Poprzednie “Rozmowy..” dobiły do prawie 100 komentarzy, przyjmuję więc za dobrą monetę ów wynik i otwieram okienko dla luźniejszych rozmów ponownie.

A propos – który wpis sprowokował największą ilość komentarzy? O ile nic się nie zmieniło to był to wywiad z Krzysztofem Pirógiem , zwycięzcą Parkiet Challange – czyli lubimy celebrytów 🙂

Kwestia celebrytów pojawiła się tydzień temu i padło nazwisko na K. Cóż, z K. zaczynaliśmy razem jakiekolwiek dyskusje w internecie jakieś 15 lat temu,i były to wspaniałe czasy, a potem raczej ze zgrozą obserwowałem proces, który nie prowadzi raczej do zyskowności giełdowych spekulacji.

Lucky zapytał przy okazji poprzednich “Rozmów…” czego wam/nam potrzeba dla (skutecznego?) tradingu. Sam od dawna zadaję sobie podobne pytanie. Wygląda na to , że nasze blogi komentują inwestorzy, którzy mają jakąś wizję tego jak okiełznać giełdę,  a ci, którzy próbują się uczyć przezornie milczą. No może poza Analizą Techniczną, która zawsze wywołuje kontrowersje, ale postaram się je wkrótce rozwiązać 🙂 Pod wpisem Adama dodałem komentarz: “co znaczy AT działa?” i wiem, że jeśli ktoś odpowie sobie na to pytanie, potrafi również przekonać wszystkich innych, czego w jednym i drugim przypadku każdemu życzę!

Co ciekawego z nowości, co dziwi, co szokuje, co inspiruje? Mnie:

Economist poszedł w debatę o algorytmach HFT, nadal trwa więc można zagłosować i poczytać:

http://www.economist.com/debate/days/view/816

Unisystem –  nowość, pierwszy TFI, który chce zarządzać według mechanicznych systemów.  Dajmy kredyt i niech wyniki przemówią.

Spada wolumen obrotów na giełdach i forexie! Spada również średnia wielkość transakcji. Powód do zmartwień? Jeszcze nie na tym etapie.

Czy powinniśmy się martwić? Odwrócę nieco pytanie:

Mam wrażenie, że Polska to kraj złych wiadomości. Czy nie byłoby przyjemniej komentować i czytać tylko te dobre? Czy jest to w ogóle możliwe? Liczę i oceniam swoje wpisy i wychodzi, że jak najbardziej 🙂 To dlaczego mamy tyle problemów z rzeczywistością…..?

P.S. dobro jest nudne, zło to jest dopiero adrenalina

[Głosów:0    Średnia:0/5]

115 Komentarzy

  1. Lucek

    “Podrzuc tutaj wszystkim moj adres email, adres zamieszkania, i inne prywatne dane potem sie podpisz.”

    Ja wiem, że ja w stosunku do Ciebie jestem głupkiem.
    W opinii Twojej i Twojej szanownej małżonki; (gdyż NIGDY) nie zrozumiem o co Ci chdzi.
    Przecież, gdybyście Państwo uważali inaczej, napisałbyś, że KIEDYŚ zrozumiem.
    Otóż uważając mnie za głupka, chcesz, abym łamał prawo o ochronie danych osobowych i jeszcze się podpisał?
    Prafrazując tekst piosenki Koniecznego:
    “To taki głupi, to ja już nie jestem
    Może głupi, ale taki to już nie
    I zaraz się domyślam czego on chce”.
    Od biedy mógłbym sie podpisać, nawet podając dokładny adres zamieszkania.
    Ale po co mam dawać powód, aby na naszej małej, osiedlowej uliczce bez wylotu, zaczęły koczować tłumy, chętne zobaczyć największego głupka, jaki się trafił w Państwa życiu?

  2. lesserwisser

    „Coz, twierdze, ze nikt z was nie ma o tych sprawach zielonego pojecia. Nikt z was tego nie rozumie. Ja rowniez tego nie rozumiem, ale jestem w stanie wam powiedziec dlaczego wy tego nie rozumiecie.”

    Był już jeden taki co podobno powiedział “Wiem że nic nie wiem”, a dokładniej to chyba – “Jemu się zdaje, że coś wie, choć nic nie wie, a ja, ja nic nie wiem, tak mi się nawet i nie zdaje.”

    Możemy mięć do czynienia z przypadkiem nawiedzenia, więc może warto się pomodlić. Myślę, że modlitwa świętego Tomasza z Akwinu będzie jak znalazł.

    Panie, Ty wiesz lepiej, aniżeli ja sam, że się starzeję i pewnego dnia będę stary.

    Zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji. Odbierz mi chęć prostowania każdemu jego ścieżek.

    Uczyń mnie poważnym, lecz nie ponurym. Uczynnym, lecz nienarzucającym się.

    Szkoda mi nie spożytkować wielkich zasobów mądrości, jakie posiadam, ale Ty, Panie, wiesz, że chciałbym zachować do końca paru przyjaciół.

    Wyzwól mój umysł od niekończącego się brnięcia w szczegóły i dodaj mi skrzydeł, bym w lot przechodził do rzeczy. Zamknij mi usta w przedmiocie mych niedomagań i cierpień w miarę, jak ich przybywa, a chęć ich wyliczania staje się z upływem lat coraz słodsza.

    Nie proszę o łaskę rozkoszowania się opowieściami o cudzych cierpieniach, ale daj mi cierpliwość wysłuchania ich.

    Nie śmiem Cię prosić o lepszą pamięć, ale proszę Cię o większą pokorę i mniej zachwianą pewność, gdy moje wspomnienia wydają mi się sprzeczne z cudzymi. Użycz mi chwalebnego poczucia, że czasem mogę się mylić.

    Zachowaj mnie miłym dla ludzi, choć z niektórymi z nich doprawdy trudno wytrzymać. Nie chcę być świętym, ale zgryźliwi starcy to jeden ze szczytów osiągnięć szatana.

    Daj mi zdolność dostrzegania dobrych rzeczy w nieoczekiwanych miejscach i niespodziewanych zalet w ludziach. Daj mi, Panie, łaskę mówienia im o tym…

    Amen.

  3. lesserwisser

    @ Lucek

    “Ale po co mam dawać powód, aby na naszej małej, osiedlowej uliczce bez wylotu, zaczęły koczować tłumy, chętne zobaczyć największego głupka, jaki się trafił w Państwa życiu?”

    Ejże, nie chwal się tak i nie wywyższaj, bo i tak Waldusia Kiepskiego nie przebijesz!

  4. lesserwisser

    @ Alicja

    “Less. Bardzo Cię proszę o nie poniżanie innych. Masz tyle mądrości do przekazania. Nie musisz nikomu udowadniać, ze jest nie mądry.”

    A kogóż to ja poniżyłem, moja droga? To raczej mnie sie poniża sugerując coś takiego:

    “Roznica miedzy nami jest taka, ze kiedy ty dostaniesz do lapy dwie publikacje i jedna z nich to ewidentny SHIT to nie bedziesz w stanie powiedziec ktore jest ktore. Ja bede.”

    Ja faktycznie nie muszę udawadniać, że ktoś nie jest mądry, kiedy on sam udowadnia to co i rusz.

  5. lesserwisser

    czemu to wszystko idzie kursywą<em/"

  6. lesserwisser

    @ blackswan

    Wprawdzie ja nie jestem od tego aby rozwiązywać Twoje problemy osobowościowe, ale dobrze radzę zastanów się nad sobą i zrób coś z tym, bo mimo wszystko mi Ciebie szkoda, bo niegłupiś chłopak i cenię w Tobie tę nieokiełznaną pasję wiedzy, z którą niestety nie za bardzo sobie radzisz.

    Przeczytaj więc na luzie to co piszę i przemyśl to dobrze a wnioski, które wyciągniesz to już twoja osobista sprawa.

    “Teraz juz wiesz dlaczego Taleb nigdy nie wypowiadal sie o subprime jako o Black Swan czy mam Ci to narysowac?”

    A kiedy i gdzie to ja twierdziłem, że Talib mówił iż subprime crisis to był black swan. Dałem link do Siegela dlatego , że podpowiada on jak i na co patrzeć w obowiązujących teoriach ekonomicznych, które tak krytykuje Taleb.

    Natomiast skorzystam z okazji i zapytam tak: Jeśli kryzys miał charakter grey swam, i był oczy że pokazuje on w nim jak wiście przewidywalny to rozumiem, że Taleb właściwie się do tego przygotował i z odpowiednimi profitami dla siebie go zdyskontował. I nie mam tu na mysli pogadanek i artykułów. Ale jakoś głucho aby “it was a good for him”, tak jak dla Sorosa.

    “Roznica miedzy nami jest taka, ze kiedy ty dostaniesz do lapy dwie publikacje i jedna z nich to ewidentny SHIT to nie bedziesz w stanie powiedziec ktore jest ktore. Ja bede.”<em/"

    Mylisz się, koleżko, wielce się mylisz. Różnica miedzy nami jest taka, że ja nie mam zwyczaju brać Shitu do ręki, bo wyczuwam go na odległość. Ty natomiast, jak sam to przyznajesz, jeszcze jesteś na tym etapie, że musisz wziąć taki Shit w swoje ręce by być w stanie odróżnić, że tak powiem delikatnie, ziarno od plew.

    I na tym właśnie polega różnica między purycem a szajsterem, jak mawiają bracia starsi w wierze.

    "strasznie mocno wbijam te gwozdzie, za co postronnych obserwatorow o duzej wrazliwosci przepraszam niestety, z betonem nie mozna inaczej."

    Ty nie gwoździe wbijasz, tylko usiłujesz zabić ćwieka, ale to nie bardzo ci wychodzi, bo jeszcze kiepski z ciebie majster i duuuużo musisz się jeszcze poduczyć.

    Ba, nawet jak byś zjadł wszystkie rozumy, to możesz dostać niestrawności (a niestrawne jest to co piszesz), gdyż do wszystkiego należy dochodzić we właściwym tempie. Musi być bowiem czas na to by przetrawić przyswojoną treść, by głowa i żołądek odpoczęł od natłoku treści, czas na chwilę refleksji i reewaluacji tego co się przyswoiło.

    No i do tego, niestety, to sam jesteś beton, bo jak ty[powy beton się zachowujesz. Nic do ciebie nie dociera i jesteś niereformowalny. Zasklepiłeś w swoim myśleniu i koncentracji na " jedynie słusznych poglądach", a nie na rzeczywistości rynkowej. To przypadłość, którą podłapałeś od Taleba i która obraca sie przeciwko tobie. Nie wykazujesz natomiast niezbędnej elastyczności i odrobiny refleksji i zdajesz się nie przyswajać nic poza quantum wiedzy, z której zrobiłeś sobie swój własny probierz. Niezależnie od tego czy to ma sens i naukowe podwaliny i trzyma się realiów.

    Zachowujesz się jak bałw(an)ochwalca, który bezkrytycznie i bezrefleksyjnie obrał sobie przedmiot, czy raczej podmiot, uwielbieni, bożka zwanego też bałwanem. Postępujesz jak cmokier, któremu niewiele wystarczy do bezkrytycznego zachwytu nad wszystkim co powiedział jego "miszczu", który obecnie robi w mediach za dyżurnego "gieniusza". I na wszystko co nie pasuje do wytworzonego przez siebie obrazu świata lub co nie ubustwia twojego guru reagujesz zbyt emocjonalnie, a nawet z wywyższoną pogardą wobec ciemnego adwersarza (twoim zdaniem oczywiście).

    Natomiast prawda jest taka, że Nassim N. Taleb to jest notoryczny krytykant i medialny rozrabiaka , który posunął się nawet do tego, aby zakwestionować słuszność nagród Nobla z ekonomii i finansów dla takich tuzów, jak Markowitz, Miller czy Sharpe, za teorię portfela efektywnego i modele wyceny aktywów kapitałowych. Oświadczył też, że ludzie którzy w wyniku ostatniego kryzysu potracili majątki i pracę powinni pozwać członków Komitetu Noblowskiego, przyznających te nagrody.

    Ba, zadeklarował nawet, że jeśli nikt nie zechce ich pozwać to sam wytoczy im proces ! Nie wiem czy poczynił jakieś kroki w tym kierunku, czy tylko, jak zwykle, plecie swoje trzy po trzy dla rozgłosu, ale świadczy to o tym, że to istny pajac jest, którego trudno traktować poważnie.

    http://www.bloomberg.com/news/2010-10-08/taleb-says-crisis-makes-nobel-panel-liable-for-legitimizing-economists.html

    Podobnie jak twój guru, krytykujesz ekonomię, oświadczając jakże arbitralnie, że: "Współczesna mainstreamowa ekonomia ma tyle wspólnego z nauką, co ja z baletem rosyjskim."

    Otóż nie ma jednej współczesnej ekonomii mainstreamowej, gdyż jest jej wiele odłamów i prądów, w zależności od dominującej aktualnie szkoły.Wwszystkie one maja swoje podstawy naukowe a różnorodność ich poglądów na sposoby rozwiązywania problemów gospodarczych wynika z niedostatecznej umiejętności ekonomistów oceny co jest najbardziej właściwe "tu i teraz". Podobnie lekarze, nie zawsze sa w stanie dobrać właściwa kuracje dla danego pacjenta, co jednak nie pozwala twierdzić, że medycyna to nie jest nauka.

    Taleb twierdzi, że zawiodła nauka ekonomii, ekonomisci i ich wydumane modele. Problem w tym, że ostatnio to nie tyle zawiodła ekonomia, a nawet ekonomiści, tylko raczej polityka gospodarczy w wykonaniu partii rządzących i powiązanych z nimi interesów wpływowych grup interesów, które nie były poddane nalezytej kontroli i nadzorowi. No boo jakiż wpływ miała nauka ekonomii na oszukańcze praktyki banków, przy niefrasobliwym przyznawaniu kredytów hipotecznych, nadmierną ekspozycję na ryzyko i wdrażanie niesprawdzonych instrumentów typu CDSy i inne esy-floresy. A to przecież były główne przyczyny kryzysu.

    Piszesz:

    "Za dużo teorii Panowie, za malo praktyki. Za duzo bajek, za malo tresci. Za duzo gazet, za malo ksiazek. Za duzo ekonomii, za malo filozofii. Za duzo przekonania o swojej wiedzy, za malo sceptycyzmu co do jakosci tej wiedzy."

    Zważ, że tenże Taleb krytykując wszystkich wokoło, i słusznie zresztą zwracając uwagę na konieczność uwzględniania extreme events i nieliniowości w modelach, ale sam, to tak naprawdę, niewiele oferuje w tej kwestii, poza tymi swoimi, niezbyt zresztą odkrywczymi rzeczami, jak nieliniowość, niegaussowość, etc. Jak daleko da sie ujechać powtarzając w kółko black swans i ciagle black swans.

    Taleb krytykując uznane teorie innych, które maja jakiś rygor naukowy, nie przedstawił natomiast żadnej własnej spójnej teorii, ani nawet konstruktywnej teoryjki, która by mogła zastąpić tamte ułomne, i tak przez niego krytykowane koncepcje.

    Bo nie przedstawi nawet jakiejś korekty usprawniającej te niedopracowane czy błędne koncepcje. jA przecież taki geniusz powinien natrzepać ich, jak z rękawa, na czas i w miarę potrzeby. Nie słyszałem o żadnej merytorycznej kontrze naukowej w jego wydaniu.

    Współczesna nauka ekonomii, a przede wszystkim finansów, zawiera wiele mielizn, niespójności a nawet błędów, które rzesze naukowców, ale tez i sporo praktyków, starają się wyjaśnić i wyeliminować, nie zawsze z efektywnym skutkiem i pozytywnym rezultatem intelektualnym.

    Ale starają się, myślą pracując nad lepszymi rozwiązaniami a nie tylko ograniczają się do krytyki. Bo takie podejście posuwa naukę do przodu, może zbyt wolno jak na potrzebę chwili, ale zawsze.

    Moim zdaniem to Talebowi brak odpowiedniego przygotowania z ekonomii i finansów by był w stanie coś konstruktywnego wymyśleć w tej dziedzinie. Nie twierdzę, ze nie byłby w stanie, bo to błyskotliwy gość jest, ale nad czymś takim trzeba sie poważnie pochylić, poświęcić sporo czasu i włożyć sporo wysiłku intelektualnego. A on na to nie pójdzie, gdyż skoncentrowany jest na zdyskontowaniu publicity i szumu medialnego, jakie wokół siebie robi nieustanie, dzięki obranej strategii kontrowersyjności i ostrości wypowiedzi.

    Jego boli wyraźnie, bardzo boli, że w świecie nauki nie jest podziwiany ani odpowiednio uznawany, więc nic dziwnego ze świat nauki stał się obiektem jego krytyki a nawet jego osobistym zbiorowym wrogiem.

    Ty zaczynasz postępować podobnie więc dobrze radzę, nie idź tą drogą, ani sam ani z Sabą, bo to nie jest ani królowa Saby ani królowa Saba, słynąca ze swojej mąrości.

    Nawet z wyników zarządzanych przez Taleba funduszy widać, że i w praktyce żaden z niego z niego orzeł, nawet nie czarny łabędź ( chyba że wyjątkowo rzadki okaz, który mu zakrył oczy czarnym skrzydłem), a najwyżej głośno kracząca wrona, i to bez ogona.

    Taka gapa i rozdarta japa. Najwidoczniej he was fooled by randomness i był to ślepy traf, w jego wykonaniu, a jak sie strzela na ślepo, to się strzela byki a nawet wielbłądy.

    Niepotrzebnie kreujesz się na filozofa, podobnie jak twój idol Taleb, który gdy złapano go na krętactwie w wypowiedziach o faktycznych wynikach zarządzanych przez niego funduszy (rząd wielkości nie ten), to oświadczył wprost iż liczby są tu nieważne, gdyż to nie był artykuł/tekst biznesowy/finansowy tylko filozoficzny.

    No to poczytajmy ten czysto filozoficzny tekst:

    “I went for the jugular—we went for the max. I was interested in screwing these people—I’m not interested in money, but I wanted to teach them a lesson, and the only way you can do it is by trying to take it away from them. We didn’t short the banks—there’s not much to be gained there, these were all these complex instruments, options and so forth. We’d been building our positions for a while…when they went to the wall we made $20 bln for our clients, half a billion for the Black Swan"

    Dla zainteresowanych link z większą ilością detali, o tym typowym ściemniactwie Taliba.

    http://www.businessinsider.com/wait-before-you-invest-in-nassim-talebs-new-fund-2009-6?utm_source=feedburner&utm_medium=feed&utm_campaign=Feed%3A+clusterstock+%28ClusterStock%29#ixzz1qodKleyH

    Tak więc nie pajacuj więcej, tak jak twój idol (którego uważają za klowna finansów ilościowych) , nie epatuj nas jego mądrościami tylko zdobądź się na odrobinę krytycyzmu, bo przecież kogo jak kogo, ale Ciebie chyba na to stać.

    No i obnażaj każdą nicość i wskazuj płycizny i piętnuj niekompetencje na blogu, ale konkretnie i merytorycznie, no i bez filozoficznego i pseudo-intelektualnego zadęcia. Bo my uczymy się zarówno na własnych bbłędach jak i na błędach cudzych.

    PS
    A less wie co mówi, gdyż w młodości postępował podobnie, ale na szczęście z czasem dojrzał i zmądrzał więc przestrzega – nie idź tą drogą, gdyż jest to droga prowadząca do nikąd, a najwyzej do samozatracenia i niepotrzebnej frustracji, objawy której juz u ciebie widać.

    I to by było na tyle.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *