Co to jest atak spekulacyjny?

Zapewne sprawa Lotosu i kuriozalnej wyceny 0 złotych wróci jeszcze na blogach bossy, ale warto szybko odnotować bzdurkę, która pojawiła się wczoraj w mediach na temat spadku ceny Lotosu. Jeden z popularnych w mediach komentatorów rynków surowcowych postawił tezę, iż był to atak spekulacyjny na spółkę. Kiedy widzi się takie zdanie i obserwuje pikujące o 15 procent akcje drugiej, co do wielkości spółki paliwowej w Polsce łatwo w taki rozwój wypadków uwierzyć.  Zwłaszcza, gdy news szybko podlewany jest politycznym sosem i w tle pojawiają się hasła o próbie przejęcia Lotosu przez obcy kapitał, co przy polskiej paranoi oznacza kapitał rosyjski.

Bez wątpienia większość ekonomistów rezerwuje pojęcie ataku spekulacyjnego dla rynków walutowych. Jednak w powszechnej opinii atak spekulacyjny często zlewa się z nieco innym pojęciem z zakresu ekonomii – kryzysem walutowym. Najkrócej mówiąc mechanizm kryzysu walutowego wygląda tak, iż wysoka stopa procentowa pogarsza sytuację gospodarczą przy jednoczesnym przeszacowaniu siły lokalnej waluty i nierównowadze w bilansie płatniczym. Rynek dochodzi do punktu, w którym dowolny impuls – może to być wydarzenie zupełnie nie związane z daną gospodarką – uruchamia mechanizm ucieczki zagranicznego kapitału. Spirala panicznej wyprzedaży znana wszystkim uczestnikom rynkowej gry przyspiesza i lokalna waluta doznaje skokowego osłabienia destabilizując i tak słabą makroekonomicznie gospodarkę.

Nieco inaczej kształtuje się mechanizm ataku spekulacyjnego w sytuacji, gdy dany kraj jest zobowiązany lub próbuje utrzymywać sztywny kurs walutowy. Takim obowiązkiem obłożone są kraje chcące przystąpić do strefy euro, które w okresie przejściowym muszą utrzymywać wahania własnej waluty w założonych wcześniej widełkach przed dany okres czasu. Ekonomiści przyznają, iż polski złoty – teoretycznie – będzie narażony na atak spekulacyjny przed przystąpieniem do strefy euro.  Najkrócej mówiąc atak spekulacyjny może mieć mechanizm podobny do opisanego wyżej, ale atak na daną walutę może zostać przeprowadzony również  dzięki użyciu dużego lewara i krótkiej sprzedaży, które tworzą presję na rynku danej waluty. Właśnie duża presja jest warunkiem powodzenia ataku, bo mały kapitał nie jest wstanie zdestabilizować kursu i wymusić na banku centralnym danego kraju uwolnienia kursu danej waluty. Tak właśnie G. Soros położył kiedyś brytyjskiego funta.

Oczywiście – jak zwykle w ekonomii – na temat ataków spekulacyjnych, kryzysów walutowych jest cała masa teorii. Modele pierwszej generacji konkurują na rynku idei z modelami drugiej genaracji a te kontestowane są przez modele eklektyczne. Słowem ile szkół, tyle teoretycznych modeli i wyjaśnień przyczyn i warunków potrzebnych do wystąpienia kryzysu walutowego i ataku spekulacyjnego. Jeśli chcielibyście Państwo przeczytać kilkadziesiąt stron, to warto zajrzeć na strony NBP i ściągnąć artykuł Przyczyny i mechanizmy kryzysów walutowych.

Pierwszy z wcześniej zarysowanych mechanizmów nie ma racji bytu w przypadku spółki giełdowej. Drugi mechanizm – mocnego naciągnięcia sprężyny na rynku pochodnych lub rynku z dużym lewarem – pojawia się na rynkach akcji, ale do tego potrzeba rozwiniętego rynku opcji na akcje, rozwiniętego rynku kontraktów terminowych na akcje oraz możliwości uczestnictwa graczy w krótkiej sprzedaży zwłaszcza w wersji naked short, o której pisał Kathay. Przydałyby się jeszcze notowania instrumentu na wielu rynkach a nie tylko jednym i dość rozproszony akcjonariat. Żaden z tych elementów nie występuje w przypadku spółki Lotos.  Lotos jest spółką giełdową uznaną za ważną dla bezpieczeństwa strategicznego państwa z większościowym udziałem skarbu państwa, której free-float wynosi niewiele ponad 40 procent. Nijak nie da się tu przeprowadzić ataku spekulacyjnego ani wrogiego przejęcia.

Mówiąc inaczej, jeśli w przyszłości Lotos popadnie w jakieś kłopoty, to nie będzie to spowodowane ani atakiem spekulacyjnym, ani wrogim przejęciem.

[Głosów:2    Średnia:5/5]

18 Komentarzy

  1. appfunds

    Szkoda, że w całym tumulcie nie zajrzał do raportu UniCreditu …

  2. j.tyszko

    Dawno, dawno temu (ale pewnie niektórzy pamiętają) jeden z analityków wycenił akcje KGHM na 6 złotych, gdy ich kurs przekraczał 10. Wtedy też była konsternacja i niedowierzanie, trwało to dzień-dwa. Okazało sie potem , iż analityk nie miał racji, bo jego załozenia nie sprawdziły się, a kurs KGHM “poszedł” w drugą stronę. Wszystko zalezy zatem od założeń przyjętych do modelu wyceny. Nie znam szczegółow z raportu Unicredit o Lotosie (jeśli ktoś ma link na pełny raport może się nim podzieli), ale nie zdziwiłbym się gdyby analityk też przyjał jakieś bardzo pesymistyczne lub skrajnie mało prawdopodobne założenia (na początku roku niektórzy widzieli ropę po 200 USD, a teraz ci sami widzą ją po 30 USD, więc analitycy nie mają łatwego życia, szczególnie w zakresie prognoz).

  3. gzalewski

    Raport jest dośc zabawny

    I)
    “A zero TP means two things: A) we admit that
    we cannot put a single point value on Lotos? equity in a credible way;”
    Przetłumaczyłbym tak – nie potrafimy tego zrobic. Wszystkie nasze modele fundamentalne wyleciały w kosmos, zwłaszcza ze nasza firma tez ma kłopoty

    II)
    B) we see a 50%+ probability that Lotos may not survive in its current
    structure, in which case equity holders may lose most or all of their
    money.
    “Od dziś w naszych rekomendacjach używamy monety – 50% szans ze dana firma upadnie i 50% ze przetrwa to jedna z najbardziej wiarygodnych prognoz”

  4. TS

    Znajdujemy się w jakiejś dziwnej sytuacji – są pretensje, że instytucje ratingowe nie podawały rzetelnych prognoz dla dzisiejszych bankrutów a z drugiej strony rekomendacje odbiegające istotnie od wycen rynkowych tez są be.

  5. astanczak

    @TS

    Używanie stanów przyszłych potencjalnych to element stały w rekomendacjach analityków. Na tym często one polegają. Problem w tym, że jak była rekomendacja 0 zł dla Immoest, to analityk napisał – cytuję z pamięci – rynek kredytowy dla spółki JEST ZAMKNIĘTY. To jest konkret. Jak analityk Unicredit pisze, że w przyszłości może dojść do tego lub tego, to mamy jednak inny argument. Zresztą ja nie krytykowałem analityka i rekomendacji, tylko interpretację tej rekomendacji.

  6. ReS

    Polecam artykuł lub wykład Pana Grzegorza o tym jak rekomendacje idą za rynkiem …

    A prawda jest taka że Analityk robi prognozy a Pan Bóg rynki nosi … (świetny przykład @j.tyszko z ropą niedawno widzieli ją po 200 teraz po 30 … )
    ogólnie to czasami przypomina mi to ruletkę kto da więcej / kto da mniej zależnie od zaistniałej sytuacji ..

  7. astanczak

    tu jest raport: http://grafik.rp.pl/grafika2/230176 (pdf)

  8. nessie

    A ja chcialbym bardzo goraco podziekowac panu analitykowi za profesjonalny raport i ostrzezenie. Reszta moich spolek w sumie to tez ma 50 % szans na przetrwanie. No ale co tam gosc z dobrego serca wypuscil raport bo bardzo dba o inwestorow. Tak naprawde to zachodnie banki maja tu prywatny folwark od kilku lat i konsekwentnie przeprowadzaja drenaz rodzimego kapitalu. Ale wracajac do tematu wg mojej skromnej osoby nawet wszystkie banki moga nagle odmowic finansowania i zazadac splaty dlugow to i tak Lotos nie upadnie. Bedzie ratowany w taki czy inny sposob przez SP. Po prostu jest to za wazna spolka dla naszej gospodarki. Zupelnie inna sprawa jest czy akcje tej spolki dadza zarobic lub co wazniejsze dla inwestora czy dadza zarobic wiecej niz rynek.
    Zeby rynek poprawnie wycenil Lotos potrzeba tylko jednej rzeczy. Wystarczy, ze SP sprzedaje przez gielde np. 40% swoich udzialow. Gwarantuje , ze momentalnie wszyscy analitycy beda umieli oszacowac wartosc spolki. Oczywiscie taki scenariusz jest nierealny wiec mamy co mamy. Panstwo tak naprawde niewiele obchodzi czy akcje sa wyceniane na 10 czy 50 zl. Reasumujac mnie nie wiele obchodzi zdanie tego fachowca patrzac jednak na notowania wielu bardzo obchodzi:)

  9. Jerzy Olszewski

    Jeżeli ktoś twierdzi, że jakaś spółka ma 50% szans na bankructwo i 50% na przetrwanie, to rzetelna wycena takiej spółki polega na oszacowaniu wyceny spółki pod warunkiem spełnienia się pozytywnego scenariusza i obliczeniu wartości oczekiwanej , równej w tej sytuacji 0.5*(0+wycena_pozytyna).
    Wycena pozytywna powinna być znacznie wyższa niż bieżąca rynkowa, bo gdy ktoś “jedzie po bandzie”, to albo wypada z toru albo wygrywa wyścig. Innymi słowy , jak ambitny program inwestycyjny w Lotosie powiedzie się, to będzie to licząca się spółka w regionie, jak nie , to padnie. Ponadto skład akcjonariatu gwarantuje dodatkowe wsparcie w wypadku kłopotów (nie zakładam złej woli rządu w tej sprawie , choć tu też istnieje tylko pewne prawdopodobieństwo).
    Tak czy inaczej wartość oczekiwana (a wycena jest czymś takim) ceny Lotosu jest zawsze istotnie wyższa niż zero.

    Jestem pewny , że analitycy UC doskonale o tym wiedzą. Nie wierzę , że omawiana analiza jest przypadkowa.
    Historia gospodarcza ostatnich 15 lat , jest głownie historią podchodów pod Lotos, Naftoport i Petrobaltic. Robiły to różne firmy o wdzęcznych angielskobrzmiących nazwach, gdzie po pewnym czasie tak czy owak okazywało się , że ich kapitał pochodził ze wschodu. Działo się tak z prawdopodobieństwem wiekszym niż 50 % i naiwnoscią byłoby zakładać , że obecnie tak nie jest.

  10. kunta-kinte

    Sprzedam dom i kupię LTS zleceniem PKC jak się dowiem że przejmują go Rosjanie a SP wypluje swoje akcje.

  11. ryzyk.o

    Jakie dziwne zbiegi okoliczności z tymi spekulantami. W zeszłym tygodniu prezes Citigroup dokładnie tak samo tłumaczył przecenę akcji o 60 proc…

  12. Trystero

    Ktos czytal ten raport?
    Nie jestem ekspertem. Wycena czesci detalicznej na zero, dlatego, ze traci pieniadze jest jakims ewenementem. Jak rozumiem wszystkie spolki notujace strate maja wedlug analityka Unicredito wartosc zero. Wycena E&P na zero to dowcip.
    Natomiast wycena czesci rafineryjnej wydaje sie sensowna.
    Do tego dziwne zachowania pozycji hedge. Strata operacyjna na rafinacji i strata na hedgu refinacyjnym rzeczywiscie jest jakims kuriozum.
    Interesujace sa zalozenia. Pln/Usd na 2.7 i BRENT na 77 w 2009 roku.
    Ze wzgledu na te zalozenia caly raport ma wartosc kolekcjonerska co najwyzej 🙂
    Natomiast zwracam uwage, ze Unicredito bylo calkiem niezle w rekomendacjach dla Lotosu. Na blogu dalem rysunek z zaznaczonymi rekomendacjami – trafiali bardzo dobrze Lotos.

  13. gzalewski

    Odnosze wrazenie, ze te wyceny “0”to najnowsza moda. A moze i zachlysniecie sie tym, ze “wreszcie mozemy zaszalec”, zawsze bylismy “buy-side” a teraz damy czadu.
    W kazdym razie wiarygodnosc dokladnie taka sama, jak w czasie hossy pojawiaja sie kolejne coraz wyzsze wyceny

  14. astanczak

    Czas na obronę analityka Unicredit 🙂

    W tej rekomendacji są zdania, za które należy się pochwała. Policzona wartość na rok 2011 przy założeniu sukcesu strategicznego nowej rafinerii z pytaniem: How much would you pay for this today? Tu jest sygnał, iż nawet jeśli Lotos nie upadnie, to potencjał wzrostowy spółki – przy przyjętych założeniach – jest zdaniem analityka zbyt mały a ryzyko utraty pieniędzy zbyt duże. Gdyby nie to zero złotych, to pewnie nikt nie zauważyłby tej analizy. Sama analiza zaczyna się od zdania “we see no fundamental reason to own Lotos? equity in the next 12M”. Następne 12 miesięcy. To nie wyklucza wcale, iż za jakiś czas postrzeganie spółki może się zmienić.

  15. appfunds

    Komisja Nadzoru Finansowego nie stwierdziła, by rekomendacja UniCredit CA IB posłużyła do manipulowania kursem paliwowej spółki.

    Welcome to Poland 🙂

  16. Deol

    Bardzo dobry wpis pana Adama. Podejrzenia zamiaru ataku spekulacyjnego albo wrogiego przejęcia są po prostu absurdalne.
    Już bardziej prawdopodbne od spiskowych teorii uważam podejrzenie, że pan Robert Rethy z Unicredit bardzo chciał być cytowany – udało mu się z nawiązką. Sądzę jednak, że utracił swoją wiarygodność i istotnie zmniejszył zaufanie do kolejnych rekomendacji Unicredit. Bo czy można powaznie traktować wycenę 0 PLN dla spółki, której właścicielem w 60% jest SP?

  17. j.tyszko

    @ReS – modą i ruletką są ostatnio makroekonomiczne peognozy wzrostu – szczególnie licytacja na ich obniżanie obniżanie (np dla Polski – ostatnia prognoza BNP Paribas). Kto da mniej, tym lepiej….. owczy pęd w drugą stronę !

    Co ciekawe, najbardziej pesymistyczne prognozy dla surowców, cen akcji czy siły poszczególnych gospodarek mają….. ci, co “umoczyli” najwięcej poprzez swoje nietrafione wcześniejsze prognozy i decyzje inwestycyjne – między innymi JP Morgan, Unicredit itp…. czyżby jakaś próba powetowania frustracji i własnych niepowodzeń poprzez przypisywanie takich samych atrybutów innym ? 🙂

  18. Thom

    I tak najbardziej urocze jest pojęcie “wrogiego przejęcia”. Jak wiadomo “wrogie” to takie, które następuje wbrew woli…….zarządu (a więc wynajętych ludzi:)))) I ten zarząd boi się, bo wyleci z pracy u nowego właściciela za nieudolność:))))

    Co do “ataku spekulacyjnego”…kolejne śmieszne wyrażenie – klucz. Spekulacja jako działanie ma negatywne skojarzenie w Polsce z powodu paskudnego PR, które zrobił jej Hilary Minz i następni “geniusze” ekonomii “socjalistycznej”. Wszystkie aktywa (jak i w ogóle zycie;))) podlegają prawom spekulacji i podlegać będą. A rojenia “analytyków” o Lotosie to sobie można między Olechnowicza a Grada włożyć……..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *