Biuro dostało list od jednej z naszych czytelniczek, który trafił do mnie. W sumie dość uniwersalny, więc pozwolę sobie wykorzystać blogi i odpowiedzieć publicznie.

Szanowni Państwo,

zapewne uważacie mnie już za prześladującą Was nudziarę i obsesjonatkę, ale będę Wam jednak zwracać uwagę na błędy językowe niegodne ludzi z wyższym – jak sądzę – wykształceniem i to ludzi, którzy uprawiają zawód związany z komunikowaniem się z innymi.

W dzisiejszych “Komunikatach” na 10 zdań informujących o podniesieniu lub obniżeniu rekomendacji, TYLKO JEDNO jest poprawne gramatycznie, gdy stwierdza, że “Raiffeisen podnosi rekomendację DLA Orlenu”, w pozostałych dziewięciu piszecie o poniesieniu lub obniżeniu “rekomendacji JSW, PGNiG, Lotosu, PKN Orlen, Banku Millenium, Echo Investment, TVN”. Tymczasem “rekomendacja Banku Millenium” oznacza – gramatycznie – rekomendację wystawioną przez Bank Millenium komuś innemu.

Proszę, zwracajcie uwagę na to, jak piszecie. Nagminnym błędem jest także pisanie “wstanie” w znaczeniu: “ktoś może, jest zdolny, daje radę” zamiast “w stanie” – ODDZIELNIE! – przecież to nie 3. osoba czasu przyszłego czasownika “wstawać”, a wyrażenie “być w stanie”, oznaczające bycie w jakimś stanie albo bycie zdolnym do zrobienia czegoś.

Pozdrawiam.

(nazwisko znane “redakcji”).

—–

Szanowna Pani,

dziękuję za uwagi do naszej pracy. Sieć jest miejscem, w którym produkowanie treści – dziś nazywamy to z angielska contentem – bywa komunikacją jednostronną. Pomimo interaktywności rzadko dostajemy komunikaty zwrotne od odbiorców, które wykraczają poza standard na linii klienci-biuro, więc dziękuję w imieniu firmy i pracowników za dowód, że normalny świat istnieje.

Zdania, które Panią zbulwersowały pochodzą z segmentu Komunikaty. W dziale Nasi Klienci dostają depesze i treści, które są redystrybuowane z zewnętrznych źródeł. W cytowanych przez Panią częściach jest to w dużej mierze serwis Polskiej Agencji Prasowej. Biuro nie może i – sądzę – nie powinno ingerować w treści od partnerów. Informacja, nawet kolidująca z kulturą języka polskiego, jest stanem lepszym niż informacja poprawiana. Podejrzewam również, że poprawianie depesz agencyjnych byłoby naruszeniem nie tylko obyczaju, ale głównie umów na dystrybucję serwisów zewnętrznych. Wierzę, że nie chciałaby Pani żyć w świecie, w którym maklerzy poprawiają dziennikarzy.

Jeśli w moim wyjaśnieniu widzi Pani konflikt z gramatyką i stylem, to proszę o wyrozumiałość. Dostałem list w nocy o 00:27 i odpowiadam o 4:45, przed skończeniem pierwszej kawy. To jedna z tych rzeczy, która łączy rynki z serwisami prasowymi – wszyscy walczymy z czasem i ścigamy się w zawodach pod nazwą szybkość reakcji. Dlatego moja osobista wrażliwość bywa przytępiona i nie zawsze umiem potępiać towarzyszy niedoli.

Z wyrazami szacunku,

Adam Stańczak, analityk DM BOŚ SA.

[Głosów:36    Średnia:3.3/5]

12 Komentarzy

  1. lesserwisser

    Oj nie postaraliście się kolego, to widocznie przez tę niedopitą kawę, więc trudno się z wami zgodzić.

    Problem może nie jest jakiś poważny ale jest z tych, co jak mawiają – nie uchodzi panie dzieju. Moim zdaniem nie taki powinien być kierunek i styl odpowiedzi.

    Jak dopiję swoją poranną kawę (wszak jest 8.00) to może się bardziej wywnętrzę, bo chwilowo nie jestem “wstanie”.

  2. Toszt

    Jakaś ta odpowiedź taka słaba. Bez polotu, bez humoru. Wpis- suchar wyszedł Panu niestety.

  3. astanczak (Post autora)

    @ Toszt

    Wykręcił Pan zły numer. Ja nie mam poczucia humoru.

  4. lesserwisser

    “Wykręcił Pan zły numer. Ja nie mam poczucia humoru.”

    Już nie bądź taki skromny, kolego Adamie, bo chyba nie doceniasz swojego poczucia humoru.

    A te wpisy o niewinnych banksterach i o inwestorach winnych kryzysu?

    Ja uśmiałem się jak norka! 🙂

  5. Harry

    Alez ta Pani nerwowa, zapewne emerytowana polonistka:P Swoja droga ogladalem ostatnio program poranny na BBC, gdzie dyskutowano analfabetyzm wsrod mlodych Brytyjczykow (w GB obowiazkowe jest tylko zdanie egzaminu z jezyka ojczystego na poziomie gimnazjum zwanego GCSE, z czym wiekszosc z nich i tak ma problemy, a matury z angielskiego nie ma 3/4 ludnosci! Pomijam fakt, ze gdyby musieli ja zdawac na takich zasadach, jak egzaminy Cambridge dla obcokrajowcow, czyli minimum 60% z KAZDEGO modulu, a nie srednia i 40% + obnizenie progu dla ocen jesli zbyt wielu dummies mieli w puli, to posiadaniem GCE A-level mogloby sie pochwalic naprawde niewielu!). W trakcie dyskusji – srodki masowego przekazu vs staromodne czytanie ksiazek jeden z redaktorow wypalil: ‘you know kids when you write something on FB and you see that curvy red line underlying it. It’s not there to make it more pretty but to show you that your spelling is crap!:) Nie zebym sie czepial Panstwa ‘rekomandacji Banku Millenium’, bo moj Polish nie zawsze jest poprawny, ale jako osoby starsze (no moze nie az tak starsze ale reprezentujace poprzednie pokolenie) powinnismy dac przyklad zanikajacemu standard Polish, bo niedlugo dojdziemy do sytuacji jak w GB, ze wszystko pisane jest skrotami, a na prosbe o przeliterowanie jakiegos slowa, osobie pytanej wlos sie jezy na glowie:)

  6. astanczak (Post autora)

    @ Harry

    Zgoda. Problem w tym, że trzeba również dbać o nadążanie za pewną zmianą w produkowaniu treści w sieci. Sporą część contentu robią dziś skrypty, które są ślepe – łączą się z bazą i pobierają co im kazano. Trzeba uważać z krytyką, bo może okazać się, że to nie krytykowany jest kaleką językowym tylko my jesteśmy… digitally illiterate.

  7. _dorota

    Trzechsetna notka: gratuluję.

  8. Dzwonnik-Pieczarka

    O ile za komunikaty papu ciężko, żeby BOŚ odpowiadał, to za twórczość swoich analityków już chyba powinien. I ciężko moim zdaniem akurat w tym wypadku się zasłaniać się koniecznością szybkiej reakcji/pędzącym światem/konkurencją etc. Pewnych błędów się nie powinno popełniać, zwłaszcza jeśli ma się potrzebę dzielenia swoimi przemyśleniami ze światem (w dodatku zawodowo).

  9. astanczak (Post autora)

    @ _dorota

    Dziękuję. Nie zauważyłem, ale tak jakoś mam, że nawet o moich urodzinach przypomina mi telefon od agenta ubezpieczeniowego…

    Sprawdziłem jednak, że 28 lutego minie 6 rocznica uruchomienia blogów – zaczęliśmy jakoś w końcówce lutego 2008 roku – i wejdziemy w 7 rok.

    Ciekawe czasy i ciekawa przygoda.

  10. astanczak (Post autora)

    @ Dzwonnik-Pieczarka

    Dla jasności – nikt nie tłumaczy błędów, które nie dają się wytłumaczyć. Za poprawienia błędów zawsze jest tylko jedna dobra odpowiedź: dziękujemy, zwrócimy uwagę. Osobiście mam pewną wyrozumiałość do błędów, które popełniają inni – swoje traktuję jako nieakceptowalne.

    PS. link musiałem wyrzucić, bo nie działa – proszę nie traktować tego, jako cenzury.

  11. swans

    Ubawił mnie ten list Pani wrażliwej na błędy w sieci. Odpowiedź dobrze punktuje niezrozumienie tego, jak powstają dzisiejsze serwisy informacyjne. Bez wiedzy lub wyczucia tematu trudno laikowi zrozumieć cały system. Pan astanczak wyjaśnił dość grzecznie, że bulwersujące ją treści są tylko formą copy+paste przez maszyny.

    Jeśli chodzi o słowo >wstanie<, to tu również nie idzie o jakiś wielki błąd gramatyczny tylko o banalną sprawę. Większość z nas uczy się pisać ręcznie (można trzy razy przeczytać, sprawdzić zanim się odda, bo pisanie ręczne nie wymaga pośpiechu) i jak przechodzimy na pisanie na klawiaturze, to oddajemy się pod władzę automatycznego sprawdzanie pisowni.

    Pośpiech powoduje, że błędy uważamy tylko to, co podkreśli sprawdzanie pisowni. Istnieje w polskim słowniku słowo wstanie (od czasownika wstać) i dlatego w tekstach pojawia się, jakby było źle użyte. Formalnie to jest błąd gramatyczny, ale technicznie geneza błędu jest taka, jak powyżej – pominięcie przez spellcheck i błąd zaufania piszącego do spellchecka. Takich słów są setki, jeśli nie tysiące i do czasu, w którym maszynowe sprawdzanie pisowni nie osiągnie wyższego poziomu skazani jesteśmy na fazę przejściową.

    W fazie przejściowej powinniśmy pisać tekst i sprawdzać kilka razy przed wysłaniem świat. Kto z was tak robi? Pewnie nikt i słusznie, bo ludzie świadomi powyższego ograniczenia maszyn wiedzą, że musimy poczekać albo na lepsze sprawdzanie pisowni albo zwolnić komunikacyjne. W przypadku giełd to raczej niemożliwe, jak niemożliwy jest powrót do prasy papierowej. Tak, gazety też były lepsze, kiedy kupowaliśmy je rano w kiosku, ale to przeszłość. Słabość prasy internetowej – z jej gramatyką i stylem – jest okresem przejściowym, w którym jakość spadła. Trzeba przeczekać.

    Dzwonnik-Pieczarka

    Twoje oburzenie jest szczególnie zabawne, bo w kilku zdaniach zrobiłeś więcej błędów niż napisałeś zdań. Papu to dawała ci mamusia łyżeczką dla niemowląt – PAP to skrótowiec literowy a takie piszemy dużymi literami. Nie zauważyłeś pewnie, że nie jesteś w banku BOŚ tylko w DM BOŚ – błąd rzeczowy. Drugie zdanie pokazuje, że spałeś w trakcie lekcji o interpunkcji i zdaniach złożonych. W trzecim zdaniu szyk jest polskawy. Współczuję, jeśli myślisz, że możesz komuś udzielać lekcji stylu pisania.

  12. astanczak (Post autora)

    Gorąco się robi w tym sporze a w sumie chyba nie o to chodzi, więc zamykam dyskusję piosenką, którą ktoś kiedyś złośliwie nazwał “Piosenką wszystkich maklerów”

    http://www.youtube.com/watch?v=iNxDj-i-yi8

    PS. Jeszcze raz dziękuję za list Pani, która poświęciła swój czas, żeby napisać do nas i walczyć o kulturę języka polskiego. Będziemy wrażliwsi. Jutro mamy przed sobą kolejny “giełdowy ranek, informacji szum”

Komentarze są zamknięte.