max./min. niejakoby od zewnątrz. Zostawię to na inną okazję.

2/ W obrębie cen z poprzedniego dnia (świecy).

W tym momencie grający na danych dziennych mogą w zasadzie czekać jedynie na wybicie, czyli wyjście akcji poza min. lub max. poprzedniego dnia. Można na to zareagować na wiele sposobów, z użyciem wielu filtrów. Najprościej jednak zrobić to tak:

Jeśli gramy tylko na wzrosty (rynek akcji czy ich pochodne), to ustawiamy zlecenie kupna z limitem, czyli 1-3 tiki powyżej maksimum poprzedniego dnia. Przy czym i tutaj rozróżniamy 2 taktyki:

a/ grę z trendem

Wchodzimy na rynek kupnem tylko wtedy gdy kurs porusza się w trendzie rosnącym.

b/ grę z kontry

Polujemy na wybicia powyżej maksimum poprzedniego dnia tylko wówczas, gdy rynek znajduje się w korekcie/bessie i czekamy na odwrót tendencji.

Oba przypadki zilustrowałem na poniższym wykresie naszych kontraktów FW20, zaczerpniętego z platformy bossa.pl (FW20WS):

Zielone strzałki wskazują przykładowe sygnały gry z kontry, których można było użyć przy tworzeniu się obecnej hossy na początku tego roku. Jak widać można dzięki temu próbować łapać niemal same dołki. Nie ma tu znaczenia kolor świecy ani jej wygląd, cała terminologia świec japońskich jest tutaj również niepotrzebna. Za pomocą tej najprostszej, wręcz surowej techniki można naprawdę dokonywać cudów na rachunku. Pod jednym wszakże warunkiem, o którym przynudzam zawsze: kontroli ryzyka!!! Niech stop-loss będzie ustawiony np. na minimum sesji poprzedniej, ale nie można z niego rezygnować. To nie jest żadna stuprocentowa strategia trafień, każdy sam może to sprawdzić na dowolnym wykresie. Nie jest to również najlepsza strategia. Ale jest prosta i logiczna, zupełnie wystarczająca do zyskownego tradingu lub inwestycji (jeśli łapiemy po wejściu długie trendy).

Idąc tropem przysłowia: “Nawet najdłuższa podróż zaczyna się od pierwszego kroku” można stwierdzić, że “Nawet najdłuższy trend zaczyna się od pierwszego wybicia w górę”. Co prowadzi do obserwacji, że w zasadzie każda bessa kończy przebiciem max. z najniżej położonej świecy w trendzie spadkowym, choć czasem odbywa się to z luką. Trend, który się potem rodzi, wart jest kilku nieudanych wejść. I jedna uwaga – czasem korekta kończy się kilkoma świecami wewnętrznymi co widać również na powyższym wykresie, zaznaczyłem takie miejsca czerwonymi strzałkami. To wymaga korekty strategii, ale to szerszy temat na inną okazję.

Natomiast maxima z poprzednich świec są z oczywistych powodów dużo rzadziej przebijane w trendzie spadkowym niż wzrostowym, co przeciąga szanse na naszą stronę. A to właśnie daje szansę na grę wybiciową w trendzie. Pokazują ją strzałki fioletowe na powyższym wykresie. Zaznaczyłem tylko kilka wybranych, każda z nich może być szansą na wskoczenie do pędzącego pociągu.

CDN

—kat—

[Głosów:4    Średnia:5/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *