Ryzyko (za) szybkiej podwyżki

Nie powinieneś pomijać w swoich kalkulacjach żywego smoka, jeśli mieszkasz w jego pobliżu.

(J.R.R. Tolkien Hobbit albo tam i z powrotem)

Koniec trzeciej rundy luzowania ilościowego w USA staje się faktem. Patrząc na zachowanie rynków emocji jest niewiele, co samo w sobie podkreśla marginalność końcówki programu dla rynków akcji. Niemniej, koniec QE3 stawia przed rynkami nowe pytanie, jak amerykański bank centralny zechce kształtować ścieżkę powrotu do normalnej polityki monetarnej, by nie popełnić błędów Fed z dalekiej przeszłości i fatalnych pomyłek innych banków centralnych w obecnym kryzysie.

Zacznijmy od prostej tezy, iż skala zadyszki, jakiej doznały gospodarki po 2008 roku zaskoczyła wielu ludzi w bankach centralnych. Pierwszym był oczywiście Europejski Bank Centralny, który jeszcze pod wodzą Jean-Claude Trichet podniósł stopy procentowe w 2011 roku o 50 punktów bazowych, czego efektem była kolejna fala kryzysu gospodarczego w strefie euro. Nie będzie przesadą teza, iż wśród analityków i obserwatorów życia gospodarczego panuje zgoda – Trichet popełnił swój największy błąd w fotelu szefa EBC, który przykrył wcześniejsze sukcesy.

Kolejnym bankiem centralnym, który przecenił układ sił w gospodarce, był Riksbank. Walka zadłużeniem gospodarstw domowych skierowała szwedzki bank centralny w stronę radykalnych podwyżek stóp procentowych w 2010 roku. W efekcie Szwecja popadła w deflację, czego efektem była niedawna obniżka stóp procentowych do zera. W praktyce w Szwecji rośnie prawdopodobieństwo uruchomienia lokalnej wersji luzowania ilościowego, którego – poza Wielką Brytanią – w Europie starano się uniknąć w obawie przed jeszcze większym zamieszaniem w dalszej przyszłości.

Dziś w tym samym punkcie staje amerykańska Rezerwa Federalna. Wczorajsze wygaszenie QE3 i dyskusyjna teza o rynku pracy zmierzającym do punktu pełnego zatrudnienia, stawia przed FOMC tylko i wyłącznie jedno pytanie – kiedy będzie można podnieść cenę kredytu, by nie powtórzyć błędów Fed z lat trzydziestych XX wieku, Bank of Japan 2000 roku i niedawnych wpadek EBC oraz Riksbanku. Naprawdę, jak pokazują to niedawne przykłady z Europy, wystarczy drobny błąd, by kilka lat pompowania pieniądza w gospodarkę i reanimowania akcji kredytowej zostały zmarnowane przestrzeleniem inflacyjnych obaw.

Dlatego, z trudnością przyjmuję tezę, iż w roku 2015 Fed będzie spieszył się z podwyżkami ceny kredytu. Spodziewałbym się raczej zgody na przejściowy wzrost inflacji niż kroków wyprzedzających jej wzrost w średnim terminie. W sumie trudno zazdrościć położenia władzom monetarnym USA i Wielkiej Brytanii. Wcześniejsze działania uchroniły gospodarki od spirali spadku cen, ale teraz przychodzi czas podjęcia decyzji, które mogą przesądzić o tym, czy kroki podjęte po 2008 roku zostaną uznane za zakończone sukcesem, czy tylko osłabiające dynamikę, z jaką przebiegał kryzys.

[Głosów:24    Średnia:3.8/5]

6 Komentarzy

  1. deli deli

    Król dolar, postać światowa, powraca z wygnania. Ameryka już gotowa postawić na silnego stabilnego dolara kosztem swej gospodarki.
    W kolejnej odsłonie kryzysu jak sen o szpadzie wraca temat silnej niezależnej waluty. Z tej przyczyny Niemcy sfrustrowani, Francuzi prawicowi, hałdy absurdu nad Wisłą znoszone punktowo przez akty heroizmu, gdzieś w domu grają Wieniawskiego.
    Podczas gdy Ameryka prztworzyła dane, zdefiniowała nadchodzącą rzeczywistość i wprowadziła w system centralny szybmiego reagowania ( FED), w Europie, w Szwajcarii mamy ten probem w zalążku inicjatywy oddolnej skazany na fiasko w konfrontacji z rządem i bankiem.
    Na 30 listopada, w dzień referendum postawię 3,444 Złotego na franka oraz 3,444 Złotego na dolara.

  2. MZ

    patrząc na dzisiejszą decyzję BoJ, nie ma ryzyka za szybkiej podwyżki, nigdzie na swiecie 😉 patrząc jak zniknęły oczekiwania sprzed kilku miesiecy, że BoE zacznie cykl podwyżek czy na to jak coraz agresywniej EBC zaczyna psuć EUR, można mieć pewność, że dobrowolnie banki centralne tego szaleństwa nie zatrzymają… po prostu nic innego nie potrafią, a politycy nie mają żadnego pomysłu, aby naprawić realną gospodarkę

    dobijemy “do ściany”, upadnie zaufanie do papierowych walut i wtedy dopiero zaczną się pojawiać pytania “jak to się mogło stać?”

  3. ekonom polityczny

    @ MZ
    Wieszcząc (zapewne hiperinflacyjny) upadek zaufania do papierowych walut zapominasz o takim drobiazgu, jak globalny już spadek szybkości obiegu pieniądza wywołany głównie nadmiernym rozmiarem całkowitego zadłużenia. V spada w USA od 1997 r, jest to więc długi trend, który nie skończy się za tydzień.
    Weź Równanie Fischera:
    M x V = P x Q
    M- podaż pieniądza
    V- szybkość jego obiegu w gospodarce
    P – ceny (inflacja tychże)
    Q – wzrost gospodarczy
    Nietrudno zauważyć, że istnieje taki spadek V, przy którym emitując nawet spore M nie uzyskuje się żadnej zmiany agregatu PQ. I z tym mamy właśnie do czynienia.
    A dlaczego V spada? Bo podmioty są zadłuzone po uszy! Mając duży dług, pod którym już się uginasz, bedziesz brał coraz to nowe kredyty, czy raczej spłacał stare?

    Poza tym to, co Ty nazywasz papierowym pieniądzem, niczym takim nie jest. Banki centralne od dawna emitują NOWY DŁUG, a nie papierki.

    Do Twoich czarnych inflacyjnych wizji nie dojdzie. Wpierw musisz przywrócić normalny rynek kredytowy/zadłużeniowy (najprościej – przez spłacenie nadmiernego zadłużenia 🙂 ), bo na razie to jedynym poważnym nowym kredytobiorcą na świecie jest państwo, które w ten sposób usiłuje ratować się przed zjawiskiem odwrotnym – presją deflacyjną.
    Zapomnij o inflacyjnym upadku zaufania do walut na długie lata. To ewentualnie może być problemem gdy kończyć bedzie się inflacyjna część nowego cyklu gospodarczego, która jeszcze się nawet nie zaczęła! Mamy jakieś 20-40 lat do tego momentu, więc lepiej poszukać innych zmartwień 🙂

  4. legrand

    kolejna porażająca analiza..cisnie się na usta porównanie motoryzacyjne..obniżmy stopy- dodajemy gazu, podwyższamy-hamujemy..tylko auto nie jedzie what wrong?..może by zapytac jakiegoś mechanika choćby z SKR-u?:))..to spółdzielnia kółek rolniczych:))

  5. MZ

    @ ekonom
    zdaje sobie sprawę, że ponad 90% tzw. pieniądza to “elektroniczny dług” – gdyby pieniądz był papierowy, to pewnie już dawno nie byłoby lasów Amazonii 😉

    i wiem, że szybkość obiegu pieniądza spada od lat a banki centralne starają się choć częściowo skompensować to poprzez różne QE… fajnie byłoby mieć zdrowy rynek kredytowy jak piszesz, tylko, że to niemożliwe – praktycznie nikt nie spłaca zadłużenia, tylko je roluje a ZIRP pozwala największym dłużnikom czyli rządom przetrwać (z dużych gospodarek, to chyba tylko Niemcy zredukowały ostatnio dług w relacji do PKB)
    nie wierzę więc, że to jest stabilna sytuacja – poziom długu jest ogromny, stopy procentowe zero, a wzrost gospodarczy mizerny – pozorami typu QE już więc niewiele da się zrobić… poza nadęciem kolejnej bańki na jakiś aktywach oczywiście 😉 a dzisiejsze działania BoJ są własnie przykładem popadania w totalne szaleństwo – QQE tam nie działa, więc robią jeszcze większe QQE.

    obserwuj więc jena, bo to chyba obecnie najlepszy kandydat żeby zobaczyć, co mam na myśli mówiąc “o upadku zaufania do waluty”. a jak pierwszemu dużemu japońskiemu bankowi czy funduszowi puszczą nerwy i zacznie wyrzucać JGB, to i V szybko wzrośnie 😉

  6. MZ

    i jeszcze coś w temacie “inflacyjna część nowego cyklu gospodarczego” – wg analityków JPMorgan, od kilku cykli recesja/wzrost nie ma już czegoś takiego w USA 😉 zanim gospodarka się na tyle ożywi, aby generować inflacje, FED swoimi działaniami kreuje gdzieś indziej takie banie spekulacyjne, że aby im przeciwdziałać, gasi w zarodku inflacyjne ożywienie 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *