Od dłuższego czasu zbierałem się do napisania notki na temat elektrycznych samochodów w kontekście zapotrzebowania na ropę, ale to wszystko tak mgliste, że nie mogłem dobrze podejść do tematu. Podstawowym pytaniem jest, ile musi przejechać samochód napędzany akumulatorem, żeby mógł odnieść sukces na rynku. Każdy, kto pamięta, jak rozwijała się telefonia komórkowa i jakim problemem była konieczność ładowania telefonu po 15 minutach rozmowy zrozumie to pytanie – z punktu widzenia konsumenta jest ono najważniejsze.

Pojawia się okazja, żeby podeprzeć się pracą innych. Firma McKinsey, którą już kiedyś cytowałem na blogu w kontekście elektrycznych samochodów w Chinach, opublikowała na swoich stronach scenariusze na przyszłość uwzględniające pojawienie się na rynku samochodów napędzanych energią elektryczną. W scenariuszach uwzględniono cztery zmienne, z których dwie odnoszą się do skali recesji oraz udziału samochodów napędzanych energią elektryczną do 2020 roku.

Jeśli uda się Państwu rzucić okiem na prezentację (pod linkiem Lunch Interactive), to zobaczycie, iż oczekiwane przez wielu pojawienie się elektrycznych samochodów będzie miało ograniczone znaczenie w popycie na energię i to niezależnie od tego, czy gospodarka światowa wróci zdrowia sprzed recesji, czy nie. Ważniejsze są nowe normy wydajności energetycznej (energy efficiency) dla pojazdów.

Exploring global energy demand

Gdybyście Państwo chcieli poczytać więcej tekstów McKinsey’a na temat surowców i energii, to warto wejść na stronę Energy_Resources_Materials, gdzie część jest dostępna bez opłat i rejestracji.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

7 Komentarzy

  1. jk

    Hmmmm, a ciekawe co się stanie jak wypali pomysł lubelskich naukowców na produkcję paliwa z CO2 ? Straci PKN i Lotos, a zyska PGE i inni podlegający ograniczeniu emisji CO2? Ciekawe…

  2. Komet

    Jeżeli pomysł dotyczący produkcji paliwa z co2 wypali to będzie to przełom. Propozycje odnoścnie jazdy samochodów były różne i są realizowane – przykładem mogą być samochody elektryczne. Minus wszystkich tych scenariuszy jest taki, że wymagają one budowy “nowego” silnika – napędu – tutaj przewaga paliwa z co2 jest BEZWZGLĘDNA. Warto pamiętać też, że będzie to biopaliwo. Żeby tylko pomysł wypalił 🙂

  3. deli deli

    Przekazuję garść informacji wygłoszonych prywatnie przy kawie przez pana Wacława T. , redaktora byłego “Przeglądu Tehnicznego. Nigdy za wiele inspirujących newsów, uważam, skoro transformcja wybiera argumenty skrajne – czas upadku i godzinę narodzenia.
    Już n początku XXwieku w historii rekordów szybkości zapisł się smochód elektryczny, w kształcie cygara, o dżwięcznej nazwie “Nigdy Zadowolona” przebijając granicę 100km/h. Rzecz miała miejsce we Francji, za kierownicą siedział, jeśli dobrze zanotowałem, Francuz o nazwisku Jenatzy. Wyczyn ten zbił z tropu Ferdynanda Porscha i ten rozpoczyna w latach dwudziestych produkcję samochodów o napędzie elektryczno-spalinowym (dzisiaj zwanych hybrydami). Budował sobie te samochody między innymi dla straży pożarnej. W owych czasach konkurencyjne były już na rynku samochody napędzane sprężonym powietrzem.
    Polska myśl techniczna wykazała się refleksem już w roku 1870, w wiodących rozwiązaniach i produkcji silników pneumatycznych i ich dostawą do Nowego Yorku, do Anglii i Francji. Jeszcze do roku 1974 pracowała w elektrowni na Powiślu lokomotywa pneumatyczna. Zobaczyłem w notesie pana Wacława zdjęcie pomaloanej na zielono lokomotywy i usłyszałem o konstruktorze inż. Ludwiku Mękalskim. Polskie silniki pneumatyczne napędzały pierwsze na świecie tramwaje.
    W Polsce Ludowej w latach sześdziesiątych można było nabyć w sklepie rosyjską nasadkę na lampę naftową, która zamieniała ciepło płomienia naenergię elektryczną. Tak otrzymana energia służył do zasilania radia. Oficjalnie pokazano tę dwukilogramową nasadkę na międzynarodowej wysawie w USA, w roku 1961.
    Tu pan Wacław, barwna postać Warszawy, w dawnym stylu Wiecha, Seweryna, Tyrmanda, Nowakowskiego zgarnął filiżankę na krawędż stolika, aby mi pokazać prospekt handlowy nasadki. Opowiadał i gestykulował jak cudowne dziecko. W filiżance była moja kawa. Nienaruszona i zimna. Schłodziłem jednym łykiem szaloną wyobrażnię. Ciągnęło mnie pilnie na zewnątrz. Na drugi kontynent do garażu Billy Gatesa i do pierwszego warsztatu Harleya i Dawidsona.

  4. trigonometria

    BDW Panie Adamie,

    “Kontrakt serii FW20I09 naruszył linię trendu, która utożsamiała zwyżkę na ostatnich sesjach. ” z ostatniego komentarza.

    To już tak daleko w przyszłość sięgamy?

  5. astanczak

    Literówka, dziękuję za uwagę. Proszę zobaczyć, że I oraz U leżą na klawiaturze obok siebie i stąd ten błąd. W Polsce kontraktów na WIG20 oznaczanych, jako I nie ma – są tylko H- marzec, M- czerwiec, U- wrzesień, Z- grudzień. “Poza anteną” mówimy sobie na nie H-aczki, e-M-mki, U i Z-etki lub zwyczajnie marcowe, czerwcowe, wrześniowe, grudniowe. Pewnie w takim nieformalnym języku trudniej o literówkę.

  6. deli deli

    Gorący przekaz wymknął się korekcie. Widocznie przeciągały w pobliżu hufce giełdowe w dobrym nastroju. Klękam na grochu, biorę do ręki książkę Bolesława Orłowskiego piękną jak moja Lubawa wczoraj;
    “Ludwik Mękarski (1843-1923) urodzony we Francji, syn powstańca-emigranta, absolwent Paryskiej Szkoły Górniczej…”
    [B. Orłowski, Nie tylko szablą i piórem,WKiŁ, Warszawa 1985, s. 200.]
    Korekta? Owszem. Na progu sierpnia i w pierwszej dekadzie. W ramach lokalnego kanału – techniczna. Moja INKa opiera się, ucieka w górę, nie chce spadać.

  7. deli deli

    Gorący przekaz wymknął się korekcie. Widocznie przeciągały w pobliżu giełdowe hufce w dobrym nastroju. Klękam na grochu i biorę do ręki piękną książkę Bolesława Ostrowskiego;
    “Ludwik M ę k a r s k i (1843-1923) urodzony we Francji, syn powstańca-emigranta, absolwent Paryskiej Szkoły Górniczej…”
    [B. Orłowski, Nie tylko szablą i piórem, WKiŁ, Warszawa1985.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *