Wiele zmieniło się na rynku od czasu, kiedy ropa była po blisko 150 dolarów za baryłkę a świat pełen był wizji samochodów napędzanych energią elektryczną lub biopaliwami a każdym dom miał być producentem energii ze słońca. Producenci etanolu w USA chronią się przed wierzycielami, producenci paneli słonecznych nie mogą znaleźć zbytu na swoje towary, bo nie ma chętnych na kredytowanie nowych inwestycji a administracja amerykańska staje przed trudnym zadaniem pogodzenia interesów konsumentów, upadających producentów biokomponentów i słaniających się po recesyjnym ciosie producentów samochodów.


W poprzednim tygodniu przez media branżowe przewinęła się informacja, iż amerykańska agencja rządowa – Environmental Protection Agency (EPA) – rozpoczęła przygotowania do podniesienia progu etanolu w paliwach z 10 procent do 15 procent. Trudno nie wiązać tego kroku z obecnością w rządzie przedstawiciela lobby, o którym pisałem na blogu w momencie jego przesłuchań w Kongresie. Jednak już wtedy wiadomo było, iż świat wyglądał inaczej niż w kampanii wyborczej, kiedy problem drogiej ropy był centrum zainteresowania społeczeństwa a recesja dopiero zaczynała zbierać żniwa na rynku pracy.

Dziś potrzeba obniżenia cen ropy nie jest już tak paląca, jak ochrona amerykańskiego przemysłu motoryzacyjnego, który sugeruje, iż więcej etanolu w paliwach oznacza utratę gwarancji dla klientów, wzrost awaryjności silników i – co ważne dla zwolenników ochrony środowiska – więcej złomowanych samochodów i związane z tym szkody dla przyrody. W tym kontekście niczym fantastyka wyglądają wizje części branży, która sugerowała, iż w niedługim czasie USA zazieleni się na tyle, by po drogach śmigały samochody napędzane paliwami w przeszło 80 procentach składającymi się z etanolu. Na dziś w całych Stanach Zjednoczonych jest mniej niż 2000 stacji oferujących paliwa o takiej strukturze – dla porównania w Szwecji, która ma mniej niż 10 mln mieszkańców jest około 1200 stacji oferujących paliwo składające się w 85 procentach z etanolu.

Wszystko wskazuje na to, iż recesja i spadek cen surowców energetycznych odłoży ambitne projekty zielonej rewolucji Demokratów a spadek cen tradycyjnych paliw – ropy i gazu – wypchnie z rynku wielu producentów etanolu. Niezależnie od tego, jak postrzegało się ambitny plan Demokratów zmiany struktury konsumpcji paliw w USA, już dziś można powiedzieć, że rewolucji nie będzie a jeśli to odłożona w czasie. Możliwe, iż administracja zdała sobie właśnie sprawę, iż przy ropie po 50 dolarów za baryłkę i cenach benzyny po 2 dolary za galon trudno będzie skłonić konsumentów do droższego etanolu.

Możliwie, iż dlatego w USA pojawił się nowy plan zbudowania sieci szybkich kolei, które byłyby odpowiednikiem dumy Francji TGV i japońskiej sieci Shinkansen. Nie wiem, jak Państwo, ale ja chętnie zobaczyłbym w DJIA wielką dumę Ameryki, która włączyła się w wyścig prędkości pomiędzy Francją a Japonią, gdzie eksperymentalne pociągi pędzą już z prędkościami blisko 600 km na godzinę. Taki specyficzny wyścig zbrojeń – w sumie Obama stylizowany jest na Keneddy’ego, który ścigał się z ZSRR na Księżycu – zapewne nie ucieszyłby producentów samochodów, linii lotniczych i jeszcze kilku firm, ale naruszyłby dość skostniałą w USA strukturę transportu a może nawet ucieszyłby ekologów, u których prezydent Barack Obama zaciągnął spore zobowiązania.

PS. Chris Marczak – który przygotował dla bossy teksty wprowadzające graczy w rynek opcji – w rozmowie prywatnej na ten temat ładnie przypomniał mi, iż początki średniej przemysłowej Dow’a to spółki kolejowe. Zatem zmiana czy raczej powrót do korzeni?

4 Komentarzy

  1. dylandog

    Tylko czy tamte spółki kolejowe powstawały z inicjatywy rządu? Chyba jednak zmiana.

  2. tomfid

    Wygląda też na to, że decyzje amerykańskiej administracji w kwestiach paliwowo-energetycznych rozbijają się głównie o to, które lobby jest bardziej wpływowe. Na razie 1:0 dla przemysłu motoryzacyjnego i paliwowego, przy okazji z korzyścią dla przeciętnego jankesa. Mam przeczucie jednak, że niskie ceny ropy będą dla wydającej gigantyczne pieniądze biurokracji dobrym pretekstem, by narzucić jakieś opłaty – z jednej strony ekologiczne, a z drugiej – na wspomaganie przemysłu motoryzacyjnego („zielonym” świeczkę, a motoryzacji ogarek).

  3. Thome

    „a administracja amerykańska staje przed trudnym zadaniem”

    Niezmiennie. Od wieków. Najpierw wywołała problemy – potem dzielnie z nimi walczy (za pieniądze podatnika;))))) Ech, Kisiel miał rację co do socjalizmu (ale nie przewidział socjalizmu w USA;)))

    Plan Budowy Kolei? ;)))))))))))))))))))))))))))))))) Cóż, gdy się nie ma pomysłu na samoograniczenie, to się pojawiają takie „pomysły”….inwencja twórcza rządu jest ograniczona wyłącznie zasobnością portfeli obywateli:) Co z tego, że TGV jest pod krechą…………..Lud oczekuje zadania na miarę czasów!

    Baracku, a może „BUDOWA TYSIĄCA TAM RZECZNYCH”? Albo „NAJWIĘKSZEJ LOKOMOTYWY NA ŚWIECIE”??? „This is America! Yes We Can!”………………….

    A skończy się jak zawsze (vide: zielone paliwo)….plajtą, ochroną wierzycieli i bailoutem……………..

  4. Thome

    Errata: „ochroną przed wierzycielami” oczywiście miało być:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. w celu: zapewnienia najwyższej jakości naszych usług oraz dla zabezpieczenia roszczeń. Masz prawo dostępu do treści swoich danych osobowych oraz ich sprostowania, a jeżeli prawo na to pozwala także żądania ich usunięcia lub ograniczenia przetwarzania oraz wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania. Masz także prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Więcej informacji w sekcji "Blogi: osoby komentujące i zostawiające opinie we wpisach" w zakładce
"Dane osobowe".

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Opinie, założenia i przewidywania wyrażone w materiale należą do autora publikacji i nie muszą reprezentować poglądów DM BOŚ S.A. Informacje i dane zawarte w niniejszym materiale są udostępniane wyłącznie w celach informacyjnych i edukacyjnych oraz nie mogą stanowić podstawy do podjęcia decyzji inwestycyjnej. Nie należy traktować ich jako rekomendacji inwestowania w jakiekolwiek instrumenty finansowe lub formy doradztwa inwestycyjnego. DM BOŚ S.A. nie udziela gwarancji dokładności, aktualności oraz kompletności niniejszych informacji. Zaleca się przeprowadzenie we własnym zakresie niezależnego przeglądu informacji z niniejszego materiału.

Niezależnie, DM BOŚ S.A. zwraca uwagę, że inwestowanie w instrumenty finansowe wiąże się z ryzykiem utraty części lub całości zainwestowanych środków. Podjęcie decyzji inwestycyjnej powinno nastąpić po pełnym zrozumieniu potencjalnych ryzyk i korzyści związanych z danym instrumentem finansowym oraz rodzajem transakcji. Indywidualna stopa zwrotu klienta nie jest tożsama z wynikiem inwestycyjnym danego instrumentu finansowego i jest uzależniona od dnia nabycia i sprzedaży konkretnego instrumentu finansowego oraz od poziomu pobranych opłat i poniesionych kosztów. Opodatkowanie dochodów z inwestycji zależy od indywidualnej sytuacji każdego klienta i może ulec zmianie w przyszłości. W przypadku gdy materiał zawiera wyniki osiągnięte w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika na przyszłość. W przypadku gdy materiał zawiera wzmiankę lub odniesienie do symulacji wyników osiągniętych w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika przyszłych wyników. Więcej informacji o instrumentach finansowych i ryzyku z nimi związanym znajduje się w serwisie bossa.pl w części MIFID: Materiały informacyjne MiFID -> Ogólny opis istoty instrumentów finansowych oraz ryzyka związanego z inwestowaniem w instrumenty finansowe.