Kilka dni temu pojawił się kolejny raport Gold Investment Digest publikowany w każdy kwartał przez World Gold Council. Stałym czytelnikom blogów bossy obie nazwy nie są obce a gościom – kolejny raz – polecam rejestrację i czytanie jednego z najlepszych darmowych raportów na temat rynku złota. Tym razem w jednej z części autorzy włączyli się w dyskusję na temat obecnych cen złota w porównaniu do rekordów z 1980 roku.

Tytułem wprowadzenia: jednym z argumentów dzisiejszych byków na rynku złota jest skorygowanie ceny kruszcu o inflację a nie emocjonowanie się ceną nominalną. Zdaniem zwolenników takich obliczeń cena złota z 1980 roku powinny być przedstawiana nie w okolicach 900 dolarów za uncję, ale w okolicach 2200 dzisiejszych dolarów. Kolejnym krokiem w tej argumentacji jest teza, że złoto jest skrajnie niedowartościowane mimo tego, iż nominalnie jest rekordowo drogie. Mówiąc w skrócie gold bugs, jak się ich nazywa, zarzucają wszystkim psychologiczne ograniczenia a nie opieranie się na prawdziwych liczbach.

W tym punkcie dyskusji pojawiają się autorzy Gold Investment Digest, którzy mają bardzo ciekawe argumenty (przytaczam, je w ramach własnej, nieco szerszej interpretacji tego, co można znaleźć w Gold Investment Digest – polecam przeczytanie osobiście bez mojego filtra, który inaczej stawia akcenty):

  • Odnoszenie się do szczytu złota z 1980 roku bez odniesienia do ówczesnej sytuacji rynkowej prowadzi do błędnych wniosków. Zdaniem autorów szczyt złota w 1980 roku został wykreślony w fazie skrajnego rozgrzania rynku i wejścia wojsk sowieckich do Afganistanu.
  • Złoto rysowało hiperbolę a sam szczyt był wynikiem bardzo krótkiego strzału w górę. W istocie – znów zdaniem autorów – kilkanaście sesji wcześniej złoto notowane było po 473 USD za uncję a w tydzień po szczycie na poziomie 624 USD za uncję (wykres z tamtego okresu jest w jednej z notek na blogu bossy poświęconej rynkowi złota).
  • Teraz najciekawszy argument autorów. Wystarczy wygładzić ceny złota z tamtego okresu średnią z trzech lat, z rokiem 1980 w centrum, żeby mieć obraz niezaburzony owym skokiem ze stycznia 1980 roku.
  • Efektem będzie cena złota zbliżona do 460 USD za uncję, co przeliczone przez amerykańską inflację na poziomie konsumentów daje – w dzisiejszych pieniądzach – około 1118 USD za uncję.
  • Mówiąc inaczej dzisiejsza cena złota, która w momencie pisania notki na blogu zbliżała się do 1100 USD za uncję, jest niemal równa średniej z przełomu lat ’70 i ’80 XX wieku – a więc okresu, którego używa się w kategoriach argumentu ?dzisiaj jest tanio”.

Niezależnie od tego, czy podzielamy argumenty autorów, ich wyliczenia z ceną zbliżoną do dzisiejszych notowań złota wydają się ciekawym i trudnym do zignorowania głosem w dyskusji na temat tego, czy złoto jest dziś relatywnie tanie w stosunku do stycznia 1980 roku. Ich analiza jest też dobrym przykładem tego, jak w prosty sposób można umieścić emocje w ramach uśrednienia cen, gdy nie pamięta się okresu, w którym rynek szybował na poziomach używanych do analizy.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

5 Komentarzy

  1. ZP

    Strasznie Pana męczy to złoto, skoro tak często wraca do tematu. Diabelstwo nie dość, ze nie chce spadać to znowu wyżej 🙂

  2. TS

    Ciekawe wyliczenie, ale warto jeszcze dodać, że ceny będąc w zakresie +/- 2 odchylenia standardowe też będą spełniały kryterium bycia na poziomie cen ze stycznia 80 roku.

  3. astanczak

    @ ZP >Strasznie Pana męczy to złoto, skoro tak często wraca do tematu

    Wytłumaczenie obecności złota na blogu jest prostsze – dostaję najwięcej maili na temat złota, bo to rynek dzisiaj mitycznie gorący.

    W przypadku tej notki to część stałego cyklu – pojawia się kwartalny raport GID, to zwykle relacjonuję ciekawe tezy na blogu.

    W wolnej chwili polecam zastanowić się nad zasadą Brzytwy Ockhama – wówczas ostrożniej będzie Pan stawiał tezy na temat rzeczywistości.

  4. astanczak

    @ TS

    Myślę, że ten sposób uśrednienia wynika z tego, że WGC – jak każdy, kto stara się o szeroki odbiór własnych analiz – unika statystyki, żeby nie odrzucać czytelników. Aparat w sumie jest tu mniej ważny. Kluczem jest teza “warto ostrożnie koncentrować uwagę na krótkim skoku ceny złota ze stycznia 1980 roku”. W jakiś sposób podzielam ich punkt widzenia, bo racjonalizują dyskusję i umieszczają wydarzenia w kontekście. Tak naprawdę analitycy WGC przystawiają lustro zwolennikom tezy “dziś jest tanio” i pokazują, że mimo zarzutów wobec wszystkich, że skupiają się na cenie nominalnej sami popełniają błąd oderwania od rzeczywistości zastępując w dyskusji cenę nominalną inną ceną – skorygowaną o inflację.

  5. deli deli

    @ZP
    Poproszę Pana o chwilę uwagi, chwilę cierpliwości. Czytam chętnie teksty Adama Stańczaka bo profesjonalne, aktualne, obdarzone wielkim potencjałem myśli pozytywnej. Gdy pisze Stańczak, proszę Pana, to dajmy na to tysiąc atletów w wagonie z lokomotywy Juliana Tuwima przykładowych nosicieli pierwszego układu sygnalizacyjnego to jest “napisałów” tego co nam ślina na język podaje, traci serce do złotego kotleta, podnosi się na łokciu gotowych do pracy wukładzie sygnalizacyjnym drugim otwierającym drogę do myślenia samodzielnego. Nie inaczej będzie tuszę, w naszym przypadku. Jeszcze chwilę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *