Spekulacja funduszami inwestycyjnymi, część 9

Kilka wyjaśnień i podpowiedzi w ramach podsumowania dotychczasowo zaprezentowanego materiału w tym mini cyklu.

Po pierwszym, otwierającym serię testów wpisie, w komentarzach pojawiły się sceptyczne głosy pod wspólnym szyldem „po co to wszystko?”. Odpowiedzią mogły być tylko symulacje i statystyki w kolejnych wpisach. Jak w nich pokazywałem wyceny naszych funduszy okazały się wielce wdzięcznym tworzywem. Spekulacyjne podejście pozwalało podkręcić zyskowność i ograniczyć obsunięcia kapitału w porównaniu do pasywnej metody „kup i trzymaj” jednostek funduszy, a co ważne – zachowało zadziwiającą stabilność w dość szerokim zakresie zmiennych parametrów: maksimum dla wybicia, które inicjuje transakcje, jak i minimum- dla stopa. Owe pozytywy widać szczególnie wyraźnie w porównaniu do „normalnych” instrumentów jak choćby akcje.

O ile ktoś i tak zajmuje się aktywnym tradingiem to całkiem sensownym dodatkiem czy po prostu dywersyfikacją kapitału obrotowego byłoby włączenie do portfela właśnie funduszy. A pasywnym inwestorom być może przypadnie do gustu nieco aktywniejsze podejście. Tym bardziej, że jak wskazują statystyki, wysoki odsetek inwestorów i tak pomimo długoterminowych deklaracji skraca horyzont czasowy i wyrzuca jednostki funduszy gdy na giełdach trwa zawierucha a spadki przybierają na sile. Prosta strategia, którą tutaj prezentowałem, pozwoli przynajmniej robić to świadomie, bez chaosu, a przy tym już z góry zawsze w niej wiadomo jak kształtuje się ryzyko i gdzie spodziewać się wycofania z rynku. Jeśli te argumenty wydają się nieprzekonywujące to proponuję jeszcze inne podejście – porównawcze. Obserwowanie bowiem tej strategii może pomóc w wyczuciu pulsu rynku i relatywnej ocenie wyników działań funduszy tej samej klasy.

Trzeba przy tym pamiętać, że aktywne inwestowanie w obrębie funduszy parasolowych pozwala odsunąć w czasie podatek tak długo jak dokonujemy zamian między subfunduszami opartymi o różnej klasy aktywa. To istotna przewaga nad tradingiem w akcjach/derywatach ponieważ pozwala obracać bez opłat przez lata “uratowanymi” kwotami, które zniknęłyby w czeluściach urzędów skarbowych.

Dlaczego wybrałem akurat strategię „wybicia z kanału cenowego” (czy inaczej „kanał Donchiana”)?

Po pierwsze – z powodu klarowności i prostoty jego użycia, nie wymaga bowiem żadnego dodatkowego programu, wystarczy sam najprostszy wykres z kolejnymi wycenami, na którym wyszukujemy najwyższy i najniższy kurs z określonej ilości dni. Taki wykres bez trudu można wyświetlić w darmowej aplikacji na stronie: http://bossa.pl/notowania/wykresy/

Po drugie – jej zasady współgrają z logiką i mechaniką działania rynku, a przy tym są oparte wyłącznie na samych cenach bez konieczności tworzenia syntetycznych, często niezrozumiałych i mało skutecznych dodatkowych wskaźników. Proszę zauważyć, że wybicia z progów cenowych to de facto wyłamania z technicznych poziomów wsparcia i oporu, ograniczających obszary konsolidacji (niezdecydowania rynków). Ale też jednocześnie wyłamania z wielu typowych formacji technicznych, które bez względu na kształt i tak opierają się właśnie na minimach i maksimach cenowych.

Po trzecie – pomimo popularności samej metody nadal pozwala ona zarabiać na rynkach, w których wyceny rynkowe nie są w pełni informacyjnie efektywne a nasz w takim razie do nich nadal należy. Monitoruję ją od lat i spośród dziesiątków innych mi znanych sprawia się naprawdę przyzwoicie. Nie jest to więc sposób, który nagle wyciągnąłem z kapelusza ponieważ pasował mi do danych.

Spekulacja funduszami jest dobrze znanym od dawna zjawiskiem w finansach, a nasze fundusze przyjaznym póki co środowiskiem dla aktywnego podejścia. Cechuje je przy tym niższa zmienność niż samych akcji, bliżej im bowiem do indeksów, które opierają się na portfelu spółek, tyle że do tego część środków przechowywana jest w gotówce, co być może daje nieco więcej amortyzacji niż indeksom.

Trzeba jednak stanowczo mieć świadomość tego, że nie jest to „perpetuum mobile”, maszynka do wyciskania łatwych pieniędzy i nie stanowi obietnicę skutecznego działania w przyszłości. Jak wszelkie inne metody timingowie zresztą. Aby efekt zyskowności zadziałał w przyszłości rynki akcyjne potrzebują trendów wznoszących, sama strategia Donchiana należy bowiem do rodziny metod „podążania za trendem”, nazwa mówi więc wszystko o ich charakterze. Brak trendów zabija potencjalne profity, ale trzeba też sobie uświadomić, że i metody pasywnego inwestowania również nie zadziałają jeśli wyceny jednostek nie będą rosnąć.

Ile w przedstawionych w tym cyklu symulacjach aktywnej spekulacji jednostkami funduszy jest rzeczywistej przewagi (pozytywnej wartości oczekiwanej) a ile szczęścia i losowości ? Możemy mówić o całkiem pokaźnej przewadze jedynie w czasie przeszłym, wszystkie te zależności, korelacje i stopy zwrotu dotyczą jedynie przeszłości, a ta w przypadku niestacjonarnych procesów rzadko powtarza się w przyszłości w tej samej sekwencji i z tą samą siłą. Co znaczy tyle, że metoda może przestać działać w ogóle, może tylko okresowo przynosić dobre wyniki, ale może również znacznie pobić historyczne stopy zwrotu.  Zachowałem wszystkie środki ostrożności i procedury oceny stosowane w mechanicznych testach strategii inwestycyjnych. Co jednak ważne, ta strategia przeszła pozytywnie najważniejszy egzamin – realny test na próbce danych nie widzianych w symulacjach opartych na cenach historycznych. I wychwycone przez mnie 6 lat temu ustawienia parametrów zadziałały zyskownie, w wielu miejscach nawet znacząco lepiej niż w teście historycznym. Mimo to przyszłość nie musi być tak samo dochodowa w tym segmencie aktywności.

Historia działań naszych funduszy akcyjnych jest dość krótka a najczarniejszymi w niej okresami były bessy 2000-20002 i 2007-2009, kiedy straty w wycenach jednostek sięgały dziesiątków procent. Strategia “wybicia z kanału” nie uniknęła obsunięć w tych okresach (brak trendu wzrostowego), ale większość tego czasu przebywała poza rynkiem, i w rezultacie spadek kapitału okazał się umiarkowany, nawet dziesiątki punktów procentowych niższy niż pasywne podejście.  Zamiana w tym czasie jednostek akcyjnych na obligacyjne pozwoliła znacznie owe obsunięcie złagodzić.

Oczywiście jest jeszcze sporo miejsca na usprawnienia. Żeby wymienić najważniejsze: dodatkowe stopy obronne, lepsza taktyka ustalenia wielkości pozycji, efektywniejszy podziału kapitału na poszczególne fundusze/rynki, lub też dokoptowanie innych strategii opartych na obiektywnych przesłankach zawierania transakcji. Być może jakieś inne metody pokażę jeszcze w przyszłości, z pewnością jednak co jakiś czas będę tutaj publicznie monitorował powyższą.

Jeśli ktoś miałby jakieś sugestie odnośnie dodatkowych usprawnień, testów, modyfikacji to jestem do dyspozycji w miarę możliwości.

—Kat———

[Głosów:0    Średnia:0/5]

2 Komentarzy

  1. cyfrowyja

    Mam pomysł na taki eksperyment: wypróbowanie tej strategii na funduszach bezpiecznych: gdy wibor 3m rośnie, to pieniężne, gdy spada, to obligacji. Głupie? Podejrzewam, że wynik będzie lepszy niż inwestycja w WIG w okresie 10 lat.

  2. kathay (Post autora)

    Daj znać jak zrobisz obliczenia. Nie mam danych wibora więc nie potrafię pomóc.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *