Podróż do wnętrza inwestorskiej głowy

Jeśli poświęcasz więcej niż 14 minut rocznie martwiąc się o rynek, straciłeś 12 minut /Peter Lynch/

Kilka z moich ostatnich wpisów łączył wspólny mianownik – sięgały do zakamarków ludzkiej psychiki, przytaczały badania w zakresie chemii przenikającej nasze organizmy, odkrywały wpływ tego co niewidoczne na to co widoczne czyli zachowania i decyzje. Nie bez powodu. Zaczytywałem się jednocześnie nową lekturą, z której pochodzi otwierający cytat.

Oryginalny jej tytuł: “Inside the investor’s brain: the power of mind over money” czyli “Wewnątrz mózgu inwestora: przewaga rozumu nad pieniędzmi”. Jej autor, Richard Peterson, to prawdziwy człowiek renesansu – oprócz tytułu doktora medycyny (specjalność psychiatria) posiada dyplomy ukończenia wydziałów inżynierii elektrycznej oraz sztuki. Jego specjalnością stała się neurologia, która doprowadziła do zainteresowań i odkryć a także wielu publikacji w dziedzinie neurofinansów i neuroekonomii. Ponieważ sam profesjonalnie zajmuje się inwestowaniem i tradingiem, między innymi współpracując z funduszami hedgingowymi i tworząc analityczny software, więc wiedza, którą dzieli się w książce ma rzeczywiście solidne podstawy w praktyce. Chwilami byłem zaskoczony celnością i zwięzłością obserwacji i wniosków. Z racji specjalizacji Peterson zajmuje się również najnowszym trendem w inwestowaniu – arbitrażem opartym na anomaliach powstających jako wynik inwestorskich błędów poznawczych (postaram się napisać o tym więcej wkrótce).

Książka jest wprawdzie kolejnym ale za to najaktualniejszym spojrzeniem na finanse behawioralne, ściśle związane z inwestowaniem, z którego autor wyciąga i poddaje wiwisekcji wszystkie irracjonalności. Pojawiają się więc plejady poznanych dotychczas błędów, efektów i skrótów myślowych oraz teoria perspektywy, wspominane na naszych blogach wielokrotnie. To oczywiście za mało by wciągnąć zorientowanego w nich czytelnika więc pytanie zasadnicze brzmi: co nowego spodziewać się po tej lekturze?

Ponieważ autor para się neuro-naukami dlatego przede wszystkim dostajemy opisy i zdjęcia map mózgu, robione za pomocą rezonansu magnetycznego, ze szczegółami opisujące jak poszczególne fragmenty naszego „komputera pokładowego” uaktywniają się podczas procesu decyzyjnego, pojawiania się błędów, myślenia związanego z inwestycjami, emocjami.

Zapewne są to informacje interesujące niemal wyłącznie pasjonatów więc zachwalanie tej części książki mija się z celem. Dość powiedzieć, że nasze mózgi posiadają dwa oddzielne obszary, z których jeden odpowiada za procesy związane z ryzykiem, drugi- z nagrodą. Koktajle hormonalne, które tam powstają pod wpływem otrzymywanych informacji, generują nasze zachowania, myśli i emocje na temat naszych inwestycji.

Dużo ciekawsze są natomiast szczegółowe i pasjonujące opisy wszystkich interaktywnych powiązań, powstających podczas obserwacji i działania  na rynku, interpretacji wykresów, przetwarzania informacji, powstawania decyzji.

Mamy więc opis różnych personalnych osobowości i ich słabych/dobrych stron związanych z inwestowaniem, naszych wielowątkowych powiązań psychicznych ze światem gier i hazardu, realne przykłady zaburzeń postrzegania ryzyka i samego rynku, zanalizowane psychologiczne źródła ulegania manipulacjom giełdowym, emocjonalne podłoża zachowań stadnych, przegląd środków usprawniających postrzeganie i wysiłek umysłowy, diagnozę korzeni chciwości i strachu, genealogię stresu i różornodnej optyki postrzegania ryzyka, porównania możliwości inwestycyjnych zależnie od płci czy wieku, wykrzywień w analizie danych, wykresów oraz informacji, a wszystko przyprawione praktycznymi poradami odnośnie możliwych kroków zaradczych jak wszystkich tych niechcianych demonów pozbyć się.

Aż trudno uwierzyć, czytając te 400 stron, że racjonalny wydawałoby się umysł ludzki podlega tak ogromnej liczbie błędów, wpływów, skrzywień, iluzji i manipulacji w procesie inwestowania czy podejmowania ryzyka w ogóle. Co ciekawe – ulega im nawet znając je. Mimo to poznanie ich to konieczność jeśli ktoś planuje profesjonalne zajmowanie się rynkiem. Nie musi to być koniecznie opisywana pozycja. Wiem po sobie jak usprawnia to proces myślowy, analityczny, decyzyjny i emocjonalne przygotowanie. To tak zwana inteligencja emocjonalna, opisywana oryginalnie przez Daniela Golemana, do której można znaleźć wiele nawiązań i w tej pozycji.

Autor przez dłuższy czas prowadził blog:

http://www.marketpsych.com/blog/blogger.html

Zapewne z powodu braku czasu zawiesił wpisywanie, ale to co pozostało w historii być może komuś pomoże w pogłębieniu tematu.

—***Kat***—

[Głosów:0    Średnia:0/5]

11 Komentarzy

  1. vinc

    ale smucisz Kat , ziew,ziew,ziew…
    albo sie ma edge’a i go realizuje albo sie traci pieniadze.. cała filozofia..5 rzeczy działa a wy tu ciagle o tym co nie działa, morze mozliwości..i psychologia i różne kwity i bóg wie co jeszcze. Temat nieskończony. Przewaga. Przewaga.Przewaga.Nad rynkiem. Wyliczona. Tyle.Amen.

  2. ZP

    @vinc
    To podobnie jak z kulturą osobistą – albo się ją ma, albo nie.

  3. Lucek

    Nie chodzi o kulturę, chodzi o edge’a i sygnał kupna.Albo sprzedaży. Albo formułkę do jakiegos softu.
    Za darmo. Za darmo. Za darmo.
    Tyle.
    Amen.

    1. gzalewski

      Aż trudno uwierzyć, czytając te 400 stron, że racjonalny wydawałoby się umysł ludzki podlega tak ogromnej liczbie błędów, wpływów, skrzywień, iluzji i manipulacji w procesie inwestowania czy podejmowania ryzyka w ogóle.
      Gdyby ktoś byl zainteresowany koncepcjami – dlaczego mózg jest tak ułomny to polceam Gary’ego Marcusa “Prowizorka w mózgu”

  4. Kornik

    @gzalewski

    Bardzo ciekawy artykuł, ponieważ pan się nie chwali, więc rzucam linkiem:

    http://www.rp.pl/artykul/7,568266_Co-laczy-inwestora-gieldowego-z-narkomanem.html

  5. lesserwisser

    Podobno dowiedzione zostało, że pieniądze mogą mieć taki sam wpływ na mózg (a więc i rozum) jak sex i środki odurzające.

    A ponieważ z forsą krucho, z seksem jeszcze gorzej więc chyba tylko drugi pozostają, bo tych jeszcze nie próbowałem. Problem tylko w tym, że od nich raczej ubywa pieniędzy niż przybywa, no chyba że ktoś
    dobrze dealuje.

    I jak się tu nie wnerwiać, jak do głów nam puka nowa nauka, neuroekonomią zwana, która wszystko wyjaśnia?

    Tyle (na razie).

    Amen, amen, amen (czyli niech się stanie, stanie, stanie.)

  6. Pink Floyd

    @less
    Z tym seksem to pojechales 😀

  7. exnergy

    “Aż trudno uwierzyć, czytając te 400 stron, że racjonalny wydawałoby się umysł ludzki podlega tak ogromnej liczbie błędów, wpływów, skrzywień, iluzji i manipulacji w procesie inwestowania czy podejmowania ryzyka w ogóle.
    Gdyby ktoś byl zainteresowany koncepcjami – dlaczego mózg jest tak ułomny to polceam Gary’ego Marcusa “Prowizorka w mózgu””

    W organizmie zachodzą takie procesy, że nieraz ciężko się kontrolować. Dlatego nigdy nic nie będzie idealne, ale za to bardzo piękne bo ludzkie… Wyszukać własny poziom równowagi i starać sie piąć do góry, ze świadomością,że ludzką rzeczą jest błądzić.

  8. lesserwisser

    @ Pink Floyd

    Nic nie pojechałem, wiem co mówię, toż to prawda jest! 😀

    Jak nie wierzysz (albo nie doświadczyłeś) to polecam lekturę, choćby tylko:

    “Why Investing With the Herd Stimulates the Brain Like Sex and Drugs”

    http://www.resourceadv.com/blog/why-invest-with-the-herd-wsj-com/

    “Sex and Financial Risk – Some Interesting Connections”

    http://www.suite101.com/content/sex-and-financial-risk—some-interesting-connections-a300302

    “10 Reasons Investing is Like Sex”

    http://www.nzgirl.co.nz/know/8653/

    No i co?

    PS

    Czekolada też nie jest zła!

  9. gzalewski

    pieniądze mogą mieć taki sam wpływ na mózg (a więc i rozum) jak sex i środki odurzające.”

    Z tym, ze to niekoniecznie chodzi o wplyw pozytywny (ostatecznie) raczej chodzi o pewną przyjemność odczuwaną przy inwestowaniu/zażywaniu i spędzaniu miło czasu z drugą osobą, związaną z wydzielaniem dopaminy.
    Mechanizm jest identyczny

  10. lesserwisser

    @ gzalewski

    Faktycznie, jak się przesadzi z pieniędzmi, seksem i ogłupiaczami to się mogą przejeść i ma się dosyć, wszystkiego!

    Przesada nie jest więc wskazana.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *