Mimo zamieszania na scenie politycznej w USA rynki zdają się zmierzać do dobrej końcówki roku.
Mocne zwyżki ważnych średnich od początku 2013 roku obudziły wiele nadziei wśród niedźwiedzi. W części komentarzy pojawia się już przekonanie, że faza sztucznie pompowanej hossy zmierza ku końcowi a ścięcie luzowania ilościowego przyniesie finał spekulacyjnej bańki. Nie ukrywam, że bliżej mi do poglądu, iż jesteśmy dopiero w połowie rynku byka, którego czasu i skali zwyżek nie da się oszacować. Lubię szukać inspiracji w latach ’90 XX wieku, które skończyły się prawdziwą bańką spekulacyjną znaną, jako dot-com bubble. Na wykresie mamy porównanie najlepszych rocznych wzrostów dla kilku indeksów z lat ’90 ze zwyżkami średnich od początku 2013 roku (Year-to-Date). Jak widać średnim daleko do czegoś, co można nazwać prawdziwą bańką spekulacyjną a zwłaszcza finalnej fazie gorączki. Skromnie dziś wyglądamy. Mamy więc bańkę czy nie?
Patrząc na wykresie w przypadku indeksów polskich warto pamiętać o dwóch faktach. Lata 90 to okres kształtowania się GPW i indeksów, więc z realną historią mamy do czynienia raczej w końcówce dekady niż w pierwszych latach budowania rynku. Dlatego dla wzmocnienia tezy dla Polski wybrałem najlepsze zwyżki z końcówki lat ’90, co lepiej koresponduje z zachowaniem innych średnich dziś i w okresie porównawczym.



Dodaj komentarz