Największe oszustwo w historii?

Skandal związany z manipulowaniem przez Barclays (oraz prawdopodobnie kilkanaście innych banków) wysokością LIBOR oraz Euribor może okazać się jednym najważniejszych wydarzeń w historii sektora finansowego.

Myślę że, opinia publiczna zdała sobie sprawę z rozmiarów afery dopiero wtedy, gdy w okresie jednej doby jej ‘ofiarami’ stały się trzy wpływowe osoby – dyrektor, CEO i COO banku Barclays. Warto przypomnieć, że gigantyczne skandale związane z rynkowymi praktykami Goldman Sachs czy JPM Morgan nie doprowadziły do dymisji osób zarządzających tymi bankami. Afera LIBOR doprowadziła już nałożenia na Barclays rekordowej kary (łącznie 450 mln USD), dymisji trzech zarządzających w Barclays,  przesłuchań w brytyjskim parlamencie oraz mocno zagroziła pozycji wiceprezesa Banku Anglii.

Wystarczy jednak rzut oka na dokumenty prowadzących śledztwo instytucji (FSA w Wielkiej Brytanii oraz CFTC i DoJ w USA) by przekonać się o rozmiarach skandalu.

Barclays oraz kilkanaście innych banków oskarżanych jest o systematyczne, wieloletnie manipulowanie wysokością LIBOR i Euroribor. Te dwa wskaźniki są najprawdopodobniej najważniejszymi benchmarkami w świecie finansów.

Chciałbym napisać, że w dużym skrócie LIBOR odpowiada polskiemu WIBOR-owi. Domyślam się jednak, że czytelnicy, którzy wiedzą czym jest WIBOR wiedzą też czym jest LIBOR.

LIBOR to wysokość oprocentowania niezabezpieczonych kredytów na rynku międzybankowym w Londynie. LIBOR podawany jest dla 10 kluczowych globalnych walut (z tym, że w przypadku euro ważniejszym wskaźnikiem jest Euribor), dla 15 terminów zapadalności (od overnight do 12 miesięcy). Codziennie generowane jest więc 150 benchmarków.

Tworzeniem LIBOR zajmują się prywatne instytucje. Całość procedury nadzoruje Brytyjskie Stowarzyszenie Bankierów – organizację skupiającą przedsiębiorstwa z sektora finansowego. Obliczaniem wskaźników zajmuje się Thomson Reuters.

LIBOR powstaje  jako wynik sondażu. Partycypujące w jego tworzeniu instytucje finansowe (od 6 do 18 dla poszczególnych walut), przez wyznaczone osoby odpowiadają na pytanie (osobno dla każdej waluty i terminu zapadalności): z jakim oprocentowaniem bank byłby w stanie pozyskać finansowanie na rynku międzybankowym, jeśli przed godziną 11:00 wystąpiłby z zapytaniem i przyjąłby oferty o normalnej wielkości rynkowej? Warto przy tym zauważyć, że LIBOR obliczany jest po wykluczeniu 25% najwyższych i najniższych ofert – co oznacza, że pojedynczy bank miał raczej niewielkie szanse w skutecznym manipulowaniu wskaźnikiem.

Barclays zapłacił rekordową karę za próbę manipulowania wysokością LIBOR, poprzez przekazywanie nierynkowych wartości. Śledztwo wykazało, że Barclays systematycznie, przez wiele miesięcy, przekazywał zaniżone wartości by stworzyć wrażenie swojej siły finansowej i zwiększyć zaufanie rynku do banku. Otóż, wartości przekazywane przez poszczególne banki partycypujące w procedurze tworzenia LIBOR są jawne. Jeśli bank przekazuje wysokie wartości (zwłaszcza relatywnie do innych uczestników systemu) oprocentowania potencjalnego finansowania na rynku międzybankowym to oznacza to, że rynek oczekuje dodatkowej premii za ryzyko związane z udzielaniem finansowania temu bankowi.

Próby manipulowania LIBOR-em nie ograniczały się jednak do systematycznego zaniżania przekazywanych wartości. Śledczy znaleźli dowody na to, że Barclays w poszczególnych dniach próbował manipulować LIBOR (czasem w górę – a więc wbrew wspomnianym w akapicie wyżej staraniom banku) w celu korzystniejszego rozliczenia transakcji na rynku derywatów, które znajdowały się w portfelu Barclays.

Śledczy dotarli do e-maili, w których traderzy Barclays bezpośrednio zwracają się do osoby odpowiedzialnej za przekazywanie wartości do systemu LIBOR o konkretne manipulacje, w konkretnych dniach, w związku z rozliczeniem pojedynczych (potężnych – o wartości nominalnej 30 czy 50 mld!) pozycji na rynku derywatów. Robili to też w imieniu, i w interesie, traderów nie pracujących w Barclays. Z korespondencji wynika, że traderzy i pracownicy Barclays próbowali wciągnąć inne banki w manipulowaniem wysokością LIBOR.

W tym miejscu dochodzi do kluczowej kwestii związanej z ustawianiem (albo próbami ustawiania LIBOR). Jak wspomniałem LIBOR to najprawdopodobniej najważniejszy benchmark w sektorze finansowym. Jak wynika z danych CFTC, LIBOR jest benchmarkiem dla kredytów o wartości około 10 bilionów USD (to nie jest pomyłka) i swapów o wartości nominalnej 350 bln USD. Zdecydowana większość wartości nominalnej derywatów skupiona jest na swapach stóp procentowych (IRS), dla których benchmarkiem jest LIBOR. Zgodnie z danymi BIS wartość nominalna derywatów opartych o Euribor to około 220 bln USD. Dolarowy LIBOR jest też podstawą rozliczeń terminowego kontraktu eurodolarowego na CME, którego obroty (po wartości nominalnej) osiągnęły 564 bln USD w 2011 roku.

Globalny PKB wyniósł w 2011 roku około 70 bln dolarów.

Jeśli przyjmiemy, niezwykle konserwatywnie, że wartość nominalna wszystkich derywatów opartych na LIBOR i Euribor to 500 bln USD, to udana manipulacja wskaźnikami skutkująca zmianą ‘rynkowej’ wartości o 1 punkt bazowy, czyli 1/100 procenta, skutkować będzie zniekształceniem o wartości 50 mld USD.

Jak wspomniałem wcześniej LIBOR to de facto 150 wskaźników a nie jeden. Z całą pewnością Barclays ani potencjalny kartel zaangażowanych w manipulację banków nie był w stanie codziennie manipulować każdym z tych wskaźników. Co nie zmienia faktu, że manipulowanie kilkoma wskaźnikami (na najważniejszych walutach i terminach) mogło powodować codzienne zniekształcenia cenowe o wartości miliardów dolarów.

To dlatego niektórzy analitycy oceniają, że całkowite prawne koszty skandalu z LIBOR mogą w przypadku Barclays sięgnąć kilku miliardów dolarów, jeśli weźmie się pod uwagę ekspozycję banku na rynku derywatów opartych na stopy procentowe (55 bln USD na koniec 2011 roku).

Ciąg dalszy nastąpi…

[Głosów:1    Średnia:5/5]

48 Komentarzy

  1. mic

    Ustawki z innymi to manipulacja i kara bezsporna to jasne jak słońce. Pierwsza część zarzutów nie zbyt do mnie dociera. Chodzi o zarzut, że chciał pokazać swoją siłę i zaniżał stawki – co w tym złego? Miał pokazać słabość, sam na siebie sprokurować run? Proste odwrócenie sytuacji: czy jak ktoś ma kłopoty to sam ma się prosić i dawać wysokie stawki, by odstraszyć od siebie rynek? Po podanych stawkach można kasę otrzymać, więc skoro dali na taki procent to ich stać – może od tej pory ichniejszy Antek M. powoła komisje, która ustali jaki poziom jest dobry dla danego banku, tak by nikt ukrywał swojej siły, ale i też nie okazywał słabości…codziennie na giełdach czy rynku FX takie ściemy idą np. jeden dealer podkupuje i ciągnie rynek (robi wrażenie popytu), podczas gdy inni na desku walą w drugą stronę większe kwoty. Idąc tym tokiem, niedługo znajdzie się kolejny oskarżony, który na rynku ropy sprawiał wrażenie takiego, że chciał kupić (bo w CNBC anal tego banku rekomendował buy) – a w rzeczywistości systematycznie sprzedawał..albo gramy w karty albo nie, bo to są jakieś jaja.

    1. trystero (Post autora)

      @ mic

      Dobra uwaga. Szczerze mówiąc, opisanie tego jak de facto, słabą sprawę miały FSA i CFTC, zostawiłem sobie na następny tekst.

      Oni mieli podawać te dane ‘zgodnie z ich najlepszą wiedzą’ i jeśli możesz im pokazać, że nie dostaliby na tym poziomie finansowania i jako profesjonaliści powinni to wiedzieć to teoretycznie masz przeciwko im sprawę (ale bardzo słabą bo dotyczącą złamania standardów).

      Tam gdzie ustawiali pod pozycje na rynku derywatów sprawa jest oczywista. Ale to ciągle jest tylko złamanie standardów – co moim zdaniem świetnie pokazuje istotę tego co się dzieje w sektorze finansowym 🙂

  2. trandfollowerpl@gmail.com

    nominały porównywalne z tymi o których czytam w “Kiedy pieniądz umiera. Koszmarny sen o hiperinflacji”…

  3. adegie

    Przyszła mi do głowy analogia z wskaźnikiem odtworzeniowym metra mieszkania używanego jako podstawy do wyliczania maksymalnej ceny w RnS.

    Tam potencjalne zyski są/były jeszcze większe a ryzyko (śmiesznej wysokości mandat za podawanie nieprawdziwych danych do GUS’u) znacznie mniejsze. Zadam więc w świetle afery LIBORowej pytanie retoryczne: czy wskaźnik odtworzeniowy w PL mógł być w ostatnich latach zmanipulowany…

    1. trystero (Post autora)

      @ adegie

      Wiesz, pytanie brzmi czy do GUS podajesz twarde dane czy jakieś szacunki. Jedna rzecz, to odpowiadać na pytanie o przychody w ostatnim miesiącu i skłamać. Inna rzecz to odpowiadać na pytanie o potencjalny koszt kredytu inwestycyjnego i wpisać dane z księżyca.

  4. blackswan

    @mic +1

    Wiesz, case z Barclaysem był nawet taki, że oni podawali wyższe kursy w stosunku do rynku w czasie kryzysu, a potem, głównie pod wpływem artykułu Bloomberga, w którym autor zadawał pytanie w stylu “what the f*** is going on in Barclays, they must be in some deep shit” zaczeli zaniżać (na polecenie senior i mid-managementu), o co zresztą FSA się do niech przyczepił (zarzut: ulegli dziennikarzom i przestraszyli się możliwej paniki).

    Zabawne jest jedno zdanie w tekście FSA z 27 czerwca (Final Notice):

    “Rather, both LIBOR and EURIBOR require contributing banks to exercise their SUBJECTIVE judgement in evaluating the rates at which money may be available in the interbank market in determining their submissions”

    Co do ustawek z innymi – pełna zgoda. Jawna i bezsprzeczna manipulacja.

  5. blackswan

    o, znalazłem ten artykuł (3 wrzesień 2007):

    http://www.bloomberg.com/apps/news?pid=newsarchive&sid=a8uEKKBYY7As&refer=columnist_gilbert

  6. kajet

    Dla mnie zdumiewające jest to, że władze mogą kompletnie ignorować prawo karne. Czternastu traderów wyleciało dyscyplinarnie z pracy. Ja rozumiem, że akurat C.E.O. ma dobrych prawników i sto mln funtów majątku – udowodnienie mu oszustwa wymaga pewnie sporej gimnastyki, a już na pewno “chcenia”. Ale że liczba osób aresztowanych w tej sprawie wynosi zero, że mainstreamowe media w ogóle nie poruszają tematu odpowiedzialności karnej i że ludzie nie wychodzą na ulice – tego nie rozumiem.

  7. Wasilewski

    Wciąż nie do końca rozumiem o co tyle krzyku. Wiele spraw w finansach jest rozstrzyganych przez “grubych” graczy – por. np. głosowanie czy Grecja zbankrutowała czy nie przy wypłatach CDSów.

    Zdziwiłbym się, gdyby największe banki świata, mając wpływ na stawki LIBOR nie pokusiły się o kwotowanie pod zajmowane pozycje…

  8. kajet

    To jest pytanie z serii: “skoro nikt nie patrzy, czemu by nie schować tego złotego zegarka do kieszeni i nie wyjść ze sklepu bez płacenia”.

  9. galopujący major

    Ale przecież to jest dokładnie ten sam fail samoregulacji, co złota idea Greenspana, że banki nie są na tyle głupie, żeby nie zarządzać ryzykiem kredytowym i narażać na straty, bo same sobie nie zrobią krzywdy. Że to niemożliwe, żeby agencje ratingowe dawały AAA na śmieciowe papiery, bo przecież stracą wiarygodność i nikt nim potem nie zaufa. Że nie ma co nakładać surowej prawnej odpowiedzialności na dyrektorów, bo sami się dyscyplinują i dbają o prestiż (stewardship theory jest fajniesza niż agency theory).

    Czego uczą ostatnie 2 dekady to fakt, że nie ma takiego świństwa, na które chciwy dyrektorzy nie pójdą, choć przyznać trzeba, że tak ordynarny przewał (w emailach, chryste…) robi wrażenie swoją bezczelnością.

    PS Brytyjskie corporate governance uchodziło za nieco lepsze od reszty, a tu…

    1. trystero (Post autora)

      @ galopujący major

      Pewnym usprawiedliwieniem jest fakt, że e-maile są sprzed kilku lat. Na pewno sprzed afery Fabulous Faba z Goldman Sachs, który sprzedawał toksyczne obligacje belgijskim wdowom i sierotom i pisał o tym w e-mailu. Myślę, ale pewnie się mylę, że po tych kilku aferach takie rzeczy nie załatwia się już e-mailami 🙂

      1. trystero (Post autora)

        @ Wasilewski, galopujący major

        Właśnie, dobrze jest na BBA i LIBOR oraz na ISDA i rynek CDS popatrzeć przez pryzmat samoregulacji (koniecznie trzeba dodać FINRA, przez którą (samo) reguluje się Wall Street).

        Choć akurat ISDA w przypadku Grecji egzamin zdała moim zdaniem.

  10. oko

    manipulowali liborem i euriborem, nie moze byc, jak to mozliwe, jak dobrze ze juz tego nie robia w koncu wszyscy wiemy ze pozyczyc aktualnie na rynku po stawkach libor/euribor to zaden problem, w kazdym banku w polsce pozycza ci dzis franka badz euro na …bor+ 1,5% marzy, nieprawdaz…

    najciekawsze w calej tej aferze jest to ze media jeszcze nie skumaly najwiekszego smaczku, a mianowicie ze libor/euribor nikt nigdy nie manipulowal bo to od samego poczatku byla jedna wielka konfabulacja
    …bory maja rzekomo byc miernikiem zaoferowanych stop na rynku (o w obu nazwach jest od offered) a tymczasem z kwitow tej afery dowiadujemy sie ze:
    LIBOR powstaje jako wynik sondażu (…)na pytanie (osobno dla każdej waluty i terminu zapadalności): z jakim oprocentowaniem bank byłby w stanie pozyskać finansowanie na rynku międzybankowym, jeśli przed godziną 11:00 wystąpiłby z zapytaniem i przyjąłby oferty o normalnej wielkości rynkowej?
    czyli bynajmniej nie sa to zadne zaoferowane wartosci a jedynie opinie pracownikow bankow co by bylo gdyby
    nie musi byc zadnych ofert, zero, jak dlugo ziomal w banku jest w stanie “wymyslic” za ile uwaza ze moga pozyczyc to znaczy ze za tyle moga pozyczyc
    caly rynek oparty jest nie na faktycznych ofertach ale na wymysle kilku ziomali!!!
    i teraz zaczyna sie najlepsze
    tajemnica poliszynela jest to ze od 4 lat rynek miedzybankowy praktyczni nie istnieje, banki sobie nie pozyczaja, dlatego wlasnie potrzebne sa ciagle doplywy plynnosci z bankow centralnych a tymczasem oni nadal twierdza ze w kazdej chwili moga wyjsc na rynek i pozyskac kase za mniej niz 1%!!! ryliii??
    skoro tak to powtarzam czemu polskie banki wycofaly sie z kredytow w chf a lada moment zniknie euro, skoro podobno na rynku jest finansowanie na poziomach …borow, glupi ci nasi polscy bankowcy czy co ze pozyczyc po stawkach rynkowych nie potrafia?
    kiedy powyzsza rzeczywistosc dotrze do kilku glow i zrozumieja one jakie sa tego reperkusje i …bory zaczna wreszcie odzwierciedlac prawdziwe offered to moze zrobic sie naprawde cieplo, wszystkim

  11. blackswan

    @ oko

    Oklaski dla Pana

  12. mic

    dobrze oko pisze. nawet prosty kredyt korporacyjny (dobrze zabezpieczony i rating wysoki firmy) kwotowany na EURIBOR 1M + 1% marży nie pokrywa bieżacych kosztów płynności lub ledwo co. i bank mi płacze, że za nisko zakwotował, bo im strata wychodzi w rozliczeniu (czyli realne stawki to jakieś właśnie o 1% większa). chociaż ostatnio PKOBP chyba dostali jakiś euraczy bonusowych, bo dość tanio proponowali kredyty w stosunku do innych(ale i tak marża więcej niż 1%). Ogólnie na walutach marże wyższe 0,5-1,5% niż na PLN w zależności jakie terminy.

  13. www.wykresologia.blogspot.com

    cóż, LIBORY i EURIBORY, tak jak WIBORy zresztą nie są stawką rynkową. Z drugiej strony jest przymus kwotowania po tej stawce przez jakiś tam czas (15 minut?). Znacznie lepszą stawką (lepszą – tzn. lepiej odzwierciedlająca rynek) jest na naszym podwórku POLONIA, która jest już stawką rynkową. No właśnie – pytanie dla ogarniętych w temacie – czy w Londynie jest jakaś stawka odpowiadająca w konstrukcji naszej POLONII?

    “tajemnica poliszynela jest to ze od 4 lat rynek miedzybankowy praktyczni nie istnieje, banki sobie nie pozyczaja, dlatego wlasnie potrzebne sa ciagle doplywy plynnosci z bankow centralnych” no, bez przesady, tak było w 2008, teraz jest już inaczej, choć rzeczywiście czasem jest z tym problem (ostatnio chyba przy okazji promocji na swapy dolarowe organizowanej przez EBC i FED gdzieś na jesieni)

  14. oko

    to nie o euribor tu idze, euro na rynku wciaz jest, w polsce glownie chodzi o chf a w europie o dolka
    skoro finansowanie na rynku jest to po co swapy dolarowe od fedu i skoordynowane akcje bankow centralnych, po co nbp ma linie chf’owa

    polecam case nabitych w mbank, moze sie okazac ze racja caly czas byla po stronie banku, tylko nikt nie chcial uslyszec tego co prezes mbanku mowil o prawdziwych kosztach finansowania miedzybankowego i tego ze libor ich nie ozdwierciedla

  15. blackswan

    ależ przecież wszystkie …bory to jedynie indykacja. To jest tak, jakby poprosić tradera o podanie indykacji na “reasonable size”, a potem wykrzyczeć, że ta cena nie ma nic wspólnego z rzeczywitością. No jasne, że nie ma…

    Regulowanie rynku indykacji jest pod tym względem zabawne. Zrobienie z indykacji benchmarka to natomiast istotnie mistrzostwo świata. Tego nie da się nie manipulować.

  16. bank$ter

    Jeśli chodzi o wibor to jest to stawka po której banki mogą pożyczyć komuś a nie od kogoś.

    1. trystero (Post autora)

      @ bankSter

      Dobra techniczna uwaga.

      Cytuję ze strony ACI:

      Banki kwotują o godzinie 11:00 dwie stawki. Stawkę, po której przyjmą depozyty i stawkę, po której są skłonne pożyczyć pieniądze. Spread, czyli różnica między tymi stawkami jest ściśle ograniczona i wynosi dla transakcji powyżej 1M 20 punktów bazowych. Ponadto stawka WIBOR w Polsce jest stawką transakcyjną, co oznacza, że po zakwotowaniu banki przez krótki okres powinny zawierać transakcje po zaproponowanych przez siebie cenach. Z kwotowań tych 16 banków wyciągana jest średnia i w ten sposób kreowana jest stawka WIBOR.

  17. blackswan

    o ho ho
    super, WIBOR jest stawką transakcyjną…

    a “afera” dotyczy LIBORU i EURIBORU (na razie), które to są NIETRANSAKCYJNE I NIEWIĄŻĄCE. Zaczyna świtać, na czym polega problem?

  18. bank$ter

    Na tym, że anglosasi nie dorośli do jakości polskich regulacji?

  19. blackswan

    Bankster, nie zastanawia Cie to jaka to jest piramidalna bzdura ten sposob ustalania Liboru? Nie wiem jak mozna dywagowac o skandalu z Barclaysem i nie pochylic sie nad tym tematem.

    Swoja droga jak myslisz: jakie bylyby kwotowania Liboru czy Euriboru, zakladajac, ze musialyby to byc kwotowania wiazace?

    Fajne jest sledzenie dyskusji o tym co sie dzieje. Glosy oburzenia itd. Zabawne.

  20. bank$ter

    Oczywiście zgadzam się. W ciągu ostatnich lat czytałem kilka artykułów na temat manipulacji różnymi “borami” więc nie jest to jakaś nowość. Dopiero jak kogoś oskarżyli z nazwiska temat stał się bardziej medialny.

  21. lesserwisser

    “a „afera” dotyczy LIBORU i EURIBORU (na razie), które to są NIETRANSAKCYJNE I NIEWIĄŻĄCE. Zaczyna świtać, na czym polega problem?”

    x-bory nie muszą być wcale transakcyjne i wiążące by były reprezentatywne rynkowo, zresztą takie są z założenia, zasadniczo biorąc.

    A wiążące też niby są, bo jednak z ich podaniem wiąże się jakaś odpowiedzialność.

  22. blackswan

    Aha. A swistak siedzi i zawija w te sreberka.

  23. lesserwisser

    A świstakowi sugeruję aby zamiast zawijać odwinął to sreberko z tabliczki czekolady Milka i dziabnął sporego gryza, a wtedy magnez zawarty w masie kakaowej zacznie działać, a skutki mogą być zbawienne. 🙂

  24. blackswan

    Za Economistem:

    “First, it is based on banks’ estimates, rather than the actual prices at which banks have lent to or borrowed from one another. “There is no reporting of transactions, no one really knows what’s going on in the market,” says a former senior trader closely involved in setting LIBOR at a large bank. “You have this vast overhang of financial instruments that hang their own fixes off a rate that doesn’t actually exist.”

    Przeczytaj to ze zrozumieniem. Albo zadzwon do jakiegoś mm-a, może przypadkiem jakiegoś znasz, żeby wytłumaczył Ci jaka jest różnica między binding quote a non-binding quote. Chcesz się levelować? Ja wiem, że ty wiesz, że ja wiem że jesteś ignorantem w tej kwestii. Chcesz to wciągnąć jeszcze 4 levele wyżej. Proszę, śmiało.

  25. lesserwisser

    Och ty gadzie jeden ja tego nie puszcze płazem!

    Przeczytawszy o tych levelach byłem tak poruszony, że gdy chciałem dolać wrzatku do herbaty to przez omyłkę zalałem nim stojącą obok szklankę z 30-letnia whisky ( i to na lodzie z wody źródlanej). Bo obie rude są i podobne.

    Zmarnowaszy tak szlachetny trunek powiedziałem sobie, to ci nie ujdzie płazem, gadzie jeden, więc less ci nieźle przy…gada.

  26. blackswan

    uwielbiam Cie less, ale proszę, oszczędź mnie. Pretty please…

  27. blackswan

    z chęcią natomiast się dowiem, abstrahując od personalnych wycieczek (za swoją PRZEPRASZAM, ale nie obrażę się jeśli zmieszasz mnie z błotem), jak to jest oczekiwać od niewiążących cen jakiejkolwiek wiarygodności? Wiesz, jak mi to napiszesz, to może od razu puść forward do Vernona Smitha. Człowiek tyle napisał o różnych aukcjach itd, że taki wkład byłby dla niego niewątpliwie cenny. Pozdrawiam serdecznie w piękne sobotnie popołudnie.

    Make love, not war 😀

  28. Alicja

    Less…
    Ale ja Cię kocham 😀 Proszę, pisz 😀

  29. _dorota

    @ Less
    1. Lód teraz, whisky wieczorem.
    2. Nie oszczędzaj, byle było ciekawie.
    3. Ja też.

  30. Alicja

    Less…
    Zapomniałam dodać – wiem, że stworzysz dzieło, bez ŻADNYCH wycieczek personalnych, skupisz się WYŁĄCZNIE na merytoryce.

  31. lesserwisser

    @ Dorota

    Jakbyś zgadła, dziewczymo lód teraz. Jak sobie wiski popsowałem to schyliłem sie po czarne czereśnie stojące na ławie by sobie ośłodzić stratę. No i gapiszon, uderzyłem się w czoło o wypustek na rogu plastykowej klatki, w której stały. No i jest guzek, przekrwienie i trzeba było lód przykładać (tez z whisky).

    Tak się kończy cherry picking!

    @ Alicja – w taki gorąc nie czas na wycieczki. 🙂

    PS

    Ja nie wiem co ja takiego mam w sobie, że mnie zawsze dziewczyny kochały (i z wzajemnością). Myślałem że to z czasem minie, ale jak widać wciąż trzymie, i to jak. 😉

  32. Alicja

    Less..
    Bo dla miłości prawdziwej… bezwarunkowej czas nie istnieje 😀

  33. oko

    @lesserwisser
    “x-bory nie muszą być wcale transakcyjne i wiążące by były reprezentatywne rynkowo, zresztą takie są z założenia, zasadniczo biorąc.”

    istotnie nie musza, wystarczy tylko zeby odzwierciedlaly poziomy rynkowe, tylko…
    powiem wiecej, tak pewnie bylo do lehmana, to znaczy nawet jesli chlopaki malowali sobie odpowiednie poziomy danego dnia, to one nadal mniej wiecej odzwierciedlaly poziomy rynkowe, to moze jest prostackie tlumaczenie ale chyba dobrze to oddaje: do czasow lehmana szedles do banku i bez łachy dostawalac kredyt na …bor plus 1-1.5% marzy
    dlatego tez pewnie bylo na to takie ogolne przyzwolenie rynku na zasadzie “nawet jesli cos tam dla siebie skubiemy to nie wypaczamy realnego obrazu rynku” takie tworcze rozwiniecie “no harm no foul, no foul no crime”,

    bol zebow zaczal sie po lehmanie kiedy oprocz krecenia lodow trzeba tez bylo zaczac malowac trawe na zielono dla bankow centralnych (to jest istotny aspekt calej tej historii o ktorym do tej pory malo sie mowi, glownym beneficjentem zanizania liboru sa tak naprawde banki cenralne ktore dzieki temu dostaly kilka lat ekstra na uporzadkowanie balaganu) i dla mnie tak naprawde afera zaczyna sie dopiero tu, bo ich kwotacje przestaly byc reprezentatywne i tak naprawdę dopiero teraz mamy faktyczna manipulacje

    ps. wiem ze się czepiam ale juz mam takie glupie przyzwyczajenie ze lubie zeby definicja prawna byla definicja a nie robieniem ludzi w jajo, jak cos się nazywa offered to nie może być nieofertowe (a nietransakcyjny i niewiazacy dokladnie właśnie to oznacza), albo zmieniamy nazwe albo definicje, to ze cos takiego istnialo latami po raz n’ty pokazuje jakim bagnem jest cala regulacja sektora finansowego a przede wszystkim nadzor nad tym, kretywna ksiegowosc przy tym to normalnie przedszkole

  34. blackswan

    @oko

    jest olbrzymia szansa, że doskonale zdajesz sobie z tego sprawę, ale tak czy siak napiszę 🙂

    Możliwość kwotowania indykacji, zamiast wiążącej ceny, to nic innego jak darmowa opcja dla każdego market makera. Jasne, że w “normalnych” sytuacjach z niej nie korzysta, tj. kwotuje indykacje, które są “w linii”. Za normalne sytuacje uznaję rynki o niewielkiej zmienności, stałych flowach, gdzie kasa płynie z każdej strony. Chociaż nawet wówczas zdecydowana większość mm-ów odpowiednio pozycjonuje się ze swoją indykacją.

    Załóżmy, że teoretyczna cena danego instrumentu wynosi x. Kwotując ze spreadem 10%, zakładając że nie masz żadnych offsetów, podajesz x-5%@x+5%. Jeśli ktoś prosi Cie o “indykację” (zawsze zastanawiali mnie ci pacjenci, a spotkałem już ich trochę), to masz teraz trzy możliwości:

    a) nie zastanawiasz się nad tym czego w zasadzie ten facet chce prosząc mnie o nietransakcyjną cenę, więc dajesz mu standardową cenę (bez offsetów), niech sobie zobaczy gdzie Twoim zdaniem jest cena teoretyczna

    b) starasz się złowić rybkę i podajesz bid albo ask na teoretycznej, licząc, że wstrzelisz się w jego kierunek i zgolę dodatkowe 5%, zakładając że z jakiegoś idiotycznego powodu będzie potem prosił o cenę transakcyjną (a tacy się zdarzają) i że udało się Tobie wstrzelić. Jeśli będzie żądał ceny transakcyjnej po usłyszeniu indykacji, a indykacja nie wstrzeli się w jego kierunek (tj. musiałbyś przehandlować po teoretycznej) to powiesz mu: “stary, prosiłeś mnie o indykację, a teraz podajesz mi konkretny size, który jest większy od indykacji, bla bla bla i walniesz mu tak czy siak ekstra marżę)

    c) mówisz mu, że możesz mu podać jedynie cenę wiążącą (czyli nie korzystam ze swojej opcji i nie chcę na niego tracić czasu) i pytasz go o size, próbując przy okazji wywęszyć w którą stronę chce iść. Itd.

    Teraz: to, że LIBOR i Euribor jest w ten sposób skonstruowany (niewiążące kwotowania), ma jedną prostą implikację: tylko skrajnie naiwna osoba (nie oszukujmy się: są właściwsze przymiotniki) wierzy, że jest to przypadkowe. Otóż nie jest. Istnieje powód, dla którego ceny są nietransakcyjne. To nie wzięło się z kosmosu, kosmici nie przylecieli i nie dali traderom w bankach prezentu w postaci tak wyśmienitej regulacji i DARMOWEJ OPCJI. Dopóki publika nie zrozumie na czym polega “darmowość” tej opcji i nie zrozumie, że NIE MA CZEGOŚ TAKIEGO JAK DARMOWA OPCJA będzie wciąż podobne dno. Ktoś za tą opcję płaci. Kto ustawił takie zasady? Regulator. Z jakiego powodu to zrobił? Nie wiem, możemy pobawić się w ciuciubabkę. To nie są idioci ( a jeżeli są, to ludzkość jest w poważnych opałach). Zrobił to z jakiegoś powodu. Teraz, możemy sobie pospekulować dlaczego tak jest itd, ale będzie to “teoria spiskowa” rzecz jasna.

    Dla mnie to jest cała esencja problemu z LIBORami. Wszystko pozostałe, a zapewne wyjdą niezłe kwiatki – kto wie, jest tylko tłem. Dlatego cieszy mnie, że w dzisiejszym bodajże artykule Economista zwrócili na to uwagę w dwóch słowach. Dwa słowa są lepsze niż nic. Znaleźli jakiegoś senior tradera, który anonimowo powiedział im skąd leci smród.

    Teraz, trzymajmy kciuki, żeby publika to zrozumiała.

    I masz pełną rację: kreatywna księgowość to przy tym żarcik. Nie tylko zresztą przy tym.

    Pozdro

  35. blackswan

    ah, i już muszę jedną rzecz zaznaczyć, bo czuję że ktoś się do tego przyczepi – do czegoś w końcu trzeba. Spread 10% był przykładowy. Nie chiałem pisać “delta”…

  36. blackswan

    i jeszcze jedna uwaga: to był taki przykładowy scenariusz. Spekulowałem sobie jak to może wyglądać. Kto to wie jak to wygląda? Samemu nigdy tego nie robiłem: jestem farmerem i interesuję się twórczością Beethovena. W czasie prywatnym uczestnicę w spotkaniach kościelnego chórku i “trolluję” różne blogi.

  37. blackswan

    no i całym smaczkiem, o którym wcześniej pisałeś, jest proste pytanie: a co by było, gdyby zmienić tą zasadę i ceny musiałyby być transakcyjne?
    Nie zastanowiło Cię, dlaczego nikt nie pociągnął tego pytania? Dlaczego to pytanie nigdzie się nie pojawia?

  38. lesserwisser

    Raz, dwa, tri, malcziki,
    naczinajem igrać

    Poranne zorze budzą mnie ze snu
    Giełdowy ranek, informacji szum
    Z I-Padem w uszach i wartości swej
    W pełni świadomy, świadomy, że hej,

    (Kazik chyba wybaczy mi tę przeróbkę, bo to w końcu sąsiad.)

    Właśnie w pełni świadomy, świadomy że chej (chyba tak to się pisze? – ach ta moja dysgrafia samogłoskowa 🙂 ).

    Jeśli ktoś prosi o kotowanie (quote ) albo o „indykację” (zawsze zastanawiali mnie ci pacjenci,którzy nie rozumieli istoty indykacji,
    a spotkałem już ich trochę), to mamy teraz różne możliwości:

    Nie zastanawiasz się nad tym czego w zasadzie ten facet chce prosząc mnie o nietransakcyjną cenę, więc dajesz mu właściwą cenę rynkową jaką wypada ci dać, jako fachowemu o rzetelnemu market makerowi. Bo za chwilę klient może cię poprosić byś zrobił z tego ofertę wiążcą (firm), a jak tak będziesz pajacował i cwaniakował, to się może od ciebie odwrócić.

    Zresztą to całe twoje fiolozowanie klienta nie wzrusza i nie obchodzi,
    bo on na ekranie widzi twoje kwotowania – a przechodzi na voiceboxa by się upewnić czy podtrzymujesz swoją indykację ekranową czy nie.

    Bo to co umieściłeś na ekranie albo zapodałeś głosem, to jest zasadniczo również indykacja ponieważ nie wyspecyfikowałeś wielkości transakcji jaką gotowy jesteś klepnąć na tych warunkach.

    No bo ta twoja mm-owa oferta może być wiążąąca dla 1 mln, dla 10 mln a
    może nawet 20-50 mln jednostek walutowych, ale jak Klient zechce zrobić 100 mln czy też “przebiec 2 yardy”( 2 miliardy)” – to powiesz mu sorry partnerze – ta moja indykacja wiąże jedynie do 10 mln czy 50 mln.

    Albo powiesz mu tak : “„stary, prosiłeś mnie o indykację, a teraz podajesz mi konkretny size, który jest większy od indykacji, bla bla bla i walniesz mu tak czy siak ekstra marżę)”, a wtedy klient pójdzie do innego MM-a i z nim przybije deal, bo nie jesteś jedyny na rynku i weryfikuje on twoją ofertę z innymi. A konkurencja nie śpi.

    Ale ty starsz się być cwańszy niż ładniejszy więc przecwancykowałeś.
    (ale a tacy się zdarzają).

    Czasem klient po prostu chce dokonać transakcji i te twoje urawane parę pśipsów to ma w głęboko w nosie, bo on woli mieć zabezpieczoną pozycję i nie jest penny wise pound foolish, tak jak ty.

    Tak więc jeśli ci się uda akurat wstrzelić w przekombinowaną cenę transakcyjną, to uważaj abyś przy okazji nie strzelił sobie w stopę, uda albo jeszcze wyżej (usilnie starając się go wyczuć i walnąć mu tak czy siak ekstra marżę).

    Jak klient przychodzi do ciebie i prosi o indykacje swapa na trzy łamane daty to ty lepiej nie próbój cwaniakowac tylko podaj mu swoją best estimate – zbieżną z tym po czym gotów jesteś dokonac dealu, bo nie wiesz na jaką datę on chce faktycznie zrobić ten swap, więc potencjalny interes moze ci przejść koło nosa, i zamiast jakiegoś zarobku zarobku będziesz miał guzik z pętelką.

    Pamiętaj nie przenoś mentalności market makera na relacje z klientami, bo różne są mentalności, motywacje i potrzeby innych uczestników rynku.

    Teraz: to, że LIBOR i Euribor jest w ten sposób skonstruowany (niewiążące kwotowania), ma jedną prostą implikację: tylko skrajnie naiwna osoba (nie oszukujmy się: są właściwsze przymiotniki) nie wie, że nie jest to przypadkowe. Otóż nie jest.

    Istnieje istotny powód, dla którego kwotowania cen są nietransakcyjne, i jest to powód całkiem prozaiczny – otóż może się zdarzyć, że danego dnia do godziny 11.00 ty banksterku nie zrobiłeś żadnego dealu w danej walucie, na dany termin, a jak nawet zrobiłeś to w w wielkości nietransakcyjnej – np zaledwie na 2 melony ( i jeden arbuz :).

    Więc pytam no i co wtedy, powiesz sorry Batory nic dzisiaj jeszcze nie pohandlowałem, bo taki był nieruchawy rynek, więc nie wiem nawet jaki powinien być adekwatny poziom tego Libora.

    A jak zrobiłeś jedna, dwie, czy trzy tranakcje po roznych cenach, to którą podasz, tę ostatnią, średnią wyciagniesz, czy może w oparciu o nie dokonasz the best estimate of current market i podasz swoją iddykację, która w twojej fachowej ocenie będzie najbardziej reprezentatywna dla bieżącego rynku.

    Dla mnie cała esencja dyskusji problemu z LIBORami zasadza się na tym, że trzeba wiedzieć że powstaje on na rynku w Londynie, którym kwotują tzw money brokers, z usług których korzystają banki, a monej brokers podają ceny z rzeczywistych transakcji i widać wyraźnie czy Libor jest dęty czy dymany. Widać to po spreadzie!

    Po jakim spreadzie zapytają śledzie (bo rekiny finansjery a nawet płotki to wiedzą)? Po spreadzie Libor – prime rate -, któren nam wszystko powie o aktualnym stanie rynku. Bo prime rate to tez jest bęcmarek dla Liebora.

    A więc w pełni świadomy, świadomy, że chej (czy cuś w podobie)? 🙂

    PS

    No i proszę, w międzyczasie wystygła mi poranna kawa, chyba pójdę zalać ją wrzątkiem, bo można byle z ostrożna.

  39. blackswan

    oko, teraz widzisz dlaczego nic nigdy się nie zmieni, hehe 🙂

    “Więc pytam no i co wtedy, powiesz sorry Batory nic dzisiaj jeszcze nie pohandlowałem, bo taki był nieruchawy rynek, więc nie wiem nawet jaki powinien być adekwatny poziom tego Libora”

    LOL, w tym cytacie twki klucz twojej niewiedzy lesser
    dziękuję rynkowi za takich koleżków jak ty
    tradowanie zwami jest zbyt proste

  40. blackswan

    wiesz, zastanawia mnie to lesser, że ty nie kumasz tego, że indykacja jest dla OBRONY MARKET MAKERA. Weź wbij to sobie pod parasol. Z mojej strony EOT. Słodkiego dnia książę.

  41. blackswan

    black: niewiążąca cena a wiążąca cena to zupełnie inna sprawa
    lesser: niewiążąca indykacja ceny to wiążąca cena transakcyjna
    black: BS
    lesser: ty nic nie wiesz człowieku, nie przekładaj swojej mentalności na klienta
    black: też Cie kocham

    Less, dajmy sobie na wstrzymanie. I tak niewiele osób rozumie o czym mówimy. Skoro uważasz, że non binding quote to to samo co binding quote, to wiesz, przy Twoich umiejętnościach mieszania mógłbyś udowodnić też, że zielony kolor to tak naprawdę czwartek.

  42. blackswan

    ok, zrobiłem sobie kawę, nakarmiłem gołębie na placu Pigalle, przeczytałem jeszcze raz wpis mojego szanownego przedmówcy i chciałem zwrócić uwagę na kilka ciekawych kwestii:

    “Bo za chwilę klient może cię poprosić byś zrobił z tego ofertę wiążcą (firm), a jak tak będziesz pajacował i cwaniakował, to się może od ciebie odwrócić.”

    tak, to jest jedyne ryzyko – ryzyko reputacji gościa, który podaje indykację, a potem poproszony o podanie ceny transakcyjnej, podaje kompletnie inną. Jedyne ryzyko polega na tym, że ten klient następnym razem przyjdzie do kogoś innego. Oczywiste. Dlatego w sytuacji jeden-na jednego indykacje, przynajmniej z mojego doświadczenia, podawane są bardzo agresywnie. Zawsze jak rozmawiam z kimś kto chce indykację ode mnie, to pytam się do czego on tego w zasadzie potrzebuje. Jeśli chce poznać moją cenę teoretyczną na instrumencie którego nie ma w obrocie, (pyta mnie o moją opinię) podaje mu “choice market”. Jeśli chce potem od razu ze mną trejdować, to po prostu podaję cenę wiążącą. Natomiast w czasie zawieruchy, przy wysokiej zmienności na rynkach, nie bawię się w takie durnoty bo nie mam na to czasu. Podaję albo cenę transakcyjną, albo odkładam telefon. To tak tytułem wspomnianej przez mojego szanownego przedmówcy “mentalności”

    “Zresztą to całe twoje fiolozowanie klienta nie wzrusza i nie obchodzi, bo on na ekranie widzi twoje kwotowania – a przechodzi na voiceboxa by się upewnić czy podtrzymujesz swoją indykację ekranową czy nie.”

    Tutaj mój przedmówca nie wie, że jeśli widać na ekranie moje kwotowania i produkt (ten konkretny produkt jest w obrocie), to nigdy do mnie nie dzwoni z pytaniem o indykację. Pytanie o wskazanie ceny z założenia oznacza, że klient nie wie po ile to cuś się wycenia, dlatego, że np. nie znajduje się w powszechnym obrocie, albo on nie ma do tego dostępu.

    “Jak klient przychodzi do ciebie i prosi o indykacje swapa na trzy łamane daty to ty lepiej nie próbój cwaniakowac tylko podaj mu swoją best estimate – zbieżną z tym po czym gotów jesteś dokonac dealu, bo nie wiesz na jaką datę on chce faktycznie zrobić ten swap, więc potencjalny interes moze ci przejść koło nosa, i zamiast jakiegoś zarobku zarobku będziesz miał guzik z pętelką.”

    powtórzenie argumentu o tym, że wypada podawać dobrą cenę, bo inaczej można stracić biznes z tym klientem, który jeszcze nie daj boże może puścić informację wśród swoich znajomych. Oczywista oczywistość.

    “Więc pytam no i co wtedy, powiesz sorry Batory nic dzisiaj jeszcze nie pohandlowałem, bo taki był nieruchawy rynek, więc nie wiem nawet jaki powinien być adekwatny poziom tego Libora.”

    odnośnie tego fragmentu napisałem, że mój szanowny przedmówca nie do końca wie o co chodzi. Otóż ja nie musiałem handlować wcześniej żadnym instrumentem, żeby znać jego cenę. Niestety, więcej powiedzieć nie mogę, bo miejsca za mało…Kilka słów kluczy: hedging, posiadane przez mm-a pozycje itd.

    “Dla mnie cała esencja dyskusji problemu z LIBORami zasadza się na tym, że trzeba wiedzieć że powstaje on na rynku w Londynie, którym kwotują tzw money brokers, z usług których korzystają banki, a monej brokers podają ceny z rzeczywistych transakcji i widać wyraźnie czy Libor jest dęty czy dymany. Widać to po spreadzie!”

    Teraz, to jest jakieś kosmiczne nieporozumienie. Mój przedmówca najwyraźniej nie zrozumiał, że na pytanie “dlaczego jest to możliwe, że LIBOR chodził poniżej cen rynkowych” odpowiedział “kluczem całej rozmowy jest to, że chodził poniżej cen rynkowych z innych instrumentów”.

    Odpowiedzmy sobie na pytanie dlaczego:

    Moim zdaniem, po pierwsze i przede wszystkim, istnieje systemowo taka możliwość. Libor jest benchmarkiem który jest stopą wziętą z kosmosu, tj. uśrednionych indykacji. BBA zbierając indykacje do ankiety nie wymaga od panelistów aby były wiążące. Paneliści zwykle są grzecznymi chłopcami, jeśli nie mają żadnych bodźców żeby być niegrzeczni (pre 2007). Kiedy natomiast mają bodźce i powody do tego, aby podawać inną cenę, to zgadnijcie co robią? Podają ją. Na tym polega ich darmowa opcja: możesz dać rozsądną cenę, ale jeśli będziesz w problemie, to podaj taką cenę jaka Ci odpowiada.

    Poza tym, rzecz jasna dochodzą jeszcze kwestie ryzyka kredytowego danego kontrahenta (zwykle bardzo niesymetryczne), jednostronnych flowów (np. w czasie kryzysu każda europejska organizacja na gwałt potrzebowała finansowania w dolarze) itp.

    Ja skupiłem się tylko na jednej rzeczy: na tym, że LIBOR jest wzięty z kosmosu, czyli uśrednionych, niewiążących cen. O to m.in. chodziło traderowi cytowanemu przez Economista, kiedy powiedział:

    ” “You have this vast overhang of financial instruments that hang their own fixes off a rate that doesn’t actually exist.””

  43. blackswan

    i dla tych, którzy nie wiedzą: ceny kwotowane na ekranie są WIĄŻĄCE, ceny podawane przez telefon są WIĄŻĄCE, więc nie trzeba się “upewniać”. Może być tak (zwykle tak jest), że size na ekranie jest za mały i klient dzwoni nie z pytaniem “czy jesteś pewien swojej ceny? bo chciałbym przehandlować”, tylko mówi “słuchaj, twoje kwotowanie jest na size x, chcę przehandlować 2x, jaka jest twoja WIĄŻĄCA cena?”

    Tutaj w ogóle pojawia się bardzo dużo różnego rodzaju smaczków. Bo np. podając gościowi cenę na czacie, na telefonie, w przypadku np. rynku equity podaje się również tzw. REF (reference price – cena instrumentu bazowego, dla której w tym momencie, cena danego derywatu wynosi tyle a tyle). Pytanie co zrobić, kiedy klient zadzwoni za 20 minut, kiedy REF odjechał nieznacznie (ale klienta może nieznacznie, dla mm=a znacznie, albo na odwrót) i wtedy może dojść do sporu. Może być też sytuacja, że w ciągu tych 20 minut coś konkretnego się wydarzy. Dlatego czasami animatorzy zastrzegają (na bardzo zmiennych rynkach): ta cena jest ważna teraz kiedy rozmawiamy. W momencie kiedy odkładasz słuchawkę, cena nie obowiązuje itd

    Ale to są technikalia, nie ma znaczenia czy je znamy czy też nie. Ważne jest, żeby wiedzieć, że indykacja to albo a) dobra cena, albo b) skittle shitting unicorn myth

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *