W świecie, w którym przez miesiące rządy państw debatują na temat ocieplenia klimatu a w chwilę później Europę sponiewierała największa od ćwierćwiecza zima, warto ostrożnie stawiać długoterminowe prognozy. Jednak fakt, iż skończyła się właśnie pierwsza dekada XXI wieku zmusza do spojrzenia w kolejną. Jak na blog uwrażliwiający na rynki surowcowe przystało, rzucimy okiem na dwie sąsiadujące dekady przez pryzmat rynków towarowych.

Bez wątpienia w światku inwestycyjnym była to dekada rynków wschodzących i rynków surowcowych. Nominalnie licząc ropa zdrożała w niej z okolic 25 dolarów za baryłkę do 80 dolarów za baryłkę. Złoto wzrosło 280 dolarów za uncję do 1100 dolarów za uncję a miedź z 80 centów za funt do 3,30 dolara. Policzenie innych towarów i zwyżki w procentach zostawię już czytelnikom. Tak dynamiczne wzrosty muszą rozpalać analityków i inwestorów pytaniami o to, jak będą wyglądały ceny ropy za kolejne 10 lat i czy warto w nich ulokować swoją przyszłość lub przyszłość własnych dzieci.

Jeśli skupić się tylko na bliskiej przyszłości, to byłbym tu umiarkowanym optymistą. Raczej wcześniej niż później popyt na towary dogoni obecne wyceny i ropa po 80 dolarów za baryłkę będzie w pełni uzasadniona. W przypadku miedzi 3 dolary za funt wydaje się ceną, którą daje się uzasadnić popytem ze strony modernizujących się gospodarek wschodzących. Złoto jest tu osobnym przypadkiem, bo popyt biżuteryjny czy przemysłowy ma dziś mniejsze znaczenie a cena kruszcu w największym stopniu będzie zależała od innych niż popyt i podaż czynników.

Nie mam jednak wątpliwości, iż rzucane ostatnio w mediach prognozy ropy po 200 dolarów za baryłkę można między bajki włożyć. Gospodarka światowa nie będzie wstanie znieść tak drogiej ropy i należy oczekiwać przyspieszenia prac nad alternatywnymi źródłami napędzania pojazdów, które pozostają największymi konsumentami surowca. Mówiąc inaczej ropa na obecnych poziomach wydaje mi się mało atrakcyjną inwestycją na kolejne 10 lat. To samo dotyczy miedzi i innych metali przemysłowych. Im większy wzrost cen, tym szybsze poszukiwania alternatywy.

Nie mam jednak wątpliwości, iż w kolejnej dekadzie w portfelu warto poszukać miejsca dla spółek surowcowych. Trudno mi pomyśleć sobie przyszłość, w której drastycznie spada popyt na ropę czy metale przemysłowe. Można oczekiwać wahań koniunktury, ale czas taniego aluminium czy taniej miedzi wydaje się być możliwy tylko w przypadku mało prawdopodobnego skoku technologicznego uwalniającego ludzi od rynków surowcowych. Można oczekiwać wahań koniunkturalnych, ale nie radykalnego załamania popytu. Oczywiście zawsze istnieje ryzyko błędów w zarządzaniu poszczególnych firm, ale to akurat można minimalizować kupując koszyki sektorowe zamiast konkretnych spółek.

Kolejnym sektorem godnym zainteresowania w kolejnej dziesięciolatce wydaje mi się energetyka. Niezależnie od tego, czy będziemy napędzali lodówki energię elektryczną z gazu czy atomu, w skali globu popyt na energię powinien wzrastać a to czyni godnym uwagi wszystkie te firmy, które zajmują się produkcją i przesyłem energii. Szukałbym jakiegoś ETF-u, który pozwoli umieścić w portfelu elektrownie czy chociażby spółki specjalizujące się w dostarczaniu technologii służących produkcji energii.

Wreszcie spółki, które uznaje się raczej za dobre na czas dekoniunktury – tzw. defensywne – czyli medycynę i sektor farmaceutyczny. Bez wątpienia to właśnie w tej części do nadrobienia mają najwięcej gospodarki rozwijające się. Jeśli standardem na świecie ma się stać przeznaczanie na opiekę medyczną około 8 do 10 procent PKB danego państwa, to producenci leków czy sprzętu medycznego zdają się być elementem obowiązkowym w portfelu.

Uwzględniając fakt, iż dla wielu z Nas perspektywa dziesięcioletnia to coś, co ma charakter mało spekulacyjny, można życzyć sobie dalszego rozwoju funduszy indeksowych, które – bez wątpienia – były jednym z największych sukcesów branży inwestycyjnej ostatniej dekady. Obyśmy doczekali bogatej oferty funduszy pozwalających tanio inwestować w branże zamiast w poszczególne spółki. Mam przekonanie – możliwe – że błędne, iż to właśnie ETF-y będą największym hitem inwestycyjnym kolejnej dekady, które zmienią reguły gry nie tylko na rynkach, ale również w branży funduszy emerytalnych, TFI i biurach maklerskich.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

3 Komentarzy

  1. dario

    Śmierć dekady będzie można ogłosić dopiero za rok, wtedy też podsumować 😉

  2. astanczak

    @ daria

    racja – powinno być na przełomie lat, ale moje odczucia są tu w sprzeczności z definicją. Irracjonalne, ale pamiętamy, że ludzie mieli poczucie, że sylwester z 1999 na 2000 był ciekawszy niż ten z 2000 na 2001, mimo tego, że to właśnie w 2001 zaczął się XXI wiek. No i jeszcze jedno – nie wiem, jak właściwie mam nazywać pierwsze 10 lat XXI wieku – język polski nie pomaga. Coś mi się kołacze, że nie ma ogólnie przyjętej nazwy dla lat “zerowych”.

  3. Mike

    Czy jest możliwość by DMBOŚ wprowadził do oferty ETFy? Czy w PL można gdzies zakupic ETFy? bardzo ciekawy temat. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *