Kto może być bardziej: bezwzględny, zawzięty, maniupulatorski i bezlitosny niż psychopata? Oczywiście trader 🙂

Przynajmniej tak twierdzą szwajcarscy akademicy Pascal Scherrer i Thomas Noll z Uniwersytetu St. Gallen, autorzy badań nad psychologią zachowań profesjonalnych spekulantów giełdowych.

Opinia publiczna potrzebuje tego typu odkryć, żeby mieć pewność kto odpowiada za kryzysy, szamotaninę indeksów giełdowych, miliardowe straty w bankach i kretyńskie wywiady w BBC. Tak więc, bracia i siostry, pora zrobić rachunek sumienia a potem poszukać tabletek lub kozetki 😉

Wspomniani panowie przebadali w ramach pracy nad zdobywaniem swoich M.B.A. takie oto 2 grupy ludzi:

1/ 24 psychopatów z niemieckich szpitali o zamkniętym rygorze i pilnie strzeżonych.

2/ 28 normalnych traderów z rynku akcji, forexu i derywatów, pracujących dla instytucji (głównie banków).

Obie grupy zostały zaangażowane w grę, tzw. dylemat więźnia, której celem było podejmowanie decyzji (iść na układ lub zdradzić), a spodziewane rezultaty miały wykryć stopień braku współpracy w obu społecznościach i wykazać oczekiwane lepsze rezultaty ilościowe w gronie speców od rynku.

Okazało się, że obserwacje wyniesione z eksperymentu stały się niemałym wstrząsem!

Traderzy chcieli wygrać za wszelką cenę, tracąc wiele z naturalnych hamulców.

Okazali się „lepsi inaczej” niż upośledzeni…

Jak ocenili autorzy eksperymentu przesadny egocentryzm zawodowych graczy giełdowych i egoistyczne działania nie prowadzą do lepszych wyników na rachunkach, ale do podejmowania większego ryzyka. Potrafili oni wystawić wszystkie swoje środki nie dla uzyskania większego zysku jako celu głównego i jedynego, ale dla zmiażdżenia przeciwnika, osiągnięcia nad nim choć minimalnej przewagi. W eksperymencie bowiem wybierali strategie nie prowadzące do optymalizacji ich zysków ale do znacznego uszczuplenia stanu posiadania partnera w grze.

Traderzy uzyskali niższe wyniki niż psychopaci w zakresie empatii i tzw. eksternalizacji (przenoszenia) winy czyli wskazywania innych jako przyczyny błędów i wypaczeń.

Ten brak kontroli nad swoimi decyzjami przypomina nieco poczynania psa ogrodnika albo może raczej ‘życzliwego’ sąsiada, dla którego radością będzie nie tyle to, że jego krowa się ocieliła, jak to, że temu zza miedzy zdechła. Lub to co Thomas Noll stwierdził opisowo: jeśli sąsiad nabędzie taki sam samochód to osoba pokroju tradera wypieści jego maskę kijem bejsbolowym by wyglądała gorzej.

Nie jest to od razu równoznaczne z traktowaniem ich jak psychopatów, to bowiem okazanie tylko pojedynczych skłonności, które jeszcze nie kwalifikują się na „żółte papiery”. Nie znane jest źródło takich właśnie zachowań. Praca sugeruje natomiast większą uwagę dla tego problemu w działach HR banków i funduszy.

Moim bardzo skromnym traderskim zdaniem te wnioski obarcza jeden istotny czynnik: badano ludzi pracujących w instytucjach, a więc zasadniczo w korporacjach, w których takie dążenie do rywalizacji dominuje (choćby podprogowo) nad chęciami do kooperacji. I nie przekłada się już tak prosto na traderów indywidualnych. Zresztą komu mielibyśmy źle życzyć? Jedynym naszym naturalnym ‘wrogiem’ jest osoba  po drugiej stronie transakcji, całkowicie anonimowa, która tak jak my zna reguły gry i wie, że obaj/oboje żyjemy tylko z tego co upolujemy, więc sytuacja jest zerojedynkowa – ja albo ty. Nie robimy sobie na złość ale toczymy uczciwą walkę. Nie ma natomiast nikogo obok z kim dodatkowo walczymy o bonusy, awanse, przywileje. Aczkolwiek zakładam mały margines błędu: mogę się mylić myśląc, że czujemy dumę z każdej wygranej ale nie czerpiemy przyjemności z tego, że ktoś stracił lub zarobił mniej…

 

Przy okazji badania tematu trafiłem na całkiem smaczną nowość książkową w Amazonie:

The Inner Voice of Trading: Eliminate the Noise, and Profit from the Strategies That Are Right for You”

//czyli: “Wewnętrzny głos tradingu: wyeliminuj szum i zyskuj na strategiach, które są odpowiednie dla ciebie”//

Z tego co się orientuję autor podejmuje w niej dość trudny ale jakże palący temat radzenia sobie ze stratami, upatrując środki zaradcze w inteligencji emocjonalnej i pracy nad konkretnymi elementami ludzkiej psychiki. Nieomieszkam jej zamówić i podzielić się wrażeniami jak tylko uda mi się ją zaliczyć 🙂

 

–Kat–

 

[Głosów:0    Średnia:0/5]

12 Komentarzy

  1. blackswan

    Dziennikarstwo w szczytowej formie

  2. _dorota

    Szukanie psychopatów w strukturach o bezwzględnej wewnętrznej rywalizacji wydaje mi się właściwym tropem. Podobno na wyższych szczeblach korporacyjnej kariery są wyraźnie nadreprezentowani w stosunku do całości populacji:
    http://www.guardian.co.uk/science/2011/sep/01/psychopath-workplace-jobs-study

    Pozostaje podstawowe pytanie: czy psychopatyczne cechy osobowości predysponują jakoś do osiągnięcia sukcesu na giełdzie? Moim zdaniem wręcz przeciwnie. Psychopata jest nakierowany na manipulację otoczeniem, z własnymi emocjami całkowicie sobie nie radzi. Jest też swoistym “daltonistą” w ocenie ryzyka.

  3. _dorota

    Aha, zdanie:
    “Okazali się „lepsi inaczej” niż upośledzeni…”
    jest bardzo nieprecyzyjne. Psychopaci są “upośledzeni” tylko w sensie emocjonalnym. Pod względem inteligencji rozumianej tradycyjnie nie odstają od reszty społeczeństwa, bywają wśród nich osobniki wybitnie inteligentne (i ci robią karierę polityczną 😉 ).

  4. lesserwisser

    “Traderzy chcieli wygrać za wszelką cenę, tracąc wiele z naturalnych hamulców.”

    Czasem nie wiadomo co się wyłącza najpierw – rozum czy hamulce, czy też razem się wyłączają.

    W poniedziałek bankructwo ogłosiło amerykańskie biuro maklerskie MF Global, które zatrudnia 2 tys. ludzi. Firma ta zainwestowała 6,3 mld dol. w obligacje europejskich krajów – to pięć razy więcej niż wynosił jej kapitał własny. Wierzycielami MF Global było wiele czołowych instytucji finansowych z całego świata.

    Gazeta Wyborcza podaje taką informację:

    “Corzine zaczął masowo kupować obligacje pod koniec 2010 roku. – Bywało, że Corzine sam siadał przy komputerze i składał zlecenia na podstawie notatek pozostawionych mu przez asystenta – powiedział serwisowi “Wall Street Journal” anonimowy pracownik MF Global.”

    Parkiet dodaje natomiast:

    “Według „WSJ” były szef Goldmana i zarazem były gubernator New
    Jersey, który na czele funduszu stanął w marcu 2010 r., zamierzał przekształcić spółkę ze średniej wielkości brokera specjalizującego się w handlu derywatami w bank inwestycyjny z prawdziwego zdarzenia.

    Pod koniec 2010 r. Corzine – który sławę i fortunę zdobył jako diler papierów skarbowych – zaczął masowo inwestować w europejskie obligacje.

    Jego współpracownicy wspominają, że wierzył, że to wyjątkowa okazja.

    – Europa nie pozwoli tym państwom zbankrutować – miał przekonywać.

    Nie przejmował się też ostrzeżeniami dotyczącymi wielkości transakcji, stwierdzając ponoć, że kariera na Wall Street i w polityce dała mu dużo pewności siebie w podejmowaniu ryzykownych przedsięwzięć.”

    No to jak – psychopata rządził Goldman Sachs i New Jersey?

    A może to praca w GS i gubernatorowanie odcisnęły swoje piętno na jego psychice i skrzywiły go.

  5. pit65

    @less

    Ale to jest całkowicie zgodne z tym co uczą , a o czym wspomniałeś pod innym wpisem.
    Najbardziej efektywna struktura kapitałowa to 100% kapitały obce.

    Pan Korzine inwestował w najefektywniejsze “firmy” Europy 🙂
    Być może jego klapa spowodowana była tym ,że jego firma jak piszesz była stosunkowo daleko od tych 100% /stosunek kapitałów własnych do obcych 5:1/. Obce stanowiły więc jedynie nieca 80 kilka procent.
    Zarządzał był więc nieefektywnie bo nie poszedł na całość , gdyby był efektywny w 100% za obce obcy by go wybailoutowali i byłby gość , anie ofiara i teoria naukowa by sie sprawdziła 😉

  6. lesserwisser

    @ pit65

    Jak to mówią, najtańsze papierosy to są marki “Cudzesy” ( ja nie palę, bo mnie skutecznie ojciec odzwyczaił). 🙂

    Mówia też, że jak winny jesteś bankowi tysiąc to twój problem, a jak winny jesteś milion to już się zaczyna to robić problemem banku, a jak dług sięga miliardów, to zazwyczaj na takiego klienta się chucha i dmucha, aby mu przypadkiem całkiem się noga nie podwinęła.

    Ale czego to ludzie nie mówią! 😉

  7. Szutnik

    @ lesserwisser

    To, co stało się z Corzine’m chyba ma coś wspólnego z tym, że ludzie, którzy dużo zarobili w przeszłości, mają tendencję do przeceniania swoich możliwości i umiejętności. Zresztą nie tylko oni sami się przeceniają.

    Również tzw. szeroka publiczność dużo bardziej poważa kogoś, kto sporo zarobił, przypisując mu znacznie większe od naprawdę posiadanych zdolności.
    Ale jest nadzieja. To chyba Jan Maria Rokita powiedział o Januszu Palikocie, że jest chodzącym dowodem na to, że pieniądze i mądrość nie muszą iść w parze, czy coś w ten deseń 🙂

    Zadziwia mnie w tym jeszcze jedno. Jak często ludzie, nawet wewnątrz instytucji finansowych, z wielkim doświadczeniem rynkowym, mylą inwestowanie z hazardem. Przecież Corzine w istocie “stawiał” na polityków, którzy nie dadzą upaść, czym całą strategię sprowadził do rzutu monetą : upadną/nie upadną.

  8. blackswan

    @szutnik

    pelna zgoda, ale ciekawi mnie jedno: jak zdefiniowalbys takie pojecie jak “hazard”?

  9. Lucek

    “To chyba Jan Maria Rokita powiedział o Januszu Palikocie, że jest chodzącym dowodem na to, że pieniądze i mądrość nie muszą iść w parze”

    No,no,no… skoro Rokita powiedział…a Rokicie powiedziała to jego Nelly?

  10. lesserwisser

    @ Szkutnik

    “Przecież Corzine w istocie „stawiał” na polityków, którzy nie dadzą upaść, czym całą strategię sprowadził do rzutu monetą : upadną/nie upadną.”

    Zgoda, ale nie pełna. Faktycznie stawiał na polityków, czyli nie było to założenie ekonomika czy statystyką a jedynie wiarą w “zdrowy rozsądek” europejskich polityków.

    Ślepą wiarą, nie wiadomo czym uzasadnioną, jako że wielu amerykańskich ekonomistów i polityków obstawiało rychły kolaps EMU i euro, mówiąc że ten eksperyment od poczatku był skazany na porażkę.

    Corzine nie wział tylko pod uwage faktu, że europejska mentalność rózni się istotnie od amerykańskiej, a grecka mentalność różni sie od francuskiej i germańskiej, czego najlepszym dowodem jest wolta z proponowanym referendum!

    Natomiast nie podzielam poglądu, że “całą strategię sprowadził do rzutu monetą : upadną/nie upadną.” Według mnie załozył, że wypadnie reszka (jak to woli orzeł – awers rewers etc)i to obstawił, gdyz uważał, że niiny scenariusz jest niemozliwy lub bardzo mało prawdopodobny.

    Czyli inaczej ujmując: jak gość nie miał wyrobionej właściwej awersji do ryzyka to w końcu przyszli do nie z rewersami, czyli skryptami dłużnymi.

    Hazard, jak się patrzy, a niby taki z niego był wielki puryc.

  11. Wojtek S.

    Artykuł o traderze, który zawodowo tracił pieniądze swoich klientów. Może kogoś zainteresuje:

    http://www.astrobiznes.pl/a/blog/trejder-czyli-najgorszy-trader-gieldowy-cz1/0

  12. Lucek

    “Artykuł o traderze…”

    Podejrzewam, że to since-fiction.
    Cóż, jedni pobierają opłaty za udostępnienie swoich systemów, inni za udostępnienie swoich prognoz.
    Inna jest tylko skala przekrętu, bo jednak realny rynek może więcej zabrać niż tzw. “abonament za udostępnienie serwisu”.
    W każdym przypadku jest to kara za własną głupotę lub mówiąc delikatniej za własną naiwność.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *